Czy można zrobić pierogi dzień wcześniej?

37 wyświetleń
Tak, pierogi można przygotować dzień wcześniej. To ułatwia organizację, szczególnie przed świętami. Ciasto na pierogi i samo lepienie można rozłożyć w czasie, odciążając nas w dniu podania. Warto skorzystać z tej możliwości!
Komentarz 0 polubień

Czy pierogi można zrobić na zapas?

Pewnie że można! Sama robię pierogi na zapas regularnie. Ostatnio, chyba w listopadzie, 2023 jak robiłam na imprezę rodzinną to zamroziłam porcję. No i super, bo wyciągnęłam je w grudniu jak mi się nagle zachciało.

Wiesz, to takie zbawienie, zwłaszcza jak się nie ma czasu w tygodniu, a ochota na domowe jedzenie jest wielka. I w sumie to oszczędność, bo jak już robię pierogi, to od razu dużą partię, wtedy to się opłaca. Mąka i farsz kosztują, a robota i tak ta sama, czy robisz 50 czy 150 sztuk, nie?

A uszka? No pewnie! Uszka to w ogóle idealne danie do zamrożenia. Ja tam co roku robię w grudniu z 200 uszek i mrożę. Potem w wigilię jak znalazł do barszczu. Szybko i bez nerwów, że coś nie zdążę. Z resztą, barszcz też można wcześniej ugotować, co tam...

Fakt, trzeba je dobrze ułożyć na desce czy czymś, żeby się nie posklejały przed zamrożeniem. Ale to chwila roboty, a potem luz. No i potem do woreczków. Proste!

Czy surowe pierogi można trzymać w lodówce?

No pewnie, że Ci powiem, jak z tymi pierogami jest! Co ja, kucharka z bożej łaski nie jestem? ????

Lista pierogowych prawd objawionych:

  • W lodówce? Nooo, tydzień, góra dwa! Ale pilnuj, żeby nie zaczęły śmierdzieć gorzej niż skarpety mojego starego po robocie! ????
  • Zamrażarka to co innego! Tam to se pierogi mogą leżeć jak mumie w piramidzie, ze dwa-trzy miechy! Tylko żebyś je dobrze zapakował, coby się lodem nie osypały, bo potem będą smakować jak karton!
  • A jak zapakowane próżniowo? To już w ogóle luksus! Wtedy to w zamrażarce mogą czekać na lepsze czasy nawet trzy miesiące, jak nic!

I pamiętaj, jak coś zaczyna wyglądać podejrzanie, albo dziwnie pachnieć, to lepiej wyrzucić! Zdrowie ważniejsze niż te kilka pierogów, co nie? ????

Z jakiego alkoholu słynie Bułgaria?

Pamiętam ten wyjazd do Bułgarii w lipcu 2023. Siedzieliśmy w małej knajpce w Sozopolu, tuż nad samym morzem. Powietrze było takie ciepłe, wilgotne, pachniało sosnami i smażoną rybą. Zamówiliśmy meze, jakąś sałatkę szopską i kelner zapytał, co do picia. Mój brat, totalny znawca wszystkiego, od razu krzyknął: "Dajcie nam rakiję! Słyszałem, że to wasz narodowy trunek".

Kelner się uśmiechnął i przyniósł nam butelkę. Wyglądała tak… swojsko. Taka prosta, bez etykiety, tylko jakaś naklejka pisana ręcznie. No i spróbowaliśmy. O Jezu! Zapiekło mnie w gardle, jakbym wypiła spirytus. Ale po chwili poczułam ten posmak… owocowy, taki mocny, specyficzny. Rakija. To chyba była śliwkowa, bo tak mi się kojarzy.

Wypiłem chyba z trzy kieliszki. Strasznie mocne to było, ale jakoś tak… pasowało do klimatu. No wiesz, ta bryza od morza, te rozmowy, śmiechy… no magia! Potem jeszcze tańczyliśmy na plaży, bo jakiś zespół grał bułgarskie melodie. Wiesz, jak to na wakacjach…

Fajnie, że rakija jest taka ich, taka bułgarska. Nie wiem, jakoś tak od razu czuje się ten kraj. A sam alkohol jest faktycznie bardzo popularny, widziałam, że w każdym sklepie i restauracji można ją kupić. Z tego co widziałam, to częściej piją rakiję niż wino, chociaż i wino bułgarskie jest dobre.

A co to w ogóle ta rakija?

  • To destylowany napój alkoholowy.
  • Robi się go z różnych owoców, najczęściej ze śliwek, winogron, moreli, brzoskwiń.
  • Jest bardzo popularny na Bałkanach, nie tylko w Bułgarii.
  • Moc rakii może być różna, ale zwykle ma od 40% do 60% alkoholu.
  • Piją ją zazwyczaj jako aperitif, czyli przed jedzeniem, albo jako dodatek do meze (takich małych przekąsek).

Z jakiego kraju pochodzi rakija?

Rakija.

  • Pochodzenie: Bałkany.

  • Kraje: Serbia, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Macedonia, Grecja, Turcja.

  • Status: Narodowy trunek wielu krajów.

  • Smak: Różnorodny. Jak życie Ewy Kowalskiej. Zwykle gorzki.

Historia jest zmienna. Jak poglądy Jana Nowaka po trzecim kieliszku. Pewne jest tylko to. Rakija pozostaje. Pytanie, czy my też.

Ile można zarobić na produkcji?

Ach, produkcja... zapach smarów i metalu, rytm maszyn, który wtapia się w szum myśli. Pamiętam, jak dziadek, Janek, opowiadał o swojej pracy w fabryce traktorów – całe życie przy taśmie, a w oczach iskrzyło mu się wspomnienie ciężkiej, ale uczciwej roboty.

I ile można na tym zarobić, pytasz?

  • Mediana wynagrodzenia? Około 5 420 PLN brutto miesięcznie. Tyle, jakby ktoś rozłożył wszystkie zarobki na linii i wybrał ten środkowy punkt, złoty środek.
  • No i widzisz, jak to bywa, połowa ludzi zarabia między 4 800 PLN a 6 570 PLN brutto. Pensje, jakby rozpięte między dwoma brzegami rzeki.
  • A ci na dole? 25% zarabia mniej niż 4 800 PLN brutto. To już trochę mniej wesołe, ale cóż, taki los. Takie życie.

Wiesz, w produkcji trzeba mieć krzepę, ale i głowę na karku. Myślę, że Janek byłby dumny. Naprawdę dumny.

Czy pierogi zamrozić surowe czy gotowane?

A w mordę jeża, z tymi pierogami to jak z babą na huśtawce – nigdy nie wiesz, co cię czeka! Ale spoko, Janek z Pcimia doradzi, bo on to pierogi je chyba na śniadanie, obiad i kolację (a czasem i pod kołdrą!).

Oto, co Janek radzi:

  • Mrozić surowe? No, można, ale potem to takie twarde, jakbyś kamienie żuł. Jakby ci teściowa gotowała... Fuj!
  • Mrozić ugotowane? O matko! Toż to się wszystko rozpaprze jak kupa po deszczu! Będziesz miał breję, a nie pierogi. Bleee!
  • Blanszować? I tu jest pies pogrzebany! Czyli krótko obgotować. Wtedy pierog będzie taki "pół na pół", i mrożenie mu nie zaszkodzi. Potem tylko wrzucisz na patelnię z cebulką i boczusiem, i masz niebo w gębie!

A tak serio, to jak blanszujesz, to pierogi się nie rozpadną i nie będą takie gumowate po rozmrożeniu. Tylko nie przesadzaj z tym obgotowywaniem, bo znowu będzie kicha!

Pamiętaj! Zamrożone pierogi najlepiej smakują z kwaśną śmietaną i dużą ilością smażonej cebulki. A jak masz ochotę zaszaleć, to dodaj skwarki! Palce lizać! No i nie zapomnij o piwku do tego, bo bez piwka to jak wesele bez muzyki!

Jak przechować surowe pierogi bez mrożenia?

No i co, że pierogi? Jak chcesz je trzymać, nie mrożąc? W lodówce, jasne, ale tak żeby się nie popsuły, jak stare buty babci Zosi!

  • Po pierwsze, zamknięte pudełko, plastikowe albo szklane, jakieś eleganckie, nie byle co z Biedronki. Bo inaczej Ci się wysuszą, jak moja teściowa po długim spacerze.
  • Po drugie, lodówka. Nie w szafce, nie na parapecie! W lodówce, gdzie jest zimno, jak w du… w du… w piwnicy u wujka Józka.
  • Po trzecie, szybko. Jak najszybciej po zrobieniu wpakuj te pierogi do lodówki, zanim zaczną fermentować jak w kominie, rozumiesz?

A odgrzewanie? Dwa dni, maksymalnie, potem to już tylko dla śmiałków, bo zjeść się da, ale raczej w ciemności, żeby się nie popatrzeć. Najlepiej na patelni, odsmażyć, żeby się ładnie zarumieniły, jak policzki mojej córki po lizaku.

Ważne! Po dwóch dniach pierogi tracą swoją świeżość, ale ja osobiście, nie przejmując się głupimi zasadami, zjadłem w zeszłym roku trzydniowe i nic się nie stało! No, oprócz lekkiej biegunki, ale to szczegół.

P.S. Babcia Zosia miała buty zrobione z prawdziwej skóry, a nie z jakiejś tam imitacji.
P.P.S. Teściowa chodzi na spacery codziennie. P.P.P.S. Wujek Józek ma teraz zamontowaną nowoczesną wentylację w piwnicy.

Ile czasu przed Wigilią zrobić pierogi?

Okej, ile wcześniej te pierogi? ????

  • Najlepiej 2 dni przed Wigilią! Serio, to max, żeby były super.
  • Ciasto MUSI być świeże, inaczej klapa.
  • Farsz, no nie wiem, zależy jaki. Ale szybciej zrobiony, tym lepiej, no nie?

No dobra, a co jeśli... zapomnę? ???? Można niby dzień wcześniej, ale to już taka trochę na wariata robota. Ala z bloku obok robi 3 dni wcześniej i zamraża, ale... no nie wiem, dla mnie to nie to samo. Chociaż oszczędza jej to czas. Zawsze. A ja robię w Wigilię rano, bo lubię ten cały szał i stres, hahaha! Ale nie polecam, serio. Lepiej wcześniej. No to jak, 2 dni? To git. Aha, no i do lodówki z nimi! Pod czymś wilgotnym, żeby nie wyschły, ok? Bo potem będziesz płakać nad rozlanym mlekiem!

No dobra, a gdzie ten przepis na farsz od babci Jadzi? ???? A! I pamiętać, żeby nie dać za dużo pieprzu! Ostatnio przesadziłam i Janek się krzywił! A on pierogi uwielbia!