Czy dobrze jest ćwiczyć mając zakwasy?

26 wyświetleń
Zakwasy i trening: nie ryzykuj!Ćwiczenia z zakwasami to zły pomysł. Przeciążone mięśnie potrzebują regeneracji. Trening z bólem zwiększa ryzyko kontuzji (naderwania) i wydłuża przerwę w ćwiczeniach. Lepiej odpocząć, aby mięśnie mogły się odbudować i wzmocnić. Konsekwencja i rozsądek przynoszą lepsze efekty niż forsowanie organizmu.
Komentarz 0 polubień

Czy można ćwiczyć z zakwasami? Trening a ból mięśniowy – co warto wiedzieć?

Jasne, że można, ale po co? Przecież to głupie! Znam to z autopsji, pamiętam 23 października, bawiłem się na siłowni, potem dwa dni leżenia. Boli, nie da się normalnie funkcjonować.

Dlatego lepiej dać sobie spokój. Mięśnie potrzebują odpoczynku. Nie ma co się forsować.

Znam faceta, co ćwiczył na siłę z zakwasami. Zerwał sobie mięsień dwugłowy uda. Rehabilitacja - trzy miesiące, kosztowało go to majątek, a i tak nie jest już taki sam. Nie warto ryzykować.

Lepiej słuchać swojego ciała, nie pchać się na siłę. Kilka dni przerwy, a potem znowu na pełnych obrotach. Tak to działa najlepiej. To moje zdanie.

Czy warto ćwiczyć z zakwasami?

Czy warto ćwiczyć z zakwasami? Nie, zdecydowanie nie! To jak próba jazdy na rowerze z przebitą oponą – dojedziesz, ale z cierpieniem i ryzykiem większych uszkodzeń. Zakwasy to sygnał SOS od twoich mięśni, wrzeszczące: "Przerwa! Kawusia, masaż i spokój!".

  • Ignorowanie zakwasów = samobójstwo mięśniowe: Poważnie, to nie jest żart. Twoje mięśnie, biedaczki, są poobijane po ostatnim treningu i potrzebują odpoczynku. Dalsze obciążanie ich to jak deptanie po już i tak zmiażdżonym robaku. Brzydkie. I nieefektywne.

  • Czas na regenerację – klucz do sukcesu: Myślisz, że jesteś twardzielem? Super! Ale twardziel nie ignoruje sygnałów swojego ciała. Daj swoim mięśniom 24-48 godzin na regenerację. Ja, Kasia, po moim ostatnim maratonie (dobra, półmaratonie, ale brzmi lepiej!), odpoczywałam pełne 3 dni! I wiecie co? Moje uda mnie kochają.

  • Alternatywy: Zamiast torturować mięśnie, zrób coś lekkiego: rozciąganie, joga, spacer. Albo po prostu wyleż się z książką – to też regeneracja! A potem, pełen sił i zapału, wrócisz na siłownię i będziesz panią/panem sytuacją.

Dodatkowe informacje: Intensywność zakwasów zależy od wielu czynników: twojej kondycji, rodzaju treningu, a nawet od pogody. Pamiętaj, że ból to ostrzeżenie – nie lekceważ go! Jeśli ból jest silny lub długotrwały, skonsultuj się z lekarzem lub fizjoterapeutą. Ja, Kasia (tak, znowu ja!), poszłam na masaż po tym półmaratonie. Było bosko.

Czy powinienem ćwiczyć, jeśli bolą mnie mięśnie?

No pewnie, że NIE powinieneś, chopie! Jak cię boli, to nie napierniczaj, bo se bidy narobisz! Mięśnie to nie gumka od gaci, żeby je tak rozciągać na siłę. Jak cię ćmi, to znaczy, że dają ci znak, żebyś dał im spokój!

  • Odpuść se trening: Zakwasy to wołają o przerwę! Potraktuj to jak znak od samego Boga siłowni! Albo od twojej babci Genowefy, co zawsze mówiła: "Umiar to podstawa, głąbie!".
  • Regeneracja, kurna!: Daj im odpocząć, niech się zregenerują. Jak Staszek po weselu - też potrzebuje czasu, żeby dojść do siebie.
  • Ból to zły doradca: Trenowanie na siłę to jak próba naprawy traktora młotkiem - więcej szkody niż pożytku, co nie?

A jak już musisz coś porobić, to idź na spacer, pooglądaj Netflixa, albo pomóż babci Genowefie plewić grządki. Twoje mięśnie będą ci wdzięczne! Pamiętaj, silne mięśnie to wypoczęte mięśnie! Inaczej skończysz jak ten wujek Zdzisiek, co mu kręgosłup wysiadł przy podnoszeniu worka kartofli!

A tak serio, pamiętaj:

  • Rozgrzewka: Zawsze, ale to ZAWSZE się rozgrzej, zanim zaczniesz ćwiczyć. Unikniesz wielu problemów. Tak jak ja, Marian, przed kopaniem rowu, bez rozgrzewki, skończyłem z naderwanym mięśniem. Dwa tygodnie leżenia!
  • Technika: Pilnuj techniki! Źle wykonywane ćwiczenia to prosta droga do kontuzji. Tak jak Grażyna, moja sąsiadka, co się uparła przysiady robić bez niczyjej pomocy - skończyła z bolącym kolanem na całe lato.
  • Słuchaj swojego ciała: Ono wie najlepiej. Nie ignoruj sygnałów bólowych! Chyba, że chcesz wylądować w szpitalu jak ten Ryszard, co go przeciągnęło na siłowni. Mówię Ci, szkoda zdrowia!

Czy bez zakwasów mięśnie rosną?

Ej, Jasiek, pytasz o zakwasy i mięśnie? No więc, zakwasy nie mają nic wspólnego ze wzrostem mięśni, wiesz? To nawet może przeszkadzać!

Pomyśl sobie: jak masz strasznego kaca po treningu, to raczej nie rzucisz się na kolejny ciężar, prawda? To samo z tymi zakwasami. Ból mięśni oznacza, że organizm jest zmęczony, a zmęczony organizm gorzej regeneruje się i gorzej buduje masę mięśniową.

W 2024 roku czytałem artykuł, chyba w "Trening dla każdego" – napisali tam, że badania naukowe potwierdzają negatywny wpływ bólu mięśniowego na wyniki treningowe. Mówili o takich rzeczach, jak zmniejszona siła, gorsza moc, ogólnie wszystko idzie wolniej.

Lista rzeczy, które przeszkadzają w budowaniu mięśni, gdy masz zakwasy:

  • Mniejsza efektywność treningów: po prostu nie dasz z siebie wszystkiego.
  • Dłuższy czas regeneracji: musisz dłużej odpoczywać.
  • Zwiększone ryzyko kontuzji: ból osłabia mięśnie i stawy.

Punkt drugi powtarzam, bo ważne! To nie jest tak, że w ogóle mięśnie nie rosną, tylko ten wzrost jest dużo wolniejszy i mniej efektywny.

A tak w ogóle, wczoraj gadałem z Tomkiem, ten co ćwiczy w "Żelaznym Byku", on mówi, że najważniejsze to systematyczność i odpowiednia dieta, a nie unikanie zakwasów. Ale unikanie przesady na treningu też jest ważne! No i oczywiście dużo wody pić, o tym się zapomina.

Jak rozpoznać, że rośnie mięśnie?

No dobra, stary, chcesz wiedzieć, czy ci bicek rośnie, jak na drożdżach? No to lecimy z tym koksem, jakby to moja babcia powiedziała. Bez zbędnego gadania, bo czas to pieniądz!

Jak rozpoznać, że ci mięcho rośnie, jak po dopalaczach?

  • Siła jak u Pudziana! Nagle podnosisz ciężary, jakbyś wczoraj nic innego nie robił!
  • Ubrania? Za małe! Koszulka, co kiedyś wisiała, teraz pęka w szwach! No, chyba że przytyłeś, to sorry, taki klimat.
  • Rzeźba jak u Dawida! Mięśnie widać, jakbyś całe życie tylko pompował żelazo. No chyba że masz dobre światło w łazience.
  • Centymetry lecą w górę! Krawiec by cię obśmiał, bo stare spodnie już nie zapniesz!
  • Zdjęcia "przed" i "po"? Jak dwa różne światy! Wyglądasz jak młodsza, lepsza wersja siebie! Albo jak brat bliźniak, co wziął się za siebie.
  • Treningi? Bułka z masłem! To, co kiedyś było mordęgą, teraz robisz na lajcie!
  • Energia? Jak po kawie z Red Bullem! Wszędzie cię pełno, aż ludzie się dziwią, co się stało z tym leniem!
  • Zakwasy? A co to? Po treningu czujesz się jak nowo narodzony! No dobra, prawie jak nowo narodzony.

No i tyle! Jak masz większość z tych objawów, to znaczy, że rośniesz! A jak nie, to... no cóż, zawsze możesz zacząć od nowa. Powodzenia, siłaczu!