Ile trwa postępowanie w ZUS?
Z własnego doświadczenia wiem, że czekanie na decyzję ZUS-u to nerwówka. Niby mówią, że miesiąc, ale czasem dłuży się to niemiłosiernie, nawet do dwóch. Wtedy człowiek się zastanawia, co dalej, czy starczy pieniędzy… A potem w końcu przychodzi list i albo ulga, albo rozczarowanie. Pamiętam, jak czekałam na decyzję o rencie… Stres niesamowity!
Ile trwa postępowanie w ZUS? Ech… Sama się o to pytałam milion razy. Niby “miesiąc”, tak mówią, prawda? Ha! Jakby. Z mojego doświadczenia to bzdura. Czekałam raz dwa miesiące, no prawie dwa. Wyobrażacie sobie? Dwa miesiące wisisz tak w próżni, nie wiesz, czy dostaniesz te pieniądze, czy nie. Czynsz trzeba płacić, jedzenie kupić… Koszmar. A dookoła wszyscy mądrzy: “przecież miesiąc”. Łatwo im mówić. Pamiętam, jak czekałam na decyzję o rencie po wypadku samochodowym mojej mamy… Telefon w ręku non stop, nerwy, nieprzespane noce. Każdy listonosz to był jak grom z jasnego nieba. Serio. Czy ktoś w ogóle myśli o tym, co czuje człowiek, który czeka na taką decyzję? Wiem, że niby gdzieś tam jest napisane, że mają 30 dni, ale… no właśnie, “niby”. A życie sobie leci. I te rachunki… A w ZUSie jak w urzędzie, wiadomo. Kolejki, papiery, a ty tylko czekasz i czekasz. I modlisz się, żeby w końcu przyszła jakaś odpowiedź. Jakakolwiek. Bo to czekanie, to jest najgorsze. Gorsze niż odmowa, czasem myślę. Bo ta niepewność… Zjada cię od środka. A jak już przychodzi ten list, to… no cóż, różnie bywa. Raz ulga, a raz… płacz. Pamiętam, moja sąsiadka czekała trzy miesiące! Trzy! Mówiła, że już myślała, że się powiesi. Przesada, wiem, ale rozumiecie, o co chodzi. To czekanie jest po prostu… nieludzkie.
#Czas Zus#Termin Zus#Zus PostępowaniePrześlij sugestię do odpowiedzi:
Dziękujemy za twoją opinię! Twoja sugestia jest bardzo ważna i pomoże nam poprawić odpowiedzi w przyszłości.