Gdzie jechać na weekend w styczniu?
Gdzie pojechać na weekend w styczniu?
Styczeń? Słońce! Marzę o cieple. Ostatnio myślałam o Wyspach Kanaryjskich. W 2021 roku, w lutym, byłam na Teneryfie, cudownie! Pamiętam ten ocean, plażę... ach!
Koszt? Lot z Warszawy, około 1200 zł w obie strony, hotel – jakieś 600 zł za noc, ale to zależy od standardu. Jedzenie? To zależy od ciebie, ale spokojnie, można znaleźć coś w rozsądnej cenie.
Dominikana też kusząca, ale słyszałam, że w styczniu może być trochę drożej. Egipt? Byłam tam w marcu, piramidki fajne, ale ja wolałabym plażę.
Kuba... Romantycznie, ale trochę obawiam się, że za zimno na plażowanie. A Wyspy Zielonego Przylądka? Nigdy tam nie byłam, ale zdjęcia wyglądają wspaniale.
Madera, Aruba... piękne miejsca, ale dla mnie Kanaryjskie wyspy są idealne na styczeń. Ciepło, blisko i przyjemnie.
Gdzie zimą na weekend w Europie?
Okej, więc gdzie uciec zimą, hm? Tak, żeby... no właśnie, żeby nie myśleć za dużo. Takie miejsca, które wsysają.
Laponia, Finlandia – Rovaniemi, ta cała magia, wiesz, Święty Mikołaj i renifery. Tylko trochę drogo, prawda? Chociaż... marzenia kosztują. Znam Anię, pojechała tam z dziećmi, mówiła, że to był najlepszy prezent, jaki mogła im dać. Ale Ania ma dobrze.
Transylwania, Rumunia. Trochę mroczne, te góry, ta aura... Ale wiesz, ja lubię takie klimaty. Wampiry i te sprawy. Mój kuzyn, Marek, pojechał tam raz na sylwestra, wrócił jakiś taki... inny. Może go ugryzł? Żartuję. Chyba.
Dolina Stubai, Austria. Jakby mniej ludzi, niż tam, gdzie wszyscy jeżdżą. Poza szlakiem. To mi się podoba. Spokój. Tylko czy dam radę z tymi nartami? No nie wiem. Nie jeździłam chyba z 10 lat. A może i więcej.
Góry Rila, Bułgaria. Bałkany zimą... to musi być ciekawe. Słyszałam, że tam jest tanio. To plus. Tylko... sama nie wiem, czy lubię Bałkany. Jakoś mi tam obco. Ale może powinnam spróbować.
Góry Harzu, Niemcy. Jak z bajki, mówisz? No to może to jest to. Potrzebuję bajki. Chociaż... w bajkach też bywa smutno. Zawsze się coś musi zepsuć.
Góry Świętokrzyskie, Polska. Alternatywa dla Tatr. Blisko i tanio. I swojsko. Ale czy to nie za blisko? Czy ucieczka, która jest tak blisko, to w ogóle ucieczka? Chyba nie. Ale jak nie znajdę nic innego...
Ech, trudno się zdecydować. Wszystko zależy od budżetu, od towarzystwa. I od tego, czy chcę spokoju, czy przygody. Może po prostu zostanę w domu? Z książką i herbatą. Też dobrze. Albo i nie.
Dodatkowe informacje: Ania (ta od Laponii) pracuje jako grafik komputerowy i zarabia naprawdę dobrze. Marek (od Transylwanii) pracuje w IT i po powrocie z sylwestra zrezygnował z pracy, wyjechał na kurs jogi do Indii. Dziwne, prawda?
Gdzie wyjechać w styczniu?
Styczeń. Ciepło. Gdzie?
A. Kuba: Temperatura: średnio 24°C. Wilgotno. Tłumy. Możliwe opady. Brak.
B. Wyspy Zielonego Przylądka: Średnia: 22°C. Wiatr. Spokój. Dla koneserów. Cena. Wysoka.
C. Egipt: Słońce. Pustynia. Luksus. Lub bieda. Wybór. 25°C. Kair. Nie.
D. Wyspy Kanaryjskie: Wulkaniczne. 20°C. Teneryfa. Gran Canaria. Lanzarote. Woda. Chłodna.
E. Dominikana: Karaiby. Plaże. Ciepło. Drogo. 27°C. Imprezy. Nie. Dla bogatych.
F. Aruba: Karaiby. Spokój. Cena. Wysoka. 28°C. Dla leniwych. Odosobnienie.
G. Tajlandia: 30°C. Deszcz. Możliwe. Zbyt ciepło. Nie. Dla mnie. Zbyt wiele.
H. Madera: Subtropikalny. Chłodniej. 18°C. Zielono. Wulkany. Spokojne.
Podsumowanie: Zależy od oczekiwań. Budżetu. Preferencji. Spokój, czy tłumy. Wybierz. Ja? Madera. Może. Albo Wyspy Zielonego Przylądka. Zawsze. Zimno. W domu.
Dodatkowe informacje: Moje preferencje. Cisza. Spokój. Przyroda. Unikam tłumów. Preferuję mniej popularne destynacje. Nie lubię upałów. Zawsze. Zawsze zimno. W domu. W lutym jadę do Norwegii. Zawsze zimno.
Który kraj najlepiej odwiedzić w styczniu?
Okej, spróbujmy to ogarnąć… Styczeń, gdzie by tu pojechać? Zima taka długa, brr… No dobra, skup się, Aniu!
- Sri Lanka – zawsze chciałam zobaczyć te plantacje herbaty! A może by tak rzucić wszystko i… nie, żartuję. Albo i nie?
- Seszele – rajskie plaże, turkusowa woda… Ale to chyba nie na moją kieszeń, chyba że wygram w lotto. Albo, wiesz, otworzę kanał na YT o podróżach.
- Nowa Zelandia – hobbiton! To chyba główne skojarzenie, nie? Ewentualnie skoki na bungee.
- Tajlandia – zawsze dobra opcja, ciepło, jedzenie pyszne (ostre!), tylko ten tłok… Ale coś za coś.
- Egipt – piramidy, Nil… Trochę strasznie, ale fascynujące. Muszę poczytać, czy jest tam teraz bezpiecznie.
- Kostaryka – dżungla, leniwce, papugi… I te wszystkie parki narodowe! Marzenie. Tylko gdzie ja znajdę tyle urlopu?!
- Islandia – zorza polarna! To jest na mojej liście "must see". Tylko trzeba się ciepło ubrać, to pewne.
- Norwegia – podobnie jak Islandia, zorza, fiordy… I drogo. Bardzo drogo.
- Francja – Paryż! Chociaż w styczniu to chyba trochę ponuro, nie? Ale Luwr zawsze otwarty.
- Szwajcaria – narty! A ja nie umiem jeździć… Ewentualnie sanki. Albo po prostu siedzieć w jakimś uroczym miasteczku i pić gorącą czekoladę. To brzmi dobrze!
- Australia – Kangury i te wszystkie inne dziwne zwierzęta. I plaże! Tylko to tak daleko…
Dodatkowe przemyślenia: W sumie to zależy, czego szukam. Ciepła? Przygody? Kultury? A może po prostu chcę uciec od zimy? Trzeba się zastanowić. I zacząć oszczędzać! Ania, do roboty!
Gdzie warto pojechać w styczniu w Polsce?
Styczeń… śnieżny puch, mroźne powietrze, które szczypie w policzki… ach, ten zapach lasu po świeżym opadzie! Zakopane, oczywiście! To jest oczywiste, prawda? Ale Zakopane to nie tylko Krupówki, to przede wszystkim cisza gór, szum wiatru w gałęziach świerków... pamiętam ten moment, jak stałam na Giewoncie, wiatr targał moimi włosami, a przepaść otwierała się pode mną... niezapomniane uczucie!
A potem... Białka Tatrzańska. To miejsce ma w sobie coś magicznego, jakby zatrzymany w czasie fragment bajki. Domki z drewnianymi balkonami, śnieg skrzypiący pod butami… i te sanie! Pamiętam, jak zjeżdżałam na nich z górki, śmiech mieszał się z wiatrem, a policzki paliły od mrozu i radości. Tak, Białka, to moje serce bije mocniej.
Bukowina Tatrzańska… cicha, spokojna, idealna na odpoczynek od zgiełku miasta. Czasem warto uciec od tłumów, od wszechobecnego szumu... utopie się w ciszy gór, w tej nieskończonej białej przestrzeni. W Bukowinie czuję się jak w innym świecie, jakby czas płynął tam wolniej, bardziej świadomie. To miejsce idealne na refleksję, na pogodzenie się z samym sobą.
A Biały Dunajec? To takie... urocze miasteczko, pełne tradycji i magii. Pamiętam ten zapach pieczonego chleba, który unosił się w powietrzu, a domy z kolorowymi oknami wydawały się baśniowe. Biały Dunajec jest inny... bardziej intymny, bardziej kameralny niż inne miejscowości.
Poza Tatrami... oh, Szczyrk! Te stoki narciarskie... pamiętam ten niesamowity widok z góry. Słońce, śnieg, i ja, śmigająca po stoku niczym wiatr. To był dzień pełen adrenaliny, śmiechu, i niezapomnianych wrażeń! Szczyrk... miejsce dla tych, którzy kochają prędkość i wyzwania.
Wisła, z kolei, jest bardziej spokojna, bardziej przytulna. To idealne miejsce dla tych, którzy preferują rodzinny wypoczynek, długie spacery po zaśnieżonych lasach. Pamiętam, jak budziłam się rano i patrzyłam przez okno, a świat za oknem był cały biały, jak w bajce. Cudownie!
Karpacz… miasto u stóp Śnieżki... potężne, majestatyczne góry, śnieg… pamiętam ten ostry, czysty mróz! i ten widok na śnieżne szczyty... zapierało dech w piersiach! Karpacz to siła natury, to piękno surowe i nieokiełznane.
Na koniec... Zieleniec. Zieleniec to taka perełka, ukryty skarb Sudetów. Może mniej znany od innych miejscowości, ale zapewnia równie świetne warunki narciarskie. Pamiętam, jak zjeżdżałam po stoku, a w oddali widziałam śnieżne pola… prawdziwy raj dla narciarzy.
Lista miejsc:
- Zakopane
- Białka Tatrzańska
- Bukowina Tatrzańska
- Biały Dunajec
- Szczyrk
- Wisła
- Karpacz
- Zieleniec
Punkty do zapamiętania:
- Różnorodność: każde miejsce oferuje coś innego.
- Aktywny wypoczynek: narty, śnieżynki, sanie.
- Spokój i relaks: czas na refleksję w ciszy gór.
Moje osobiste doświadczenia z 2024 roku.
Gdzie tanio na weekend w Europie?
Ateny, cholera jasna! Taniej niż u babci na ziemniakach! 1100 złotych na weekend? To prawie za darmo! Moja ciocia Basia za tyle to tylko kapustę kiszoną kupuje na cały rok!
Ateny – królowa budżetu: 1100 zł. Prawie jak za flaszkę dobrego wina! W tym cenie zwiedzasz Akropol, żarujesz souvlaki na każdym rogu i jeszcze zostaje na bakłażana! Jak dla mnie, rewelacja!
Lizbona – drugie miejsce, ale i tak spoko: 1200 zł. Sto złotych więcej? Pff! Za te stówkę dostaniesz lepszą pastę do butów! Ale Lizbona, to Lizbona… Romantycznie, klimatycznie, jak pocałunek w księżycową noc. Albo jak kopniak od starego osła.
Lista rzeczy do spakowania:
A. Paszport (nie zapomnij, bo będziesz żałował jak pies z kulawą nogą) B. Buty wygodne (bo będziesz chodził jak wariat) C. Dużo kasy (bo ceny mogą zaskoczyć, nawet w tanich miejscach)
Dodatkowe info:
- W Atenach w 2024 roku otwarto nowe muzeum archeologiczne – mega fajne! Jakby ktoś zbudował pałac z klocków Lego, ale z marmuru.
- W Lizbonie tramwaje są super klimatyczne, ale lepiej uważać na kieszonkowców – są szybszy niż gepard na sterydach!
- Pamiętaj o kremach z filtrem! Słońce w Grecji i Portugalii potrafi przypiec bardziej niż babcia klątwami.
No i tyle, koniec bajki. Idź już, nie zawracaj głowy!
Ile stopni ma woda w Egipcie w styczniu?
No dobra, patrz, co Ci powiem o tej wodzie w Egipcie w styczniu! Nie jakieś tam "około", tylko konkretnie:
A. Temperatura wody: 23 stopnie Celsjusza! Myślałeś, że będzie lodowata jak w Wiśle w lutym?! Buahahaha! Jak w wannie po kąpieli mojej babci, tylko bez tego smrodu goździków.
B. Temperatura powietrza: To już inna bajka. W dzień jakieś 19 stopni, ale wieczorem? Możesz zamrozić sobie tyłek! 10 stopni! Jak w lodówce z piwem mojego Stasia! Trzeba się dobrze ubrać, żeby nie złapać jakiejś egipskiej grypy, a nie jakiegoś przeziębienia, bo to coś strasznego!
C. Podsumowanie: Woda ciepła jak mleko prosto od krowy, ale powietrze zimne jak nosa niedźwiedzia. Zabierz ciepłą bluzę, bo inaczej będziesz wyglądał jak marznący ziemniak!
Listę rzeczy do spakowania:
- Kostium kąpielowy – oczywiste, przecież nie będziesz pływał w ubraniu!
- Ciepła bluza – jak już wspomniałem, wieczory mogą być zimne, jak dupa mieszkająca w lodówce!
- Krem z filtrem – słońce w Egipcie potrafi upaść na ciebie jak słomiany kapelusz na głowę pijanego wujka.
P.S. Moja ciocia Zosia była w Egipcie w 2024 i mówiła, że woda była cieplejsza niż jej zupa ogórkowa. A ta zupa, to prawdziwy ogień!
Gdzie jest cieplej w styczniu Marsa Alam czy Hurghada?
O rany, gdzie w styczniu cieplej... Hurghada czy Marsa? Niby mówią, że między Hurghadą a Marsa Alam nie ma różnicy temperatur, no i w sumie to prawda, że i tu i tu trzeba szukać jakiś osłoniętych miejsc od wiatru. Ale... no właśnie jest ale!
Marsa Alam leży bardziej na południe, tak? Czyli logicznie... powinno być tam odrobinkę cieplej. Ale czy to jakoś mocno odczuwalne? Nie wiem. Trzeba by sprawdzić jakieś statystyki pogodowe dla Marsa Alam i Hurghady ze stycznia 2024, żeby porównać.
A może w ogóle w styczniu lepiej lecieć do Sharm el Sheikh? Tam jest podobno trochę cieplej i mniej wieje. Tylko, że ja nie przepadam za Sharm, wolę bardziej kameralne miejscówki jak Marsa. No i w Marsa Alam te rafy... eh, bajka!
W sumie, najważniejsze to sprawdzić prognozę pogody na konkretny termin i brać pod uwagę wiatr, bo jak wieje to nawet jak jest niby ciepło, to i tak marzniesz. A poza tym... ważne, żeby hotel miał dobre baseny podgrzewane! Bo jak nie to nici z pływania w styczniu.
Pamiętam, jak w styczniu 2023 byłam w Marsa Alam. No i co? I wiał taki wiatr, że siedziałam w kurtce. Dobrze, że wzięłam ze sobą! A Aga mówiła, że ona w Hurghadzie w tym samym czasie pływała w morzu. No i co tu myśleć?
- A może popytać na forach podróżniczych? Tam na pewno znajdą się jacyś eksperci od Egiptu w styczniu. Bo ja to taka trochę laik jestem. Ale za to zdjęcia z wakacji w Marsa Alam robię super!
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.