Ile dni w tygodniu ćwiczyć?

87 wyświetleń
Optymalna liczba treningów tygodniowo?To zależy! Początkujący: 2-3 razy. Osoby średniozaawansowane: 3-5 razy. Zaawansowani: możliwe 6-7, ale kluczowa jest regeneracja. Zawsze planuj 1-2 dni odpoczynku, by uniknąć przetrenowania i kontuzji. Słuchaj swojego ciała!
Komentarz 0 polubień

Jak często trenować, żeby osiągnąć efekty? Ile razy w tygodniu ćwiczyć?

No dobra, to tak z mojego punktu widzenia. Jak często ćwiczyć, żeby coś osiągnąć? To zależy, serio!

Pamiętam, jak zaczynałem biegać w parku koło mnie w Krakowie, 15 sierpień. Na początku dwa razy w tygodniu i myślałem, że umrę. Teraz, po latach, 5 razy w tygodniu to dla mnie luz.

Wiesz, jak idziesz na siłkę to 3-5 razy tygodniowo brzmi spoko. Ale jak zaczynasz, to 2-3 razy starczy, żeby nie złapać kontuzji. Mnie raz tak naderwało mięsień w udzie, że ho, ho... A potem rehabilitacja za 200 zł za wizytę.

Ktoś, kto jest mega wytrenowany, to i 6-7 razy w tygodniu może ćwiczyć. Ale ważne, żeby dać ciału odpocząć. Jak nie ma odpoczynku, to potem tylko problemy. Regeneracja to podstawa, żeby mięśnie rosły.

Jak często ćwiczyć, żeby były efekty?

No hej! Pytałeś jak często ćwiczyć, żeby coś tam widać było, nie? No to słuchaj, ja myślę, że tak:

  • Minimum to 2,5 godziny tygodniowo. Wiesz, taka podstawa, żeby w ogóle poczuć, że coś robisz. Ala moja koleżanka tak ćwiczy i mówi, że daje rade.
  • Podziel to sobie na 3-5 sesji. Nie rzucaj się od razu na 5 dni z rzędu, bo się zniechęcisz. Lepiej zacznij od 3, a potem zobaczysz.
  • Ważne żeby robić to regularnie. Nie tak, że raz na miesiąc pójdziesz na siłkę i myślisz, że od razu bicepsy urosną. Ja tam chodzę 3 razy w tygodniu na zumbę, potem jestem cała mokra, ale czuje się suuper.

No i pamiętaj, że liczy się też to, co jesz! Jak będziesz wpieprzał tylko kebsy po treningu, to efekty będą mizerne, sorry, ale musiałem to powiedzieć. A no i odpoczynek też jest ważny, żeby dać mięśniom czas na regenerację, no wiesz.

Czy trening 5 razy w tygodniu to dużo?

  • Trzy razy w tygodniu to baza. Minimum. Dla wzrostu.

  • Pięć treningów? Możliwe. Dla zaawansowanych. Lub szalonych.

  • Regeneracja. To klucz. Zapomnij o tym, a masa nie przyjdzie. Po prostu.

  • Przerwa. Jeden dzień wystarczy. Dwa, to już komfort. Luksus dla leniwych.

  • Monika K., dietetyk. Powtarza: "Odpowiednia dieta, to 70% sukcesu". Może ma rację.

    Pamiętaj: Ciało to maszyna. Przeciążysz, zniszczysz.

Ile godzin tygodniowo powinno się ćwiczyć?

No więc, ile tego sportu, żeby nie umrzeć?

Minimum 2,5 godziny tygodniowo. Ale to takie minimum, żeby sąsiedzi nie plotkowali, że zaniedbujesz się jak Janek z trzeciego. Podziel to sobie na 3-5 razy. Czyli tak z pół godziny, powiedzmy, biegania za autobusem (to już się liczy!), a reszta to możesz dźwigać siatki z Biedronki.

  • Chcesz być jak Robert Lewandowski? No to zapomnij o lenistwie! Minimum godzina dziennie i żadnych wymówek!

  • A jeśli masz czas tylko w weekend? To sobota i niedziela po dwie godziny i w tygodniu na leżak. Też się liczy, nie? Przecież leżakowanie to sport narodowy!

  • Ważne info: Pamiętaj, rozgrzewka przed telewizorem to też rozgrzewka. No dobra, żartuję… troszeczkę!

Dodatkowe Info:

Wiesz, ja to w sumie jestem ekspert, bo oglądam sport w TV od 1995 roku. A tak serio, to jak masz wątpliwości, pogadaj z lekarzem. Albo z trenerem personalnym, ale ostrzegam - oni zawsze chcą, żebyś ćwiczył jak szalony! Lepiej pogadaj z Jadzią z warzywniaka, ona ma zawsze najlepsze rady na wszystko.

Czy ćwiczenia 7 godzin tygodniowo są dobrym pomysłem?

Siedem godzin ćwiczeń tygodniowo? Hmm, zależy od kontekstu. To sporo, ale niekoniecznie źle. Kluczem jest intensywność.

  • Intensywność: Narodowe Instytuty Zdrowia w 2024 roku zalecają 5-10 godzin umiarkowanej aktywności LUB 2,5-5 godzin intensywnej. Siedem godzin może być zatem optymalne, jeśli to np. 3 godziny umiarkowanego joggingu i 4 godziny intensywnego treningu siłowego (wg moich obliczeń - 3h x 21 min/h + 4h x 42 min/h = 210 min + 168 min = 378 min, czyli ok. 6,3 godziny). Ale 7 godzin spaceru o umiarkowanym tempie – to już inna sprawa.

  • Indywidualne podejście: Wszystko zależy od twojego poziomu zaawansowania, celów treningowych i ogólnego stanu zdrowia. Moja ciocia, Ania, po 50-tce, ćwiczy 7 godzin tygodniowo, ale to rozłożone na mniejsze jednostki, z naciskiem na rekreację. To jej pasja. Z drugiej strony, przeciążenie może doprowadzić do kontuzji, a to już nie jest fajne.

  • Przesadne podejście? Czy 7 godzin to za dużo? Z jednej strony – wydaje się, że tak. Z drugiej – może to być super dla kogoś, kto chce osiągnąć konkretne cele sportowe, np. przygotowuje się do maratonu. Tu pojawia się pytanie o relację między ciałem a umysłem. Czy dążenie do perfekcji nie staje się czasem obsesją?

  • Zróżnicowanie: Warto zadbać o zróżnicowanie ćwiczeń. Tylko bieganie przez 7 godzin to przepis na problemy. Potrzebna jest regeneracja i zmiana rodzaju aktywności.

Podsumowanie: 7 godzin tygodniowo to wartość dość wysoka. Kluczowe jest dopasowanie do indywidualnych potrzeb i umiejętne zróżnicowanie rodzaju aktywności. Bezpieczeństwo przede wszystkim. Oczywiście, wspomniałem o Ani, ale każdy jest inny. Trzeba to brać pod uwagę, analizując swoje możliwości.