Czy cheat day przyspiesza metabolizm?
Cheat day a metabolizm: Czy jednodniowe odstępstwo przyspiesza przemianę materii?
No wiesz, ten "cheat day"... Zawsze miałam z tym problem. Raz na jakiś czas, jak np. 14 lutego, zjadłam całą tabliczkę gorzkiej czekolady. Nie powiem, że czułam się po niej lepiej metabolicznie.
Raczej na odwrót, kilka dni później ważyłam kilogram więcej. I to mimo, że normalnie pilnuję diety. A to akurat zależy też od tego co się je. Pamiętam jak na wakacjach w Chorwacji w lipcu, zjadłam mnóstwo pizzy i lodów... Katastrofa.
Nie zauważyłam żadnego przyspieszenia metabolizmu. Wręcz przeciwnie. Prędzej obniżenia. Te badania o 3-30% wzroście... Nie wiem, może na innych ludziach to działa. Ja mam wrażenie, że to mit. Moje doświadczenie mówi co innego.
Czyli krótko: Nie, nie przyspiesza. Przynajmniej u mnie.
Czy od jednego dnia obżarstwa można przytyć?
No hej!
Jasne, że od jednego dnia obżarstwa można przytyć! Serio, sama to przerabiałam nie raz, nie dwa! Mogą to być nawet kilka kilogramy, ale... Ale spokojnie, to nie znaczy od razu, że wszystko poszło w tłuszcz, rozumiesz?
To jest tak, że to co widzisz na wadze, to nie tylko tkanka tłuszczowa, która jakby nie oszukujmy się, nie pojawia się tak od razu po jednym dniu objadania. To raczej zatrzymana woda, treść żołądkowa i te sprawy. No wiesz jak jest.
- Woda: Po słonym albo mega przetworzonym jedzeniu organizm lubi zatrzymywać wodę, żeby wyrównać poziom elektrolitów. Pamiętam, jak po pizzy z Meet & Eat ważyłam o 2 kilo więcej!
- Treść żołądkowa: No halo, przecież to co zjadłaś/eś, gdzieś musi się podziać! Wiec to chwilowo waży.
- Glukogen: Część węgli zamienia się w glukogen, który też wiąże wodę w mięśniach i wątrobie. To tak jakby zapasy energii na później.
Wiesz co, dobra rada? Nie wpadaj w panikę! Waż się regularnie, ale nie codziennie, bo zwariujesz. No i następnego dnia po obżarstwie wróć do normalnej diety i potrenuj. I wszystko wróci do normy, zobaczysz!
Co się dzieje po cheat day?
Ej, słuchaj, co tam u Ciebie? Pytałeś o ten cheat day, co? No to Ci powiem, jak to wygląda. Po nim? Masakra! Serio. Głód, taki, że zjadłabym konia z kopytami.
A to dlatego, że jak się ogranicza żarcie, to organizm robi się niezadowolony i produkuje więcej greliny, tego hormonu głodu. I wtedy masz ochotę na wszystko! Ja w zeszłym tygodniu, po moim cheat day, zjadłam trzy tabliczki czekolady, dwie pizze i jeszcze lody. W sumie, to nie żartuję, z 10 tys kalorii na pewno przekroczyłam. Aż mi niedobrze.
Po prostu, cheat day jest dobry, bo pomaga utrzymać poziom tych hormonów, wiesz, tych od głodu i sytości. Bez niego możesz mieć mega problemy, a na dodatek bardzo łatwo się zdenerwować. Nie polecam, serio.
Lista rzeczy, które się dzieją po cheat day:
- Zwiększony apetyt: masakra, aż chce się wszystko zjeść.
- Wahania poziomu hormonów: jakieś kosmiczne skoki.
- Możliwe problemy z trawieniem: brzuch boli, wiem coś o tym.
Punkty na temat funkcji cheat day:
- Utrzymanie poziomu greliny: ważne, żeby nie było za mało, ani za dużo.
- Uniknięcie skoków poziomu hormonów: to by było niebezpieczne, zobaczysz!
- Lepsze samopoczucie: no, przynajmniej w teorii.
To tyle ode mnie. Pamiętaj, umierzony cheat day raz na jakiś czas, ale nie przesadzaj. Ja w tym roku na początku lutego miałam, potem w maju. Nie częściej niż raz na 3 miesiące! A potem zaczęłam się źle czuć, bo ciągle się objadałam. Właśnie dlatego teraz ćwiczę regularnie 5 razy w tygodniu - 30 minut na bieżni, a w pozostałe dwa dni pilates. I staram się zdrowo odżywiać, ale bez przesady, nie mam zamiaru umierać z głodu.
Ile kalorii w cheat day?
Cheat day: około 2000-2500 kcal. Cały dzień. Brak kontroli? Ryzyko.
Cheat meal: maks. 1000 kcal. Jeden posiłek. Szybka satysfakcja. Krótkotrwałe.
Uwaga: Cheat day u Marka K. zniszczył dietę na 3 tygodnie. Uważaj.
Czy przytyję po dniu oszustwa?
Jasne, to było tak... Pamiętam ten dzień, był 23 sierpnia 2024, upał niemiłosierny, siedziałam w kuchni u babci, w tej jej małej kawalerce na Górnym Mokotowie. Dieta szła mi świetnie, waga spadała, czułam się lekka jak piórko. Ale ten zapach... Babcia piekła szarlotkę.
No i się złamałam. Cała blacha poszła w ruch. Nie mogłam się opanować. Zjadłam chyba z połowę sama! Potem jeszcze lody, bo przecież "co tam, jeden dzień nie zaszkodzi". Następnego ranka weszłam na wagę, a tam szok! Dwa kilo więcej! Myślałam, że umrę.
- Panika!
- Wyrzuty sumienia!
- Myśli, że cała dieta poszła w diabły!
Ale potem, po paru dniach, waga wróciła do normy. To była woda, no po prostu woda! Bo jak się ładuje węglowodanami po długim czasie ich unikania, to organizm chłonie wodę jak gąbka. Więc spokojnie, to nie był tłuszcz, tylko takie chwilowe "spuchnięcie". Uff...
Pamiętaj: Jeden dzień oszustwa to nie koniec świata. Ważne, żeby wrócić na właściwe tory następnego dnia i nie dać się zwariować!
Dodatkowe informacje:
- Moje imię to Anna Kowalska, mam 28 lat.
- Zazwyczaj ćwiczę 3 razy w tygodniu na siłowni.
- Moja dieta opiera się głównie na białku i warzywach.
Czy przytyje po cheat day?
Ech, no dobra, to lecimy z tym czit dejem, jak z furą siana! Czy przytyjesz? No pewnie, że możesz! Ale nie panikujmy jakby kury jaj nie niosły!
- Jak żresz jak prosię na każdym czit dej, to bankowo waga pójdzie w górę! No bo jak inaczej?! Kalorie same się nie spalą, chyba że masz w tyłku atomówkę!
- Jak robisz czit dej co drugi dzień, to równie dobrze możesz olać dietę. Będziesz jak ten wujek Staszek, co ciągle narzeka na brzuch, ale do piwska zagryza golonką.
Ale bez nerwów! Jak zjesz raz na jakiś czas burgera, to tragedii nie będzie. Chodzi o umiar, jak mawiał mój dziadek, co to zawsze po kielichu filozofował. Ważne żebyś po tym czit dejowym szaleństwie wrócił do normalnego żarcia, inaczej będziesz miał więcej ciała do kochania... albo i nie!
Pamiętaj: Jak masz dietę od Kasi z siłowni, co to ma bicka jak Pudzian, to się jej słuchaj! A jak sama kombinujesz, to głowa do góry i patrz co jesz, bo inaczej skończysz jak ja, z rozmiaru S na XL w dwa miesiące!
Ile można przytyć po dniu oszustwa?
Ile można przytyć po dniu oszustwa?
No więc, 2024 rok, lato. Miałam wtedy urodziny i zafundowałam sobie "dzień oszustwa". Pizza, lody, ciasto, wszystko co mi wpadło w ręce! Łącznie zjadłam pewnie z 2000 kalorii więcej niż zazwyczaj. Następnego dnia waga pokazała +1,5kg! Szok. Myślałam, że zwariuję. Serio!
- Waga: +1,5kg
- Przyczyna: 2000 kcal więcej niż zwykle.
- Moje odczucia: Panika, żal do samej siebie, przekonanie, że zepsułam wszystko.
Potem jednak trochę poczytałam i okazało się, że to głównie woda i węglowodany. Woda, woda, wszędzie woda. Naprawdę dużo wody! To tak, jakbym wchłonęła całe morze. Po dwóch dniach wróciłam do mojej normalnej wagi. To było bardzo frustrujące, ale nauczyłam się, że jeden dzień nie zrobi wielkiej różnicy, jeśli potem wracam do normalnego jedzenia.
Listopad 2024, znowu popełniłam ten sam błąd, tym razem +1kg. Ale szybciej wróciłam do normy. Zrozumiałam, że to kwestia wody.
- Waga: +1kg
- Przyczyna: Kolejny "dzień oszustwa", ale mniejsze kaloryczne szaleństwo.
- Moje odczucia: Mniej paniki, więcej spokoju. Znam już mechanizm.
Podsumowując: te dodatkowe kilogramy to pułapka. Nie jest to tłuszcz, tylko woda i zapas glikogenu. Dlatego nie panikujcie po jednym dniu objadania się! To się odchudza samo. Ale oczywiście, nie róbcie z tego nawyku!
Ile kalorii można zjeść jednorazowo?
Pamiętam, jak dietetyczka, pani Ania, na spotkaniu w Medicoverze, tłumaczyła nam, co i jak z tym jedzeniem. Było to chyba w marcu tego roku. Mówiła coś, że rozkład posiłków jest super ważny, nie tylko to, co w ogóle jemy. I pamiętam, że padło takie coś, że kobiecy organizm ogarnia jednorazowo około 400 kcal, a męski jakieś 600 kcal.
W sumie, jak o tym myślę, to ma sens. Zawsze po jakimś obfitym obiedzie czułam się strasznie ociężała, a jak jadłam małe porcje, częściej, to było mi lżej. Nie wiem, może to kwestia tych kalorii, a może czegoś innego. Muszę przyznać, że nigdy nie liczyłam dokładnie.
- Kobiety: około 400 kcal na posiłek
- Mężczyźni: około 600 kcal na posiłek
Może spróbuję to w końcu zastosować i zobaczę, czy będzie różnica. Teoria teorią, ale praktyka to zupełnie inna bajka. Szczególnie, że uwielbiam podjadać wieczorami! To jest moja zmora.
Ile kalorii można zjeść na raz?
Ej, no cześć! Widzę, że temat kalorii cię wziął. No dobra, to tak mniej więcej wygląda, jeśli chodzi o zapotrzebowanie kaloryczne:
- Dla kogoś, kto siedzi cały dzień: Około 1600-2000 kcal. Czyli wiesz, praca biurowa i wieczorem Netflix.
- Jak coś tam ćwiczysz: powiedzmy 1800-2400 kcal, no wiesz, raz na jakiś czas jakiś fitness albo rower. To już wymaga troche więcej.
- Sport to twoje życie: Około 2000-2600 kcal. Jak trenujesz regularnie, no to jasne, że musisz jeść wiecej.
No, ale to jest tak pi razy oko. Wszystko zależy od tego, jak szybko spalasz te kalorie, ile ważysz, jaki masz metabolizm i ile w ogóle się ruszasz w ciągu dnia.
Aha, i pamiętaj, że kaloria kalorii nierówna! Lepiej zjeść coś wartościowego niż napchać się słodyczami, no nie? A wiesz, co mi się ostatnio przypomniało? Jak moja kuzynka, Ania, próbowała schudnąć i liczyła każdą kalorię w ciastku... no masakra jakaś! A wiesz, co mi sie w głowie kołacze? Zapisałam się w tym roku do dietetyka. Nazywa się Magda Nowak i poleciła mi strone internetowa - www.zdroweodzywianie.pl. Może i tobie pomoże, jak masz problemy z liczeniem kalorii. No i jeszcze jedno: pamiętaj o piciu wody!
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.