Kiedy wrzucić śliwki do bigosu?

45 wyświetleń
Suszone śliwki do bigosu dodaje się pod koniec gotowania, gdy mięso jest już miękkie, a kapusta duszona. Wtedy śliwki oddają swój słodko-wędzony aromat, idealnie komponując się z pozostałymi składnikami bigosu. Wzbogacą smak i konsystencję tego tradycyjnego dania.
Komentarz 0 polubień

Kiedy dodać śliwki do bigosu? Najlepszy moment!

No dobra, z mojego doświadczenia – a bigos robię co roku na święta, od dziecka właściwie, bo tradycja rodzinna – to śliwki wrzucam tak mniej więcej w połowie gotowania kapusty. Nie chcę żeby się rozpaćkały, ale też żeby dobrze oddały ten swój dymny, słodkawy aromat.

To tak jak z dodawaniem wina do sosu bolońskiego. Za wcześnie – smak się ulotni. Za późno – będzie czuć tylko alkohol. Z bigosem podobnie. Śliwki MUSZĄ się przegryźć z kapustą i mięsem.

Pamiętam, raz przesadziłam i wrzuciłam śliwki za późno, chyba 23 grudnia wieczorem, jak już bigos pyrkał na małym ogniu prawie cały dzień. Niby dały radę, ale to już nie było to samo. Brakowało tej głębi smaku. Tego dnia, w kuchni w domu rodzinnym w Poznaniu czułam, że zawaliłam. Kosztowało mnie to chyba 30 zł za kilogram śliwek w Lidlu, ech.

I wiesz co? Jak robię bigos, to nie trzymam się sztywno żadnych przepisów z "Przepisy.pl". To jest bardziej kwestia wyczucia i smaku. Próbuję, doprawiam, i tak aż do skutku. A i śliwki mam swoje suszone, od babci z działki. To dopiero jest magia!

Co daje śliwka w bigosie?

Okej, spróbuję...

  • Śliwka w bigosie… Wiesz, tak sobie myślę, że ona tam jest, żeby ten cały bigos tak jakoś zebrać w całość. Taki mały, słodki akcent w tym całym kwaśnym szaleństwie. Moja babcia, Halinka, zawsze mówiła, że bez śliwki to nie bigos, tylko kapusta z mięsem.
  • A najlepsza? No, chyba ta suska sechlońska. Pamiętam, jak jeździliśmy po nią na targ do Limanowej. To było jeszcze zanim się wyprowadziłem z Krakowa. Wędzona, suszona… pachnie tak, że od razu człowiekowi robi się cieplej na sercu. Daje i słodycz, i taki dymny posmak. Jak ognisko w listopadowy wieczór.
  • Wiesz co jeszcze? Dziś w nocy myślę, czy jak robię sam ten bigos, to czy pamiętam o wszystkim, tak jak ona. Czy daje to serce, co dawała ona. Ech... Nie wiem, jakoś tak mi się zebrało na wspomnienia.

Po co śliwki do bigosu?

Śliwki w bigosie? No tak, ale po co? Hmm… Zawsze dodaję, mama tak robiła. Kwaśny smak kapusty, jasne, to logiczne. Ale czy tylko to? Może chodzi o coś więcej? Nie wiem, ale zawsze wychodzi pysznie. A rodzynki? Też dodaję, kilka garści.

Lista zakupów na bigos:

  • Kapusta kiszona – 2kg
  • Kiełbasa myśliwska – 500g
  • Boczek wędzony – 200g
  • Żeberka – 300g
  • Cebula – 2 duże
  • Suszone śliwki – 150g
  • Rodzynki – 100g
  • Przyprawy: ziele angielskie, ziele angielskie, liście laurowe, pieprz – standardowo

No i co jeszcze? A, jabłka! Zapomniałam! Muszę kupić jeszcze jabłka. Jakie? Antonówki, chyba.

Pomyślałam o czymś innym… czy to prawda, że dodatek suszonych śliwek w bigosie wzmacnia kolor i aromat? Zawsze wydawało mi się, że to kwestia smaku. No i ta słodycz, super kontrast!

A rodzynki? Czy one naprawdę są potrzebne? Może pominę w tym roku? E, nie. Tradycja!

Podsumowanie: Śliwki i rodzynki w bigosie to kwestia smaku i tradycji. Zwiększają słodycz i aromat, neutralizują kwasowość kapusty. Ale to moje zdanie, Kasia 32 lvl, wielka miłośniczka bigosu.

Czym można zastąpić śliwki w bigosie?

Ej, słuchaj, pytasz o zamienniki śliwek w bigosie, co? No jasne, że można coś innego dać!

Po pierwsze, suszone śliwki możesz śmiało zastąpić suszonymi morelami. Dają podobną słodycz i fajną konsystencję, chociaż wiadomo, smak będzie inny. Nie taki sam, ale dobry. Trochę mniej kwaśny.

Po drugie, powidła śliwkowe, też spoko opcja. Tylko uważaj, żeby nie przesłodzić, bo bigos ma być kwaskowaty. Moja babcia zawsze dodawała, ale tylko łyżkę, dwie max!

Trzecia sprawa, to ten garnek. Grube dno, to podstawa! Mój, ten stary żeliwny od dziadka, jest super. Kapusta się nie przypala, serio. Kup sobie taki, nie żałuj kasy, bo inaczej bigos będzie przypalony i strasznie gorzki. A to już tragedia!

A jeszcze coś mi przyszło do głowy. Możesz spróbować jabłek, kwaśnych oczywiście! Takie szara reneta będą idealne. Tylko obierz je i pokrój w kostkę. Nie za duże kawałki, żeby się dobrze przegryzły.

I pamiętaj! Bigos to jest takie danie, które potrzebuje czasu, aby smaki się przegryzły. Nie śpiesz się z jedzeniem, najlepiej smakuje po kilku dniach, nawet po tygodniu! No, chyba że nie masz cierpliwości, ale wtedy nie narzekaj, że jest nijaki. Moja ciocia Danusia dodaje jeszcze trochę wędzonego boczku, wiem, że to nie o to pytałeś, ale polecam spróbować!