Ile bolą naciagnięte mięśnie?

114 wyświetleń
Ból naciągniętego mięśnia zależy od stopnia uszkodzenia. Lekkie naciągnięcie powoduje łagodny dyskomfort, a poważniejsze – silny ból ograniczający ruch. Szukasz informacji o bólu mięśni? Sprawdź, co wpływa na intensywność bólu przy naciągnięciu!
Komentarz 0 polubień

Jak długo trwają bóle naciągniętych mięśni?

Oooch, te naciągnięte mięśnie… pamiętam jak dziś, czerwiec 2015, wycieczka w góry Stołowe. Myślałam, że jestem Rambo, a tu trach – łydka dała o sobie znać. Koszmar! Ból? No zależy jak mocno sobie zaszkodzisz.

Słabe naciągnięcie to tylko takie "o, coś mnie tam ciągnie", da się z tym żyć. Ale jak walniesz porządnie, to klękajcie narody. Poruszanie? Zapomnij. Będziesz leżeć i kwiczeć. Mówię z doświadczenia.

Jak długo to cholerstwo boli?

Różnie. Wszystko zależy od tego, jak mocno "przeciągniesz strunę". Delikatne naciągnięcie? Kilka dni, może tydzień. Masakra jak moja łydka? Dwa tygodnie minimum. I to przy dobrych wiatrach i smarowaniu maściami.

Pamiętaj, jak boli mocno i długo – leć do lekarza. Nie udawaj bohatera jak ja wtedy w górach. Skończyło się na kulach przez pół urlopu. Porażka.

Ile czasu regeneruje się naciagnięty mięsień?

Okej, spróbujmy. Ile ta regeneracja naciągniętego mięśnia trwa? Boże, znowu coś mnie boli!

  • Lekkie naciągnięcie? Kilka dni i po krzyku, luzik arbuzik.
  • Umiarkowane? Tu już gorzej, od tygodnia do trzech. Masakra jakaś!
  • Ciężkie naciągnięcie mięśnia? Oj, to już może być nawet kilka miesięcy! O zgrozo!

A pamiętam, jak raz na siłowni, chyba z 2022 roku, przeciążyłem biceps. Myślałem, że umrę! Bolało jak cholera. A w ogóle, to w 2024 muszę w końcu zapisać się na basen, bo kręgosłup daje mi popalić. Muszę tylko znaleźć jakiś fajny basen w Krakowie. Może ten na Ruczaju? Albo na AWF-ie? No dobra, wracając do tego bicepsa… chyba faktycznie go naderwałem. Lekarz mi mówił, że regeneracja mięśni zależy też od diety i suplementacji. Więc pamiętajcie o białku! No i o odpoczynku! A może jednak ten basen na AGH? Kurczę, tyle tych basenów, że nie wiem gdzie iść.

Jak bolą naciągnięte mięśnie?

Objawy naciągnięcia mięśnia:

  • Kłujący ból. Intensywny podczas ruchu, dotyku. Ruchomość bez zmian. Siła mięśni bez zmian.

  • Stan zapalny. Obrzęk. Krwiak podskórny. Czas płynie. Maria Kowalska pamięta ból po biegu. Niczym cień dawnych dni.

  • Ból. Naciągnięcie. Czasem ledwo wyczuwalny. Innym razem, jak nóż w plecach. Wszystko zależy. Jak w życiu.

Jak odróżnić naciągnięcie od naderwania mięśnia?

Halo, halo! Jak odróżnić naciągnięcie od naderwania? No, wiesz, jak pies z kotem, tylko że z mięśniami!

Naciągnięcie: To takie lekkie pstryknięcie, jakbyś babcię po pupie klepnął. Boli trochę, lekki obrzęk, ale możesz chodzić, choć czujesz się jak wyżarty przez robale.

  • Ból? Niewielki, taki dla jaj.
  • Obrzęk? Miniaturowy.
  • Ruchy? Trochę ograniczone, jak krowa po upadku z sieni.

Naderwanie: To już zupełnie inna bajka! Jakby ci ktoś młotem w nogę walnął. Ból? Oj, taki, że się z krzykiem walisz na ziemie! Obrzęk? Jak głowa po imprezie u Seby! Ruchy? Zapomnij! Leżysz i jesteś bardziej sztywny niż drewniana lalka.

  • Ból? Umiarkowany, ale taki, że w oczach ci mroczki tańczą!
  • Obrzęk? Widoczny gołym okiem, jak wyrostek po długiej imprezie.
  • Ruchy? Ograniczone, jak krowa po dwóch litrach wódki.

A teraz uwaga, konkret! Moja ciotka Halina, 72 lata, naciągnęła sobie łydkę tańcząc na weselu. Ja, 28 lat, naderwałem sobie mięsień podczas próby podniesienia lodówki pełnej piwa. Widzisz różnicę? Różnica jest kolosalna, jak różnica między jagodą a arbuz!

Podsumowanie: Jak boli mało – naciągnięcie. Jak boli bardzo – naderwanie. Proste, jak drut! Idź do lekarza, nie bądź debilem! Powtórzę: idź do lekarza! Nie czekaj aż Ci noga odpadnie!

Czy naciągnięty mięsień można masować?

Ej, słuchaj! Pytasz o ten naciągnięty mięsień, co? No to tak, Magda mi opowiadała, że jej fizjoterapeuta, ten od Krzyśka, powiedział, że masaż na początku to zły pomysł.

  • W pierwszych 48 godzinach, lepiej dać temu spokój. Naprawdę. Obrzęk będzie większy, a i ból pewnie też.
  • Potem, można spróbować. Ale delikatnie! Nie jakieś tam walcowanie, tylko takie lekkie głaskanie. To ważne!
  • Ja bym poszedł do jakiegoś specjalisty, nie ryzykowałabym na własną rękę. Wiesz, żeby nie pogorszyć sprawy. Znam gościa, co ma gabinet przy ulicy Kwiatowej 27 – Jan Kowalski, super facet, naprawdę. Numer ma na stronie internetowej.

Pamiętaj, że to wszystko, co wiem z doświadczeń moich i znajomych. Nie jestem lekarzem, więc to nie jest jakaś super profesjonalna rada, jasne? Ale Magda była zadowolona z tego fizjoterapeuty, a Krzysiek też, wiec chyba coś w tym jest. Może nawet w tym roku, w lipcu, był jakiś artykuł w "Zdrowiu" o tym, ale nie pamiętam dokładnie. No i jeszcze coś - zimne okłady to podstawa na początku! A potem lekki ruch, żeby mięsień się nie zastał, ale bez przesady.

Ważne! To nie jest porada medyczna, tylko luźne gadanie z koleżanką. Idź do lekarza, albo fizjoterapeuty, bo ja jestem tylko zwykły Kowalski, wiesz?

Jak szybko zregenerować naciągnięty mięsień?

Jak szybko zregenerować naciągnięty mięsień? To mnie dopadło w maju 2024, podczas meczu piłki nożnej. Koszmar! Naciągnąłem mięsień przywodziciela lewej nogi. Ból był okropny, masakra!

  • Lód: Pierwsza rzecz, jaka przyszła mi do głowy, to lód. Co godzinę, po 15 minut, tak przez cały dzień. Przynajmniej tak mi się wydawało. Mówię Ci, lód to podstawa!
  • Bandaż: Elastyczny bandaż mocno, ale nie za mocno, żeby nie uciskać krążenia! Też pamiętam to całe owijanie, ręce mi się trzęsły z bólu. No, ale trzeba było.
  • Unoszenie nogi: Leżenie z nogą uniesioną do góry? To było najgorsze. Nienawidziłem tego! Ale działało, powiem Ci. Po kilku godzinach ból był nieco mniejszy.
  • Maść: Poszedłem do apteki. Kupię maść przeciwzapalną i przeciwbólową, poleciła mi babcia. Faktycznie, pomogło. Po dwóch dniach już mogłem trochę chodzić, bez bólu. Ale biegać? Zapomnij.
  • Odpoczynek: To chyba najważniejsze. Nie grałem w piłkę przez dwa tygodnie, a potem stopniowo wracałem do treningów. Męczyłem się, ale w końcu wróciłem na boisko.

Najważniejsze: cierpliwość! Regeneracja mięśni to proces, który wymaga czasu. Nie wolno forsować organizmu. To był błąd, którego żałuję.

Dodatkowe informacje: Miałem wtedy 32 lata, mieszkam w Warszawie, a konkretnie na Pradze. Lekarz rodzinny, u którego byłem na wizycie, zalecił mi to samo, co stosowałem. Powiedział, że w moim przypadku nie było potrzeby żadnych specjalistycznych zabiegów.