Jak zamarynować boczek surowy?

42 wyświetleń
Marynowanie surowego boczku to klucz do jego wyjątkowego smaku! Wykorzystaj marynatę na bazie miodu, musztardy, aromatycznych przypraw (ziele angielskie, pieprz) i czosnku. Sok z jabłek lub pomarańczy wzbogaci smak i zapewni soczystość. Boczek marynuj w lodówce minimum kilka godzin, a najlepiej przez całą noc.
Komentarz 0 polubień

Jak marynować surowy boczek?

No dobra, jak ja marynuję boczek? Robię to trochę na czuja, wiesz, bez jakiegoś sztywnego przepisu.

Pamiętam, jak pierwszy raz próbowałem. Był to chyba maj, 2018, w wakacyjnym domku w górach. Chciałem zaskoczyć rodzinę śniadaniem. Wyszło... no, powiedzmy, że średnio. Ale się nie poddałem!

No więc, ten boczek... Miodek lubię dawać, tak łyżeczkę, dwie, zależy ile tego boczku mam. Do tego musztarda, taka chrzanowa, ostra, bo lubię jak "kopie".

Przyprawy? Obowiązkowo ziele angielskie, tak z 5-6 kulek, rozgniatam je trochę w moździerzu. I pieprz, świeżo mielony, czarny. Czosnek to podstawa, 2-3 ząbki, przeciśnięte przez praskę.

A sok? No właśnie, zależy co mam w lodówce. Kiedyś dolałem resztkę soku pomarańczowego i powiem ci, wyszło super! Teraz częściej tak robię. Wszystko mieszam, smaruje boczek i do lodówki.

Minimum te 3-4 godziny, ale jak mam czas, to zostawiam na całą noc. Rano na patelnię i... magia! Ostatnio kupiłem ładny kawałek boczku za 25 zł w lokalnym mięsnym. Planuję go zamarynować na weekend. Będzie pysznie.

Jak zamarynować surowy boczek przed pieczeniem?

No dobra, boczek... O kurczę, od razu mi się przypomina Boże Narodzenie 2023 u mojej babci, Janiny. Robiła taki boczek, że palce lizać! Zawsze się zastanawiałem, jak ona to robiła. No i kiedyś, po kilku kieliszkach nalewki, wyciągnąłem od niej sekret.

Wiesz, to w sumie proste, ale najważniejsze to dobre przyprawy. Babcia Janina używała:

  • Soli, ale takiej gruboziarnistej, morskiej. Mówiła, że zwykła się nie nadaje!
  • Pieprzu, świeżo zmielonego, koniecznie!
  • Czosnku, dużo czosnku, przeciśniętego przez praskę.
  • No i najważniejsze - majeranku. Mówiła, że bez majeranku to nie boczek, tylko jakaś pomyłka.

A, no i jeszcze miód! Troszeczkę miodu, żeby to wszystko się tak fajnie skleiło i żeby był taki słodko-słony smak.

No i babcia Janina, jak już natarła tym wszystkim boczek, to owijała go w folię spożywczą. Mówiła, że tak to wszystko lepiej przejdzie. I wkładała do lodówki na całą noc. Albo nawet na całą dobę, jak miała czas. Potem piekła go w piekarniku, ale to już inna historia...

Jak chcesz poeksperymentować, to możesz jeszcze dodać paprykę - słodką albo ostrą, jak wolisz. Albo świeży tymianek albo szałwię. I rozmaryn, świeży albo suszony. Babcia Janina czasem dorzucała, ale nie zawsze. I wiesz co? Za każdym razem wychodziło inaczej, ale zawsze pyszne! To chyba cała tajemnica. Po prostu trzeba się bawić i próbować.

No i jeszcze jedno - babcia Janina zawsze mówiła, że najważniejsze to dobry boczek. Taki z dobrego źródła, wiesz, od sprawdzonego rolnika. Ja kupuję w mięsnym u pana Staszka, na rogu Mickiewicza i Słowackiego. On ma zawsze najlepszy boczek w mieście! I on wie, że ja robię boczek babci Janiny, hehe. Dobre czasy.

Jak zrobić zalewę do boczku surowego?

Boczek w zalewie – receptura bez kompromisów.

  • Proporcje: 400 ml solanki na 1 kg boczku. Bez odstępstw.
  • Składniki: Woda, sól peklowa. To wszystko, czego potrzebujesz.
  • Przygotowanie: Zagotuj. Natrzyj. Czekaj.

Pamiętaj, czas jest kluczowy. Długość peklowania zależy od grubości boczku. Celuj w idealną równowagę smaku i konserwacji. P.S. Eksperymentuj z przyprawami. Ja, Amelia Kowalska, dodaję czasem ziele angielskie, ale to moja mała tajemnica.

W czym zamarynować surowy boczek?

No dobra, chcesz boczek zamarynować, spoko, damy radę, choć ja bym go od razu na grilla rzucił, ale kto bogatemu zabroni.

Lista marynat, jak dla teściowej na imieniny:

  • Sól i pieprz – klasyka, wiadomo, jak babcia robiła.
  • Papryka słodka albo ostra – żeby boczek miał kopa, jak traktor Stasia.
  • Tymianek albo szałwia – ziółka, jak w ogródku cioci Heli.
  • Rozmaryn – świeży czy suszony, jeden pies, byle był!
  • Miód – żeby się kleiło, jak Zdzichowi do roboty.

I co teras? Nacierasz tym wszystkim boczek, jakbyś go smarował kremem Nivea, owijasz w folię, żeby sąsiad nie podkradał aromatu, i na całą noc do lodówy. Rano – na patelnię albo na grilla i pałaszujesz!

A tak serio (ale tylko troszeczkę): Jak już zamarynujesz ten boczek, to pamiętaj, żeby go dobrze usmażyć albo upiec, bo surowy to nie za bardzo. I nie przesadzaj z tym miodem, bo się będzie karmelizował i przypalał, a tego byś nie chciał. No i smacznego! Ja spadam na piwo.