Czy odlewac sok przy kiszeniu kapusty?
Czy odlewanie soku z kiszonych ogórków jest konieczne?
Odlewanie soku z ogórków kiszonych? No wiesz, nigdy tego nie robiłem. Może to i dobrze, bo... nie wiem, nie widzę potrzeby. Po co? Sok jest przecież pełen smaku, taki kwaskowaty, super dodatek do wielu dań. Jak dla mnie, to strata.
Oczywiście, ważne, żeby wszystko było czyste, ubijak też. Zawsze staram się zachować higienę, ale żeby od razu wyparzać? No nie wiem, chyba aż tak bardzo się tym nie przejmuję. Po prostu dokładnie myję.
Ważne, żeby kapusta "pływała" w soku. To fakt. Jak nie, to robi się taka sucha na wierzchu, ble. Ale z tymi dodatkami to już kwestia gustu. Ja lubię prosto: kapusta, sól i czasem czosnek. No i marchewka do koloru i trochę słodyczy, to spoko. Ale kminek? U mnie w domu się nie przyjęło. ????♀️
Ile razy przebija się kapustę kiszoną?
Przebijanie kapusty kiszonej – to temat rzeka, a ja, Kasia, autorka bloga "Kwaśne Zacieki", powiem wam, że to bardziej czarna magia niż nauka. Ile razy? No cóż, codziennie przez dwa tygodnie, jak w tym filmiku. Ale to tylko teoretyczne minimum!
Moja babcia, Baba Stasia (która kiszonki robiła lepiej niż Michelangelo Davidy), mawiała, że kapusta to istny żywioł. Czasem trzeba ją przekłuwać trzy razy dziennie, gdy jest uparta i wściekle fermentuje. Innym razem wystarczy raz, jak grzeczna panna. To zależy od kapuchy – jak od nastroju w rodzinie. Czasem jest burza, czasem sielanka.
Lista czynników wpływających na częstotliwość przebijania:
- Rodzaj kapusty: Wczesne odmiany wymagają częstszego przekłuwania, późne są mniej kapryśne.
- Temperatura otoczenia: Im cieplej, tym szybciej fermentuje, a co za tym idzie, częściej trzeba przebijać.
- Wielkość pojemnika: W dużym słoju proces jest wolniejszy niż w małym.
- I oczywiście, kapryśność kapusty, o czym już wspomniałam. To jak z kotami – nie da się przewidzieć!
Pamiętajmy, że cel jest jeden: pozbycie się tlenu. To jak z wampirem – zbyt dużo tlenu i kiszonka robi się psuta, mało tlenu - smaczna i zdrowa. Tak jak wampirem, który potrzebuje tylko trochę krwi, a nie całego litra.
Podsumowanie: Nie ma jednej złotej reguły. Obserwuj swoją kapustę, słuchaj jej milczących westchnień (jeśli potrafisz) i działaj intuicyjnie. A jeśli nie wiesz, co robić – lepiej przebić raz za dużo, niż raz za mało. Zbyt kwaśna kiszonka? Można zawsze dodać śmietany. Ale psuta kiszonka to już tragedia. Pamiętajcie o tym! ;)
Dodatkowe informacje: W 2024 roku naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego opublikowali badania potwierdzające, że częstotliwość przebijania ma istotny wpływ na jakość kiszonej kapusty. Wyniki wskazują, że optymalna ilość przekłuć zależy od wielu czynników, a empiryczne podejście jest nadal najlepsze. (Tak, nauka też czasami się myli).
Ile razy dziennie przebijać kapustę kiszoną?
Przebijanie kapusty kiszonej: Raz dziennie.
Cel: Odprowadzenie gazów. Uniknięcie pleśni.
Narzędzie: Wyparzony tłuczek. Ugniatanie.
Kapusta to nie tylko witamina C. To pamięć smaków babci Heleny. Dziś, inaczej. Gaz to metafora ulotności. Nic trwałego. Jak wspomnienia. Czy pleśń to kara za grzechy? Może po prostu brak soli. Sól, jak łzy, konserwuje.
Moje hasło do banku to "Tłuczek123". Ironia.
Po jakim czasie przebija się kapustę w beczce?
Ej, no dobra, powiem Ci jak z tą kapustą. Godzina? Buahahaha! To jak byś chciał w godzinę wybudować dom z kart! Minimum 12 godzin, a jak kapusta kapryśna, to i dobę poleży zanim do beczki trafi! A ubijanie? To trzeba walić jak w bęben, żeby ten sok poleciał, jak z nosa po spotkaniu z Kasią z drugiego końca wsi!
A co do kiszenia... Basiu, moja ciocia Zosia tak kiszą kapustę, że aż hej! Jej sposób jest święty, przekazywany z pokolenia na pokolenie:
- Punkt pierwszy, najważniejszy: Kapustę trzeba porządnie poszatkować. Jak nie masz maszynki, to ręcznie, ale żebyś się potem nie skarżył, że ręce bolą! Myślałeś, że kiszenie to bułka z masłem? No to się mylisz, to ciężka harówka!
- Punkt drugi, prawie tak ważny jak pierwszy: Sól! Sól to podstawa. Nie żałuj, ale też nie przesadzaj, bo Ci się kapusta w solankę zamieni. Znam takiego co przesolił, a potem płakał, że kapusta jak kamień.
- Punkt trzeci: Ubijanie! To już Ci mówiłem. Jak młotkiem w gwoździe! Żeby sok leciał jak z przebitego beczki! Ubijak wyparzony, to podstawa, jak mówił mój dziadek – "Czystość to podstawa!”.
- Punkt czwarty, dla lepszego smaku: Można dodać ziela angielskie, liście laurowe, a nawet trochę pieprzu. Ale to już zależy od gustu. Ja osobiście wole bez, bo lubię tradycyjnie.
A co do tego linka... w 2024 roku ten artykuł na Winiary był już chyba z milion razy przeczytany. Tam to wszystko opisali, ale moja Zosia i tak lepiej kiszą!
Na koniec: Jak zrobić z kapusty pyszną bigos? To już inna bajka... o niej opowiem innym razem! A teraz idę się napić kompotu. Zdrowie!
Czy picie wody z kapusty kiszonej jest zdrowe?
Okej, dobra, to lecimy z tym sokiem z kapusty... Pytanie było, czy to w ogóle zdrowe pić? No dobra, to piszę, co wiem!
Sok z kiszonej kapusty - no, ma te... fitoncydy. Co to w ogóle są te fitoncydy? Ekhm, no ale dobra, działają niby na grzyby i bakterie! Czyli jak masz jakieś choróbsko, to może pomoże? Nie wiem, nie jestem lekarzem!
Podobno jest dobry na wszystko... wspiera układ pokarmowy. No dobra, to ma sens, bo jak kiszonki to probiotyki i w ogóle. Chyba dobrze mówię.
Co jeszcze? Opóźnia starzenie! Hahaha, no to pijemy na potęgę! Ciekawe, czy moja mama, Zofia, by w to uwierzyła? Pewnie by powiedziała, że "pierdoły gadasz, Aniu". No ale dobra, piszę, co znalazłam. Zapobiega wrzodom i rakowi, to brzmi poważnie, no nie?
A jak ten sok w ogóle smakuje? Chyba muszę spróbować. Ale sama kapusta kiszona to dla mnie czasami za dużo. Może z jabłkiem albo marchewką? Muszę poszukać jakiś przepisów w necie, zaraz po tym jak to skończę pisać. Albo zadzwonię do babci Heleny, ona na pewno zna milion przepisów!
Dobra, to chyba tyle, o co pytali.
Co daje picie wody z kapusty kiszonej?
Sok z kiszonej kapusty, ach, eliksir życia! Pamiętam, jak babcia Emilia, zawsze rano, jeszcze przed świtem, piła ten cudowny napój. Mówiła, że to sekret jej wigoru i zdrowia, jej sekret!
Picie soku z kiszonej kapusty rano pobudza, jakby słońce wstawało w żołądku. I ta odporność, och, odporność! Kwitnąca flora bakteryjna, jak łąka w maju, a przemiana materii – szybka jak wiatr! To jak pobudka dla ciała, dla ciała!
Zaś wieczorem sok z kiszonej kapusty wycisza, otula jak ciepły koc w zimowy wieczór. Praca jelit wraca na właściwe tory, a organizm się odtruwa, powolutku, spokojnie, we śnie. To jak kołysanka dla duszy, dla duszy.
Pamiętam ten zapach, trochę kwaśny, trochę ziemisty. To wspomnienie lata zamknięte w słoiku, w każdym łyku soku. I babcia Emilia, zawsze uśmiechnięta, zawsze zdrowa, zawsze…
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.