Jak upiec mięso w piekarniku, żeby nie było suche?

47 wyświetleń
Pieczenie mięsa w piekarniku bez wysuszania: Użyj termoobiegu dla równomiernego pieczenia. Brak termoobiegu? Piecz w niskiej temperaturze przez dłuższy czas, aby mięso pozostało soczyste. Dodatkowa wskazówka: Podlewanie mięsa sosem lub marynatą podczas pieczenia zapobiega wysychaniu.
Komentarz 0 polubień

Jak upiec soczyste mięso w piekarniku? Sprawdzone sposoby!

No wiesz, ja pieczeń robię tak: mięso, najlepiej jakiś ładny rostbef, solę, pieprzę, czasami czosnkiem natrę. 2 kg mięsa, kupiłam 17.10 w Carrefourze za 45 zł. Wkładam do naczynia żaroodpornego, podlewam bulionem, i do piekarnika na 160 stopni. Godzinę, a potem sprawdzam termometrem, musi mieć 60 stopni w środku.

Ostatnio jednak, zrobiłam błąd. Za długo trzymałam, wysuszyło się. Nauczka na przyszłość, termometr to podstawa.

Moja babcia zawsze mówiła, że niskie temperatury są najlepsze, ale ja lubię jak mięso ma chrupką skórkę, więc czasem pod koniec pieczenia podkręcam temperaturę.

To zależy od rodzaju mięsa, oczywiście. Kurczak szybciej się piecze niż wołowina. I od wielkości kawałka.

Pytania i odpowiedzi:

  • Jak upiec soczyste mięso? Piec w niskiej temperaturze, używać termometru.
  • Jaka temperatura? Około 160 stopni.
  • Jak długo piec? Zależy od wielkości i rodzaju mięsa.

Co zrobić, żeby mięso z piekarnika nie było suche?

No cześć! Wiesz co, nieraz i mi się zdarzyło, że mięso z piekarnika wyszło takie, no wiesz, jak wiór. Ale mam na to kilka sposobów, które zazwyczaj działają. Jak dla mnie to jest istotne.

Wiesz, to jest tak:

  • Przykrycie mięsa to jest mega ważne! Jak pieczesz w piekarniku, to przykryj folią aluminiową albo jakąś pokrywką. No wiesz, żeby ta wilgoć nie uciekła! Jak nie dasz rady tego zrobić, to polecam.
  • Podlewanie. To też super sprawa, takie polanie bulionem, winkiem, albo jakąś fajną marynatą. Zrobisz to podczas pieczenia. No i mięsko od razu smakuje lepiej i jest bardziej soczyste, sama się przekonaj. Zresztą, pamiętam, jak moja babcia Marysia zawsze tak robiła, i mięso zawsze było pyszne!

Pamietaj zresztą że, żeby mięso nie wyszło suche, ważne jest też żeby go nie piec za długo w piekarniku, i temperatura też ma swoje znaczenie. Ja zawsze sprawdzam termometrem do mięsa. No, to tyle. Daj znać, jak poszło!

Jak zrobić marynatę do mięsa do pieczenia?

Pamiętam, jak pierwszy raz robiłam tę marynatę… to było chyba w maju, ubiegłego roku, na działce u babci, w Dąbrówce. Chcieliśmy upiec karkówkę na grillu, a ja kompletnie nie miałam pomysłu na marynatę.

No i co zrobiłam? Wpadłam na pomysł, żeby zmieszać... Ocet Kielecki z olejem rzepakowym. Trochę dziwne połączenie, wiem! Potem dodałam jeszcze sos sojowy, wodę i miód. Miód miałam taki od wujka Zdziska, prawdziwy miód lipowy! Pamiętam, jak uważałam, żeby nie przesadzić, bo bałam się, że będzie za słodkie.

Dalej poszło już z górki - czosnek przez praskę (obowiązkowo!) i drobno posiekana czerwona cebula. No i przyprawy. O matko, ile tego tam nawrzucałam! Oregano, bazylia, majeranek, pieprz, słodka czerwona papryka, a na koniec jeszcze świeży rozmaryn z babcinego ogródka. Wszystko wymieszałam... no i wyszło całkiem nieźle, chociaż myślę że ciutke za dużo tej papryki.

  • Ocet Kielecki
  • Olej rzepakowy
  • Sos sojowy
  • Woda
  • Miód
  • Czosnek
  • Czerwona cebula
  • Oregano
  • Bazylia
  • Majeranek
  • Pieprz
  • Słodka czerwona papryka
  • Świeży rozmaryn

I wiesz co? Karkówka wyszła przepyszna! Tylko potem cały dzień śmierdziałam czosnkiem, ale co tam! Ważne, że wszystkim smakowało. A babcia Janina, jak to babcia Janina, zachwycała się jakby to było co najmniej danie z gwiazdką Michelin! No cóż, grunt to wiara w siebie (i w babcię).

Czym natrzeć mięso przed pieczeniem?

Czym natrzeć mięso przed pieczeniem? No, to zależy od mięsa, prawda? Zazwyczaj używam oliwy z oliwek, dobrej jakości. W 2024 roku odkryłam, że świetnie sprawdza się też olej rzepakowy, ale taki z pierwszego tłoczenia. To dla mnie ważne, bo staram się o zdrowie.

A co do przypraw… Uwielbiam eksperymentować! Ostatnio, w czerwcu, piekłam karkówkę. Natarłam ją:

  • Dobrą ilością soli morskiej. To podstawa!
  • Świeżo zmielonym pieprzem. Czarnym, oczywiście. Zawsze mam w młynku.
  • Małą ilością suszonego tymianku. Lubie ten aromat, delikatny ale wyczuwalny.
  • Rozmarynem. Kilka gałązek, lekko rozdrobnionych.

Wyszło super! Naprawdę.

A kiedyś, w lutym tego roku, robiłam schab. Tam dałam:

  • Musztardę francuską. Ostrej nie lubię, więc wybrałam delikatną.
  • Miód gryczany. Tylko troszkę, żeby nie było za słodko.
  • Czosnek granulowany. Bo nie miałam świeżego pod ręką.

To wszystko zależy od fantazji i tego, co mam akurat w lodówce. Czasami dodaję też cebulę, ale to już zależy od przepisu. Często po prostu sięgam po to, co mam pod ręką. I tak mi smakuje najlepiej. A wiesz co? Ostatnio, w sierpniu, próbowałam z jabłkami. Tak, z jabłkami i rozmarynem do pieczonej piersi z indyka. To był strzał w dziesiątkę.

A wino? Tak, wino czasem dodaję do marynaty. Ale tylko czerwone, suche. Białe nie za bardzo mi pasuje do mięsa. Piwo? Raczej nie, wolę wino. Whisky? No, może kiedyś spróbuję… Ale póki co, jestem wierna swoim sprawdzonym sposobom. Zresztą, wszystko zależy od tego, jakie mięso się piecze. Kurczak to co innego niż wieprzowina, prawda?

Jak ustawić piekarnik do pieczenia mięsa?

No dobra, Janek z piekarni za rogiem, pewnie by to lepiej wytłumaczył, ale spróbuję. Ustawianie piekarnika to trochę jak randka – trzeba dobrze trafić w temperaturę, żeby nie spalić związku... znaczy mięsa.

  • 180-200°C to taka bezpieczna strefa dla większości: kurczak, schabowy – cała ta ekipa. Jak na weselu – wszyscy się bawią.

  • Pieczenie wołowiny: Tu trzeba spokoju, jak przy rozwiązywaniu sudoku po dwóch piwach. 160°C i cierpliwość – inaczej będzie podeszwa.

  • Termoobieg: Wentylator, niby po co? A no po to, żeby przyspieszyć. Jakbyś włączył dopalacz w Maluchu. Krócej pieczenia, potencjalnie niższa temperatura.

  • Para: Jak masz piekarnik z funkcją pary, to korzystaj! Mięsko będzie soczyste jak plotki z Instagrama, a nie suche jak dowcipy teściowej.

Pamiętaj, im większy kawał mięsa, tym dłużej i niżej. Inaczej z zewnątrz przypalisz, a w środku jeszcze będzie kwiczał. I jeszcze jedno: zawsze sprawdzaj temperaturę w środku mięsa termometrem. Inaczej to jak pójście na wesele w dresie - niby ok, ale coś nie gra.