Kiedy nie trzeba zgłaszać dochodu?
No dobra, to spróbujmy "udekorować" ten suchy tekst o dochodach tak, żeby brzmiał bardziej... ludzko. Taka trochę pogadanka przy kawie, wiecie?
Kiedy... no dobra, kiedy nie trzeba się tym dochodem w ogóle przejmować? Bo przecież każdy z nas czasem ma takie chwile, że myślami jest daleko od PIT-ów i tabel.
Wiadomo, najprościej: kiedy po prostu żadnego dochodu nie masz. Proste, nie? Ale, ale... Co to właściwie znaczy "nie mieć"?
No bo weźmy taką sytuację. Siedzę sobie, powiedzmy, na bezrobociu. Albo – i to też mi bliskie, bo sama kiedyś byłam studentką – rodzice mnie utrzymują. Płacą za mieszkanie, za jedzenie... No więc, czy w takiej sytuacji muszę się gdzieś tłumaczyć z braku zarobków?
I tu właśnie jest pies pogrzebany! Otóż nie. Serio. Jeśli naprawdę nie zarobiłeś nic, no to nic nie zgłaszasz. Koniec, kropka. Ale... no właśnie. Zawsze jest jakieś "ale".
Bo wiecie, pamiętam moją koleżankę Anię z czasów studenckich. Niby utrzymywana przez rodziców, ale dorywczo dorabiała sobie, pilnując dzieci sąsiadów. I to już się liczyło, prawda? Nawet jak to były jakieś grosze, to technicznie, to już jest dochód. A to zmienia postać rzeczy, prawda?
Więc podsumowując: zero dochodu - zero problemu ze zgłaszaniem. Ale trzymajcie się faktów i bądźcie uczciwi. Bo fiskus patrzy... ;)
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.