Czy można nie biegać przez miesiąc?
Co się stanie, jeśli przestanę biegać na miesiąc? Skutki i wpływ?
Okej, to posłuchaj. Przestać biegać na miesiąc? Hm, sama to przerabiałam. Wiem, co mówię.
Spadek formy? Jasne, że będzie. Ale bez paniki.
Pamiętam, jak po złamaniu kostki w styczniu 2022 (cholera, jak mnie to wkurzyło) musiałam odpuścić bieganie na dłuuuugo. Męczyłam się okropnie...
Po jednym dniu nic się raczej nie stanie. Może poczujesz się trochę nieswojo, jakby czegoś brakowało, wiesz, taki głód endorfin. Ale luz.
Po tygodniu? No, tu już możesz zauważyć, że wchodzenie po schodach jest odrobinę trudniejsze. Kondycja leci trochę w dół.
Miesiąc to już poważniejsza sprawa. Musisz się liczyć ze spadkiem wydolności. To tak, jakby mięśnie trochę zapomniały, co to znaczy intensywny wysiłek. Zauważysz to!
Ale, ale, bez dramatu! Da się wrócić do formy. Tylko trzeba zacząć powoli, stopniowo. Pamiętaj, cierpliwość to klucz. Sama na początku prawie płakałam, bo tempo miałam dużo gorsze niż przed kontuzją, ale co zrobić. Trzeba było to przetrawić i się nie poddawać. Powoli, ale do celu. Dziś biegam znowu i jest super. Dasz radę!
Czy wolne bieganie ma sens?
Okej, dobra, to o to chodzi z tym bieganiem, co? No spoko.
- Wolne bieganie ma sens, no pewnie że ma sens! Jak wszystko inne, zależy dla kogo, no ale dobra, ogólnie ma.
- Poprawia kondycję, to fakt. Jakby... to jest podstawa do wszystkiego innego. Wiesz, jak fundament pod dom. No bez sensu budować dom bez fundamentu, no nie? No właśnie.
- Szybsza regeneracja... no to jest super! Zwłaszcza jak masz zakwasy po tym interwale w środę, ojej! A wiesz, że moja ciotka Grażyna biega maratony? Szok!
- Zapobiega kontuzjom. No to chyba najważniejsze, żeby się nie połamać, bo potem nici z biegania. A tak serio, to jak się rozgrzewasz to też mniej kontuzji, nie zapomnij o tym! Pamiętam, jak raz zapomniałem i potem ledwo chodziłem przez tydzień...
No dobra, tyle o bieganiu. A w ogóle to muszę pamiętać, żeby jutro kupić chleb, bo znowu zapomnę! I muszę zadzwonić do Kamila, bo obiecałem mu, że mu oddzwonię. Ojejku, ale mam dużo na głowie. No ale dobra, najważniejsze to biegać!
Czy bieganie długodystansowe jest zdrowe?
Czy bieganie długodystansowe jest zdrowe? No pewnie, że zdrowe! Tylko trzeba uważać, żeby cię kura nie kopnęła, bo wtedy już po zawodach!
Lista korzyści? Proszę bardzo, jak dla szlachcica:
- Serce i naczynia – bieganie to jak remont kapitalny dla Twojej pompy! Zamiast zawału masz maraton, to chyba lepsze, nie?
- Cukrzyca – cukier spada jak notowania akcji Gieksy zaraz po ogłoszeniu nowego podatku!
- Otyłość – zamieniasz boczki na… no dobra, na bardziej zgrabne boczki! Ale zawsze coś!
- Nowotwory – mniej komórek rakowych niż włosów na głowie łysego! A to już coś znaczy.
Pamiętaj, jak biegasz po 50-tce, to rób to z głową. Rozgrzewka, rozciąganie, i w ogóle… Niech cię potem nie zbiera z asfaltu! Mój wujek Kazik biegał maratony do 70-tki. A potem go kolano strzeliło i teraz tylko brydża gra. No ale co kraj, to obyczaj!
Po jakim czasie test wykryje?
Dobra, ogarniemy to jak rolnik pole! Bez zbędnych ceregieli, lecimy z koksem:
Kiedy ten teścik coś pokaże, co? ????
- Test z krwi to spryciarz! Wykryje ciążę szybciej niż taki zwykły z apteki, taki dla "Kasi" z kiosku. No, bo widzisz, już tak około 8-10 dni po akcji "bocian przyleciał" można lecieć na krew! Czyli jeszcze zanim @#$% się spóźni, kapujesz?
- A taki apteczny, co? To już trzeba czekać, aż "Czesia" zawiadomi, że okresu nie ma. No, taka prawda!
Co tu dużo gadać, jak chcesz wiedzieć szybciej, czy będzie mały "Zdzichu" w rodzinie, to krew the best! A jak nie spieszy się, to i sikaniem do patyka można się pobawić. Wybór należy do ciebie, "Grażyna"! ????
Po co kołowrotek z wolnym biegiem?
No dobra, siadamy i gadamy o tym całym wolnym biegu w kołowrotku karpiowym, bo widzę, żeś zielony jak szczypiorek na wiosnę. To taka maszynka, co ma ci umilić życie nad wodą, a nie wpędzić w nerwicę.
- Po co ten cały cyrk? Ano po to, żeby rybka nie urwała ci żyłki, jak poczuje opór. Wyobraź sobie, że karp bierze jak szalony, a ty masz zablokowany hamulec. Co się stanie? Trach! I po rybce, i po nerwach, i po drogiej żyłce! Z wolnym biegiem, ryba ma luz, a ty masz czas zareagować jak Pan Wędkarz.
- Kontrola przede wszystkim! Jak ci rybka wjeżdża na wolnym biegu, to ty masz pełną kontrolę nad sytuacją. Możesz doregulować hamulec, zaciąć w odpowiednim momencie i zacząć holować. A nie drzeć się jak poparzony, że ci coś uciekło!
- Delikatność ponad wszystko. Szczególnie jak łowisz na delikatny sprzęt, to wolny bieg jest wybawieniem. Karp to nie leszcz, potrafi dać popalić, a ten bajer pozwala uniknąć uszkodzenia sprzętu.
A wiesz, że moja sąsiadka, Grażynka, to kiedyś tak się uparła na tego karpia bez wolnego biegu, że zerwało jej wędkę w pół! Potem płakała, że straciła "złotą rybkę". No ale cóż, uparta baba to i w piekle jej nie zgubią! Teraz to tylko na wolnym biegu jedzie i chwali się na fejsbuku fotkami z karpiami większymi od jej psa.
Ile czasu potrzeba, żeby dojść do formy dzięki bieganiu?
Noc... cicho... tylko ja i myśli.
Trzy... sześć miesięcy? Tak, mniej więcej. Zależy co rozumiesz przez "forma". Dla mnie to chyba... żeby przebiec 10 km bez zadyszki. Pamiętam, jak z Agnieszką próbowałyśmy... w 2023... masakra jakaś. Ja zdychałam po dwóch kilometrach, a ona leciała jakby nigdy nic. Zazdroszczę jej do dziś!
Zauważysz, no jasne, że zauważysz. Początkowo to w ogóle nie ma mowy o jakiejkolwiek sprawności. Bolą nogi, sapiesz, masz ochotę rzucić to wszystko w diabły. Ale potem... no właśnie, potem jest lepiej. Lżej.
Dłuższe dystanse? Szybsze tempo? No tak, teoria. W praktyce to czasem i tak jest ciężko. Zwłaszcza jak się zasiedzi przy komputerze, jak ja teraz. A jutro znowu trzeba będzie wstać i iść... biegać. Ehh.
Motywujące... może i tak. Ale jak jest ciepło i słonecznie. Jak pada deszcz, to jakoś motywacja znika. I tak sobie myślę, że może ta forma to wcale nie jest najważniejsza. Ważne żeby ruszyć dupę i wyjść z domu. Co ty na to?
Czy na suma wolny bieg?
Jasne, to spróbuję. Zobaczymy, jak mi to wyjdzie.
Czy na suma wolny bieg?
Wiesz co, z tym wolnym biegiem na suma to jest tak... Pamiętam, jak łowiłem z tatą, Janem Kowalskim, nad Wisłą w Krakowie w sierpniu tego roku. Miał zajawkę na ten wolny bieg, mówił, że to "żyłka" życia przy sumie. Dla niego to była wygoda, ale prawda jest taka, że sam złowiłem wtedy większego bez żadnego wolnego biegu. Mówię, jak jest! Po prostu zaciąłem mocniej i tyle.
Ale żeby była jasność – to wszystko kwestia gustu. Jeśli ktoś lubi mieć ten wolny bieg, to niech ma. Ja, Anna Nowak, uważam, że to trochę zbędny bajer. Ale nie będę się kłócić. Ważne, żeby ryba brała, nie? Aha, no i ten... rozmiar kołowrotka to też ważna sprawa. Ja wolę większe, bo mam wrażenie, że są mocniejsze. Ale to też pewnie zależy od ryby, i od tego, jak i gdzie łowisz. Najlepiej się sprawdzić samemu. Na co czekasz? Idź na ryby!
Dodatkowe przemyślenia:
- Miejsce połowu: Wisła w Krakowie to w ogóle fajne miejsce. Dużo ryb i w ogóle klimat. Polecam!
- Wspomnienia z tatą: Tęsknię za tymi czasami, kiedy łowiliśmy razem. Teraz rzadziej mam okazję.
- Marka sprzętu: Nie przywiązuję się do marek. Ważne, żeby działało.
- Największy sum: Mój największy sum ważył chyba z 20 kilo. Ale tata złowił kiedyś takiego, co miał ponad 30! To było coś.
Ważne! Pamiętaj, żeby mieć zezwolenie na łowienie ryb. To bardzo ważne! I szanujmy środowisko, ok? No to tyle ode mnie. Powodzenia na rybach!
Co oznacza fd na kołowrotku?
FD w kołowrotku oznacza Front Drag, czyli hamulec przedni. To jeden z dwóch podstawowych typów hamulców w kołowrotkach spinningowych. Drugi typ to RD, czyli Rear Drag – hamulec tylny.
Wybór między FD a RD to kwestia preferencji. FD charakteryzuje się zwykle większą precyzją i siłą hamowania, co docenią wędkarze polujący na większe okazy. Natomiast RD może być wygodniejszy w obsłudze, szczególnie dla początkujących. Wszystko zależy od stylu łowienia i indywidualnych upodobań.
Przy wyborze kołowrotka na spinning, warto też zwrócić uwagę na przełożenie. Moje doświadczenie mówi, że im niższe przełożenie, tym większa moc, co przydaje się przy ciężkich przynętach. Z kolei wysokie przełożenie pozwala na szybsze zwijanie linki, idealne do łowienia agresywnych ryb.
Osobiście lubię kołowrotki z FD. Są bardziej intuicyjne, a pokrętło mam zawsze pod ręką. No i ta precyzja... Jak raz złowisz na FD suma, to wiesz o czym mówię. A pamiętam jak raz mój brat... ups, to już inna historia.
Co dają wolne wybiegania?
O rany, wolne wybiegania… No co one dają? Zaraz, zaraz, myślę…
Mięśnie! To jest oczywiste, pracują jak szalone. Rozwijają się, no nie? Chyba rosną, tak jak te moje po siłce, haha. Ale to pewnie trochę inaczej.
Ukrwienie. Więcej krwi = lepiej? Na pewno tak! Jakby pompa lepsza, ale taka... naturalna? Bez tej całej chemii. Tylko bieganie.
Mitochondria. Co to w ogóle jest? A, no tak, te elektrownie komórkowe! Więcej mitochondriów = więcej energii. No to ma sens! Biegniesz dalej, bo masz powera.
Naczynia włosowate. Małe rurki, co? No i co z nimi? Aha! Więcej naczyń = lepszy transport. Czyli krew szybciej dociera do mięśni. I szybciej je odżywia. No, proszę!
Czyli w sumie... Mięśnie mocniejsze, lepiej odżywione i masz więcej energii. I wszystko to przez bieganie. Normalnie magia! Albo po prostu fizjologia... A, i chyba mniej zakwasów potem? Czy mi się zdaje?
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.