Gdzie jest 25 stopni w grudniu?

104 wyświetleń
Szukasz ciepła w grudniu? Dubaj to idealny wybór! Temperatury często przekraczają 25°C. Czekają plaże, luksusowe sklepy i ekskluzywne hotele. Idealne miejsce na zimowe wakacje.
Komentarz 0 polubień

Gdzie znaleźć 25 stopni Celsjusza w grudniu? Ciepłe kraje?

Gdzie znaleźć 25 stopni w grudniu? Ucieczka od zimy?

Hmm, Dubaj... Tam to grzeje ostro, nawet w grudniu. Pamiętam, jak byłem tam kiedyś na święta, chyba z 10 lat temu... normalnie szok termiczny po powrocie do Polski. Kosztowało mnie to wtedy z 5 tysięcy na łebka za tydzień z przelotami, ale warte każdej złotówki.

Plaże, słońce, te wszystkie bajery... niby przepych, ale na urlopie można zaszaleć.

LOT podpowiada, gdzie lecieć na wakacje zimą? Spoko, ale ja już mam swój patent.

Gdzie jest ciepło w styczniu i lutym?

Och, styczeń i luty… Koszmar! Zawsze wtedy marznę i myślę tylko o jednym: gdzie uciec przed tą szarugą? Pamiętam, jak kilka lat temu, chyba w 2018, siedziałam w pracy, w tym okropnym biurze na Domaniewskiej, i przeglądałam oferty wyjazdów. Było mi potwornie zimno, mimo włączonego grzejnika pod biurkiem.

  • Zanzibar - zawsze mnie kusił, ale jakoś nigdy się nie zebrałam. Może kiedyś…

  • Kenia - brzmi bardziej egzotycznie niż Zanzibar! Może to jest to?

  • Zjednoczone Emiraty Arabskie - Dubaj, oh Dubaj! Trochę snobistycznie, ale ciepło gwarantowane. No i te zakupy… Mój portfel by nie wytrzymał.

  • Kuba - marzy mi się! Tylko te loty takie długie...

  • Wyspy Kanaryjskie - blisko i pewnie. Może za bardzo europejsko jak na moje zimowe tęsknoty?

  • Wyspy Zielonego Przylądka - to brzmi naprawdę fajnie! Muszę o nich więcej poczytać.

  • Egipt - hmm, piramidy kuszą. Tylko boję się trochę, że będzie za tłoczno. No i te zaczepki na ulicach…

  • Tajlandia - Bangkok! I to jedzenie! Ale to już poważna wyprawa. Chyba za bardzo spontaniczna jestem na taki wyjazd.

  • Indie - ach, Indie! Kolory, zapachy... Ale to zdecydowanie nie jest opcja na krótki wypad. Potrzebuję dłuższego urlopu, żeby się nimi nacieszyć.

Wtedy w końcu wybrałam Egipt. I wiesz co? Było super! Tzn., prawie super. Faktycznie trochę tłoczno i te zaczepki, ale morze i słońce wszystko wynagrodziły. Pamiętam ten wieczór, siedziałam na plaży w Hurghadzie, piłam drinka z palemką i myślałam sobie: "Tak! Tego mi było trzeba!". Naprawdę polecam, Egipt w lutym to strzał w dziesiątkę, jeśli szukasz słońca i ciepła bez wydawania fortuny. A co do zaczepiania, to wystarczy ich ignorować i dają spokój.