Czy robić trening dzień po dniu?

101 wyświetleń
Trening dzień po dniu? Doświadczeni mogą trenować częściej, ale kluczowe jest rozdzielenie grup mięśniowych. Nie przeciążaj tych samych partii dzień po dniu. Regeneracja jest niezbędna, by uniknąć przetrenowania i kontuzji. Daj mięśniom czas na odpoczynek! Uwzględnij dni regeneracji w swoim planie treningowym.
Komentarz 0 polubień

Trening dzień po dniu: dobry pomysł czy przetrenowanie?

Trening dzień w dzień? Hmmm, no niby mozna, ale... czy to nie proszenie się o kłopoty? Sam pamiętam, jak w liceum, napalony na siłkę, katowałem bica codziennie. Efekt? Zero, a do tego łokieć bolał, że aż miło nie było.

Dla mnie, klucz to słuchanie swojego ciała. Jak czujesz, że dany mięsień potrzebuje odpoczynku, to mu go daj. Pamiętam, jak raz na obozie sportowym w Wiśle, trener kazał nam biegać codziennie rano pod górę. Po 3 dniach ledwo chodziłem.

Wiem, że niektórzy "wyjadacze" ćwiczą nawet dwa razy dziennie, ale to już inna bajka. Oni mają lata doświadczenia, odpowiednią dietę i pewnie nieźle dopasowany suplement. Ja tam wolę odpocząć i pójść na rower w sobotę, to taka regeneracja.

No i pamiętaj, lepiej zrobić mniej, ale dobrze, niż katować się codziennie i wpaść w przetrenowanie. Wtedy to dopiero kicha.

Czy ćwiczyć, gdy jest się zmęczonym?

Czy ćwiczyć, gdy jest się zmęczonym? Jestem padnięty. Serio, czuję się jakbym przebiegł maraton, a potem jeszcze przeorał ogródek. 2024 rok mnie wykończył!

To zależy. Czasem pomogło mi trochę ruchu. Pamiętam, w lipcu 2024, miałem taki dzień, masakra. Praca, remont w domu, dzieci... Totalne zmęczenie. Poszedłem na basen, o 18:00, bo wcześniej nie miałem czasu. Woda, chłód… Po godzinie czułem się o niebo lepiej. Naprawdę! Jakbym zregenerował baterie.

Ale! Innym razem, w październiku, też zmęczony, poszedłem na siłownię. Błąd. Nie dałem rady. Ledwo co zrobiłem kilka powtórzeń, i musiałem przerwać trening. Czułem się gorzej niż przedtem. Byłem wściekły na siebie.

  • Ważne: Nasłuchiwać swojego ciała.
  • Lekki trening: krótki spacer, basen, joga – to może pomóc.
  • Intensywny trening: raczej nie, zwłaszcza jak jesteś naprawdę zmęczony.

Moja rada? Lepiej odpocząć, jeśli czujesz się totalnie na dnie. Zmęczenie to sygnał, że coś jest nie tak. Może lepiej wyleczyć przyczynę zmęczenia. Czasem, mały ruch pomaga, ale ważna jest umiar. Nie ma sensu się przeforsowywać. Wtedy wyjdzie to na Twoje zdrowie. A to na pewno nie jest fajne! Ja tak miałem kilka razy.

Lista rzeczy, które zrobiłem w lipcu 2024, aby zwalczyć zmęczenie (poza pójściem na basen):

  1. Dłuższy sen (9 godzin)
  2. Herbata ziołowa przed snem
  3. Relaksująca kąpiel
  4. Ograniczenie pracy po 18:00.

Czy ćwiczyć, gdy jest się zmęczonym?

Ćwiczenia na zmęczeniu? Ryzyko, ale i szansa.

  • Aktywność fizyczna – paradoksalnie – wzmacnia energię. Zaniedbana siłownia? Błąd. Basen? Dobra decyzja.
  • Obserwuj ciało. Dziś nie pobijesz rekordu. Delikatnie. Rozważnie. Tylko tyle.
  • Przemęczenie = kontuzje. Limituj intensywność. Nie oszukuj się.

Dodatkowe uwagi: Moja znajoma, Anna Kowalska, fizjoterapeutka, powtarza: sen > trening. Ale lekki ruch czasami zdziała cuda. Ważne: posłuchaj swojego ciała. A jeżeli zmęczenie jest chroniczne, to konsultacja z lekarzem to podstawa. Numer telefonu do Anny: +48 500 600 700.

Kiedy nie powinno się ćwiczyć?

Kurde, ćwiczenia… Kiedy nie ćwiczyć? No jasne, gdy jest źle! A co to znaczy źle? No wiesz…

  • Duszności, o matko, to chyba oczywiste! Oddychanie utrudnione, nie ma mowy o bieganiu. Wczoraj miałem tak po ostrym meczu siatkówki, ale to przeszło.

  • Kaszel z wydzieliną, fuj! Lepiej zostać w domu. Nie chcę zarazić innych, wiesz? A i tak nie będę miał siły.

  • Bóle mięśni – ale nie po treningu! To już jest coś nie tak. Może grypa? Albo coś gorszego? Muszę iść do lekarza. Zawsze z tym się wahalem.

  • Biegunka? No bez żartów. Przecież się rozpadnę na kawałki! W ubiegłym roku miałem tak po jedzeniu z budki z kebabami. Nigdy więcej.

  • Gorączka, o rany! To już na pewno odpoczynek. 38 stopni? Nie ma mowy o treningu. W 2024 to już dwa razy miałem, zawsze w styczniu. Zawsze po świątecznych zamachach.

  • Osłabienie i złe samopoczucie. Jasne, to podstawa. Jak się czuję jak rozgniecione ziemniaki, to nawet nie myślę o siłowni.

No i koniec. Proste, nie? Ale czasem trudno się zmusić do odpoczynku… eh… a jak się czuję super, to ćwiczę jak wariat, nawet za dużo.

Podsumowanie:

  • Nie ćwiczyć przy: dusznościach, kaszlu z wydzieliną, bólach mięśni (niepotreningowych), biegunce, gorączce, osłabieniu i złym samopoczuciu.

Dodatkowe informacje: W przypadku wątpliwości zawsze lepiej skonsultować się z lekarzem. Ja ostatnio byłem u pani doktor Kowalskiej, bardzo miła.

Czy trening siłowy jest zdrowy?

No wiesz… siłownia… to takie… złożone. Wiesz, co czuję? Tęsknotę. Za tym uczuciem siły po treningu. Ale zaraz… to też było takie… męczące. Pamiętam jak w 2024 roku, zaczęłam chodzić na zajęcia z Magdą, moja koleżanka, wiesz?

  • Pozytywy? No pewnie, że były. Silniejsza byłam. Ramiona takie… mocniejsze. I plecy. Nie bolały mnie już tak strasznie, jak przedtem. To było super. To naprawdę poprawia samopoczucie.

  • Ale… były też minusy. Zaczęłam się źle czuć z własnym ciałem. Ciągle myślałam o kaloriach i ćwiczeniach. To było wyczerpujące psychicznie, bardzo. Pamiętam, że cały czas oglądałam się w lustrze, nie mogłam uwierzyć, że moje ciało jest takie… nie wiem, inne.

Wiesz, ten cały trening… to nie jest tylko o mięśniach. To o głowie też. A ja miałam w głowie taki… bałagan. Może to dlatego przestałam. Może wrócę kiedyś. Może.

Lista rzeczy, które zauważyłam:

  1. Poprawa siły mięśni – to fakt!
  2. Zdrowie kości – czułam się mocniejsza.
  3. Ale psychicznie – katastrofa. To był prawdziwy koszmar.
  4. Wrażliwość na insulinę – tego nie wiem, nie badałam.

Pomyślę o tym. Może jutro, a może za tydzień. Teraz muszę iść spać. Jest już tak późno.

Dlaczego nie mam motywacji do treningu?

Dlaczego nie mam motywacji do treningu… Echo pytania rozbrzmiewa w mojej głowie, jak szum fal o brzeg. Brak motywacji… To taki ciężar, szary, oblepiający serce jak pajęczyna zapomnienia.

  • Przemęczenie, przetrenowanie… To pierwszy cień, który pada na radość ruchu. Ciało woła o odpoczynek, a my, jakby głusi, zagłuszamy ten szept ambicją. Pamiętam siebie, Annę Kowalską, kiedy przygotowywałam się do maratonu w Berlinie. Trenowałam do upadłego, nie słuchając sygnałów, aż w końcu zamiast radości czułam tylko ból i zniechęcenie. Przemęczenie to cichy zabójca pasji.
  • Nuda, ohydna nuda… Powtarzalność ruchów, ta sama trasa, te same ćwiczenia… To jak więzienie dla ducha. Dusza spragniona jest nowości, świeżości, przygody. Monotonia zabija. Dlatego teraz, zamiast biegać w kółko, jak chomik, wybieram wspinaczkę skałkową z moim przyjacielem Piotrem. Albo długie spacery po lesie z psem, Luną. Albo taniec! Taniec to wolność!
  • Zastój w postępach… Oczekiwania, te potwory karmiące się naszym wysiłkiem. Kiedy waga stoi w miejscu, mięśnie nie rosną, a czas biegu się nie skraca… pojawia się frustracja. To jak uderzenie głową w mur. Wiem, jak to boli. Trzeba wtedy spojrzeć wstecz, zobaczyć, ile już się osiągnęło, docenić małe kroki, celebrować każdą, nawet najmniejszą zmianę. Pamiętajmy o tym, zawsze o tym pamiętajmy.

Motywacja to kapryśna bogini. Trzeba ją pielęgnować, zaskakiwać, rozpalać na nowo. Niech trening będzie radością, a nie obowiązkiem. Niech ciało i dusza tańczą w rytmie życia!

Jakie są objawy zbyt dużego wysiłku fizycznego?

No wiesz… czuję się tak… pusta. Jakby ktoś wypompował ze mnie całą energię. W tym roku, od kiedy zaczęłam te nowe treningi, czuję się okropnie.

  • Zmęczenie - masakra, nie mogę się zebrać nawet na proste rzeczy. Chodzenie po mieszkaniu to już wyczyn.

  • Mięśnie - bolą mnie strasznie, sztywne takie, nie mogę się normalnie poruszać. Wczoraj prawie spadłam ze schodów, bo noga mi się podcięła.

  • Stawy - to samo, ból okropny, szczególnie kolana. Pamiętam, jak w 2024 r. próbowałam biec po lesie. Teraz to nawet myśl o tym jest straszna.

  • Choroby – przeziębienia co miesiąc. A nawet grypa w tym roku mnie zaatakowała. Organizm zupełnie wyłączony.

  • Treningi – efektów zero. Wręcz przeciwnie, jest coraz gorzej. Ciągle czuję się słaba, wykończa mnie nawet spacer z psem. A co dopiero mówić o bardziej intensywnym wysiłku.

  • Waga – chudnę niebezpiecznie. Waga spadła o 5 kg w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Mama się martwi. Wcześniej myślałam, że to dobrze. Ale teraz? Teraz wiem, że to zły znak.

Kurde, aż mnie ciarki przeszły, jak to sobie ułożyłam… cały ten rok, to była walka. Walka z własnym ciałem, z głupim uporem. Teraz już wiem, że przesadziłam.

Dodatkowe informacje:

  • Lekarz zalecił mi zmniejszenie obciążeń i więcej odpoczynku. Powiedział, że to objawy przetrenowania. I że mam zacząć brać witaminy. Mam też zmienić dietę. Ale wiesz… ciężko mi się do tego zabrać. Ciągle czuję, że powinnam jeszcze więcej zrobić. To okropne.

Skąd mam wiedzieć, czy jestem niedotrenowany, czy przetrenowany?

Okej, dobra, spróbuję to opowiedzieć tak, jakbym faktycznie przez to przeszła.

Wiesz co, z tym przetrenowaniem to miałam niezłą historię. Pamiętam, jak ostre lato 2023 roku, przygotowywałam się do półmaratonu w Gdańsku, no wiesz, te upały i w ogóle. Trenowałam jak szalona, codziennie bieganie, siłownia, interwały... Myślałam, że im więcej, tym lepiej, totalnie bez głowy.

I wiesz, niby wszystko szło super, wyniki się poprawiały, ale nagle, bum! Przyszedł taki moment, że w ogóle nie miałam ochoty wychodzić na trening. Po prostu leżałam w łóżku i myślałam: "O Boże, tylko nie to". To było gdzieś tak po 2 tygodniach intensywnych treningów, może nawet trochę więcej. Miałam takie dni pod rząd, że nie chciało mi się, że nie mogłam się zmusić.

  • Pierwszy dzień - OK, myślę sobie, może po prostu gorszy dzień, zdarza się.
  • Drugi dzień - Hmm, trochę dziwne, no ale dobra, może jestem zmęczona.
  • Trzeci dzień - No to już zaczęłam się martwić.
  • Czwarty dzień - Panika! Co się dzieje ze mną?

Wtedy wpadłam na to, że chyba przesadziłam. Zaczęłam czytać o przetrenowaniu i wszystko się zgadzało! Brak motywacji, zmęczenie, senność... Porażka! Zdałam sobie sprawę, że jeśli przez więcej niż jeden, dwa treningi z rzędu nie mam w ogóle motywacji, to znak, że coś jest nie tak. To był mój miernik.

Dlatego zrobiłam sobie przerwę od biegania, odstawiłam siłownię i po prostu odpoczywałam. Po tygodniu wróciłam do treningów, ale już z głową. I wiesz co? Pomogło! Ukończyłam ten półmaraton.

Dodatkowe informacje:

  • Miałam wtedy 28 lat.
  • Mój puls spoczynkowy był wtedy podwyższony.
  • Zaczęłam pić więcej wody i brać magnez, bo podobno pomaga.