Co jest potrzebne do upoważnienia?
Co jest potrzebne do skutecznego upoważnienia?
Do dobrego pełnomocnictwa potrzebne są dane obu stron: mocodawcy i tego, kto ma działać w jego imieniu. Czyli imię, nazwisko, PESEL, adres, no i co ważniejsze, nazwa i numer dowodu tożsamości, żeby było jasne, kto kim jest.
Chodzi też o to, żeby dokładnie określić, co ta osoba będzie mogła robić w naszym imieniu. Czy ma podpisać jedną umowę, czy załatwić całą sprawę. Bez tego pełnomocnictwo jest jak pusta kartka.
Miejsce i data sporządzenia też są kluczowe. Kiedyś, pamiętam, robiłem takie pełnomocnictwo dla siostry, żeby sprzedała moje stare mieszkanie na Pradze, to musiało być tam napisane, że w Warszawie, 15 kwietnia 2018 roku. Data jest ważna, bo pełnomocnictwo może mieć termin.
Jak się ustanawia pełnomocnika i co on może, to zależy od tego, co wpiszemy. Jasno i precyzyjnie. Nie ma co zgadywać.
Właśnie to jest ten punkt, gdzie wszystko się rozstrzyga. Szczegółowy zakres uprawnień to podstawa, żeby potem nie było niemiłych niespodzianek, bo to naprawdę potrafi namieszać w życiu, wiem coś o tym z opowieści znajomych.
Po co w ogóle to pełnomocnictwo? Dla ułatwienia. Żeby ktoś inny mógł załatwić nasze sprawy, gdy my nie możemy. Tak jak ja poprosiłem siostrę o pomoc.
Czy upoważnienie musi być potwierdzone notarialnie?
Nie, nie zawsze. To zależy, co chcesz załatwić, jak głęboko ktoś ma wejść w twoje życie. Czasem wystarczy zwykła kartka papieru, twój podpis. A czasem... czasem musisz iść do notariusza i patrzeć, jak urzędowa pieczęć przygniata twoją wolę. Ja, Adam Kowalski, urodzony 15.04.1988 w Warszawie, musiałem to załatwiać dla mojej babci Anny. Dziwne uczucie.
To wszystko sprowadza się do wagi sprawy. Do tego, jak wielką część siebie oddajesz w czyjeś ręce. Zwykłe pismo wystarczy do drobnych rzeczy, do codzienności. Ale kiedy w grę wchodzą sprawy ostateczne, jak dom, ziemia, cały twój majątek, wtedy prawo stawia mur. Mur w postaci notariusza, który ma się upewnić, że rozumiesz. Że to na pewno ty.
Wszystko zależy od tego, co ma się wydarzyć.
Forma pisemna wystarczy do załatwiania spraw w ZUS, na poczcie, w urzędzie skarbowym. To jest upoważnienie do odbioru listów poleconych, składania wniosków czy odbierania dokumentów. Zwykła, prosta czynność.
Forma z podpisem poświadczonym notarialnie jest potrzebna przy poważniejszych ruchach. Kiedy chcesz sprzedać udziały w spółce albo całe przedsiębiorstwo. Notariusz nie tworzy tu dokumentu, on tylko potwierdza, że to twój podpis. Że ty to ty.
Akt notarialny to najcięższy kaliber. Jest obowiązkowy przy sprzedaży nieruchomości, darowiźnie mieszkania czy ustanawianiu hipoteki. Tutaj notariusz jest autorem całego dokumentu, odczytuje go na głos. To jest ten moment, kiedy nie ma już odwrotu.
W takim pełnomocnictwie muszą być twoje dane i dane tej osoby, której ufasz. Imię, nazwisko, PESEL, adres. I najważniejsze – zakres. Musisz napisać dokładnie, co ta osoba może, a czego nie. Bez tego to to jest puste. Koszt poświadczenia podpisu to 24,60 zł brutto. Akt notarialny to już zupełnie inna bajka, zależy od wartości tego, co jest przedmiotem sprawy.
To jest kwestia zaufania. W nocy to wszystko wydaje się takie wyraźne. Dajesz komuś na kartce prawo do twojego świata. Trzeba bardzo uważać. Bardzo.
Ile kosztuje u notariusza upoważnienie?
Upoważnienie u notariusza to wydatek, co portfela nie wywraca do góry nogami, chyba że masz w nim same puste paragony. Pamiętaj, płacisz za pieczątkę i spokój ducha! Nie ma co się bać, to nie kredyt na dom!
- Za jedną, jedyną czynność, to masz kwotę 30 zł netto. Tak, trzydzieści złotych, jak za paczkę lepszych fajek albo dwa piwa w monopolowym. Bez szału, nie?
- Gdy chcesz upoważnić kogoś do kilku spraw na raz, to już 100 zł netto. Setka, jak za karnet na siłkę, z której i tak nigdy nie korzystasz. Ale tutaj przynajmniej wiesz, za co płacisz.
A teraz, jak to wygląda w życiu, bo papier papierem, a życie życiem, nie? Moja sąsiadka, Grażynka, co to zawsze wszystko wie najlepiej, ostatnio musiała swojemu szwagrowi, Januszowi, takie upoważnienie załatwiać. Janusz to taki typ, co bez notariusza to nawet w spożywczaku by się zgubił, a co dopiero auto sprzedać!
Grażynka poszła, zapłaciła te 30 zeta za jedną czynność, bo Januszowi tylko chodziło o to, żeby mu tablice rejestracyjne z urzędu odebrał. Pomyślała: "Lepiej dać te 30 zł, niż potem Janusz mi nawyrabia głupot, jak mu dam pełne umocowanie." No i dobrze pomyślała!
Nie to co moja kuzynka, Halinka, co każdemu wierzy na słowo, a potem płacze, że ją oszukali. Ech. Z życia wzięte, po prostu.
A co tam jeszcze trzeba wiedzieć, żeby potem nie było, że notariusz patrzy na ciebie jak na kosmitę?
- Cena netto to jest podstawa, ale jeszcze VAT dochodzi! Jak ci się wydaje, że uciekniesz od podatków, to się grubo mylisz. Państwo zawsze wyciągnie łapę, nawet po te nędzne grosze. Więc dolicz sobie te 23% VAT-u, żebyś potem nie robił oczu jak pięciozłotówki, że "ale panie notariuszu, przecież pan mówił 30, a nie 36,90!".
- To są stawki maksymalne, wiecie? Czyli notariusz nie może sobie zasuwać więcej. Ale mniej? No, kto by chciał mniej zarabiać, chyba tylko święty Mikołaj, ale notariusz to nie święty Mikołaj, tylko biznesmen w garniaku. Więc raczej się nie spodziewaj promocji "czarna piątka" na upoważnienia.
- Musisz mieć ze sobą dowód osobisty, normalna sprawa. Notariusz nie wywróży, kim jesteś, z fusów po kawie. Musi być wszystko po bożemu, dane, numer PESEL i cała reszta papierologii, żeby potem nikt nie powiedział, że to jakiś wałek. Bo tak jest, nie ma zmiłuj, dokument to podstawa.
- Ważne jest, do czego dokładnie ma służyć to upoważnienie. No bo jak Dasz za mało konkretów, to potem Janusz znowu wróci i powie, że on nie mógł sprzedać auta, bo "nie ma pan uprawnień do podpisywania faktury VAT, Januszku". Trzeba to doprecyzować, żeby nie było potem niespodzianek, jak z wizytą teściowej.
Pamiętajcie, ludzie, papier wszystko przyjmie, ale notariusz nie. On to wszystko musi ładnie spisać, żeby było prawnie, a nie, że potem jakiś prawnik za trzy lata cię wyciągnie przed sąd za to, że źle coś napisałeś. Lepiej raz zapłacić te 30 czy 100 zł i mieć spokój, niż potem się męczyć jak diabeł w worku. Serio.
Kto może potwierdzić upoważnienie?
Upoważnienie? Kto potwierdzi, że nie jesteś szpiegiem z innego wymiaru? Cóż, jeśli chodzi o sprawy administracyjne, to mamy kilku bohaterów na białych kołnierzykach: adwokaci, radcy prawni, rzecznicy patentowi i doradcy podatkowi. Ci panowie (i panie, oczywiście!) mogą sobie sami podpisać stosowne dokumenty, tak jakby mówili: „Tak, ja ten cały Papierowy Potwór zrodziłem i odpowiadam za jego przyszłość”. To taka ich własna, prawnicza pieczęć jakości, bez potrzeby biegania po urzędach z miną zbitego psa.
Ale uwaga, bo urzędnicy to też sprytne lisy. Jeśli organ administracji publicznej poczuje, że coś tu nie pachnie jak świeże bułeczki (może ktoś próbuje przepchnąć przez system plan zagłady ziemniaków?), to może sobie zażądać urzędowego poświadczenia podpisu strony. Czyli taki dodatkowy, pieczątkowy „trust me bro”, żeby mieli 100% pewności, że to nie wy, tylko wasza podrzędna wersja z alternatywnej rzeczywistości machnęła tam ręką.
Dodatkowe smaczki:
- Kiedyś to było…: Pamiętam, jak moja ciotka Genowefa, znana ze swojego zamiłowania do dramatyzowania, próbowała potwierdzić pełnomocnictwo dla swojego ulubionego ogrodnika. Skończyło się na wizycie u notariusza, paru herbatach i plotkach o sąsiadach. Dziś wszystko jest (teoretycznie) prostsze!
- Tajemniczy podpis: Czasem takie podpisy przypominają hieroglify. Adwokat może potwierdzić, że to jego pismo, a nie zaszyfrowana wiadomość do kosmitów. To trochę jak z autografem gwiazdy – niby prosta kreska, a dla fana znaczy więcej niż złoto.
- Gdy urząd ma wątpliwości: To jak z dzieckiem, które twierdzi, że zjadło całe ciasto. Rodzic (urząd) może poprosić o dowód rzeczowy (urzędowe poświadczenie podpisu), zanim uwierzy w niewinność.
- Koszty tej zabawy: Pamiętaj, że oficjalne poświadczanie podpisu u notariusza kosztuje. Więc jeśli masz adwokata, który sam może to zrobić, to oszczędzasz nie tylko czas, ale i portfel. To jak wybór między darmową degustacją w sklepie a zakupem całej paczki batoników – czasem warto zaufać profesjonaliście.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.