Jak biegać, żeby zrzucić brzuch?
Jak biegać, żeby spalić tłuszcz z brzucha?
Bieganie na spalanie brzucha? No jasne, że tak! Ale nie to proste jak się wydaje. W zeszłym roku, w maju, właśnie po wielkanocnym obżarstwie, postanowiłam, że zacznę biegać. Chciałam zrzucić kilka kilo, zwłaszcza z brzucha.
Interwały to podstawa! Pół godziny, 30 sekund sprint, 90 sekund trucht, powtórzona kilka razy. Pamiętam, że po pierwszym treningu byłam wykończona, ledwo żywa. Ale efekt? Po miesiącu widziałam różnicę.
Nie ma cudów, trzeba też pilnować diety. Zero słodyczy, więcej warzyw, ograniczenie pieczywa. To ciężkie, szczególnie na początku. Ale warto! Waga w dół, brzuch mniejszy, a i samopoczucie lepsze.
Bieganie samo w sobie nie zredukuje tłuszczu z brzucha jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. To musi być połączenie ruchu i zdrowej diety.
Na efekty trzeba poczekać, nie ma co się łudzić. Ale uwierzcie mi, warto wytrwać. Ja schudłam 5 kg w trzy miesiące, a obwód w talii zmniejszyłam o 7 cm. Szczerze polecam!
Czy jak biegam to schudnę z brzucha?
Pamiętam, jak strasznie wkurzałam się na ten swój wystający brzuch. Serio, patrzyłam w lustro i myślałam: "Ech, Karyna, znowu?". No i wzięłam się za bieganie.
Czy schudłam z brzucha? No jasne, że tak! Ale to nie było tak hop siup.
- Biegałam 3 razy w tygodniu, na początku dosłownie truchtałam po Parku Kościuszki w Katowicach, a potem coraz szybciej i dalej.
- Zmieniłam też dietę, wiadomo, bez tego to jak walka z wiatrakami. Zero słodyczy (prawie!), więcej warzyw i wody.
- Po jakichś dwóch miesiącach zauważyłam różnicę. Spodnie przestały mnie uciskać, a na brzuchu zrobił się jakiś taki bardziej płaski. Magia! Ale serio, bieganie to super sprawa, polecam każdemu. No i endorfiny szaleją!
Biegam do dziś. Teraz już nie tylko dla brzucha, ale dla samej siebie. To taki mój czas, kiedy mogę pomyśleć, posłuchać muzyki i po prostu się zresetować. A no i ważna sprawa, bieganie poprawia kondycję i chroni przed chorobami. Więc same plusy!
Jak biegać, by zgubić brzuch?
No jasne, zgubić brzuch, jak gęś piórko! Biegasz, a brzuch jak przyklejony, ehhh... Żebyś ty wiedział!
Regularnie, kurczę! 3-4 razy w tygodniu, jak w zegarku. Jak masz mniej czasu, to wpadnij na dwadzieścia minut, byleby coś. Nie ma co pierdolić, efekty będą! Ja tak zrobiłem i już widzę różnicę, chociaż jeszcze nie jestem jak Adonis, ale powoli.
Bardziej? No możesz 5-6 razy, ale uważaj, żebyś się nie rozwalił jak stara szafa! Organizm musi dać radę, a nie latać na łokciach. Ja kiedyś tak walnąłem, że przez tydzień ledwo chodziłem. Zostało mi po tym bieganiu tylko zapalone mięśnie i siniaki, jak po bójce z niedźwiedziem.
Ale pamiętaj że to nie tylko bieganie! Dieta, to podstawa, jak grunt pod domem. Bez tego to będziesz latał jak głupi i chuchał na zimne. Ja tam od dwóch miesięcy jem sałatki, ale czasem zdarzy mi się szaszłyk z boczkiem. No ale co tam! Życie jest za krótkie na restrykcyjne diety!
Dodatkowe info, bo może przyda się: Mój sąsiad, Wiesław, schudł 10 kg w trzy miesiące, ale on to biegał maraton, taki szaleniec! Ja jestem bardziej stonowany, wolę krótsze dystanse, bez takiego ciśnienia. Znam gościa, co biegał codziennie po godzinie, a waga stała. Zależy od genów, to loteria. Mówię ci, dieta jest tak samo ważna! No i oczywiście, konsultacja z lekarzem przed rozpoczęciem intensywnych ćwiczeń. To bardzo ważne. Nie bądź debilem.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.