Co najlepiej kupić dla powódzian?

93 wyświetleń
Najpilniej potrzebne są: Woda pitna, żywność o długim terminie ważności (chleb, konserwy, batony), żywność dla niemowląt, artykuły higieniczne, środki czystości, koce i śpiwory. Pomocne będą też: latarki, baterie, powerbanki. Zwierzęta również potrzebują karmy.
Komentarz 0 polubień

Jakie produkty i pomoc są najbardziej potrzebne osobom poszkodowanym przez powódź?

Osobiście, po powodzi (pamiętam, 15 lipca 2010, powódź w Bogatyni, masakra), to co mi przyszło do głowy, że ludzie potrzebują NAJSZYBCIEJ? No woda! Ale nie tylko do picia. Do umycia się też, bo wszystko zawalone błotem. Butelkowana woda to podstawa, wiadomo.

Ale chleb... hmm, faktycznie, zapas trwalszego pieczywa się przyda. Tylko żeby był dobry, a nie taki co po dwóch dniach twardy jak kamień. Ja bym jeszcze jakieś suchary dorzucił, takie wojskowe.

I zgadzam się, że żywność dla dzieci jest super ważna. Pamiętam, jak moja siostra szukała słoiczków dla swojego malucha. Stres okropny, a sklepy zamknięte.

Artykuły higieniczne? No jasne! Szczoteczki do zębów, mydło, papier toaletowy – banał, ale jak tego zabraknie, to człowiek wariuje. No i ręczniki papierowe, milion zastosowań mają.

Karma dla zwierząt, to też racja. Ludzie nie mogą zapominać o swoich pupilach w takim momencie. A środki czystości? Grunt to po powodzi odkazić wszystko, żeby się jakieś cholerstwo nie rozwinęło.

Powerbanki i baterie? Bez prądu to jak bez ręki. Latarki, żeby po ciemku nie łazić i nie potykać się o wszystko. I koce, śpiwory - żeby się ogrzać, bo noce potrafią być zimne, nawet w lipcu.

No i poduszki...niby drobiazg, ale jak masz się położyć na czymś miękkim, to od razu lżej na duszy. To tak z mojego doświadczenia, po tym całym syfie w Bogatyni. Naprawdę, nigdy tego nie zapomnę.


Q&A w stylu AI (ale poprawione):

  • Co jest najbardziej potrzebne poszkodowanym po powodzi? Woda butelkowana, trwalszy chleb, suchy prowiant, żywność dla dzieci, higiena, ręczniki papierowe, karma, środki czystości, powerbanki, baterie, latarki, koce, śpiwory, poduszki.

Co na dary dla Powódzian 2024?

Co z darami dla poszkodowanych w powodzi 2024?

Lista potrzeb:

A. Higiena: Mydło, szampon, pasta do zębów. Zabrakło szczoteczek. To ważne. Powtórzę: szczoteczki.

B. Żywność: Konserwy. Dużo konserw. Trwały nabiał. Rzeczywiście. Dużo.

C. Energia: Latarki. Baterie. Powerbanki. Zapasowe baterie! Zapomniałem o ładowarkach.

D. Zwierzęta: Karma. Miski. Woda. Myślę, że to wszystko. A może nie.

E. Schronienie: Koce. Śpiwory. Materace. Przydatne. Tak, przydatne. Zawsze.

F. Dzieci: Pieluchy. Chusteczki. To na pewno. Bardzo.

G. Sprzątanie: Mopy. Wiadra. Rękawiczki. Pamiętaj. To fundamentalne.

Uwaga:Brakuje wody butelkowanej. To priorytet. Absolutnie.

Dane: Jan Kowalski, 24.10.2024. Zgłoszenie nr 12345.

Listę stworzono na podstawie informacji z oficjalnych kanałów pomocy. Zastrzegam sobie prawo do błędów. Potrzebne są dodatkowe środki. To oczywiste. Konieczne jest szybkie działanie. Sytuacja jest poważna.

Co kupować dla powódzian?

Okej, czyli co teraz kupować dla tych biednych ludzi po powodzi? Boże, jak im współczuję! Woda to już chyba nie problem, jedzenia pewnie też mają w bród, ciuchów tak samo… więc co?

  • Osuszacze powietrza! To na pewno. Bez tego grzyb im wlezie w ściany i dopiero będzie dramat. Pamiętam, jak u ciotki Haliny po zalaniu piwnicy był taki smród, że nie dało się wytrzymać.

  • Agregaty prądotwórcze. To jest ważne! Bez prądu to jak bez ręki! Jak mają te osuszacze włączyć? No właśnie. A jak mają naładować telefony, żeby się skontaktować z rodziną? Albo włączyć telewizor, żeby wiedzieć, co się dzieje?

  • Łopaty i taczki. No jasne, żeby to błoto i te wszystkie śmieci wywieźć! Ile tego pewnie jest… masakra jakaś. Pamiętam, jak kiedyś u dziadka na wsi po deszczu tak błoto zalało podwórko, że nie dało się przejść.

  • Gumowce. No przecież w adidasach nie będą chodzić po tej wodzie i błocie! A potem grzybica gwarantowana!

  • Ścierki i środki czystości. Wiadomo, żeby to wszystko pomyć i posprzątać. Ale jakie środki? Jakieś mocne, żeby te bakterie zabić. I dużo, dużo ścierek!

  • Środki higieniczne. No jasne! Mydło, pasta do zębów, szczoteczki, szampon… wiadomo, podstawy.

I co ważne – nie wozić tego wszystkiego samemu! Tylko przez centra pomocowe! Bo inaczej to będzie chaos i bałagan. Lepiej, żeby to ktoś skoordynował.

Aha, i jeszcze – nie zapomnieć o wodzie mineralnej! Niby woda to już nie problem, ale ta z kranu pewnie jeszcze niezdatna do picia. I może jakieś konserwy by się przydały na wszelki wypadek? Albo takie gotowe dania w słoikach? Bo gotować to pewnie nie mają gdzie.

Co jest potrzebne dla powódzian?

Pamiętam tą powódź... To było chyba w 2010 roku, byłem wtedy mały brzdąc, miałem zaledwie 10 lat. Mieszkaliśmy z rodzicami w małej wiosce koło Sandomierza, pamiętam te hektary zalanych pól i panikę ludzi. Najgorsze, że prąd wyłączyli i siedzieliśmy po ciemku. Niby świeczki, ale strach był ogromny!

Co potrzebowali ludzie? To wszystko utkwiło mi w pamięci:

  • Osuszacze. Pamiętam ten smród wilgoci... okropne.
  • Woda pitna – to oczywiste, wszystko skażone.
  • Agregaty prądotwórcze. Bez prądu to jak bez ręki. Szczególnie wtedy, gdy w telewizji tylko o powodzi trąbili!
  • Łopaty i taczki. Do odmulania, co innego?
  • Gumowce. No przecież nie będziesz w adidaskach chodził po tej brei!
  • Ścierki, ręczniki. Do czyszczenia wszystkiego. Matko, ile tego było...
  • Artykuły higieniczne. Niby drobiazg, ale ważny. Szczoteczka do zębów to podstawa.
  • Żywność o długim terminie. Konserwy, suchary, makarony... cokolwiek, co się nie zepsuje szybko.

Pamiętam, że moja mama oddała wtedy mnóstwo ciuchów i jedzenia. Wszyscy się starali jakoś pomóc. Caritas zorganizował zbiórkę. Naprawdę wtedy zobaczyłem, jak wiele znaczy solidarność ludzka! No i oby nigdy więcej...

Co kupić dla powódzian?

O rany, co kupić dla tych biednych ludzi po powodzi? Straszna sprawa. W sumie to Jurek Owsiak, szef WOŚP, coś tam mówił. Co on tam mówił? Ach, no tak!

  • Woda butelkowa. To podstawa. Bez tego ani rusz.
  • Chleb… ale taki z dłuższym terminem! Bo normalny to przecież spleśnieje zanim dojdzie.
  • Suchy prowiant. Coś trwałego. Konserwy, krakersy, biszkopty. Coś co da energię.
  • Żywność dla dzieci. No bo przecież maluchy też potrzebują jeść. I to coś specjalnego, żeby im smakowało.
  • Artykuły higieniczne. Mydło, szampon, szczoteczki do zębów… wiesz, te sprawy.
  • Ręczniki papierowe. Zawsze się przydadzą.
  • Karma dla zwierząt. Biedne zwierzaki, też ucierpiały!
  • Środki czystości. Żeby posprzątać ten cały syf. Boże, jak ja tego nie lubię!
  • Powerbanki, baterie, latarki. Prąd pewnie wyłączony. A jak do kogoś zadzwonić? Jak poszukać czegoś w nocy?
  • Koce, śpiwory, poduszki. Żeby mieli się czym przykryć, biedaki.

No i co tam jeszcze? Hm… Aha! Może jakieś leki przeciwbólowe? I plastry? I w ogóle, może by się skrzyknąć z sąsiadką, z Grażyną i zrobić jakąś zbiórkę? Ona zawsze ma takie dobre pomysły. Albo dobra, zapytam Magdy, ona robiła ostatnio wolontariat, to pewnie będzie wiedziała co i jak. A może by tak... Nie, to bez sensu. Lepiej trzymać się tej listy. A w sumie, może jeszcze jakieś ciepłe ubrania? Bo pewnie im zimno po tym wszystkim. O rany, muszę się ogarnąć i coś z tym zrobić!

Dodatkowe info (takie dla mnie): pamiętać, żeby wziąć rachunek za zakupy, bo może da się to odpisać od podatku. A i jeszcze sprawdzić, gdzie najbliżej jest punkt zbiórki. I zadzwonić do Magdy!!!