Od jakich nowotworów się chudnie?

32 wyświetleń
Chudnięcie a nowotwory: Utrata wagi może być pierwszym sygnałem raka. Jakie nowotwory powodują chudnięcie? Najczęściej wymienia się raka przełyku, raka płuc, raka żołądka i raka trzustki. Dlaczego się chudnie przy raku? Powodem jest zwykle brak apetytu, wynikający z mdłości, problemów z jedzeniem lub przełykaniem. Nagła utrata wagi powinna skłonić do konsultacji z lekarzem.
Komentarz 0 polubień

Jakie nowotwory powodują utratę masy ciała?

No dobra, to ja Ci powiem jak to widzę, oki? Bez owijania w bawełnę. Bo ten rak i chudnięcie, to… brrr, temat rzeka.

Wiesz, niby wszyscy mówią, że rak płuc, przełyku, żołądka, trzustki – te najczęściej robią z wagą cuda. W dół, oczywiście. Ale wiesz co? Ja tam myślę, że to taka trochę uproszczona wersja prawdy.

Bo zobacz, moja babcia Jadzia, zawsze taka krągła, jak zachorowała na raka jelita grubego, to też schudła jak szczapa. I nikt nie mówił, że to typowe dla tego raka. Po prostu, no nie miała apetytu, wszystko ją bolało. To było jakoś w maju 2018, pamiętam jak dziś, bo akurat mieliśmy jechać na Majówkę nad morze, a tu taka wiadomość.

Rak, to taki paskud, że potrafi namieszać w całym organizmie. Te mdłości, problemy z jedzeniem... to wszystko się kumuluje i waga leci na łeb na szyję. I wcale nie musi to być tylko ten rak przełyku, czy żołądka. Każdy może dać taki efekt, jak ciało mówi stop i nie chce współpracować.

A te amerykańske organizacje, no cóż, oni tam swoje statystyki, a życie swoje. Ważne, żeby się słuchać swojego ciała i reagować na zmiany. Tyle w temacie, przynajmniej z mojej perspektywy.

Czy można mieć raka i nie chudnąć?

O Jezu, to pytanie przypomniało mi o babci Zosi. Miała raka płuc i wiecie co? Wcale nie schudła! Pamiętam, jak mama ciągle powtarzała, że "ona zawsze była krągła", i że to pewnie dlatego. Ale teraz wiem, że to wcale nie o to chodziło.

Pamiętam te wizyty w szpitalu w Radomiu, latem, w 2023 roku. Upalne dni, a w szpitalu duszno i ten specyficzny zapach... Niby czystości, ale taki... smutny. I babcia Zosia, siedząca na łóżku, zawsze uśmiechnięta, częstująca nas ciastkami. Nigdy nie wyglądała jak "chory na raka", jak to sobie wyobrażałam.

  • Babcia kochała jeść, to fakt.
  • Mama zawsze mówiła, że ma silną wolę.
  • Pamiętam jak dzisiaj, że waga Babci była stabilna.
  • Nikt z lekarzy nie wydawał się tym przejmować.

Dopiero później, gdy sama zaczęłam interesować się medycyną, zrozumiałam, że rak wcale nie musi oznaczać chudnięcia. Ba, okazuje się, że niedożywienie u pacjentów z rakiem to OGROMNY problem! Powoduje gorsze leczenie i więcej powikłań. A ja głupia myślałam, że to po prostu "silna babcia". Dobrze, że o tym piszą. Mam nadzieję, że więcej osób to zrozumie.

Czy przy nowotworze można tyć?

Tak, przy nowotworze można tyć. Moja ciocia, Basia, 57 lat, zdiagnozowana w 2023 roku z rakiem piersi, przytyła sporo podczas chemioterapii. Pamiętam, jak mówiła, że czuła się okropnie, ciągle mdłości, a jedyne co jej smakowało to jogurty i lody. Kilogramy leciały w górę, aż w końcu waga pokazała 15kg więcej niż przed rozpoczęciem leczenia. To było dla niej bardzo uciążliwe, a lekarz mówił, że to niestety częsta reakcja na leki.

  • Przyrost masy ciała podczas chemioterapii: To częste zjawisko, nie zawsze jednak znaczące.
  • Przyczyny tycia: zmiany metabolizmu, leki, zmniejszona aktywność fizyczna spowodowana zmęczeniem i chorobą. W przypadku Basi, były to też preferencje żywieniowe dyktowane mdłościami.
  • Skutki: znaczne i szybkie tycie może negatywnie wpływać na przebieg leczenia i rekonwalescencję. Basia miała problem z oddychaniem, a jej ogólne samopoczucie było gorsze.

Po chemioterapii Basia przeszła na dietę, dużo spacerowała. Schudła część kilogramów, ale nie wróciła do wagi sprzed choroby. To był dla niej straszny czas, a ciągle się martwię. Teraz jest już po wszystkim, ale ten przyrost wagi został jej w pamięci. I ciągle powtarza, żeby uważac na siebie, bo to bardzo ważne. Często wspomina o tym, jak bardzo źle się czuła, jak ciężko jej było.

Dodatkowe informacje dotyczące Basi:

  • Diagnoza: Rak piersi, stadium II.
  • Leczenie: Chemioterapia, radioterapia.
  • Obecny stan zdrowia: W remisji, ale pod stałą kontrolą lekarską.

To jest moja prawdziwa historia, napisana szybko na telefonie, więc przepraszam za ewentualne błędy. Mam nadzieję, że to pomoże.

Czy chory na raka ma apetyt?

Chory na raka? Apetyt to sprawa bardzo indywidualna.

Utrata apetytu (anoreksja) jest częstym objawem nowotworów, ale też skutkiem ubocznym leczenia. To, czy chory ma apetyt, zależy od wielu czynników: rodzaju nowotworu, stadium choroby, stosowanej terapii (chemioterapia, radioterapia, immunoterapia – każda ma inny wpływ), a nawet od osobowości pacjenta i jego dotychczasowych nawyków żywieniowych. Moja ciocia, po rozpoznaniu raka piersi w 2024 roku, przez pierwsze dwa tygodnie chemii praktycznie nic nie jadła. Później jednak apetyt wrócił, choć z preferencjami.

Lista czynników wpływających na apetyt u chorych na raka:

  • Rodzaj nowotworu: Niektóre nowotwory, swoim umiejscowieniem lub wytwarzanymi substancjami, mogą bezpośrednio wpływać na odczuwanie głodu.
  • Stadium choroby: Zaawansowana choroba często wiąże się z większym osłabieniem i brakiem apetytu.
  • Leczenie: Chemioterapia – często powoduje nudności, wymioty i utratę smaku. Radioterapia – może wywoływać zapalenie błony śluzowej jamy ustnej, utrudniając jedzenie. Immunoterapia – ma też swoje skutki uboczne, w tym te wpływające na apetyt.
  • Ból: Przewlekły ból, często towarzyszący chorobie nowotworowej, może znacząco zmniejszać apetyt.
  • Stres i depresja: Diagnoza nowotworu jest ogromnym stresem, co wpływa na organizm i apetyt.

Brak apetytu może być wczesnym objawem nowotworu, ale nie musi. Czasem to właśnie utrata wagi i brak apetytu skłaniają do wizyty u lekarza i dalszych badań. To takie jak… sygnał SOS organizmu. To ważne, żeby pamiętać, że każdy organizm reaguje inaczej, a jedna odpowiedź pasuje do wielu przypadków, ale żaden przypadek nie jest identyczny.

Dodatkowe informacje: Szacuje się, że około 70% pacjentów onkologicznych zmaga się z problemami z apetytem w trakcie leczenia. Istnieją jednak sposoby na poprawę apetytu – dietetyczne, farmakologiczne, a nawet psychologiczne. Konsultacja z dietetykiem i onkologiem jest kluczowa dla optymalizacji żywienia w trakcie leczenia. Znaczenie ma też wsparcie bliskich.

Czy tycie może być objawem raka?

No pewnie, że tycie to może być znak, że coś się kroi niedobrego! Ale bez paniki, zaraz Ci to wytłumaczę jak babie na targu:

Grubasek a rak, czyli o co ten ambaras?

  • No więc tak, jak masz BMI jak szafa trzydrzwiowa, to niestety jest większa szansa, że coś tam się zagnieździ nieproszonego. Takie życie!
  • Co to ten BMI? A no, to taka liczba, co niby mówi, czy jesteś w normie, czy już Cię w drzwiach nie widać. Oblicza się to tak: waga (w kilogramach) podzielona przez wzrost (w metrach) do kwadratu. Jak wyjdzie Ci powyżej 30, to już masz przesrane.
  • Rak lubi tłuszczyk? Trochę tak. Jak masz za dużo tłuszczu, to w organizmie szaleją hormony, a to może podrażnić komórki rakowe. Tak jak Mietek, co po wódce zaczyna wszystkim ubliżać.

Konkrety, konkrety!

No dobra, to teraz bardziej na poważnie (ale tylko trochę):

  1. Rak endometrium, gruczolakorak przełyku i rak nerki: Te paskudy lubią, jak BMI idzie w górę. Konkretnie, jak Ci BMI podskoczy o 5 kg/m2, to ryzyko, że Cię dopadną, wzrasta od 30 do 60%. Nieźle, co?
  2. Otyłość a inne raki: No i niestety, to nie koniec dobrych wieści. Otyłość zwiększa też ryzyko raka jelita grubego, raka piersi (po menopauzie), raka wątroby, trzustki i pęcherzyka żółciowego. Istna loteria!

A co z tym zrobić?

No, najlepiej to ruszyć dupę i zacząć ćwiczyć. Albo przynajmniej ograniczyć te pączki, co je wpierniczasz na śniadanie. No i regularne badania to podstawa. Jak Cię coś zaniepokoi, to leć do lekarza, a nie czekaj, aż Ci kaktus na głowie wyrośnie.

Dodatkowe smaczki:

  • Pamiętaj, że to nie znaczy, że jak masz nadwagę, to od razu umrzesz na raka. Ale warto się ogarnąć, żeby zmniejszyć ryzyko. Tak jak z tymi skarpetkami do sandałów – teoretycznie można, ale lepiej nie!
  • No i najważniejsze: nie panikuj! Jak będziesz się stresować, to tylko sobie zaszkodzisz. Lepiej weź się za siebie i żyj zdrowo. I pamiętaj: śmiech to zdrowie! A jak się pośmiejesz z siebie, to już w ogóle wygrana!
  • Na imię mam Grażyna i mieszkam w Pcimiu Dolnym. Lubię ploteczki i oglądanie "Trudnych spraw" w telewizji. A jak mi się nudzi, to lubię piec ciasta i dokarmiać gołębie na balkonie. Jak ktoś chce pogadać, to zapraszam na kawę! Tylko niech przyniesie ciasto, bo akurat mi się skończyło.
  • BMI to pic na wodę! Znaczy, niby coś tam pokazuje, ale nie zawsze jest prawdą. Znam babkę, co waży 120 kilo i biega maratony. A znam też takiego chudzielca, co ledwo dycha po wejściu na drugie piętro.