Jakie są silne objawy nerwicy?

0 wyświetlenia

Silne objawy nerwicy obejmują zarówno objawy psychiczne (lęk, niepokój, napady paniki), jak i somatyczne. Do tych drugich należą: drżenie rąk, bóle głowy i kręgosłupa, zawroty głowy, napięcie mięśni, duszność, hiperwentylacja, pocenie się, zimne ręce i dłonie, biegunka, suchość w ustach, zaburzenia rytmu serca (tachykardia, bradykardia, kołatanie) oraz częste oddawanie moczu. Intensywność objawów jest zmienna i indywidualna.

Sugestie 0 polubienia

No dobra, to tak. Co to właściwie są te “silne objawy nerwicy”? Bo ja wiem z autopsji, że potrafią dać w kość, oj potrafią. Ale po kolei.

Mówią, że są objawy psychiczne i somatyczne. No i zgadza się, lęk, niepokój, no i te cholerne napady paniki. Kto to wymyślił? Koszmar. Ale potem zaczyna się jazda po ciele…

Drżenie rąk, tak, znam to aż za dobrze. Pamiętam, jak miałam prezentację w pracy i myślałam, że po prostu umrę na scenie. A bóle głowy i kręgosłupa? Nie wiem, czy to od siedzenia, czy od stresu, pewnie jedno i drugie. Zawroty głowy? Czasami mam wrażenie, że odpływam, naprawdę.

No i to napięcie mięśni… cała jestem pospinana jak struna od gitary, masakra. Duszność? Hiperwentylacja? Ile razy myślałam, że się uduszę! Oddycham, oddycham, a i tak czuję, że powietrza brakuje. Straszne uczucie.

Aha, i pocenie się. Zimne ręce i dłonie. Ble! Pamiętam jak na rozmowie o pracę miałam mokre ręce, no jak to wytłumaczyć? Biegunka… No, powiedzmy, że nerwy często wędrują do brzucha, prawda? Suchość w ustach, a chciałam coś powiedzieć.

Zaburzenia rytmu serca. Kołatanie. Miałam wrażenie, że mi serce zaraz wyskoczy z piersi, po prostu. Tachykardia, bradykardia – dla mnie to wszystko jedno, po prostu czuję, że coś jest nie tak. I jeszcze to częste oddawanie moczu. Serio? To też? Jakby mało było innych atrakcji.

W każdym razie, to wszystko jest takie… indywidualne. Niektórzy mają tak, inni inaczej. Ale jedno jest pewne: to nie jest przyjemne. Pytanie tylko, czy to znaczy, że mam już “silną” nerwicę? Eh… czasami mam ochotę po prostu zaszyć się w domu i nie wychodzić. Tylko czy to rozwiązanie? No właśnie…