Jak depresja wpływa na organizm?

48 wyświetleń
Depresja a organizm? Wpływ depresji jest szeroki. Chroniczny stres osłabia odporność, zwiększając ryzyko chorób serca i cukrzycy. Depresja to również ryzyko samookaleczeń i myśli samobójczych. Szukaj pomocy!
Komentarz 0 polubień

Jak depresja wpływa na ciało?

Okej, dobra. To ja Ci powiem, jak ja to widzę. Depresja... ech, paskudna sprawa. Dotyka nie tylko głowy, ale i całe ciało.

Pamiętam jak dziś, Marzec, bodajże 2018, siedziałem u lekarza. Mówi mi, że to stres, nerwy, bo ciągle w biegu. A ja wtedy po prostu czułem się jakby ktoś mi wyssał całą energię. Dosłownie.

Układ odpornościowy? Działa jakby w zwolnionym tempie. Non stop jakieś przeziębienia, a jak się coś przyplącze to trwa to w nieskończoność. No i te choroby serca... strach się bać.

No i to najgorsze... Samookaleczenia i myśli samobójcze. To jest jak taki mroczny cień, który podąża za tobą krok w krok. Nie życzę nikomu... serio. Sam pamiętam jak w grudniu 2020 miałem moment, że serio... aż wstyd się przyznać. Dobrze że była wtedy przyjaciółka obok.

Jakie są fizyczne objawy depresji?

Ojej, fizyczne objawy depresji... no dobra, spróbuję to zebrać jakoś do kupy. To strasznie męczące jest, wiesz? Jakby ciało samo strajkowało.

  • Ból stawów, tak, to u mnie standard. Szczególnie kolana i nadgarstki. Jakbym miała 90 lat, a nie 33!
  • Ból kończyn - nogi bolą, ręce drętwieją... masakra. W ogóle czuję się jak po maratonie, a ja tylko siedziałam w domu.
  • Ból pleców, o tak! Dolna część, taka tępa, ciągnąca... i nic nie pomaga! Żadne ćwiczenia, masaże - nic!
  • Problemy żołądkowo-jelitowe, to chyba najgorsze. Albo w ogóle nie mam apetytu, albo jem za dużo i potem mnie wszystko boli. I te wzdęcia! Koszmar!
  • Zmęczenie, nawet po 10 godzinach snu czuję się, jakby mnie walec przejechał. I zero energii na cokolwiek!
  • Zmiany aktywności psychomotorycznej... hmmm... to chyba to, że albo jestem jak nakręcona i nie mogę usiedzieć na miejscu, albo w ogóle nie mogę się ruszyć. Tak jakby ktoś wyłączył mi prąd.
  • Zmiany apetytu, to już mówiłam, ale to takie ważne! Bo jak nie jem, to jestem jeszcze bardziej słaba i zła. A jak jem za dużo, to czuję się winna i jeszcze gorzej. Błędne koło!

Wiesz co jeszcze? Często boli mnie głowa. Tak tępo, z tyłu. I mam problemy ze wzrokiem – jakby mi się obraz rozmazywał. Lekarz powiedział, że to może być od stresu, ale ja myślę, że to wszystko razem... To wszystko cholernie wpływa na życie, na pracę, na relacje. Jak wytłumaczyć ludziom, że nie chce mi się iść na spotkanie, bo po prostu nie mam siły? Albo że jestem drażliwa, bo mnie wszystko boli? Ehhh... Trzeba jakoś żyć dalej, no nie?