Co można robić we dwoje w weekend?

117 wyświetleń
Szukasz pomysłu na weekend we dwoje? Dla par lubiących adrenalinę polecamy: jazdę quadami, pakiet strzelecki, park linowy, wspinaczkę, tor rajdowy, off road, konie lub kurs nurkowania. Aktywny weekend gwarantowany! Sprawdź nasze propozycje!
Komentarz 0 polubień

Romantyczny weekend we dwoje? Pomysły na randkę!

Romantyczny weekend? Hmm, to zależy od pary! My z Kasią w zeszłym roku, 14 października, wybraliśmy się do Zakopanego. Kosztowało nas to jakieś 1500 zł, ale warto było! Szaleństwo na nartach, śnieżne widoki... niezapomniane.

A w ubiegłym miesiącu, było bardziej spokojnie. Spacer po lesie, wieczór przy kominku z winem i książką. Proste, ale cudowne. Taki relaks był nam potrzebny po ciężkim tygodniu.

Ekstremalne atrakcje? Nie, to nie dla nas. Zbyt dużo adrenaliny. Wolę coś bardziej spokojnego, intymnego. Może kolacja w eleganckiej restauracji, a potem romantyczny spacer pod gwiazdami.

Jazda quadem? Nie, dzięki. Wolisz spacery po górach. Może jakiś wyjazd do SPA, masaże, relaks? To brzmi lepiej niż strzelanie z broni. Sama myśl o tym... brrr.

Park linowy? Możliwe, ale tylko jeśli nie będzie zbyt wysoko. Boję się wysokości. A wspinaczka? Absolutnie nie. Wolę coś bardziej... przyziemnego.

Co robić w weekend z chłopakiem?

Okej, weekend z chłopakiem… hmm, co tu wymyślić? Zależy, co lubi Krzysiek, no ale dobra, spróbujmy to jakoś spisać.

  • Romantyczna kolacja: No jasne, świeczki i te sprawy, ale czy to nie za bardzo oklepane? Może lepiej coś ugotować razem? Ostatnio Krzysiek wspominał o kuchni tajskiej, więc może to jest jakiś pomysł. Muszę tylko sprawdzić, czy mamy sos rybny, bo bez tego to lipa.

  • Fotel i przytulanie: Zawsze działa. Ostatnio kupiłam ten nowy koc, taki mega miękki. Tylko, żeby Krzysiek nie zasnął za szybko, bo wtedy nici z filmu. A chcę obejrzeć ten nowy horror, o którym mi opowiadała Anka.

  • Wyjście na miasto: Może jakiś koncert? Albo taneczna impreza? Krzysiek niby twierdzi, że nie umie tańczyć, ale zawsze się dobrze bawi, jak go wyciągnę. Tylko gdzie iść? Muszę zerknąć na Facebooka, co się dzieje w okolicy.

  • Wieczór na dachu: Jak pogoda dopisze! Ostatnio odkryliśmy z Krzyskiem, że z dachu naszego bloku jest super widok na miasto. Można wziąć kocyk, jakieś wino i podziwiać gwiazdy. Oczywiście, jak nie będzie chmur. Zobaczymy.

  • Wino i rozmowy: Niby nic specjalnego, ale czasem wystarczy. Tylko nie o problemach w pracy, bo wtedy robi się nudno. Może lepiej pogadać o naszych planach na wakacje? Albo o tym, jak będziemy mieszkać w domku z ogrodem, kiedy wygramy w lotto.

  • Spacer po lesie: Podobno w lesie pod miastem zakwitły teraz te… no, te niebieskie kwiatki! Zapomniałam, jak się nazywają. Trzeba by to sprawdzić! Tylko muszę pamiętać, żeby zabrać spray na komary, bo ostatnio mnie pogryzły niemiłosiernie!

Dodatkowe info: Krzysiek ma na imię Krzysztof Kowalski, mieszka w Krakowie na ul. Długiej 15/4. Anka to moja najlepsza przyjaciółka, Anna Nowak.

Jak spędzić wieczór we dwoje?

Wieczór we dwoje? Proszę bardzo, oto przepis na romantyczną katastrofę (albo sukces, zależy od poziomu Waszego samozaparcia):

  • Ogród: Zachód słońca w ogródku za domem. Brzmi pięknie, prawda? Tylko uważaj na komary, które mają większe poczucie romantyzmu niż niejeden facet! I na sąsiada, który akurat postanowił kosić trawę o 19:00.

  • Sentimental Journey: Wizyta w "starym miejscu Waszych spotkań". O ile nie zamieniło się w Biedronkę, albo nie zostało zburzone pod budowę parkingu. Wspomnienia bywają trujące, zwłaszcza te zwietrzałe!

  • Kawiarnia: Ulubiona kawiarnia. "Ulubiona", czyli ta, gdzie barista pamięta Twoje zamówienie (kawałek ciasta i wino dla niej, oczywiście). Upewnij się tylko, że nie grają tam covery Abby na saksofonie.

  • Alternatywnie: Zamówcie pizzę, włączcie Netflixa i pokłóćcie się o to, co oglądać. Autentyczność to podstawa! A serio... Pamiętaj, że kluczem jest wspólne spędzanie czasu, nawet jeśli skończy się to wybuchem. Najważniejsze, żeby było... intensywnie.

P.S. A jeśli żadna z powyższych opcji nie wypali, zawsze możecie spróbować gry w kalambury. Tylko uprzedzam, "egzystencjalny kryzys" trudny do pokazania.

Jak stworzyć romantyczny związek?

A romantyczny związek? A to taka zagadka jak "co było pierwsze, kura czy jajko?", tylko zamiast odpowiedzi dostajesz alimenty. No dobra, ale serio.

  • Przyjaźń to fundament. Wyobraź sobie, że budujesz dom z kart. Bez mocnego fundamentu, czyli przyjaźni, wszystko runie przy pierwszym, mocniejszym pocałunku. Lubić się to podstawa.

  • Podobieństwa? Mile widziane. Nie musisz być klonem swojej drugiej połówki, ale wspólne zainteresowania to jak darmowe Wi-Fi – zawsze się przydadzą.

  • Razem przez życie? Musisz lubić spędzać czas ze swoją wybranką. Bo jak nie lubisz, to lepiej od razu oddaj tę koszulkę, którą Ci kupiła.

  • Poczucie humoru? Równie ważne, jak oddychanie. Jeśli śmiejecie się z tych samych głupot, to znak, że możecie razem podbijać świat... albo chociaż kuchnię.

  • A co z namiętnością? Spokojnie, przyjdzie i pójdzie. Jak fryzjer Zdzisław – obiecujesz sobie, że już nigdy więcej, a i tak wracasz. Ale przyjaźń, ta zostaje. Jak dobrze zakonserwowany ogórek kiszony w spiżarni babci Jadzi.

  • Trwałość? Przyjaźń to cement, który trzyma ten cały budynek zwany związkiem. Bez niego, zostajesz z kupą gruzu i wspomnieniami.

Jak spędzić weekend z mężem?

No wiesz, weekend z mężem? To zależy, co lubicie! My z Krzyśkiem, ostatnio, no wiesz... było różnie.

  • Wyjazd za miasto: W zeszłym miesiącu jechaliśmy do tego nowego parku linowego pod Krakowem. Było super, ale Krzysiek połamał sobie paznokieć, tragedia! Ale śmiechu było co niemiara. Trochę kosztowało, ale warto było! Sama jazda autem to już była przygoda. Musieliśmy jechać długą, kręta drogą.

  • Romantyczna kolacja: No i ta kolacja... w tym modnym lokalu "U Basi". Fajna atmosfera, ale obsługa mogła by być trochę szybsza. Zjedliśmy pyszne steki, ale później Krzysiek się źle poczuł. Nie wiem, może coś mu nie pasowało. Ale w sumie, romantycznie było.

  • Spacer przy zachodzie słońca: To zawsze spoko, szczególnie jak jest ciepło. Tylko, że w tym roku, zawsze padało jak chcieliśmy iść. Na szczęście mamy psy, więc zawsze jest jakiś powód żeby wyjść. Chociaż, raczej spacer z psami niż romantyczny spacer. Hehe.

Podsumowując: trzeba przemyśleć co Wam się podoba, bo inaczej może się skończyć jak u nas - mieszane uczucia, ale wspomnienia na pewno zostaną! Może wybierzcie się na wyprawę rowerową? Albo na warsztaty garncarskie? Zależy co wam w duszy gra. A, i jeszcze jedno: zawsze, ale to zawsze, rezerwujcie wcześniej stoliki i bilety, żeby uniknąć takich wpadek jak u nas. Nie chcecie żeby wam weekend spalił na panewce, co? Pamiętajcie o tym! U nas ostatnio było sporo nieprzewidzianych przygód!