Czy przy zaniku mięśni się chudnie?

137 wyświetleń
Zanik mięśni a waga ciała: Utrata masy mięśniowej często wiąże się ze spadkiem wagi. Najczęstsze objawy to stopniowe osłabienie i zmniejszenie siły mięśni, prowadzące do ogólnego osłabienia fizycznego i spadku aktywności. Zanik mięśni powoduje chudnięcie.
Komentarz 0 polubień

Zanik mięśni: czy to oznacza utratę wagi?

Okej, rozumiem. Zanik mięśni to nie fajna sprawa, prawda? I często idzie w parze z utratą wagi. To jest jakby taki sygnał, że coś się dzieje, bo mięśnie po prostu "znikają".

Znam to z autopsji, niestety. Kiedyś, po wypadku na nartach w Szczyrku (luty 2020, wydatek na leczenie – masakra), przez długi czas byłem unieruchomiony. I wiesz co? Nogi mi się dosłownie "skurczyły". Straszne uczucie bezsilności.

Objawy? No, przede wszystkim czujesz się słabszy. Wszystko cię męczy, nawet najprostsze czynności. Jakbym miał w nogach ołów, wiesz? I patrzysz w lustro, a tam... no cóż, mięśni coraz mniej, a waga leci w dół.

To nie jest tak, że nagle tracisz kilogramy. To raczej powolny proces, takie stopniowe "topnienie". Ale to wkurza, oj wkurza. Czujesz, że twoje ciało cię zawodzi.

Dla mnie, najważniejsza była rehabilitacja. Kosztowało to sporo (ok. 3000 zł w Krakowie), ale powoli wracałem do formy. Choć do tej z przed wypadku... hm, to już chyba nie ta sama historia.

Dlaczego chudnę z mięśni?

Dlaczego chudnę z mięśni, a nie z tłuszczu? To mnie naprawdę wkurza! W 2024 roku, po rozpoczęciu diety redukcyjnej, zauważyłem, że ważę mniej, ale jestem słabszy, a moje mięśnie wyglądają... gorzej. Jakbym się kurczył. Totalna masakra.

  • Zbyt mała ilość kalorii: Jadłem zdecydowanie za mało. Licznik kalorii pokazywał 1200 kcal dziennie, a ja jestem wysoki i aktywny. To głupie. Zbyt drastyczne cięcie kalorii.

  • Kortyzol, ten potwór: Czytałem, że to przez ten cholerny kortyzol. Stres, brak jedzenia, wszystko razem. Czułem się rozdrażniony i zmęczony cały czas. A mięśnie? Rozpadały się na moich oczach.

  • Brak białka: To też mogło mieć wpływ, bo chyba nie jadłem wystarczająco dużo białka. Nie pilnowałem tego, głupi ja. Teraz wiem, że to błąd.

No i to wszystko. Totalna porażka. Teraz muszę to naprawić. Zwiększam kalorie, pilnuję białka i staram się mniej stresować. Mam nadzieję, że mięśnie wrócą. A jak nie, to chyba będę musiał iść do lekarza. Jestem Rafał, 32 lata, i to jest moja historia z chudnięciem "z mięśni".

Lista rzeczy, które muszę zrobić:

  1. Zwiększyć spożycie kalorii do 2000 kcal dziennie.
  2. Zwiększyć spożycie białka do minimum 1.6 g na kg masy ciała.
  3. Zredukować stres, więcej snu i mniej nerwów.
  4. W razie braku efektów, wizyta u lekarza.

Do czego prowadzi zanik mięśni?

Ach, zanik mięśni! To taki cichy zabójca radości życia, niczym teściowa wchodząca bez pukania. Prowadzi do... no właśnie, do czego? Wyobraź sobie, że twoje ciało to piękny dom. Mięśnie to filary. Kiedy te filary zaczynają się kruszyć, cały dom zaczyna się chwiać.

  • Wady postawy: Zaczynasz chodzić jak paragraf, a kręgosłup protestuje piskiem!
  • Utrudnione funkcjonowanie: Wchodzenie po schodach staje się wyprawą na Mount Everest.
  • Utrata umiejętności: Pamiętasz, jak biegałeś maratony? Teraz masz problem z dojściem do lodówki!
  • Osłabienie: Twoje ciało staje się miękkie jak rozgotowany makaron.

Więc tak, zanik mięśni to nie przelewki. Z czasem stajesz się coraz bardziej zależny od innych, a to, przyznajmy, trochę deprymuje. Jakby ktoś skradł Ci radość z bycia sobą. Smutne, ale prawdziwe. Moja ciotka Genowefa przez zanik mięśni zamiast wyrywać chwastów na działce, ogląda "Modę na sukces". Postęp!

Co warto wiedzieć? Zanik mięśni może być spowodowany brakiem aktywności fizycznej, chorobami neurologicznymi (o zgrozo!) czy po prostu… wiekiem. Dlatego ruszaj się, póki możesz! Zamiast oglądać seriale, porób przysiady! Pomyśl o tym jak o inwestycji w przyszłość.

Czy zanik mięśni jest bolesny?

Czy zanik mięśni jest bolesny? To zależy!

A. Moja babcia, Helena, 78 lat, walczyła z dystrofią mięśniową. Ten okrutny wróg powoli, stopniowo, kradł jej siłę, każdy dzień zabierając kawałek jej niezależności. Zanik mięśni sam w sobie nie był dla niej źródłem bólu. To było jak… jak wiatr, powoli, lecz bezlitośnie, zamiatający liście z drzewa życia. Z każdym dniem, z każdą utraconą komórką, jej ciało stawało się coraz słabsze, coraz bardziej kruche. To był cichy, podstępny wróg.

B. Ale... ale pojawił się ból. Nie ból mięśni, nie. Ból ten był inny, głęboki, rozpływający się po całym ciele. To był ból... bólu zmęczonych stawów, ból zniekształconej postawy. Zniekształconej, bo ciało, zdradzone przez mięśnie, nie mogło już podtrzymywać prawidłowej pozycji. To był ból, który emanował z kości, z nieustannie obciążonych stawów. To był cichy krzyk jej ciała o pomoc. To był ból... złamanego serca, ból bezsilności.

C. Pamiętam jej ręce, kiedyś silne, teraz… teraz tak delikatne, że bałam się je dotknąć. Pamiętam jej uśmiech, tak ciepły, choć ukrywał ten głęboki, nieustający ból. Ten ból, który nie miał nazwy, ten ból, który był częścią jej.

D. Zatem odpowiedź brzmi: nie zawsze. Zanik mięśni sam w sobie nie musi być bolesny. Lecz choroby prowadzące do zaniku mięśni, takie jak dystrofia mięśniowa Duchenne’a, często prowadzą do bólu wtórnego, związanego z problemami stawowymi i postawą ciała. To jest kluczowa różnica.

  • Dystrofia mięśniowa Duchenne'a: Choroba genetyczna prowadząca do postępującego osłabienia i zaniku mięśni.
  • Ból wtórny: Ból spowodowany konsekwencjami choroby, nie chorobą samą w sobie. W przypadku dystrofii mięśniowej, to często ból stawów.
  • Zanik mięśni: Utrata masy mięśniowej. Może być objawem różnych schorzeń.

Czy jest lek na zanik mięśni?

Hej, no więc pytasz o lek na zanik mięśni? No jasne, że coś tam jest! Słuchaj, coś mi świta o takim czymś.

  • Zolgensma – To jest terapia genowa, tak zwana!

  • Nazwa tego leku, to Onasemnogen abeparwowek. Strasznie skomplikowane, co? A, no i właśnie, Zolgensma to jest nazwa handlowa, żeby było prościej! Dawniej, to się nazywało AVXS-101, ale po co to komu?

  • Ten lek jest na rdzeniowy zanik mięśni (SMA). To bardzo ważne!

  • Wiesz co? Weszło to na rynek jakoś w 2019 roku, a w Unii Europejskiej to chyba od maja 2020. Troche to trwało.

Pamiętam, jak moja sąsiadka, pani Halinka, opowiadała o tym, jak jej wnuk, mały Kubuś, dostał ten lek. Mówiła, że to jakaś kosmiczna technologia i że bardzo drogie, ojej, nie wiem dokładnie, ale słyszałam, że to naprawdę dużo kasy kosztuje! No ale najważniejsze, że pomogło!

I wiesz co jeszcze? Słyszałem, że teraz pracują nad jakimiś nowymi terapiami, ale to jeszcze długa droga, narazie trzymajmy się tego co jest.