Jak zrobić marynatę do szynek i boczków?

106 wyświetleń
Marynata do szynek i boczków (na 1 kg mięsa): 100 g soli 2 g saletry 4 ziarenka ziela angielskiego 1/4 łyżeczki cukru 2 ziarenka pieprzu przyprawy wg uznania (tymianek, majeranek, kolendra itp.) Wszystkie przyprawy dokładnie rozetrzeć w moździerzu i wymieszać. Gotowe! Prosta i skuteczna metoda na aromatyczne wędliny.
Komentarz 0 polubień

Jak przygotować marynatę do szynek i boczków?

O rety, marynata do szyneczek i boczusiów? Ja to robię tak na "oko", wiesz, ale dobra, postaram się jakoś to ubrać w liczby.

Pamiętam, jak babcia zawsze mówiła, że sekret tkwi w soli. No i coś w tym jest! Ona dawała tak... sporo.

Na kilogram mięska? Hm... Powiedzmy, że 100 gram soli to taki punkt wyjścia. Dalej? No to tak, szczypta saletry - powiedzmy 2 gramy? I tu uwaga, bo z saletrą trzeba ostrożnie, żeby nie przesadzić.

Ziele angielskie, pieprz... o, to już kwestia gustu. Ale tak na standard, 4 ziarenka ziela i ze dwa pieprzu starczą. Cukru? Ociupinkę, tak z ćwierć łyżeczki.

A potem... magia! Tymianek, majeranek, kolendra... co tam dusza zapragnie! Ja lubię dodać jeszcze czosnku, takiego porządnego ząbka. Ale wiesz co? Najlepiej to wszystko najpierw rozetrzeć w moździerzu. Wtedy zapach jest obłędny. Pamiętam jak robiłam to w lipcu w Krakowie, uff ale zapach. A w ogóle to raz dałam za dużo kolendry i wyszło... specyficznie, hahaha.

Jak zrobić marynatę do wędzenia szynek?

Sól, woda, 2024. Proste.

Lista składników:

  • Sól kamienna (ok. 25g/litr wody)
  • Ziele angielskie (5 ziarenek/litr)
  • Liść laurowy (2 liście/litr)
  • Pieprz ziarnisty (10 ziarenek/litr)
  • Czosnek (4 ząbki/litr)
  • Sól peklująca (według instrukcji na opakowaniu)

Procedura:

  1. Zagotuj wodę. Dodaj przyprawy. Gotuj 5 minut.
  2. Ostudź. Dodaj sól peklującą. Dokładnie wymieszaj.
  3. Włóż szynkę. Lodówka (2-6°C). 5-7 dni.
  4. Obrót co 2 dni.

Uwaga: Proporcje przybliżone. Zależy od wielkości szynki. Można modyfikować. Eksperymentuj. Jednak sól peklująca - nie żartuj. To ważne. 2024. Jan Kowalski.

Dodatek: Temperatura w lodówce kluczowa. Za wysoka – psucie. Za niska – powolny proces. Proporcje soli zależne od metody peklowania. Suche peklowanie? Inna historia. Zapisz to. To moje.

Jak zamarynować szynkę przed pieczeniem?

Okej, spróbuję… tak jakoś… po swojemu.

  • Wiesz, co... marynata? Ja robię to tak… prosto.

    • Miód... musi być, no... płynny. Tak ze dwie łyżki, wiesz, nie za dużo. Lubię lipowy.
    • Musztarda... ostra, bo lubię jak piecze. Z łyżeczka? Może ciut więcej.
    • Czosnek... no tak, ząbki... ze trzy, przeciśnięte. To podstawa.
    • Sól, no... szczypta, tak na oko.
    • Olej... rzepakowy, bo mam. Ze dwie łyżki.
    • No i papryka... słodka, bo ostra to już za dużo by było, nie?
  • Mieszam to wszystko razem, no wiesz, tak dokładnie. Potem tym mięso nacieram. Całe.

  • Do lodówki. Na dobę.

  • Aaa, no i pamiętaj! Godzinę przed pieczeniem wyciągnij, żeby się ociepliło. Inaczej to nie to samo.

Wiesz, a Magda Gessler... to ona pewnie tam jakieś cuda robi. Ale to jest takie moje. Proste i sprawdzone. A wiesz, że moja babcia, Aniela, zawsze dodawała do marynaty trochę majeranku? No i ja też czasem tak robię. To tak dla smaku. Albo szczyptę tymianku... Kiedyś spróbuj. Ja mam z ogródka od Jadzi.

Czy w Turcji na kolacji trzeba mieć długie spodnie?

Okej, więc Turcja, kolacja i długie spodnie... Hmm, czy to konieczne?

  • Nie zawsze! Zależy Gdzie.
  • Na pewno w hotelu, w restauracji, niby nie trzeba. Ale...

No właśnie! Ale...

  • Kluby i imprezy – raczej tak. Elegancko. Wiadomo, ja bym zabrała te spodnie, wiesz, na wszelki wypadek. Sama nie wiem, co spakować.

Pomyślmy... Co ja bym zabrała do Turcji?

  1. Krem z filtrem – koniecznie wysoki faktor, 50!. Słońce pali niemiłosiernie. Ja zawsze zapominam i potem jestem czerwona jak rak.
  2. Okulary przeciwsłoneczne – dobre okulary to podstawa. Te tanie z bazaru to sobie odpuść.
  3. Kapelusz albo chustę – żeby głowy nie przegrzało.
  4. Lekkie ubrania – najlepiej bawełna albo len. W sztucznych to się ugotujesz.
  5. No i te spodnie, o których mówiliśmy – na elegancką kolację albo wyjście do klubu. Zawsze warto mieć coś bardziej eleganckiego.
  6. Strój kąpielowy i ręcznik – chyba oczywiste!
  7. Aha, i jeszcze apteczka! Leki na ból głowy, coś na biegunkę (niestety, często się zdarza), plasterki, bandaż. No i to chyba tyle, nie?

Aha, jeszcze jedno – w Turcji często się targują, więc nie bój się negocjować ceny. No i uważaj na kieszonkowców, zwłaszcza w dużych miastach. To tyle.

Jak się ubrać na kolację w Turcji?

Dobra, kolacja w Turcji, co na siebie włożyć... Hmm...

  • Elegancko, ale nie przesadnie? No dobra, czyli co? Elegancka bluzka... tak, albo sukienka. Tylko jaka? Nie za krótka, bo w sumie nie wiem, gdzie dokładnie idziemy.

  • Aha, i szal! Obowiązkowo szal. Bo może być chłodno wieczorem, albo... no sama nie wiem, tak na wszelki wypadek. Babcia zawsze powtarzała, że szal to podstawa.

  • Wygodne buty, to na pewno. Nie jakieś szpilki, w których nie da się chodzić. Chyba, że to jakaś super fancy restauracja, ale... nie sądzę. Mam jedne fajne baleriny, chyba je wezmę.

  • No i biżuteria. Delikatna, nic krzykliwego. Może ten srebrny łańcuszek od cioci Haliny? Tylko muszę go poszukać, gdzie ja go włożyłam?

  • O właśnie! Torebka! Mala, żeby tylko telefon i portfel się zmieściły. Mam taką czarną kopertówkę, będzie idealna. Albo nie... Może jednak ta beżowa? Pasuje do wszystkiego!

Aha, no i tak w ogóle, to kolacja jest 2 grudnia 2024, więc pewnie będzie zimno. Może jednak ta sukienka z długim rękawem? Albo... dobra, muszę to wszystko przymierzyć i zobaczyć, co najlepiej wygląda. Ale elegancka bluzka i szal to chyba najbezpieczniejsza opcja. No i te wygodne buty, koniecznie!

Jak się ubrać na kolację w hotelu w Turcji?

O rany, Turcja... ostatni raz byłam tam z rodzicami w lipcu, 2023. Belek, pamiętam ten upał! Hotel niby luksusowy, ale co z tego, jak ja panikowałam przed każdą kolacją. Co założyć?!

  • Elegancka bluzka: No pewnie, tylko jaka? Miałam ze sobą białą, koronkową, niby ładna, ale strasznie się gniotła. I jeszcze, wstyd się przyznać, widziałam na innej kobiecie identyczną! Koszmar!
  • Sukienka: Tu miałam większe pole manewru. Wzięłam dwie: jedna długa, zwiewna, w kwiaty – idealna na wieczór, ale bałam się, że będzie mi w niej za gorąco. Druga – mała czarna, klasyka. No ale... czy na pewno pasuje do Turcji?
  • Szal: To był hit! Wzięłam ze sobą jedwabny szal w kolorze fuksji, idealnie pasował do wszystkiego i zawsze mogłam się nim otulić, jak zrobiło się chłodniej (albo jak chciałam zakryć dekolt, jak mi się wydawało, że za bardzo rzuca się w oczy).

W końcu kombinowałam. Raz założyłam tą białą bluzkę z długimi spodniami, innym razem małą czarną z sandałkami na obcasie. Ten szal to był life saver. Ważne żeby czuć się komfortowo. Nie ma co się spinać! Przecież to wakacje!

Czy w Turcji można mieć krótkie spodenki?

Pamiętam wakacje 2023 w Turcji, Antalya. Było gorąco, okropnie gorąco! 35 stopni w cieniu, a ja w tych swoich krótkich spodenkach, czułam się jak... no, jak ugotowana krewetka! Na plaży oczywiście nikt nie zwracał uwagi. Ale w Antalyi, w samym mieście? Inna bajka.

  • W sklepach, restauracjach, na bazarze? Spodenki były ok, ale raczej te dłuższe, za kolano. Krótkie spodenki to tak, jakbyś w Polsce wyszła na ulicę w samym bikini.
  • Widziałam dziewczyny w krótkich szortach, ale raczej turystki. Lokalnych kobiet w takim stroju, prawie wcale. No, chyba, że młode na plaży, wtedy było luźniej.
  • Mój błąd - nie doceniłam różnicy między plażą a resztą miasta.
  • W meczecie to już w ogóle! Nie wchodziłam w krótkich spodenkach, ale widziałam tablice z informacjami o wymaganym ubiorze. Sukienka, długi chustka na głowę dla kobiet. To oczywiste.

Wracając do mojego osobistego doświadczenia... czułam się trochę skrępowana. Nie chodziło o to, że ktoś mi coś powiedział, ale bardziej o te spojrzenia. W sumie poczułam się trochę głupio. Może bardziej bezpiecznie jest po prostu ubrać się bardziej skromnie, szczególnie poza kurortami. W końcu to nie tylko moje wygoda, ale i szacunek do lokalnej kultury.

Podsumowując: w kurortach nadmorskich krótkie spodenki są do przyjęcia, ale w innych miejscach Turcji lepiej zrezygnować z tego pomysłu, szczególnie jeśli podróżujemy do miast lub zwiedzamy ważne miejsca. To może być źle odebrane. Dla mnie to lekcja na przyszłość: Lepiej dmuchać na zimne i zapakować długie spodnie i spódnice. Może to i nie tak wygodnie w upał, ale na pewno bardziej bezpiecznie.

  • Moje imię to Magda.
  • Byłam w Antalyi od 15 do 22 lipca 2023 roku.
  • Z tego co zauważyłam, to kobiety w Turcji częściej noszą długie spodnie i spódnice, niż krótkie spodenki. Nawet w upalne dni.
  • W meczetach obowiązuje skromny ubiór. To fakt.

Ile soli na litr wody do solanki na boczek?

35 gramów peklosoli na litr wody. To optimum.

  • Ilość: Nie więcej, nie mniej. Precyzja kluczowa.
  • Peklosól: Wyłącznie. Inna sól to ryzyko. Zbyt słona? Boczek twardy. Za słona? Zbyt miękki, psuje się.

Dane osobowe: Anna Kowalska, doświadczenie w wędzarstwie – 15 lat.

Uwaga: Przepis na solankę zależny od preferencji. Użyte proporcje to moje, sprawdzone. Eksperymenty na własne ryzyko. Błędy w procesie? Nie odpowiadam.

Jaka jest najlepsza marynatą do szynki wieprzowej?

Okej, tak późno, a ja o szynce... No dobra.

  • Marynata, no wiesz, żeby szynka była soczysta… To podstawa, prawda? Minimum 12 godzin w niej musi poleżeć. Inaczej to nie to samo.

  • Ja robię tak: Oliwa z oliwek. Dobrej jakości, bo to czuć. Do tego dużo majeranku. Lubię, jak pachnie. Ze trzy ząbki czosnku, takie świeże, wyciśnięte. To wszystko musi się przegryźć.

  • Ziele angielskie – kilka kulek. Liście laurowe, też tak z pięć. Pieprz świeżo zmielony, grubo. I sól, no wiadomo, ale nie za dużo. Nie chcę potem pić przez całą noc.

  • Mieszam to wszystko razem, smaruję szynkę i do lodówki. I czekam. A potem to już tylko pieczenie i... No dobra, idę spać, bo zaczynam być głodna. A jutro rano wizyta u dentysty, Zosi Jankowskiej. Brrr.