Kto to jest hotówa?
Ech, ta "hotówa"... Sama nie wiem, co o tym myśleć. Słyszałam to słowo, jasne, że słyszałam. I za każdym razem coś mnie tak… kłuje? Niby komplement, niby ktoś docenia, że, no, wyglądam dobrze. Ale czuję się wtedy jak… no właśnie, jak lalka w wystawie sklepowej. Czy tylko ja tak mam? Trochę to takie… przedmiotowe, nie? Jakby liczyła się tylko powierzchowność. Pamiętam, jak kiedyś kolega powiedział tak o dziewczynie, która akurat przechodziła. "Ale hotówa!" - rzucił od niechcenia. A ona usłyszała. Widziałam, jak jej mina zrzedła. Niby się uśmiechnęła, ale… czułam, że ją to zabolało. I wiecie co? Ona była super mądra, naprawdę ciekawa osoba! Pisaliśmy razem pracę na studiach – potrafiła godzinami dyskutować o filozofii! A on zobaczył tylko… no, "hotówę". To takie spłycające, prawda? Gdzieś czytałam, że – nie pamiętam gdzie, ale chyba w jakimś artykule o psychologii – że takie etykietowanie wpływa negatywnie na samoocenę. Coś w stylu, że zaczynamy postrzegać siebie przez pryzmat tych – no właśnie – etykietek. I nawet jeśli ktoś powie "hotówa" w żartach, to i tak gdzieś tam w głowie zostaje. Z drugiej strony… sama czasem łapię się na tym, że myślę o kimś "wow, ale przystojniak!". To chyba naturalne, że zwracamy uwagę na wygląd. Tylko… no właśnie, tylko żeby nie ograniczać się tylko do tego. Bo przecież w człowieku jest o wiele więcej, niż tylko ładna buzia, no nie?
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.