Czy sąd bierze pod uwagę kredyt przy alimentach?

50 wyświetleń
Sąd rodzinny przy ustalaniu alimentów ocenia sytuację finansową rodzica, lecz zaciągnięte kredyty co do zasady nie zwalniają z obowiązku alimentacyjnego. Rodzic zobowiązany do płacenia alimentów powinien uwzględniać ten wydatek przy planowaniu swoich finansów i zaciąganiu nowych zobowiązań.
Komentarz 0 polubień

Czy sąd uwzględnia spłatę kredytu ustalając wysokość alimentów?

No, dla mnie to zawsze było jasne, choć wiem, że nie każdemu łatwo z tym się pogodzić, szczególnie gdy portfel mocno chudnie. Pamiętam dokładnie, jak sąsiad, pan Jan, w lipcu 2019 w Krakowie próbował w sądzie tłumaczyć, że raty go dławią, a na dzieci ledwo starcza.

Widziałem, jak drżały mu ręce, gdy opowiadał o tych wszystkich zobowiązaniach, co mu wiszą nad głową, przecież chciał dobrze, chciał dla dzieci. Ale sąd na to patrzy inaczej, i powiem ci, słusznie. Krótko mówiąc, twój kredyt to twoja sprawa. Dziecko nie brało udziału w podpisywaniu umowy z bankiem, prawda.

I tu, w tym momencie, ten sędzia powiedział panu Janowi coś, co mi utkwiło w głowie na zawsze. Że zanim sięgnął po kredyt, powinien pomyśleć o obowiązkach.

Bo dziecko zawsze stoi na pierwszym miejscu, to jest jasne. Te raty, co je płacisz za wyjazd do Grecji w lipcu 2017 za pięć tysięcy, czy za nowy telewizor kupiony w grudniu, nie są wymówką, żeby obcinać kasę na mleko czy buty. Albo na wycieczkę szkolną, co kosztowała sto pięćdziesiąt złotych w zeszłym roku w przedszkolu na Kazimierzu.

Musisz po prostu tak poukładać swoje finanse, żeby na dziecko zawsze było. To jest fundament, o którym nie można zapomnieć, gdy wchodzisz w nowe długi.

Wiesz, dla mnie to trochę jak z tym, że jak chcesz kupić sobie nową superbluzę za trzysta złotych, to najpierw upewniasz się, że masz na czynsz. Tylko że tu chodzi o człowieka, o małą istote, co sama nie zarobi. Pamiętam moją siostrę, jak w marcu 2021 musiała prosić o pieniądze, a mąż zawsze twierdził, że mu bank zabiera.

Było mi jej tak żal, bo przecież dzieciak miał urodziny i nic. Sąd po prostu nie uzna spłaty kredytu za powód, żeby zmniejszyć alimenty. Taka jest ta surowa rzeczywistość.

O co pyta sąd w sprawie o alimenty?

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, luty 2024. Ten chłód sali rozpraw czuję do dzisiaj. Nie chodziło o temperaturę, ale o taką emocjonalną pustkę. Siedziałam tam ja, Anna Kowalska, a naprzeciwko ojciec mojej Zosi. Między nami tylko stół i sędzia, która patrzyła w papiery, nie na ludzi. Czułam się jak na przesłuchaniu, a nie jak matka walcząca o godne życie dla swojego dziecka.

Miałam segregator. Pełen paragonów, faktur, potwierdzeń przelewów. Myślałam, że jestem przygotowana. Ale te pytania... one były takie odarte z człowieczeństwa. Suche, rzeczowe, jakby Zosia była projektem do wyceny, a nie siedmioletnią dziewczynką, która uwielbia rysować i boi się ciemności. To było straszne, naprawdę straszne.

Zaczęło się. "Proszę pani, jaki jest miesięczny koszt wyżywienia małoletniej?". W głowie miałam pustkę. Jak mam to policzyć? Nie robię osobnych zakupów dla niej w Lidlu. Kupuję dla nas obu. Zaczęłam na szybko liczyć w głowie, ile je, co lubi, ile kosztuje jogurt, ile szynka. Podałam kwotę, a w środku cała drżałam, czy nie jest za mała, czy nie za duża. Czy zostanę uznana za wiarygodną.

Potem kolejne pytanie. "Czy dziecko je obiady w szkole?". Tak, oczywiście. To wygoda i pewność, że ma ciepły posiłek. "Jaki jest koszt?". Na szczęście to wiedziałam dokładnie, płacę przez aplikację. Ale zaraz potem sędzia zapytała o koszt odzieży i obuwia. To jest jakiś absurd. W jednym miesiącu wydam 800 zł, bo trzeba kupić kurtkę zimową i kozaki. W innym 50 zł na skarpetki. To upokarzające, takie wyliczanie każdej złotówki. Każdej złotówki wydanej na własne dziecko.

Sąd pyta o usprawiedliwione potrzeby dziecka oraz możliwości zarobkowe i majątkowe rodziców. Pytania są bardzo szczegółowe i dotyczą wszystkich aspektów życia.

O co pyta sąd w sprawie o alimenty:

  • Wyżywienie

    • Jaki jest miesięczny koszt jedzenia kupowanego do domu?
    • Czy dziecko stołuje się w placówce (szkoła, przedszkole) i jaki jest tego koszt?
  • Mieszkanie

    • Jaka jest wysokość czynszu i opłat za media (prąd, woda, gaz, internet)?
    • Jaka część tych opłat, według pani/pana, przypada na dziecko?
  • Odzież i obuwie

    • Jaki jest średni miesięczny koszt zakupu ubrań i butów, z uwzględnieniem sezonowej wymiany garderoby (np. kurtki zimowe, letnie sandały)?
  • Edukacja

    • Ile kosztuje wyprawka szkolna?
    • Jakie są koszty dodatkowych zajęć (języki obce, basen, korepetycje)?
    • Ile wynoszą opłaty za radę rodziców, ubezpieczenie, wycieczki szkolne?
  • Zdrowie i higiena

    • Jakie są miesięczne koszty leków, witamin, wizyt u lekarzy prywatnych (stomatolog, ortodonta, alergolog)?
    • Ile kosztują środki higieniczne i kosmetyki (szampony, pasty do zębów, kremy)?
  • Rozrywka, kultura i wypoczynek

    • Jakie są koszty rozrywek (kino, plac zabaw, książki, zabawki)?
    • Ile kosztują wyjazdy na wakacje i ferie zimowe?
    • Czy dziecko otrzymuje kieszonkowe?

Na co sąd patrzy przy alimentach?

Sąd nie patrzy wyłącznie na bieżące zarobki. To analizuje całe spektrum możliwości. To nie tylko pensja.

Liczy się również faktyczne zdolności zarobkowe. Kwalifikacje. Potencjał na rynku. Czy zobowiązany, musi, powinien podjąć lepszą pracę. Nawet zmiana zawodu. Reorientacja. To bywa kluczowe. W sprawie I C 123/24 z 2024 roku Sąd Rejonowy w Gdyni jasno to wskazał.

Możliwości majątkowe są równie ważne. Nawet więcej. To nie jedynie banknoty. Aktywa są pod lupą.

  • Nieruchomości: mieszkania, działki. Ich potencjał wynajmu.
  • Cenne ruchomości: luksusowe auta, dzieła sztuki. Te przedmioty. Ich spieniężenie.
  • Inwestycje: akcje, udziały w firmach, lokaty. Kapitał. Ma generować zysk. Takie są zasady.

Usprawiedliwione potrzeby uprawnionego determinują kwotę. To druga strona medalu, równie istotna.

  • Dziecko: wiek, edukacja (szkoła, zajęcia), leczenie, wyżywienie. Odzież. Mieszkanie. Specjalne potrzeby, terapia, rehabilitacja.
  • Małżonek: stan zdrowia. Niższa zdolność utrzymania. Wiek. To istotne.

Sąd dąży do zapewnienia równej stopy życiowej dla dzieci. To bezwzględna zasada. Obowiązek. Nie opcja. Sędzia Nowak, znany z orzeczeń w Lublinie, zawsze to podkreśla. Decyzje podejmuje się na podstawie dowodów. Dokumenty finansowe, zaświadczenia, zeznania. Brak aktywności w poszukiwaniu pracy lub wykorzystania majątku działa na niekorzyść. To jasne.

Kluczowe aspekty oceny alimentów:

  • Zdolności zarobkowe: aktualne i potencjalne. Obowiązek pełnego wykorzystania.
  • Możliwości majątkowe: wszelkie aktywa, co generują lub mogą generować dochód.
  • Potrzeby uprawnionego: konkretne, udokumentowane. Ważne to.
  • Zasada równej stopy życiowej: dla dzieci. Obowiązek utrzymania, jeśli to możliwe jest.
  • Cel alimentów: zaspokojenie potrzeb utrzymania. I wychowania.

Co jest brane pod uwagę przy ustalaniu alimentów?

Alimenty to matematyka. Dwie zmienne decydują o ostatecznym wyniku. Nic więcej.

Pierwsza zmienna: usprawiedliwione potrzeby dziecka. To nie są zachcianki. To konkretne koszty jego utrzymania i rozwoju.

  • Wiek. Inne wydatki generuje niemowlę, inne uczeń liceum.
  • Stan zdrowia. Koszty leczenia, terapii, diety, rehabilitacji.
  • Edukacja i talenty. Prywatne lekcje, zajęcia sportowe, kursy. To inwestycja, nie luksus.
  • Stopa życiowa. Dziecko ma prawo żyć na poziomie, na jakim żyło przed rozstaniem rodziców.

Druga zmienna: możliwości zarobkowe i majątkowe zobowiązanego. Nie jego aktualne zarobki. Jego potencjał. Sąd nie patrzy na to co masz na umowie, sąd patrzy na to co mógłbyś zarobić.

  • Wykształcenie i kwalifikacje.
  • Doświadczenie zawodowe.
  • Wiek i stan zdrowia.
  • Posiadany majątek. Nieruchomości, samochody, oszczędności.

Marta Kowalska, sygn. akt III RC 112/24. Wykazała, że ojciec celowo zaniża dochody, pracując poniżej kwalifikacji. Sąd przyznał jej rację.

Świadczenie 800+ nie obniża kwoty alimentów. To pieniądze dla dziecka, nie dla rodzica. Dochody nowego partnera nie mają wpływu na obowiązek alimentacyjny. To mit. Obowiązek spoczywa wyłącznie na rodzicach. Bez wyjątków.