Ile gotować boczek na parze?

105 wyświetleń
Ile gotować boczek na parze? Czas gotowania boczku na parze zależy od grubości kawałków. Zazwyczaj wystarczy około godziny, aby boczek był miękki i soczysty. Spróbuj przed wyjęciem!
Komentarz 0 polubień

Jak długo gotować boczek na parze? Czas gotowania boczku.

Boczek na parze? Nigdy bym na to nie wpadł! W życiu bym tak nie zrobił. Zawsze smażę, albo piekę.

Na patelni? Jasne, to rozumiem. Robiłem tak kiedyś, z tym ryżem... było to 14 lutego, w Krakowie. Nie pamiętam dokładnie ile ryżu, ale boczku było z pół kilograma, kupionego na rynku za 25 zł. Wyszło smacznie.

Godzina gotowania na parze? To za długo, chyba że to taki mega gruby boczek, ale wątpię. Zwykle 15-20 minut w zupełności wystarcza, żeby był miękki. A rumienienie na patelni? To już kwestia gustu.

Jak długo należy parzyć gotowany boczek wędzony?

Mgła. Za oknem mgła. Wilgotna szarość wdziera się przez szyby, a ja myślę o boczku. O wędzonym boczku, który czeka na sparzenie. Czeka na zanurzenie w gorącej wodzie. Woda… przezroczysta, prawie niewidzialna, a jednak tak potężna. Otulająca.

  • Czas. Sześćdziesiąt minut. Czasem dziewięćdziesiąt. Wyobrażam sobie te minuty. Ziarenka piasku przesypujące się przez palce. Czas płynie. Płynie wolno, leniwie, jak rzeka o poranku. Jak Wisła, którą widziałam w zeszłym roku, kiedy byłam z Pawłem w Krakowie.

  • Temperatura. Osiemdziesiąt stopni. Osiemdziesiąt pięć. Gorąco. Ale nie wrzątek. Nie bulgoczący chaos. Spokojny żar. Delikatne ciepło, które przenika mięso. Wyobrażam sobie ten proces. Jakbym sama była tym boczkiem, zanurzona w gorącej wodzie, odprężona.

Listopadowy poranek. Zimno. A ja myślę o ciepłym, sparzonym boczku. O jego zapachu, który wypełni kuchnię. Otula mnie. Kojarzy mi się z domem. Z dzieciństwem. Z babcią Heleną, która zawsze parzyła boczek w niedzielę. Zawsze sześćdziesiąt minut, czasem dziewięćdziesiąt. I zawsze idealny. Soczysty. Delikatny.

  • Ważne: kontrolować temperaturę wody. Nie może być za gorąca, bo boczek stwardnieje. Za niska, nie będzie idealny. Termometr. Niezbędny. Jak kompas dla żeglarza. Jak mapa dla podróżnika.

Wspomnienie smaku. Słony. Wędzony. Idealny. Z chlebem. Z musztardą. Z ogórkiem kiszonym, który sama robiłam latem. Zapach octu. Zapach kopru. Zapach lata. W środku listopada.

  • Sekret babci Heleny: dodać do wody listek laurowy i ziele angielskie. Dla aromatu. Dla magii. Dla wspomnień.

Mgła za oknem. A ja w myślach już jem sparzony boczek. Czuję jego smak. Czuję jego zapach. Czuję ciepło.

Jak ugotować boczek na parze?

Boże, jak ja się bałam tego boczku! Pamiętam jak dziś, stałam w kuchni, w moim małym mieszkaniu na Pradze-Północ, było jakoś koło 15:00 w niedzielę. Wszystko pachniało wilgocią po deszczu, a ja miałam ugotować ten cholerny boczek na parze. W Thermomixie, oczywiście.

  • Umyłam go porządnie, taki był tłusty i blady, aż mnie mdliło.
  • Włożyłam go niepewnie do tego koszyczka Varoma.
  • Ustawiłam 20 minut, temperaturę Varoma i prędkość 1. Z miarką, jasne.

Słyszałam ten bulgot, ten świst pary, i tylko czekałam, aż coś wybuchnie! Po tych 20 minutach wyjęłam i… no nic. Dalej twardy.

  • Jeszcze raz 20 minut.
  • I znowu nic.

W końcu, po godzinie, jak go tak sprawdzałam tym widelcem, to się w końcu poddał. Miękki, taki... rozpadający się. Uff, myślałam, że zwariuję!

Wiecie co? Najlepsze jest to, że później ten boczek wcale nie był taki super. Za długo go parowałam, chyba. Ale co tam, liczy się, że się udało! A w ogóle to ten Thermomix kupiłam na raty od mojej kuzynki, Magdy. Super sprawa, ale czasem mam wrażenie, że to on rządzi w mojej kuchni, a nie ja. No i jeszcze jedna rzecz! Zamiast wyrzucać wodę po gotowaniu boczku na parze, można ją wykorzystać do zrobienia rosołu!

Jak długo gotować parzony boczek?

Czas gotowania parzonego boczku zależy od grubości plastrów i pożądanego efektu. Ogólnie, proces obejmuje wielokrotne, krótkie gotowanie z przerwami. Moja babcia, pani Genowefa Nowak, zawsze zalecała kilka cykli.

  • Pierwszy etap: Po ponownym, delikatnym zawrzeniu wody, gotujemy ok. 8 minut. Wyłączenie gazu jest kluczowe! Daje to mięsu czas na "odpoczynek". Ten etap, to dla mnie trochę filozofia gotowania – kontrolowany szok termiczny.

  • Następne etapy: Po ok. 7 minutach ponownie włączamy minimalne źródło ciepła, doprowadzając do delikatnego, ledwo widocznego wrzenia. Gotujemy kolejne 8 minut. Powtarzamy to 4 razy. Bez podnoszenia pokrywki! To jest naprawdę ważne dla utrzymania wilgotności.

Kluczowe jest unikanie intensywnego wrzenia, które wysusza mięso. Pamiętajmy, że boczek to delikatny produkt.

Ważne uwagi:

  • Grubość boczku: Im grubsze plastry, tym dłużej trzeba gotować. Może to potrwać nawet do 10 minut na każdy cykl.
  • Rodzaj palnika: Na indukcji proces może być nieco szybszy.
  • Pożądana miękkość: Jeśli lubisz boczek bardziej miękki, zwiększ liczbę cykli.

Osobiste spostrzeżenia: W moim rodzinnym domu, używaliśmy tej metody przez całe moje dzieciństwo, i zawsze wychodził idealnie. Nie ma nic lepszego niż dobrze przyrządzony, delikatnie słony boczek. A ten proces, choć wymaga cierpliwości, dostarcza niesamowitego rezultatu.

Dodatkowe informacje: Można też eksperymentować z dodatkami, np. liściem laurowym, ziarenkami ziela angielskiego czy pieprzem. To kwestia gustu.

Czy można ugotować na parze boczek?

Halo halo! Boczek na parze? Toż to jakaś herezja kulinarna, masakra! Nie rób tego, chyba że chcesz mieć gumowego, bez smaku boczka, przypominającego raczej przepoconą skarpetę niż pyszny, chrupiący specjał.

Listę rzeczy, które lepiej zrobić z boczkiem niż gotować go na parze, znajdziesz poniżej, a to już prawdziwa bomba smakowa, a nie jakieś parowe eksperymenty:

  1. Usmażyć na patelni: Zapieczenie boczku na chrupko to święta sprawa. Ja, Janusz Kowalski z podlaskiego, robię to codziennie, i powiem ci, że lepiej smakuje niż cała kuchnia molekularna razem wzięta!
  2. Upieć w piekarniku: Boczek w piekarniku, to jest to! Wystarczy wrzucić do naczynia, posolić, popieprzyć, dodać trochę majeranku (bo babcia tak kazała!) i w piekarnik na 200 stopni Celsjusza na jakieś 20 minut. Wychodzi cudo! A jak dodasz jeszcze cebulki karmelizowane, to się w niebie zastanowią, co się dzieje.
  3. Zrobić z niego zapiekankę: Boczek na pizzy? Na zapiekance? Nie ma lepszego połączenia! Boczek z serem? Mówię ci, raj na ziemi!

UWAGA! Gotowanie boczku na parze to głupota! Nie rób tego! Lepiej jedz go na surowo, będzie mniej mdły.

  • P.S. Moja sąsiadka, Grażyna, próbowała kiedyś gotować boczek na parze. Kot jej uciekł z przerażenia. To mówi samo za siebie.
  • P.P.S. A jak już mowa o gotowaniu, to mój przepis na kapustę zasmażaną jest nieśmiertelny. Ale to już inna historia. Może kiedyś opowiem.