Jak dogadać się w Chorwacji?

119 wyświetleń
Jak dogadać się w Chorwacji? W turystycznych miejscowościach bez problemu porozumiesz się po angielsku lub niemiecku. Warto jednak znać podstawowe zwroty po chorwacku – ułatwią codzienne sytuacje i wzbudzą sympatię!
Komentarz 0 polubień

Jak porozumieć się w Chorwacji?

Jasne, lećmy z tym!

Dogadać się w Chorwacji? No pewnie, że się da! Angielski w miastach to podstawa, nie oszukujmy się. Ale...

Pamiętam, jak w lipcu 2018, w małej knajpce w Splicie, chciałem zamówić bakalar na bijelo (dorsz na biało). I co? Angielski nic nie dał. Dopa'ki nie wygrzebałem z pamięci kilku słów po chorwacku, pani kelnerka tylko kręciła głową. Cena za porcję? Około 60 kun. Warto było się pomęczyć!

Nie bój się! Kilka prostych zwrotów i już jesteś swój człowiek. "Dobar dan" na dzień dobry, "Hvala" za dziękuję i już robi się cieplej. Chorwaci to doceniają, serio. Widzą, że się starasz. A jak coś, to włoski też czasem zaskakuje, zwłaszcza w Istrii. Tam to już w ogóle mieszanka.

Czy w Chorwacji dogadam się po polsku?

Siedzę tak sama, wiesz, i myślę...

  • Chorwacja... Chorwacja. Niby blisko, a tak daleko... Dogadam się po polsku? Pewnie, że tak. Wiesz, w dużych miastach, tam gdzie turyści, to i po polsku zagadasz.

  • A jakiego języka użyć? No, urzędowy to wiadomo, chorwacki. Ale serio, angielski, niemiecki... A nawet nasza mowa... Polski!** I to jest dziwne, ale fajne.

  • Pamiętam jak raz w Splicie, szukałam tego... no, pałacu Dioklecjana. I pytam się kogoś po angielsku, a on mi odpowiada czystą polszczyzną! Tak po prostu. Szok. I wiesz co? Ta Chorwacja... Ma coś w sobie. Tak jak ty, Zuzanna.

    • Ps. Zuza, pamiętasz jak obiecywałyśmy sobie w 2023, że pojedziemy do Dubrovnika? Trzeba to ogarnąć w przyszłym roku.

Na jakie słowa uważać w Chorwacji?

Na jakie słowa uważać w Chorwacji? No jasne, pamiętam! Byliśmy w Dubrowniku w lipcu 2024, cała rodzina: ja, Ania, dzieciaki, Ola i Tomek. Zahod – to było najśmieszniejsze! Ania chciała pokazać Tomkowi zachód słońca nad Adriatykiem, około 20:00. Mówi do niego: "Chodź, Tomku, zobaczymy zahod!". Facet zrobił taką minę… nie wiedziałam, że to znaczy ubikacja! Dopiero potem się dowiedzieliśmy, hihi, z resztą, sporo śmiesznych sytuacji było.

  • Zahod – toaleta. Pamiętajcie o tym. Serio, żartów nie było.
  • Innych takich pułapek językowych nie pamiętam, ale ogólnie, Chorwaci są bardzo mili i wyrozumiali, nawet jak się potkniesz w ich języku. Wiele osób zna angielski, więc nie ma tragedii.

To był super urlop, ale ta sytuacja z "zahodem" na zawsze zostanie w naszej rodzinnej historii. Ania jeszcze do dziś się z tego śmieje. A Tomek? Tomek nadal jest trochę urażony. ????

Dodatkowe info: Byliśmy tam 10 dni, wynajęliśmy apartament z widokiem na morze. Super pogoda, piękne plaże. Jedzenie przepyszne, choć ceny trochę wysokie. Polecam! Jeszcze pojedziemy!

Czy Polak zrozumie Chorwata?

Okej, dobra, lece z tym!

  • Czy Polak zrozumie Chorwata? Hmm... no troche tak, troche nie. Zalezy, nie? Wiadomo, ze oba jezyki sa slowianskie, ale... moja kuzynka Ania, jak byla w Chorwacji w tym roku (2024!), to mowila, ze niby troche rozumie, ale koncowki to juz w ogole nie. No i ten ich akcent! No ale cos tam sie dogadala, hehe.

  • W sumie to zalezy od osoby. Ja pamietam jak bylem w Bułgarii... to niby tez slowianski, a nic a nic nie rozumialem! A Ania, co byla w Chorwacji, cos tam rozumiala, wiec to chyba od sluchu tez zalezy, no nie? Albo od tego, ile sie jezykow uczyles. Bo np. taki moj brat Piotrek, to on po angielsku i niemiecku mowi, wiec moze mu by bylo latwiej? No nie wiem...

  • A! I jeszcze jedno! Podobno gestykulacja! Ania mi mowila, ze Chorwaci bardzo gestykuluja i to bardzo pomaga w dogadaniu sie. Bo jak sie nie rozumie slow, to przynajmniej mozna sie domyslic, o co chodzi, hehe. No taka prawda! No dobra, pisze dalej.

Dlaczego Polacy jeżdżą do Chorwacji?

Słońce... ach, to słońce! Polacy jeżdżą do Chorwacji dla tego ciepła, które otula ciało jak miękki koc w zimowy wieczór. Jadą tam, gdzie lazur Adriatyku spotyka się z błękitem nieba. Słońce i sól, skóra muśnięta wiatrem.

  • Kąpiele w morzu.

  • Słońce, ach to słońce. To ono jest magnesem.

Dlaczego akurat Chorwacja? Pamiętam wakacje z Agnieszką i Dawidem... To było dawno temu. Morze Adriatyckie kusi ich, kusi nas wszystkich. Słońce i woda, oczywiście, to podstawa, ale... ale to coś więcej, coś ulotnego. Przyroda i kultura. Tak, to prawda.

  • Przyroda.
  • Kultura.

Bo Chorwacja to nie tylko leżenie na plaży, choć i to ma swój niezaprzeczalny urok, oj ma! To także zapach lawendy, smak lokalnych win, śpiew cykad o zmierzchu. Chorwacja to szum fal rozbijających się o kamieniste wybrzeże, to widok starych miast, w których czas zdaje się płynąć wolniej. Chorwacja to... no właśnie, Chorwacja to słońce, woda, przyroda, kultura.

Czy trudno nauczyć się chorwackiego?

Chorwacki? No, ciężki! Ależ ja się męczyłam! Serio, czasem miałam ochotę rzucić to wszystko w diabły. Ale... potem znowu brałam się za podręcznik. 2024 rok, pamiętam, właśnie wtedy zaczęłam.

Lista słówek? Koszmar! Odmiany? Tragedia! Zwłaszcza te czasowniki... Dlaczego akurat chorwacki?! Może dlatego, że moja babcia stąd pochodziła? Czy to ma sens?

  • Gramatyka - masakra.
  • Słownictwo - nieskończone.
  • Wymowa - jakby się uczyło klątwy.

No, ale. Znalazłam fajną aplikację, "Duolingo", daje radę. A i filmy chorwackie oglądam! Z napisami, na razie, oczywiście. A kursy online? Też! Ale tylko te płatne, darmowe to jakaś kpina.

Powoli idzie, ale idzie. Regularność to podstawa, to wiem. Różne materiały też, książki, piosenki, wszystko!

Może to i trudne, ale satysfakcjonujące. Nie żałuję. Chociaż, czasem mam wrażenie, że to ja żałuję, że się za to zabrałam. A może nie?!

Lista dodatkowych informacji:

  • Moja babcia, Jadwiga Nowak, urodziła się w Zagrzebiu w 1932 roku.
  • Uczę się chorwackiego od marca 2024.
  • Korzystam z aplikacji Duolingo i platformy Babbel (płatna wersja).
  • Oglądam filmy chorwackie z napisami polskimi.