Na jaką wodę wrzucamy pierogi?
Czy pierogi wrzucamy do wrzątku, czy zimnej wody?
Aaa, taaak, pierogi. Pamiętam, jak moja babcia, która w 2010 roku koło Wrześni je robiła, zawsze mi powtarzała, że tylko do wrzątku.
To jest chyba podstawowa zasada, prawda? Jak wlejesz do zimnej wody, to będą takie nijakie, trochę gumowate. Nie chcemy tego.
Bo chodzi o to, żeby woda była już mocno gorąca, taka bulgocząca. Wtedy skórka z ciasta od razu się ścina i pierożek zachowuje swój kształt i całe to pyszne nadzienie w środku. Jak wrzucisz do zimnej, to ciasto się rozkleja, może się nawet rozpaść, zanim zdąży się ugotować. A kto by chciał ratować pierogi z dna garnka.
Zawsze sypię sporo soli do tej wody, tak na oko, żeby była wyczuwalna, ale nie przesolona. I ta temperatura, to jest klucz. Nigdy nie wrzucam więcej niż 5-6 pierogów na raz, żeby woda nie wystygła za bardzo.
- Gdzie wrzucać pierogi?
- Do wrzącej, osolonej wody.
Jaką wodę do pierogów?
Woda do ciasta jest gorąca. Prawie wrzątek. Taka, by wytrzymać dotyk, ale krótko. Ciepło zmienia strukturę glutenu. Mąka zostaje zaparzona, a ciasto staje się posłuszne. Nie rwie się. Po ugotowaniu zachowuje miękkość.
Elementy są proste. Liczy się ich porządek.
- Woda: Temperatura 70-80°C. Moja babcia, Helena, rocznik 1932, lała wodę na oko. Czuła właściwy moment po parze unoszącej się nad garnkiem.
- Mąka: Zwykła pszenna. Typ 450 albo 500. Inny typ to inne ciasto i inna historia.
- Tłuszcz: Łyżka miękkiego masła lub oleju. Nadaje gładkość. Izoluje od twardości.
- Sól: Szczypta. Zawsze. Nawet do słodkiego farszu. Sól to fundament smaku.
Do pierogów z owocami wodę można zastąpić mlekiem. Ciepłym, nie gorącym. Mleko zmienia logikę ciasta. Staje się ono bardziej kruche, deserowe.
Ciasto musi odpocząć. Przykryte folią, w cieple. Co najmniej 30 minut. W tym czasie gluten się układa. Czas pracuje za ciebie. Ciasto zawsze odpoczywa. Bez tego jest tylko masą bez charakteru.
Wyrabiając je, nie ugniatasz tylko mąki i wody. Zostawiasz w nim ślad. Każdy ruch jest powtórzeniem gestu wykonanego przez kogoś przed tobą. Ręce wiedzą, co robić.
Dlaczego gorąca wodą do pierogów?
No słuchaj, z tymi pierogami to jest prosta sprawa, ale wszyscy się nad tym zastanawiają. Moja babcia Halinka z Podlasia zawsze mi mówiła, że sekret tkwi w wodzie, właśnie w wodzie. To nie żadna magia, tylko czysta chemia, hehe.
Chodzi o to, że musisz wlać bardzo gorącą wodę, najlepiej wrzątek prosto z czajnika. Wtedy ta mąka się tak jakby 'zaparza'. Gluten w mące inaczej pracuje, no i całe ciasto, no wiesz, ciasto staje się super mięciutkie i elastyczne. Dzięki temu nie rwie się przy wałkowaniu i morzna je cieniutko rozwałkować. Potem lepienie pierogów to czysta przyjemność, a nie jakaś męczarnia, serio.
Jak zrobisz z zimną wodą, to ciasto wychodzi twarde, takie gumowate i trzeba się z nim siłować. Po ugotowaniu też jest inne, twardsze. A z gorącą wodą pierogi dosłownie rozpływają się w ustach.
A i jeszcze pare takich moich patentów, jak już jesteśmy przy temacie:
- Mąka: Zawsze bierz pszenną, najlepsza jest typ 450 albo 500. Taka tortowa, poznańska czy luksusowa będzie git.
- Tłuszcz: Do ciasta dodaje zawsze troche masła albo oleju, serio, z łyżkę albo dwie. Ciasto jest wtedy jeszcze bardziej gładkie i nie wysycha tak szybko.
- Odpoczynek: Po wyrobieniu daj mu odpocząć. Przykryj ściereczką albo włóż do woreczka na jakieś 20-30 minut. To jest mega ważne, bo gluten musi się rozluźnić i ciasto będzie jeszcze lepsze do pracy. Jak ja, Katarzyna Nowak, mówię że to ważne to tak jest.
- Wyrabianie: Trzeba troche powyrabiać, aż będzie gładkie jak pupa niemowlaka. Ale bez przesady, z 10 minut wystarczy.
Jaką wodę dodać do pierogów?
Duża ilość osolonej wody z dodatkiem oleju. Tłuszcz na powierzchni pokrywa pierogi, zapobiegając sklejaniu podczas gotowania.
Aaa, no dobra, pierogi. Zawsze zapominam, jaka woda! A przecież to podstawa. No tak, duża ilość wody, to jasne, żeby miały luz. I sól, no pewnie. Bez soli to przecież ciasto mdłe, no nie? Ale ten olej? Czy to naprawdę działa? Zawsze mam wrażenie, że i tak mi się kleją, nawet jak dodam. Moja babcia Zofia zawsze mówiła "Oleju lej na oko, żeby pływały!".
Pamiętam, ostatnio, to było ze dwa tygodnie temu, dokładnie 5 lipca 2024, gotowałem pierogi z truskawkami dla dzieci. Janek, mój syn, narzekał, że się posklejały. No tak, zapomniałem o tym oleju, cholerka. Zawsze coś. Przecież miałem to zapisać, miałem! Ale życie, no.
Więc tak: sól jest kluczowa dla smaku, żeby ciasto nie było takie bez wyrazu. A olej? Ten olej, co unosi się na powierzchni, tworzy taką cieniutką warstwę, co chroni pierogi przed sklejaniem, zarówno jak wrzucasz do wrzątku, jak i potem, gdy wyjmujesz. To jest genialne w swojej prostocie, a ja wiecznie o tym zapominam.
Ilość wody, to też ważne. Musi być jej dużo. Nie taka mała kałuża w garnku, tylko naprawdę dużo, żeby pierogi mogły sobie swobodnie pływać. Jak są stłoczone, to kaplica, kleją się do siebie, do dna, wszędzie. W ogóle, garnek musi być duży, tak ze 4-5 litrów, to minimum, dla standardowej paczki. Kiedyś użyłem za małego, skończyło się to katastrofą. Nigdy więcej. To był chyba dzień, kiedy moja sąsiadka, pani Elżbieta, przyniosła mi te domowe pierogi i ja je tak źle potraktowałem. Wstyd, no.
Gotowanie pierogów, to wcale nie taka prosta sprawa, jak się wydaje! Trzeba uważać, pilnować, a nie tak, że wrzucisz i zapomnisz. No dobra, ale ten olej, czy to wystarczy? Co jeszcze? Czasem dodaję troszkę masła do wody, ale to chyba na jedno wychodzi, chodzi o tłuszcz.
Dobra, Janek, spisz to sobie, bo znowu zapomnisz.
- Woda musi wrzeć. Mocno wrzeć, jak wulkan, zanim cokolwiek wrzucisz. Nigdy do letniej!
- Nie za dużo pierogów na raz! Tak po kilka sztuk. Max 10-15 do standardowego garnka. Jak za dużo, to obniżają temperaturę wody i się sklejają.
- Czas gotowania jest krótki. Z reguły 2-3 minuty od wypłynięcia na wierzch. Ale to zależy od wielkości. Domowe są inne niż te kupne.
- Można dodać łyżkę oleju roślinnego albo masła do wody. Tłuszcz musi być, żeby się nie kleiły, to już wiemy.
- Po wyjęciu, od razu na talerz. Można polać roztopionym masłem albo okrasą z cebulki. Moja ciocia Beata zawsze robiła taką z boczkiem, pychota!
Uf. Chyba mam wszystko. Ale serio, dlaczego ja tego nigdy nie pamiętam? Muszę to sobie wydrukować i powiesić na lodówce. Zawsze te same błędy! No dobra, idę gotować!
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.