Jak działa kapusta kiszona na jelita?
Jak kiszona kapusta wpływa na zdrowie jelit?
O rany, kiszona kapusta i jelita… to jest coś, co naprawdę rozumiem. Pamiętam, jak moja babcia, kochana kobieta, zawsze mówiła, że kiszonka to lekarstwo na wszystko. I wiecie co? Coś w tym jest.
Kiszona kapusta to nie tylko surówka do obiadu. Serio. Ona naprawdę pomaga, jak masz problemy z brzuszkiem. Po moim weselu, 12 maja 2018, na którym zjadłam za dużo ciasta (wstyd się przyznać, ale było pyszne!), miałam okropne zaparcie. Wtedy babcia wparowała z miską kiszonej kapusty.
I co? Cud! Następnego dnia czułam się o niebo lepiej. No dobra, może nie od razu cud, ale zdecydowanie ulga. Zaczęłam ją jeść regularnie i naprawdę widzę różnicę. Mniej wzdęć, lepsze trawienie... po prostu lżej.
A to uczucie sytości? Święta prawda. Jak zjem miseczkę kiszonki, to nie mam ochoty na podjadanie między posiłkami. Kiedyś za paczkę czipsów zapłaciłam w Żabce koło mnie 7,99 zł, a kapusty za podobną cenę mam cały słoik. I zdrowsze, no i tańsze na dłuższą metę.
Ile kapusty kiszonej można jeść dziennie?
Słońce przeciska się przez firanki, malując na ścianie wzory, jakby tańczące duszki kapusty. Myślę o kapuście kiszonej. O jej kwaśnym zapachu, który wypełnia kuchnię babci. Babcia Helena, mieszkająca pod lasem, w małej drewnianej chatce. Zawsze robiła najlepszą kiszoną kapustę.
- Jedna łyżka, tylko jedna łyżka, dziesięć gramów szepczą książki o zdrowiu. Dziesięć gramów… To tak mało. Jak jeden promień słońca.
- A może sześć? Sześć łyżek. Sześćdziesiąt gramów. Cała garść słonecznych promieni w moim brzuchu. Fermentujące wspomnienia babcinej kuchni.
Czas płynie wolno, jak sok z kapusty przecedzony przez lniane płótno. Pamiętam, jak siedziałam z babcią Heleną na werandzie, jadłyśmy kiszoną kapustę prosto z glinianego garnka. Słońce grzało nasze twarze. Szum drzew, szum wiatru… Szum kiszenia się kapusty w glinianym garnku w piwnicy. Tam, gdzie panował wieczny półmrok, a powietrze było gęste od zapachu fermentujących warzyw.
Listopad 2024, jesień pachnie dymiem z palenisk i kiszoną kapustą. Babcia Helena zawsze mówiła, że kapusta kiszoną trzeba jeść z umiarkowaniem. Zbyt dużo kwasu może zaszkodzić. Ale sześć łyżek… to przecież niewiele. Sześć łyżek szczęścia. Sześć łyżek wspomnień. Słońce zachodzi, a ja myślę o kapuście. O kiszonej kapuście. O babci Helenie.
Czy kapusta oczyszcza jelita?
No dobra, spoko.
Wiesz, tak myślę o tym wszystkim...
Kapusta... no niby tak, oczyszcza te jelita. Słyszałam, że sok z kiszonej kapusty pomaga, żeby wszystko lepiej pracowało, wiesz, perystaltyka i te sprawy. Żeby złogi poszły precz. Ale, cholera, chyba przesadziłam wczoraj, bo... no wiesz.
Trochę za dużo chyba wypiłam tego soku. No i... wiesz, jak to się skończyło. Rozwolnienie, jak nic. Ale dobra, grunt, że działa.
A no i ponoć pomaga schudnąć, ten sok. Słono-kwaśny, ble, ale co zrobić. Ania mówiła, że pije codziennie rano. Może spróbuję, tylko nie za dużo, jak ostatnio...
Wiesz co, przypomniało mi się. Jak byłam mała i mieszkałam z babcią Heleną w Krakowie, to ona zawsze kisiła kapustę w beczce. Pamiętam ten zapach, oh... i te ogromne beczki w piwnicy. Teraz takich beczek już się nie robi, chyba.
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.