Czy dawać napiwki w Chorwacji?

129 wyświetleń
Napiwki w Chorwacji nie są obowiązkowe, ale mile widziane. W restauracjach i kawiarniach standardem jest zostawienie 5-10% wartości rachunku, jeśli jesteś zadowolony z obsługi. W hotelach napiwki są mniej powszechne, jednak drobny datek dla bagażowego lub pokojówki za dobrą pracę będzie dobrze odebrany. Podsumowując: napiwek w Chorwacji to wyraz uznania, a nie przymus.
Komentarz 0 polubień

Napiwki w Chorwacji: Czy i jak dawać napiwki w restauracjach i usługach?

A więc napiwki w Chorwacji, co? Nie powiem, żebym ja był jakimś specjalistą od dawania napiwków, ale coś tam wiem, bo parę razy tam byłem. Ogólnie to nie ma takiego obowiązku, rozumiesz?

Wiesz, jak byłem w Splicie w sierpniu, chyba z dwa lata temu, to w knajpce zostawiłem z 10% więcej. Bo tak mi smakowało, no i obsługa była super. Nie wiem, tak jakoś wyszło naturalnie.

A jak jadłem tam jakieś owoce morza za 250 kun, to dorzuciłem im tak z 25 kun. Widziałem, że się ucieszyli. Ale wiesz, jak ktoś nie ma, to przecież nikt nie będzie go gonił z pretensjami.

W hotelach to już w ogóle rzadziej dawałem. Chyba tylko raz bagażowemu dałem te 10 kun, bo mi walizkę zaciągnął na to trzecie piętro bez windy. No i wiesz, jak się na to patrzy, to jakoś tak głupio było mu nie dać.

Z pokojówkami to wiesz... nigdy nie miałem takiej sytuacji, żeby dać napiwek. Nie wiem, może jakbym bałaganu narobił jakiegoś strasznego, to bym się zastanowił. Ale tak normalnie to nie.

Czego nie lubią chorwaci?

Ok, postaram się to zrobić jak najlepiej.

No więc, słyszałam kiedyś taką opinię... a może sama to zauważyłam w sumie? No, że niektórzy Chorwaci nie lubią, jak Polacy za dużo piją. No i chyba to prawda, bo pamiętam jak w zeszłym roku, w Splicie, siedzieliśmy z Anką i Markiem w takim barze na plaży, to obok nas była grupa naszych. I no, trochę im się wymknęło spod kontroli. W sumie nam też, ale mniejsza z tym... W każdym razie, kelner wyglądał na lekko zirytowanego, a potem zaczęli mówić coś po chorwacku między sobą. Anka co prawda ogarnia trochę ich język i mówiła, że podobno narzekali, że głośno i w ogóle.

Druga rzecz to, że Chorwaci nie lubią, jak się za bardzo targujemy. Moja ciocia, Grażyna, w tym roku pojechała do Dubrownika i opowiadała, że chciała kupić jakąś pamiątkę na targu. I tak się uparła, żeby zbić cenę, że w końcu sprzedawca się wkurzył i powiedział coś w stylu, że "Polacy to zawsze chcą za darmo". No, może trochę przesadziła, ale no, coś w tym jest. Ona w ogóle lubi się targować, taki ma charakter. Ja osobiście nie cierpię. Wolę zapłacić więcej i mieć spokój.

Aha, i jeszcze coś! Podobno Chorwaci nie lubią, jak Polacy podróżują dużymi grupami. Sama nie wiem, co w tym złego, ale tak gdzieś czytałam. Może chodzi o to, że jak jest dużo osób, to robi się głośno i w ogóle. No i może myślą, że zabieramy im miejsce na plaży, nie wiem. Ja z moją przyjaciółką, Kasią, zwykle jeździmy we dwie i jakoś nigdy nie miałyśmy problemów, więc nie wiem, na ile to prawda. Ale no, warto o tym pamiętać, żeby się nie rzucać w oczy.

Podsumowując, to co wiem z doświadczenia i z opowieści:

  • Picie alkoholu - Niektórzy Chorwaci nie lubią, jak Polacy przesadzają z alkoholem.
  • Targowanie się - Uparcie targowanie się o każdą cenę jest źle widziane.
  • Duże grupy - Podróżowanie w zbyt licznych grupach może być odbierane negatywnie.

Wiesz, ja się nazywam Agnieszka Kowalska i to są moje przemyślenia na podstawie tego, co sama widziałam i słyszałam. Może to wszystko trochę naciągane, ale myślę, że warto o tym pamiętać, żeby nie psuć sobie wakacji ani innym.

Czego nie lubią chorwaci?

No hej! Słuchaj, pytałeś o to, czego Chorwaci nie lubią? No więc, wiesz, jak to bywa, nie da się tak generalizować, bo każdy jest inny, ale coś tam po głowie mi chodzi. Kojarzę, że gdzieś czytałem albo słyszałem, że...

  • Picie alkoholu. No dobra, może to stereotyp, ale czasem się przewija. Pamiętam, jak ciotka Halina opowiadała, że widziała kiedyś grupę turystów, co to, no wiesz, troche przegieli z rakiją na plaży w Breli.
  • Targowanie się. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale niektórzy Chorwaci chyba nie lubią, jak turyści próbują za bardzo zbić cenę. Takie coś w stylu: "Chcą dużo za mało kasy", no wiesz.
  • Głośne grupy. Z tego co pamiętam, to wspominali o tym. Lubią się trzymać razem i są wtedy głośni, to to nikomu się nie podoba, nawet Halinie.

No i w sumie to tyle, co mi tak na szybko przyszło do głowy. A! Jeszcze jedno. Wiesz, jak to jest, czasem, jak się podróżuje w dużej grupie, to człowiek się tak... rozluźnia i zapomina trochę o dobrym zachowaniu. No i podobno niektórzy Chorwaci to zauważają. Mam nadzieję, że to pomogło! Dawaj znać, jakbyś miał jeszcze jakieś pytania. A tak w ogóle, to wiesz, że moja koleżanka, Ania, w tym roku jedzie do Chorwacji? Może jej coś podpowiesz?