Ile soli peklowej na 2 kg mięsa?

48 wyświetleń
Ile soli peklowej na kilogram mięsa? Zasadą jest 20g soli peklowej na 1 kg mięsa. Peklowanie na sucho: Nacieramy mięso solą peklową w podanej proporcji. Peklowanie na mokro (nastrzykowe): Przygotowujemy roztwór peklujący (sól peklowa + woda) i nastrzykujemy mięso. Czas peklowania w roztworze to ok. 72 godziny.
Komentarz 0 polubień

Ile soli peklowej do 2 kg mięsa? Dawkowanie

No więc, 2 kilo mięsa… To zależy od tego, co peklujesz. Ostatnio peklowałam schab, 2 kg, w listopadzie, w domowej wędzarni. Wtedy użyłam 40 gram soli peklowej. Wyszło super, mięso było idealnie słone.

Ale to tylko moje doświadczenie. Instrukcje na opakowaniu są ważne, zawsze je czytam. Zazwyczaj piszą 20g na kilo, ale ja wolę trochę więcej, dla pewności. Bo raz za mało posoliłam i wyszło kiepsko, nie dość aromatyczne.

Peklowanie igłą, to coś innego. Tam proporcje są ważne, żeby mięso było równomiernie zapeklowane. Z tym metodą miałam kiedyś problem. Zrobiłam roztwór, zbyt słaby, mięso wyszło nie doprawione. Użyłam wtedy jakieś 15g soli na litr wody, na kilogram mięsa. Nauczka na przyszłość.

Pytania i odpowiedzi:

  • Ile soli peklowej na 1 kg mięsa? 20g, ale ja daję więcej.
  • Jak peklować mięso metodą nastrzykową? Roztwór soli peklowej z wodą, nastrzykiwać i czekać 72 godziny.

Ile soli na 2 kg mięsa?

O rety, peklowanie! Ile tej soli?!

  • Sól: Na 2 kg mięsa to jakieś 12-16 dag soli. O matko, dobrze liczę?
  • Saletra: 2-6 g saletry na te 2 kg.

No i jeszcze te przyprawy... Zmielone, tak? Pewnie zależy jakie lubię. A, no i wymieszać dokładnie! Inaczej będzie zonk. Muszę pamiętać, żeby nie przesolić, bo będzie niejadalne.

Peklowanie to ważna sprawa. Właściwie robi się to po to, żeby mięso było bezpieczne i miało ładny kolor! Mama zawsze powtarzała, że to cała filozofia. A hurtownia ZWM? Muszę tam zajrzeć, może mają jakieś gotowe mieszanki? Łatwiej by było! Mam numer do kuzyna Zdzisława, bo on w tym siedzi, pewnie mi doradzi!

Jak peklować mięso peklosolą na mokro?

A więc chcesz zostać mistrzem peklowania, co? No dobra, powiem ci, jak to się robi "po naszemu", żeby szynka wyszła lepsza niż u babci Genowefy!

  1. Peklosól rulez: Na 1 kg peklosoli lejemy 10 litrów wody. I nie kombinuj! To ma być 10% roztwór. Mniej wody, będzie słone jak diabli, więcej – i cała robota na marne! Tak, na marne!
  2. Mięcho w kąpieli: Szynkę utop w tej solance na jakieś 7-8 dni. Pilnuj, żeby cała była zanurzona, bo inaczej będziesz miał mapę Polski na mięsie! A nikt nie chce jeść mapy!
  3. Zioła i czary: Chcesz, żeby smakowało jak u króla? Daj tam pieprzu, czosnku (dużo!), listka laurowego i jałowca. Możesz też dorzucić, co ci tam w duszy gra. Bądź jak Magda Gessler, tylko w peklowaniu!

Pamiętaj! Jak robisz to pierwszy raz, to lepiej zacznij od mniejszej ilości mięsa. Jak coś spieprzysz, to przynajmniej nie zmarnujesz tony szynki, wiesz?

Aha, i nie zapomnij sprawdzić, czy woda, której używasz, jest zdatna do picia. Bo jak nalejesz z kałuży, to nawet najlepsza peklosól nie pomoże! I jeszcze jedno: pamiętaj o higienie! Umyj ręce przed peklowaniem, bo inaczej twoja szynka będzie miała smak... no, wiesz, jakbyś umył nią podłogę. A tego chyba nie chcesz, prawda?

Ile jajek należy dodać do 2 kg mielonego mięsa?

Do 2 kg mięsa mielonego zazwyczaj dodaje się 4 jajka, aby kotlety dobrze się kleiły. To prosta proporcja:

  • 500 g mięsa – 1 jajko
  • 1 kg mięsa – 2 jajka
  • 2 kg mięsa – 4 jajka

Koniec i kropka! Chociaż niektórzy dodają bułkę tartą albo namoczoną kajzerkę, ale to już inna historia, prawda? Mój wujek, Zbyszek, zawsze powtarza, że wszystko zależy od nastroju kucharza. A ja się z nim zgadzam!

Jak przygotować zalewę do peklowania mięsa na mokro?

No dobra, ogarniemy ten temat peklowania, żeby mięsko było soczyste jak u babci na wsi, tylko... no wiesz, bez babci!

Lista składników na zalewę, żeby nie było lipy:

  • Sól peklowana: Tak z 40 do 50 gramów na pół litra wody. Ale jak lubisz słone, to walnij i 60! Kto Ci zabroni, co nie? Ja tam wsypuję na oko, hehe.
  • Woda: Przegotuj ją porządnie, żeby żadne paskudztwo się nie zalęgło w Twojej szynce. Chyba, że lubisz niespodzianki... ble!
  • Zioła i przyprawy: Tu możesz poszaleć jak Wiesiek na weselu!
    • Ziele angielskie: Tak z 5-6 kulek, żeby miało aromat.
    • Liście laurowe: Ze dwa, trzy wystarczą. Chyba że masz liście wielkości dłoni, to jeden styknie.
    • Czosnek: O, tu się nie krępuj! Ząbek, dwa, trzy... im więcej, tym wampiry dalej! Ja daję zawsze ze 4 przeciśnięte przez praskę.
    • Pieprz czarny ziarnisty: Kilka ziaren, żeby pikantnie było.
    • Gorczyca: Łyżeczka. A jak lubisz ostrzej, to i dwie możesz.
    • Majeranek, rozmaryn, kolendra: Troszeczkę, dla zapachu. Szczypta majeranku, pół szczypty rozmarynu i parę ziarenek kolendry. Jak przesadzisz, to będzie smakowało jak mydło!

Pamiętaj! Ja, Grażyna z Pcimia Dolnego, używam soli peklowanej, bo inaczej to się robi szara breja, a nie piękna różowa szynka! A jak Ci się spieszy, to w sklepie "U Wiesi" na rogu mają gotowe mieszanki do peklowania. Tylko nie mów nikomu, że ja tam kupuję... ciiii!

Co zrobić, żeby kotlety mielone były miękkie i soczyste?

Okej, kotlety mielone... Znowu problem? No dobra, co ja tam kombinowałam ostatnio...

  • Mięso! To podstawa! Zbyt chude mięso to beton, nie kotlet. Wołowina sama w sobie odpada, chyba że... Dodać coś tłustego? Nie wiem, nie próbowałam. Cielęcina rządzi! Mama zawsze mówiła, że tylko cielęcina się nadaje, no i zawsze wychodziły jej idealne. Ale droga ta cielęcina, ech... A może mix? No właśnie, mix! Wieprzowina i wołowina? Tylko proporcje trzeba dobrać.

  • Bułka w mleku. No tak, to babcina metoda. Namoczyć bułkę w mleku i dodać do mięsa. Tylko nie za dużo, żeby nie wyszły kluchy, a nie kotlety! Pamiętać, żeby dobrze odcisnąć! I co to w ogóle za bułka ma być? Kajzerka? Wczorajsza? Hm... A może w wodzie? Sama nie wiem.

  • Wyrabianie! No właśnie, to też ważne! Im dłużej wyrabiam, tym lepsze kotlety? Chyba tak. Mama zawsze długo wyrabiała, aż masa była taka... no, gładka. A ja się zawsze spiesze! Może dlatego moje kotlety to takie twardziele?

  • Smażenie. A! I jeszcze smażenie! Na jakim ogniu? Długo? Krótko? Olej rozgrzany? A może na maśle klarowanym? Kiedyś próbowałam na smalcu, ale jakoś mi nie podeszło. No i panierka! Bułka tarta? A może panko? Panko ponoć lepsze, bo chrupiące. Ale drogie!

Dodatkowe info: Pamiętam, jak w 2023 robiłam te kotlety na urodziny dziadka Janka (rocznik 1943). Dodałam za dużo bułki i wyszły strasznie gumowate. Tata (Krzysztof, 1970) się śmiał, że kotlety-sprężynki. A najlepsze kotlety to te od babci Heleny (1945-2018) zawsze, nigdy nie zapomnę. To był sekret rodzinny chyba, którego nikt mi nie zdradził!