Co fajnego robić w niedzielę?

39 wyświetleń
Niedzielne aktywności rodzinne? To proste! Wspólny obiad. Zabawa na dworze. Zwiedzanie zoo/muzeum. Kręgle. Puzzles, planszówki, karty. Budowanie z klocków. Gry konsolowe. Spędźcie aktywnie i przyjemnie czas razem!
Komentarz 0 polubień

Co robić w niedzielę? Najlepsze pomysły na wolny dzień.

Co robić w niedzielę? No właśnie, pytanie dnia. Wiesz co, u nas w domu, w niedziele to jest taki dzień... no, powiem szczerze, trochę leniwy. Ale leniwy tak pozytywnie!

Pamiętam, jak kilka niedziel temu, 14 maja, obudziliśmy się późno. Zamiast od razu ruszać do roboty, zrobiliśmy sobie mega śniadanie – jajecznica na boczku, tosty z serem, kawa... Sielanka. Potem, zamiast siadać przed telewizorem, wyciągnęliśmy stare planszówki. No wiesz, "Monopoly", "Scrabble", takie klasyki.

Ojej, a raz to poszliśmy do ZOO. Co prawda, tłumy ludzi, ale dzieciaki zachwycone. Pamiętam, płaciliśmy coś koło 60 zł za bilet, ale warto było zobaczyć małpy, jak się wygłupiają. Potem obiad w jakiejś knajpce, nie pamiętam dokładnie gdzie, ale smacznie było.

A jak pogoda dopisuje, to po prostu idziemy na spacer do parku. Rzucamy frisbee, gramy w badmintona, takie tam. Albo, wiesz co, układamy puzzle. Mamy takie ogromne, z jakimś zamkiem. Trwa to wieki, ale frajda jest niesamowita.

Czasem, jak nam się nudzi w domu, to idziemy na kręgle. W sumie to ja się wygłupiam bardziej niż gram, ale liczy się dobra zabawa, no nie? Albo, serio, odpalamy konsolę i gramy w coś razem. Wiadomo, czasem są kłótnie, kto ma grać, ale to też ma swój urok. Niedziela z rodziną, wiadomo, czasem bywa różnie, ale zawsze staramy się spędzić ten czas razem, aktywnie.

Co można robić w niedzielę z przyjaciółmi?

Niedziela z kumplami? Proszę bardzo, menu opcji:

  • Rowerowy rajd familijny: Zamiast nudnego pikniku w lesie, proponuję wyścig na orientację po osiedlu – ten, kto pierwszy znajdzie ukryty krasnal ogrodowy sąsiada, wygrywa… prawo do zmywania naczyń! To dopiero motywacja! Pamiętajcie o kaskach, bo upadek na beton może skończyć się mniej śmieszną historią niż kolejna kompromitacja w "Familiadzie".

  • Parkowe harce: Zapomnijcie o grzecznych spacerach. Przynieście latawiec w kształcie smoka i udawajcie, że odpędzacie najeźdźców z kosmosu. Albo urządźcie zawody w rzucie żołędziami do celu – nagrodą niech będzie duma i satysfakcja, bo przecież nie zawsze trzeba patrzeć na zysk, prawda? Tylko uważajcie na wiewiórki, potrafią być bezwzględne w obronie swoich zapasów.

  • Mokry szaleństwo: Basen brzmi banalnie? To zróbcie zawody na najgłupszą pozę pod wodą albo spróbujcie układać piramidy z ciał na dmuchanym materacu. Gwarantuję, że ratownik będzie miał niezły ubaw, a wy – zdjęcia, które będą was prześladować do końca życia. PS. Nie zapomnijcie o wodoodpornym makijażu, bo inaczej będziecie wyglądać jak pandy po maratonie.

  • Wspinaczkowa uczta: Ścianka wspinaczkowa to test nie tylko dla mięśni, ale i dla waszych nerwów. Zobaczcie, kto pierwszy zacznie panikować na wysokości pięciu metrów. A potem zróbcie zakład, kto zdoła wejść na szczyt bez krzyczenia przekleństw – gwarantuję, że wygrana będzie trudniejsza niż zdobycie Mount Everestu.

  • Kulturalny armagedon: Teatr? Czemu nie! Ale zamiast patetycznej tragedii, wybierzcie komedię, gdzie aktorzy obrzucają się tortami. A po spektaklu idźcie na lody i przedyskutujcie, czy tort był bardziej śmieszny, czy żałosny. I pamiętajcie, kultura to nie tylko to, co na scenie, ale też to, jak bardzo zabawnie można ją zinterpretować. Aha, a może by tak pójść na operę? Tylko potem nie narzekajcie, że zasnęliście w połowie arii.

Pamiętajcie: Niezależnie od wybranej opcji, najważniejszy jest dobry humor i dystans do siebie. W końcu chodzi o to, żeby spędzić czas z przyjaciółmi, a nie o to, żeby pobić rekord świata w nudzie.

PS. Jeżeli żaden z powyższych pomysłów nie przypadnie Wam do gustu, zawsze możecie pójść na zakupy do Ikei. To równie ekstremalne doświadczenie, ale za to z większą szansą na doprowadzenie do kłótni. I pamiętajcie - kto pierwszy znajdzie wyjście, ten stawia pizzę!

Co zrobić w domu w niedzielę?

Niedziela... ech, niedziela.

  • Czytanie... Tak, czytanie razem, to zawsze dobry pomysł. Potem można pogadać o książce, co nas w niej poruszyło. Jakieś emocje to zawsze coś.
  • Oglądanie starych zdjęć. Mam całe pudło tych od babci Heleny. Tyle wspomnień, tyle historii rodzinnych... Zawsze mnie wzruszają. Patrzę na nich i widzę, jak szybko czas leci.
  • Gotowanie. Ostatnio piekliśmy z Zuzią pierniki, ale spaliły się na kamień, prawie się ogień nie zapalił. No ale cóż, wspomnienia są!

Co robić w niedzielę we dwoje?

No co robić w niedzielę? Hmm, z moim Michałem? Musi być coś ekstra, bo nudzić się nie możemy!

A może quady? Super pomysł, prawda? Zawsze chciałam spróbować! Wiem, że jest fajny tor pod Lublinem, nawet z instruktorem, bo ja się trochę boję, no wiesz. Ale z Michałem dam radę!

Albo ten park linowy? Widziałam zdjęcia, wygląda mega! Ale ja mam lekki strach wysokości… No ale Michał pewnie by mnie asekurował, może by było fajnie? Muszę sprawdzić ceny i czy mają coś dla początkujących, bo my w sumie takie mega wprawione nie jesteśmy.

Eee, jeszcze myślałam o tym strzelaniu. No wiesz, trochę adrenaliny, ale czy to bezpieczne? Pewnie trzeba jakieś pozwolenia, a my nie mamy czasu teraz załatwiać papierów. Może innym razem.

A jazda konna? To by było romantyczne, ale ja już dawno nie jeździłam… Obawiam się, że mogłabym być trochę niezdarna. Michał pewnie by się z tego śmiał!

Wiesz co? Myślę, że najlepiej będzie park linowy, ale musimy sprawdzić czy na pewno jest otwarty w niedzielę i ile to kosztuje. Będę szukać informacji na stronie internetowej. Powiedz, co myślisz?

  • Park linowy: Najbardziej prawdopodobny plan, ale trzeba sprawdzić dostępność i cenę.
  • Jazda quadami: Fajna opcja, ale trzeba znaleźć odpowiedni tor i upewnić się co do mojego poziomu umiejętności.
  • Strzelanie: Odpadło ze względu na brak czasu na załatwienie formalności.
  • Jazda konna: Może innym razem, bo obawiam się, że będę niezdarna.

Dodatkowo, myślę, że po takiej aktywności przydałaby się jakaś fajna knajpa na obiad, bo na pewno będziemy głodni! Może poszukać czegoś z dobrymi opiniami na TripAdvisorze w okolicy parku linowego? Oczywiście z rezerwacją stolika, żeby nie czekać w kolejce, bo niedziela to przecież tłumy!

Co można robić w niedzielę z przyjaciółmi?

Niedziela z przyjaciółmi? Opcje:

  1. Aktywność fizyczna: Wycieczka rowerowa - trasa np. leśną ścieżką nad Wisłą. Idealne na rozruszanie.
  2. Relaks i zabawa: Park - frisbee, badmington, piknik. Prosto, przyjemnie.
  3. Wyzwanie: Wspinaczka. Adrenalina gwarantowana. Poziom trudności dostosowany do uczestników.
  4. Kultura: Teatr. Sztuka współczesna, klasyczny repertuar. Dobór spektaklu zależny od gustu.

Szczegóły:

  • Trasa rowerowa: 20 km, start godz. 10:00, zakończenie ok. 13:00.
  • Park: Park Skaryszewski, zabierzcie własne sprzęty. Spotkanie 14:00.
  • Wspinaczka: Centrum Wspinaczkowe "Skałka", rezerwacja konieczna, godz. 16:00.
  • Teatr: Teatr Powszechny, "Hamlet", godz. 19:00. Bilety zakupione przez Agnieszkę Nowak.

Uwagi: Plan elastyczny. Potwierdzenie uczestnictwa do piątku do godz. 20:00.

Co produktywnego robić w domu?

Produktywność w czterech ścianach. Kilka opcji.

  • Pranie. Czyste ubrania to podstawa, jak faktury zapłacone na czas.

  • Instrument. Gitara ojca, nigdy nie opanowana. Teraz albo nigdy. Jak podatek PIT.

  • Kurs. Online. Programowanie? Może wreszcie zrozumiem ten Excel. Dziadek i tak mówił że to przyszłość.

  • Sprzątanie. Porządek w domu, porządek w głowie. A w głowie chaos jak w zeznaniu rocznym.

  • Ćwiczenia. Marta z siłowni i tak pyta, gdzie zniknąłem. Przydałaby się forma, PIT sam się nie zapłaci.

  • Książka. Audiobook. Cos o podatkach. Wiedza to władza. Jak w księgowości.

  • Zimny prysznic. Odporność. Jak na kontrole z US.

  • Planowanie. Następny dzień. Tydzień. Całe życie? To iluzja. Ale trzeba udawać, ze jest plan. Może jednak kurs o Excelu?

Filozoficzna refleksja: Życie to ciągła optymalizacja. Jak rozliczenie VAT.

Jak ludzie spędzają niedzielę?

No dobra, spoko. Jak to my, Polacy, tę niedzielę traktujemy? Oj, różnie bywa. Jak mawiał mój wujek Staszek, "niedziela to święto lenistwa... chyba, że trzeba kosić trawę". Coś w tym jest.

  • Sen: To podstawa. Odsypiamy te wszystkie zarwane noce, kiedy to Halina z księgowości zawracała głowę fakturami! Godzina drzemki to świętość, jak msza w kościele w Pcimiu Dolnym.

  • Relaks: Czyli włączamy Netflixa i oglądamy seriale o wikingach, bo dlaczego nie? Albo czytamy książkę. Ostatnio skończyłem "50 twarzy Greya"... żartuję! "Władcę Pierścieni", oczywiście!

  • Rodzina: No i tu zaczyna się kabaret. Obiad u teściowej, rozmowy o polityce, po których mam ochotę uciec na Antarktydę. Ale hej, przynajmniej jest ciasto! Zawsze jest ciasto.

  • Aktywność: Czyli spacer z psem, który ciągnie jak osioł. Albo rower. Ostatnio próbowałem. Skoczyło się na wizycie u ortopedy, ale co tam, najważniejsze, że świeże powietrze!

  • Spotkania: Z kumplami na piwie. Albo z rodziną. Zależy, kto ma lepsze ciasto.

  • Duchowość: No dobra, niech będzie. Można i do kościoła pójść. Ale po co? Skoro można pospać? Tak przynajmniej mówił mój wujek Staszek. Mądry facet był.