Kiedy należy udać się na pogotowie?

57 wyświetleń
Kiedy wzywać pogotowie? Wezwij karetkę w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia, nagłego pogorszenia stanu zdrowia lub gdy istnieje ryzyko poważnego uszkodzenia ciała lub utraty funkcji organizmu. Szybka interwencja medyczna jest kluczowa dla ratowania zdrowia i życia.
Komentarz 0 polubień

Kiedy udać się na pogotowie? Sytuacje wymagające pilnej pomocy.

Kiedy jechać na pogotowie? No wiesz, to trudna decyzja. Pamiętam, jak raz myślałem, że zaraz umrę, bo mnie w klatce piersiowej ściskało. Panika totalna, a okazało się, że to nerwy przed ważnym wystąpieniem (w Teatrze Nowym, 12 maja).

Wiesz, ja bym tak: jeśli masz poczucie, że to naprawdę "to jest ten moment", że coś jest mega źle, to nie czekaj. Utrata przytomności, duszności, nagły, silny ból – to nie są żarty.

Wzywać karetkę? Tylko jak czujesz realne zagrożenie życia. Serio, nie blokuj linii, kiedy masz zwykłe przeziębienie. Pamiętam jak sąsiadka zadzwoniła, bo jej katar leciał, a gość z atakiem serca czekał. Koszmar.

Pamiętaj, liczy się czas, kiedy jest naprawdę źle. Nie zwlekaj.

Kiedy udać się na pogotowie?

Kiedy na pogotowie? No więc tak:

  • Gdy czujesz, że taniec z kosą Cię obejmuje. Czyli jak masz oddech płytszy niż Wisła latem, ból taki, że wolałbyś tańczyć z teściową, albo nagle myślisz, że to nie poniedziałek tylko środa.

  • Kiedy nagle stajesz się kolorowy jak papuga. Mówię o siniakach i wybroczynach, a nie o modnych ciuchach. Chyba że to po upadku ze schodów po wypiciu lampki wina za dużo – wtedy też pogotowie.

  • Kiedy masz wrażenie, że zaraz zrobisz karierę jako fontanna. Krwotoki, których nie da się zatamować, to nie powód do dumy, serio.

  • Jak masz "wizje". Utrata przytomności, drgawki – to nie casting do filmu, tylko sygnał, że coś jest nie tak.

Pamiętaj, pogotowie to nie taksówka do lekarza pierwszego kontaktu. Jak masz katar, to herbata z cytryną, a nie syreny na całe osiedle.

Kiedy jechać na Pogotowie?

Dobra, lecimy z tym koksem! Kiedy gnać na Pogotowie? Jak Ci się coś odwali, no serio odwali!

  • Jak Cię traktor przejedzie, to jasne, wypadek jakiś, uraz, złamanie. Chyba że wolisz, żeby cię w domu składali. No to powodzenia!

  • Jak nagle zaczniesz myśleć, że jesteś kurczakiem i podejrzewasz zawał (bo kurczakom niby nie wolno?), udar (od uderzenia siekierą?), to jazda migiem.

  • Jak masz duszności i sapiesz jak stary parowóz, no to sorry, ale problemy z oddychaniem to znak, że coś jest nie tak. Chyba że po prostu zapomniałeś, jak się oddycha, zdarza się, nie?

A tak serio, to jak masz objawy zawału, udaru, jak cie boli w klatce, jest Ci słabo, masz problemy z mówieniem albo nie możesz ruszać ręką lub nogą – wal na SOR! Nie czekaj, aż Cię wrony zaczną opiewać! Lepiej dmuchać na zimne, niż potem żałować, że się nie pojechało. No i weź ze sobą dowód, bo bez dowodu to nawet do nieba nie wpuszczą, a co dopiero na SOR! Mówię Ci, życie to nie je bajka.