Co nie wlicza się do alimentów?

103 wyświetleń
Alimenty na dziecko nie obejmują kosztów utrzymania zwierząt domowych. Finansowanie potrzeb pupili, takich jak rybki, psy czy koty, zazwyczaj nie jest wliczane do zobowiązań alimentacyjnych rodzica. Alimenty mają pokrywać podstawowe potrzeby dziecka.
Komentarz 0 polubień

Co nie jest uwzględniane w alimentach?

No więc, alimenty… To temat rzeka, serio. W sądzie babka mi tłumaczyła, że pieska nie wliczą. Miałam wtedy spór o alimenty na córkę, było to 10 czerwca 2023, w Sądzie Rejonowym w Krakowie.

Koszty weterynarza dla kundelka Fifiego? Zapomniałam, ile to kosztowało, ale sędzia machnęła ręką. Powiedziała, że to dodatkowy wydatek, nie konieczny.

Utrzymanie dziecka, to jedzenie, ubranie, szkoła, a nie zabawki i zwierzątka. Taki ich punkt widzenia. A ja myślę, że pupil to część rodziny!

Przecież pies uczy odpowiedzialności. Moja córka go kocha. Ale sąd nie patrzy na takie rzeczy. To ich prawo, ich rozumienie spraw.

Pieski, kotki, rybki - nie wchodzą w koszty alimentów. To tyle w tym temacie.

Co sąd bierze pod uwagę przy alimentach?

Słońce wpadające przez okno... Złote pyłki tańczące w powietrzu, jak wspomnienia... Myśli o nim, o tym procesie... Alimenty... Słowo samo w sobie ciężkie, jak kamień na sercu.

A. Potrzeby dziecka. To nie tylko suchy chleb i podręczniki. To jeśli Maja, moja kochana Maja, potrzebuje lekcji pianina, koniecznie u Pani Jadwigi, tej z wyjątkową cierpliwością. To nowy rower, bo ten stary już nie wytrzymuje, a wiosna woła na spacer. To wycieczka do Zoo, w końcu wrzesień, pogoda idealna! To wszystko liczy się. Wszystko!

B. Możliwości zarobkowe. On, jego praca... ta fabryka za miastkiem... Zarobki jakie ma? Czy wystarczą na Maję? Czy starczy na jej szczęście? Na jej uśmiech? Na ten blask w oczach, kiedy robi coś pięknego? Na to wszystko potrzeba pieniędzy... Dużo pieniędzy... A czy on zrozumie? Czy zrozumie, że to nie tylko liczb, to o jej przyszłość chodzi?

To nie tylko suche wyliczenia. To życie. Życie mojej córki. Życie pełne marzeń. Życie, o które trzeba walczyć.

Dodatkowe informacje:

  • W 2024 roku sądy uwzględniają indywidualne potrzeby dziecka, biorąc pod uwagę nie tylko koszty egzystencji, ale również rozwój i szkolnictwo.
  • Możliwości zarobkowe rodzica zobowiązanego do alimentów są analizowane holistycznie, uwzględniając potencjalne źródła dochodu.
  • Wysokość alimentów jest indywidualnie ustalana w każdym przypadku. Nie ma sztywnych przepisów, a sąd bierze pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy.
  • Możliwość wniesienia apelacji w przypadku niezadowolenia z wyroku sądu.

Co wchodzi w skład alimentów na dziecko?

Ok, dobra, ale co konkretnie w tych alimentach się zawiera? Bo to w sumie dość szerokie pojęcie, nie? ????

  • Mieszkanie, czyli czynsz, prąd, woda – wszystko, żeby mały miał gdzie spać i się umyć. A jak ma pokój sam, to chyba logiczne, że więcej na niego idzie? Albo np. jak w Krakowie wynajmujemy, bo blisko do mojej mamy, to wiadomo, że drożej niż u babci na wsi. ????

  • Jedzenie! No jasne, że jedzenie. Franek to wciąga jak odkurzacz! A jak ma zdrowo jeść, to wiesz, te ekologiczne marchewki i w ogóle... No kosztuje!???? I jeszcze te jego alergie, masakra, specjalne mleko i kaszki.

  • Ubrania i buty. Dzieciak rośnie w tempie ekspresowym! Co trzy miesiące nowe buty trzeba kupować! A kurtka zimowa to raz na sezon, bo z poprzedniej wyrasta. No i wiadomo, że nie kupię mu jakichś szmat z bazaru.

  • Chemia i kosmetyki. Szampony, mydła, kremy na odparzenia... Wiadomo, skóra wrażliwa, same hipoalergiczne muszą być. ???? I pampersy, no nie ma zmiłuj.

  • Zabawa! No przecież nie będzie tylko siedział i się uczył. Jakieś kino, zoo, park trampolin, no nie wiem! ???? Ależ on lubi te trampoliny! No i zabawki jakieś, żeby rozwijać się.

  • Edukacja, wiadomo! Książki, zeszyty, korepetycje z matmy... Bo ledwo zipie, a do liceum przecież musi iść, prawda? I ten angielski, dodatkowe lekcje. A! No i składka na radę rodziców w tym roku 150 zł. ????

  • Wakacje! No gdzieś trzeba wyjechać. Nie musi być od razu all inclusive w Egipcie, ale jakaś kolonia, obóz... coś! W tym roku jedziemy nad morze do Dębek. ????️

  • Zajęcia dodatkowe. No to ten angielski, basen... może jeszcze szachy? O! I piłka nożna! ⚽ To wszystko kosztuje.

  • Zdrowie. No leki, wizyty u lekarzy, dentysta... Odpukać, ale wiadomo, że dziecko choruje. A leczenie prywatne, to już w ogóle kosmos. ????‍⚕️

Dobra, to chyba wszystko, co mi do głowy przyszło. A! No i jeszcze kieszonkowe! Przecież Franek musi mieć na lody i inne takie. ???? No dobra, lecę, bo już późno. ????

Czy alimenty i 500 plus wlicza się do dochodu?

Hej! Pytasz o 500+ i alimenty, czy liczą się do dochodu? No jasne, że rozkminiam to! Powiem ci tak: to jest trochę skomplikowane, ale postaram się wytłumaczyć jak mogę.

  • 500+: Nie, nie wlicza się do dochodu! To jest zasiłek, zwolniony z podatku. W 2024 roku mój brat dostał na swoje bliźniaki 1000 zł miesięcznie. I powiem ci, że się przydało! No wiesz, pampersy, jedzenie... koszty rosną jak szalone.

  • Alimenty: Tu już jest inaczej. Zależy od tego, czy to alimenty płacone, czy otrzymywane. Jeśli Ty płacisz alimenty na dziecko, to nie, nie wliczają się one do Twojego dochodu. A jak je otrzymujesz? To tak, wtedy wlicza się do dochodu. No przynajmniej tak mi się wydaje, ale najlepiej samemu sprawdzić. Moja koleżanka Kasia miała z tym problem. Musiała iść do urzędu, żeby to wszystko załatwić. Nie pamiętam dokładnie ile czasu to jej zajęło ale... mnóstwo nerwów na pewno!

  • Zasiłek porodowy: Też nie wlicza się do dochodu! Podobnie jak 500+, jest zwolniony z podatku. To jest pomoc dla młodych rodziców i nie powinno ich obciążać dodatkowo.

No i tyle. Mam nadzieję, że jakoś zrozumiałeś. Jeśli nie, to pytaj śmiało! Jeszcze raz, ważne: 500+ i zasiłek porodowy nie wliczają się do dochodu. Z alimentami już inaczej – zależy czy płacisz czy otrzymujesz. Pamiętaj, że to tylko moje wyjaśnienie, najlepiej wszystko sprawdzić u specjalisty. Ja nie jestem ekspertem od finansów, tylko tak gadałam z Tobą na luzie. Ale mam nadzieję, że pomogłam chociaż trochę!

Dodatkowe info: Sprawdz na stronie Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, tam znajdziesz najnowsze informacje. Warto też zasięgnąć porady u doradcy podatkowego. Uwierz mi, to się opłaca!

Co wlicza się do kosztów utrzymania dziecka?

Co wlicza się do kosztów utrzymania dziecka?

To jest mega ciężkie pytanie, bo zależy od tylu rzeczy! Mój syn, Franek, ma 7 lat i koszty… no, różnie to bywa. W 2024 roku, w samym Krakowie, gdzie mieszkamy, to wygląda tak:

  • Żywność: To masakra! Franek to żarłok! Samych jego przekąsek typu jogurty, owoce, chrupki idzie z 500 zł miesięcznie! A do tego obiady, śniadania… W sumie z 1000 zł na samą jego żarcie.
  • Ubrania: Raz na kwartał zakupy. Buty, kurtki, spodnie… To minimum 500 zł.
  • Przedszkole: Prywatne, bo w publicznym miejsc brak. Kosztuje 1200 zł miesięcznie. Ból dupy, ale co zrobić.
  • Zabawki: To już tragedia. Każdy prezent, urodziny, Święta… Sam nie wiem ile idzie, ale minimum 200 zł miesięcznie.
  • Zdrowie: Na szczęście Franek jest zdrowy, ale wizyty u lekarza, szczepienia… 300 zł rocznie to minimum.
  • Zajęcia dodatkowe: Pływanie, angielski… Kolejne 500 zł miesięcznie.

A to tylko koszty bezpośrednio z nim związane! Do tego dochodzą rachunki:

  • Czynsz: 1800 zł.
  • Media: Prąd, woda, gaz… Z 600 zł miesięcznie.
  • Internet: 100 zł.

I to wszystko mnożone przez… no, przez wszystko! Bo przecież trzeba mu jeszcze zapewnić bezpieczne i wygodne mieszkanie, a to oznacza remont czasami, a to nowe meble, a to coś tam.

No i samochód, bo bez auta w Krakowie to masakra. Benzyna, ubezpieczenie… To jest kolejny koszt, którego nawet nie chcę podliczać.

Wniosek? Koszty utrzymania dziecka w 2024 roku w Krakowie są przerażająco wysokie. To nie są jakieś tam kalkulatory, to realne życie. Bardzo realne, bardzo drogie. A to tylko Franek, jedno dziecko!

Co może być dowodem w sprawie o alimenty?

Co za pytanie, jakbym się znał na tym temacie jak świnia na gwiazdach! Ale dobra, powiem ci, co tam u mojego szwagra w sądzie latało.

Dowody w sprawie alimentów? Oj, tam, masz tego jak łusek u karpia!

A. Dokumenty: To jak święte pismo! Rachunki za żarcie, wyciągi z konta (jakbyś miał, hahaha), zaświadczenia o zarobkach – wszystko, co pokaże, że jesteś biedniejszy niż mysz kościelna. No chyba, że jesteś bogatszy, wtedy też się przydają, bo sąd uwielbia liczyć kasę. Moja ciotka dała wyciąg z konta, gdzie miała tylko 5 zł i sędzia się załamał. Serio!

B. Zeznania świadków: A to już czarna magia! Znajomi, rodzina, nawet sąsiad, co widział, jak biegałeś w sklep po kolejne paczki chipsów zamiast płacić alimenty! Ważne, by byli wiarygodni, tzn. nie pijacy i nie otrzymujący od Ciebie korzyści majątkowych. Chociaż... mój wujek świadczył za swoją siostrę, a potem się okazało, że dostaje od niej prezent na Mikołaja... No cóż, życie.

C. Opinie biegłych: To dla bogaczy! Psycholog, socjolog, ekspert od rozwiązywania zagadek kryminalnych – kto wie, co sądowi wpadnie do głowy. Kosztuje jak samochód, ale może przekonać sędziego, że jesteś całkiem normalny, a twoja była to wariatka. Albo na odwrót. Zależy, kogo zaangażujesz.

D. Przesłuchanie stron: To już ostateczny cios! Sam się przedstawiasz, opowiesz o swoim życiu, wypłakujesz się sędziemu w rękaw, pokażesz jak ci ciężko. Tylko uważaj, żeby się nie zakopać. Mój kuzyn powiedział, że jego była żona to "złodziejka i kłamczucha", a sędzia nie był zadowolony.

Dodatkowe informacje: Pamiętaj, że wszystko zależy od konkretnej sprawy! Uważaj na błędy, bo sędzia to nie debil! A najlepiej zamknij się w domu i nie wchodź w żadne sprawy o alimenty, bo to czysty stres.

Jakie dowody można przedstawić w sprawie o alimenty?

Dowody w sprawie o alimenty?

  • Dokumenty. Potwierdzenie dochodów, wydatków. Rachunki, wyciągi bankowe. Akta sprawy rozwodowej.

  • Zeznania świadków. Rodzina, przyjaciele, współpracownicy. Ocena sytuacji materialnej.

  • Opinie biegłych. Lekarz, psycholog. Określenie potrzeb dziecka.

  • Przesłuchanie stron. Matka kontra ojciec. Wyjaśnienie sytuacji.

To tylko wierzchołek góry lodowej. Adwokat Marek Nowak, tel: 501-xxx-xxx, dobierze strategię pod Twoją sprawę. Alimenty to gra. Graj mądrze. Liczy się każdy szczegół.

Jak udowodnić koszty utrzymania dziecka?

No dobra, Janusz, siadaj, bo ci zaraz wszystko wyłożę, jak krowie na rowie, żebyś wiedział jak udowodnić te cholerne koszty dziecka! Nie martw się, ogarniemy to!

Jak udowodnić, że gówniak drogi jak cholera?

  • Gęba to podstawa! Czyli zeznanie twoje (jako tego, co za bachora płaci) i matki (bo ona niby wie, co z kasą robi). Będziesz gadał jak najęty, co i jak.
  • Kumple i rodzina – na świadków! Jak masz kumpla, co widział, jak wózek za 5 tysięcy kupowałeś, to go bierz na świadka! Ale pamiętaj, żeby dobrze nakłamał.
  • Faktury VAT: To jest złoto! Za ciuchy, buty, lekcje tańca – wszystko, co ma VAT, drukuj i zbieraj! To jakbyś miał wygraną w totka.
  • Paragony...uuu, tu się zaczynają schody! No niby możesz, ale sąd ci powie, że to jakbyś znalazł na ulicy. Że niby nie wiadomo, czy ty to kupiłeś, czy ci sąsiad dał. Ale zawsze możesz spróbować, co ci szkodzi! Zbieraj paragony jakbyś zbierał znaczki.

A teraz bomba!

Wiesz, co jeszcze możesz? Jak mały chodzi na jakieś zajęcia dodatkowe, to poproś o zaświadczenie z klubu, że płacisz! A jak mu kupujesz drogie leki, to koniecznie miej receptę i potwierdzenie zakupu z apteki. Niech wiedzą, że nie szukasz oszczędności. I pamietaj, nawet gdy jesteś Januszem, a nie Grażyną, wszystko musisz udowodnić, bo inaczej sąd ci nie uwierzy. Powodzenia, bo będzie ciężko! Żeby ci tylko nerwy wytrzymały, bo z sądem to jak z teściową, nigdy nie wiesz, co ci wymyśli!

Jaki jest średni miesięczny koszt opieki nad dzieckiem?

1111 złotych za dziennego opiekuna? Boże, to dużo! A żłobek… 1651 złotych! Serio? To ja płacę mniej, w sumie dobrze. Mój Franek chodzi do klubu dziecięcego, 1200 zł miesięcznie. Uff, ale i tak sporo. Może znajdę coś tańszego? Nie, w tej dzielnicy raczej nie. A jak z jedzeniem? To wliczone w cenę, czy osobno? Muszę sprawdzić umowę. Znowu papiery… Ech. Gdzie ja to schowałam? Na górze w szafie? Nie, na pewno nie. W szufladzie? Też nie. A może… Już wiem! W tej torbie z dokumentami. No tak, jedzenie wliczone. Super! Chociaż coś. Tylko, że nadal 1200 złotych miesięcznie, to dużo. No dobra, dalej.

  • Koszty opieki nad dzieckiem 2024:

    • Dzienny opiekun: 1111 zł
    • Klub dziecięcy: 1200 zł
    • Żłobek: 1651 zł
  • Moje dziecko: Franek, klub dziecięcy, 1200 zł.

  • Problem: Wysokie koszty.

  • Rozwiązanie? Szukanie tańszych opcji, ale wątpię, żeby w okolicy coś znalazła. Może jakieś dofinansowania? Trzeba poszukać info w necie. Aaaaa, ile ja mam pracy!

Płacę 1200 zł za Franka, to jest dużo, ale mniej niż za żłobek. Dofinansowania? Trzeba sprawdzić. Kurcze, te papiery… Zawsze to samo. Może jutro? Nie, muszę to zrobić dziś. Zawsze odkładam na później. No dobra, zaczynam szukać info o dofinansowaniach. Mam nadzieję, że coś znajdę! Może jakieś programy dla rodzin wielodzietnych? Mamy tylko jedno dziecko, ale może coś się znajdzie. Zobaczymy. Aaaa, już głowa mnie boli od tego myślenia…

Czy mogę sprawdzić na co idą pieniądze z alimentów?

No jasne, że możesz! Wyobraź sobie, że jesteś skarbówką, tylko w wersji mikro i dla swojego dziecka. ????

Prawo do wglądu w alimenty:

  • Tata, jakby to powiedział mój wujek Staszek, "ten od alimentów", ma prawo wiedzieć, czy jego ciężko zarobione pieniądze nie idą przypadkiem na kolekcję znaczków pocztowych matki dziecka, zamiast na korepetycje z matmy małego geniusza.

  • Może poprosić mamę (grzecznie, bo inaczej skończy się wojną domową na fejsie) o przedstawienie rachunków.

  • Jeśli mama kręci nosem i twierdzi, że "alimenty to tajemnica", tata może złożyć wniosek do sądu rodzinnego o przedstawienie rozliczenia. Sąd to taki sędzia z brodą, który lubi porządek w papierach.

  • Sąd może (ale nie musi!) nakazać mamie przedstawienie faktur, paragonów i innych dowodów, że pieniądze poszły na:

    • Jedzenie (bo dziecko jeść musi, chyba że jest fotogeniczne i żywi się lajkami na Instagramie).
    • Ubrania (żeby nie paradowało w worku po kartoflach).
    • Szkołę (chyba że woli zostać jutuberem).
    • Leczenie (oby nie było potrzebne).
    • Zajęcia dodatkowe (jeśli ma talent do gry na ukulele).

Ważne: To nie znaczy, że tata ma prawo kontrolować każdy wydatek z dokładnością do grosza. Chodzi o to, żeby mieć pewność, że alimenty nie są przepuszczane na luksusowe wakacje matki w tropikach, podczas gdy dziecko marznie w dziurawych butach.

PS. Znam przypadek, że tatuś domagał się rozliczenia co do złotówki, a sąd kazał mu... zapłacić za adwokata mamy. Bo jak to powiedział sędzia: "Alimenty mają być dla dziecka, a nie dla nerwów rodziców". No i tego się trzymajmy!

Na co idą alimenty?

Alimenty? Pieniądze.

  • Żywność.
  • Ubranie. Zbyt tanie, bo 2024 rok jest trudny.
  • Mieszkanie. Najczęściej kredyt. Moja córka ma problemy.
  • Leczenie. Droga sprawa. Ubezpieczenie to żart.
  • Kultura. Kino? Zabawki? Zapomnij.

Równowartość pieniężna. Sąd decyduje. Sprawiedliwość? Mit.

Konkretny przykład: Moja żona, Anna Nowak, dostaje alimenty na dziecko, Janka (2018 rok urodzenia). Kwota? Za mała. Zawsze za mała.

Filozofia: Pieniądze, to nie wszystko. Ale bez nich? Nic. Paradoks.

Dodatkowe informacje: Wysokość alimentów zależy od potrzeb dziecka i możliwości finansowych rodzica zobowiązanego do ich płacenia. Ustalane indywidualnie. Zawsze za mało. System zawodzi. System jest skażony.