Na czym najzdrowiej gotować?
Najzdrowsze gotowanie: garnek, patelnia, piekarnik?
Okej, rozumiem! Postaram się przelać na "papier" to, co wiem o zdrowym gotowaniu, ale po mojemu, bez sztuczności i z odrobiną mojego smaku. ;)
Wiesz co, dla mnie to wogóle nie jest pytanie! Mam wrażenie, że to taki trochę dylemat jak "co było pierwsze, jajko czy kura?", no bo przecież wszystko zależy od tego co chcesz ugotować, prawda?
Ale dobra, jakbym miała wybierać NAJZDROWSZE gotowanie, to... no parowar wygrywa. Nie oszukujmy się.
Pamiętam, jak babcia, świętej pamięci, zawsze powtarzała: "Para to samo zdrowie!". I coś w tym jest. Gotując na parze, naprawdę czuć ten smak warzyw, taki prawdziwy, intensywny. Zero tłuszczu, minimum strat witamin. No i te kolory, soczyste! Jak z obrazka. Mówię ci, serio, parowar to taki magik w kuchni.
Oczywiście, patelnia też ma swoje zalety. Lubię sobie czasem usmażyć jajecznicę na maśle klarowanym (w końcu maślanka w środeczek dnia obowiązkowa!), albo kawałek rybki. Ale umówmy się, to już nie jest ten sam poziom "zdrowia" co para.
A piekarnik? O, piekarnik to w ogóle inna bajka. Pieczone warzywa to poezja smaku! Karmelizują się, stają się słodziutkie i chrupiące. Tylko, no właśnie, trzeba uważać na temperaturę i czas pieczenia, żeby nie wysuszyć i nie spalić.
Co do tych garneczków.pl i ich artykułu z 3 października 2016 (fajnie, że podałeś datę, lubię wiedzieć kiedy ktoś coś pisał!), to pewnie mają rację. Ale wiesz, ja wierzę w to, że najważniejsze to słuchać swojego ciała i eksperymentować w kuchni. Bo co z tego, że coś jest "najzdrowsze", skoro ci nie smakuje? Ja się pytam.
Dla mnie, idealne gotowanie to takie, które łączy zdrowie z przyjemnością. Parowar na co dzień, patelnia od święta, a piekarnik... zawsze, kiedy mam ochotę na coś specjalnego.
W czym najzdrowiej gotować?
Okej, to lecimy z tym dziennikiem…
- Czajniki ze stali nierdzewnej. Serio, tylko to mi przyszło do głowy?
- A tak, stal nierdzewna jest w ogóle spoko, bo niby nic się nie uwalnia do wody, nie? Tak słyszałam od mojej mamy, Grażyny. Ona to się zna, bo czyta te wszystkie eko-blogi.
- Ale zastanawiam się, czy to nie jest tak, że tylko te drogie czajniki są naprawdę bezpieczne? Bo wiesz, te tanie to pewnie jakaś chińszczyzna, cholera wie, co tam się dzieje.
- Może powinnam kupić nowy czajnik? Ten mój już ma chyba z 5 lat.
- A! I jeszcze ważne, żeby czajnik miał atest. Pamiętam, jak Ania z pracy opowiadała, że kupiła czajnik bez atestu i woda śmierdziała plastikiem. FUJ!
- A właśnie, czajnik... Muszę zapisać, żeby jutro pójść do sklepu i poszukać czegoś porządnego, koniecznie ze stali nierdzewnej i z atestem!
Dygresja:
- Mój obecny czajnik to jakiś Philips, nie wiem dokładnie jaki model. Dostałam go od teściowej, Haliny, na urodziny w 2019 roku. Nigdy go nie lubiłam, bo strasznie głośno chodzi.
- A Ania z pracy ma chyba czajnik marki KitchenAid. Zawsze go chwaliła, mówiąc, że szybko gotuje wodę i jest bardzo cichy. Może powinnam się na niego skusić? Tylko ta cena... Uff!
- Sama nie wiem, co wybrać, może poczytam jakieś recenzje w necie.
W czym gotować zdrowe jedzenie?
No wiesz... gdybym miała teraz wybierać... to chyba garnek do gotowania na parze. Tak, wiem, brzmi banalnie, ale… właśnie dziś robiłam brukselkę. Na parze. I wyszła… zupełnie inna niż zwykle. Słodka, taka… nie wiem, delikatna. Zupełnie nie jak ta gumowa, którą mama robiła kiedyś. W 2023 roku odkryłam na nowo parowanie.
Zalety gotowania na parze: witaminy zostają, to najważniejsze. A dla mnie, z moim żołądkiem po tej przebytej grypie żołądkowej w marcu, lekkość potraw jest nieoceniona.
Ilość wody: to prawda, trzeba czuć się jak alchemik. Zbyt dużo - wszystko woda, za mało - spalone. Ale po kilku próbach już się nie boję. Nawet wyszło mi super z kurczakiem wczoraj.
Rodzaj garnka: nie mam jakiegoś super nowoczesnego. Mam taki zwykły, stalowy, z dwoma poziomami. Dostałam go od ciotki Haliny na ostatnie urodziny, w czerwcu. Staruszek, ale daje radę.
Po prostu... ten sposób gotowania jest dla mnie teraz jak… jak jakiś symbol spokoju. Wiesz, w tym całym bałaganie dnia codziennego, to jest moja mała oazą ciszy. Przyjemnie jest siedzieć w kuchni, słuchać syczenia pary… i czuć ten zapach… a potem jeść coś zdrowego i smacznego. To dla mnie dużo znaczy, naprawdę.
Lista zakupów na jutro: ziemniaki, marchewka, i może brokuły? Aaaaa, i muszę kupić nową szczoteczkę do zębów.
Na czym najlepiej gotować?
Okej, na czym najlepiej gotować… w sumie, to pytanie zadawała mi wczoraj mama, Zofia. A ja jej powiedziałam… zaraz, co ja jej powiedziałam? Aha!
Czajniki ze stali nierdzewnej! Tak! To chyba najlepsze, co?
Bo stal nierdzewna jest trwała! To na pewno. I łatwo się czyści. Pamiętam, jak babcia, Helena, zawsze narzekała na czyszczenie swojego czajnika…
No i najważniejsze – nie reaguje z wodą! Więc żadnych dziwnych chemii nie ma w herbacie. Uff. Dobrze, że to wiem.
A tak w ogóle, ciekawe, czy te nowe czajniki z filtrami to też stal nierdzewna… Muszę sprawdzić! Bo inaczej to lipa.
W czym najlepiej gotować?
Najlepszy sprzęt: Średniej wielkości kubek ze stali nierdzewnej, z pokrywką. Odporny na uszkodzenia i korozję. Niezbędny do gotowania i picia.
Gotowanie w terenie:
- Potrzebne: Kubek (jak wyżej), palnik turystyczny, zapas paliwa, zapałki/zapalniczka.
- Procedura: Napełnij kubek wodą, umieść na palniku. Zagotuj. Dodaj składniki, gotuj zgodnie z instrukcją. Uwaga na bezpieczeństwo.
Dane osobowe (przykładowe): Jan Kowalski, 35 lat, doświadczony turysta. Preferuje gotowanie na benzynie.
Dodatkowe informacje: W 2024 roku przetestowałem 5 modeli kubków turystycznych. Najlepszy okazał się model X marki Y, dostępny w Decathlonie. Stal nierdzewna 18/10. Waga: 300g. Pojemność: 750 ml. Wytrzymały, lekki, łatwy w czyszczeniu. Zawsze sprawdzaj stan palnika przed użyciem. Używaj odpowiedniego paliwa.
Który czajnik jest najlepszy dla zdrowia?
No dobra, chcesz wiedzieć, jaki czajnik jest najlepszy dla zdrowia? To ja ci powiem, bo ja się na tym znam, a moja ciocia Basia ma doktorat z picia herbaty (no dobra, z chemii, ale to prawie to samo!).
Plastikowe czajniki? Fuj! To jak gotowanie w wiadrze na śmieci! Lepiej od razu pij wodę z kałuży. Metale ciężkie lecą do wody jak muchy do gówna. Nie polecam, serio, zgadzam się z tym w 1000%!
Nikiel? No co ty, z żelaza też robią noże, ale nie wkładamy ich do herbaty, prawda? To samo z niklem! Równie niezdrowo, jak jedzenie butów.
Miedź? O, to już w ogóle bajka! Zielony nalot? Pięknie! Ale do picia? Nie ma mowy! To jak picie zrobionej z miedzianej rury. Zatrujesz się, a na końcu będziesz zielony jak Kermit.
Żeliwo? No, to już lepsze niż te poprzednie, ale uwaga! Nie każde! Są takie, co wypłukują syf do wody jak szalone. Trzeba czytać etykiety, jak ulotki na leki, bo inaczej będziesz chorował.
Najlepsze?Stal nierdzewna, ceramika, kamionka! To takie materiały, co nie wypluwają do twojej herbaty jakiegoś syfu. Jak chcesz żyć długo i zdrowo, to tylko takie czajniki.
Na koniec, jeszcze ważna sprawa: Czasem nawet najlepszy czajnik może być brudny. Myć go trzeba regularnie, nie jak jakiś dzikus! A i wodę filtrować, bo w kranie to różnie bywa. No i w 2024 roku nie ma już wymówek, każdy ma dostęp do informacji na temat zdrowego trybu życia. Ja na przykład codziennie piję zieloną herbatę z takiego czajnika ze stali nierdzewnej z Lidla. Polecam! Moja ciocia Basia by się zgodziła!
Z czego czajnik jest najzdrowszy?
Czajnik ze stali nierdzewnej uchodzi za najzdrowszy wybór spośród czajników elektrycznych dostępnych na rynku. To fakt, niczym odkrycie Ameryki przez Krzysztofa Kolumba… tyle, że mniej spektakularne.
Dlaczego akurat stal?
Brak szkodliwych substancji: Stal nierdzewna jest materiałem obojętnym, co oznacza, że nie uwalnia do wody niepożądanych związków chemicznych pod wpływem temperatury. Mamy tu na myśli takie "przysmaki" jak bisfenol A (BPA), który potrafi nieźle namieszać w gospodarce hormonalnej.
Odporność na korozję: Dobrej jakości stal nierdzewna nie rdzewieje, co zapobiega przedostawaniu się do wody niezdrowych cząstek. Korozja to wróg, z którym trzeba walczyć, tak jak ja walczę z porannym wstawaniem.
Trwałość: Czajnik ze stali nierdzewnej zazwyczaj posłuży dłużej niż ten z plastiku. To trochę jak z butami - skórzane przetrwają próbę czasu, a te z tworzywa sztucznego szybko pójdą do kosza.
Oczywiście, ważne jest, aby wybrać czajnik wykonany z wysokiej jakości stali nierdzewnej. Taki, który posiada odpowiednie certyfikaty i atesty. Unikajmy najtańszych opcji, bo jak mówi stare przysłowie: "co tanie, to drogie". A w tym przypadku – potencjalnie niezdrowe.
Czy gotowanie wody w czajniku elektrycznym jest zdrowe?
Gotowanie wody w czajniku elektrycznym? Jasne, że tak! Przynajmniej w moim przypadku. Mój stary, niebieski, czajnik z Tescomy, kupiony w 2023 roku, wciąż działa. Emaliowany, jak piszą w internecie. Nigdy nie miałam z nim problemów. Woda smakuje normalnie, nie czuję żadnych dziwnych posmaków, ani nic.
Nie wiem, co tam piszą o jakichś szkodliwych substancjach. Może to zależy od czajnika? Mój jest w porządku. Używam go codziennie, na herbatę, kawę, a nawet do gotowania makaronu czasem, bo jestem leniwa.
- Marka: Tescoma
- Kolor: Niebieski
- Zakup: 2023 rok
- Materiał: Emalia
A co do tego, jaki czajnik jest najzdrowszy… trudno powiedzieć. Ja jestem zadowolona ze swojego. Może sprawdź skład materiałów, z których jest zrobiony. Czytaj opisy. Szukam teraz nowego, bo ten już ma kilka rys. Myślałam o stalowym, ale boję się, że będzie szybko rdzewiał. Może ceramika? Nie wiem. To jest kawał roboty, ten wybór czajnika.
P.S. Wczoraj przypaliłam w nim mleko. Było strasznie, strasznie trudno wyczyścić. Wkurzyłam się okropnie. Ale czajnik cały. Emalia wytrzymała. To dobra rzecz.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.