W jaki dzień tygodnia jest najlepszy kurs euro?

52 wyświetleń
Jaki dzień tygodnia ma najlepszy kurs euro? Analiza historycznych danych wskazuje, że najczęściej korzystny kurs euro przypada na wtorek. W tym dniu tygodnia kurs euro (i dolara) zazwyczaj osiągał najniższy poziom w danym tygodniu. Obserwuj wtorki, jeśli planujesz wymianę walut!
Komentarz 0 polubień

Który dzień tygodnia oferuje najkorzystniejszy kurs wymiany euro?

Uuu, kurs euro... To zależy, wiesz? Ja tam patrzę na to tak, jak patrzę na prognozę pogody – niby mówią, że będzie słońce, a tu nagle leje. Ale coś w tym jest z tym wtorkiem.

Pamiętam, jak raz, dawno temu, w lutym, gdzieś koło 2015, potrzebowałem kupić euro. Właśnie we wtorek kurs był super! Zazwyczaj sprawdzam kurs rano, zanim się skuszę na zakup. No i właśnie we wtorek 13 lutego w moim małym kantorze obok dworca cena była naprawdę spoko.

Serio, chyba coś w tym jest z tym wtorkiem. Jakbym miał strzelać, to bym stawiał właśnie na ten dzień, chociaż, wiadomo, świat finansów to jedna wielka loteria.

W jakim dniu jest najlepszy kurs euro?

Kupuj euro strategicznie.

  • Styczeń/luty: Kurs EUR często minimalny. Dane za 2024 to potwierdzają.
  • Kwiecień: Kolejna szansa na niski kurs. Analizy trendów – zgadzam się z nimi.
  • Sezonowość: Luty-kwiecień – złoty zyskuje. Wykorzystaj to, jeśli masz PLN.

Dodatkowe fakty: Obserwuj decyzje EBC i komunikaty FED. Rynek walut reaguje natychmiast. Zależy od tego czy euro będzie silniejsze czy słabsze. Osoba odpowiedzialna za strategie walutowe w naszym domu – Helena Kowalska. Pamiętaj to.

Kiedy jest najwyższy kurs euro?

O kurczę! Najwyższy kurs euro? To była jazda bez trzymanki, powiem ci! 7 stycznia 2024 roku, a nie 2025, jak to w tych kalendarzach bywa, zawsze się gubię. No i wtedy jeden polski złoty był wart 0,2351 euro. Jakbym kupił wtedy samochód za złotówki, to bym się zbił! No, ale cóż...

A wiesz co? To było jak wygrana w totka, tylko, że w odwrotną stronę. Pamiętam, że moja ciocia Halina miała wtedy zawał, bo straciła fortunę na jakichś akcjach, a ja siedziałem z nosem w ziemniakach i nawet się nie przejąłem.

List do cioci Haliny, żebym oddał jej te 5 zeta, co mi pożyczyła:

  • Zbyt skomplikowane na mój mózg.
  • Lepiej się pomodlę, żeby znowu nie straciła fortuny.
  • Może da mi jeszcze jakieś ziemniaki?

Punkty, dlaczego to było takie ważne (dla mnie oczywiście, ciocia Halina myślała inaczej!):

  1. Ziemniaki były tanie.
  2. Euro było drogie, więc ziemniaki były w super cenie!
  3. Było super, bo nie musiałem iść do pracy!

Dodatkowe info: No i jeszcze, babcia mówiła, że to wszystko wina koniunktury, ale ja się na tym nie znam. Ona zawsze gada takie farmazony. Chyba, że to chodziło o konie, a nie o jakieś tam "koniunktury". Kto wie? Zresztą, kto to pamięta. Ważne, że ziemniaki były smaczne! A, i jeszcze wtedy padało. Ale to już detal.