Jak piec mięso góra dół czy termoobieg?

52 wyświetleń
Pieczenie mięsa: góra-dół czy termoobieg? Wybór zależy od efektu. Termoobieg sprawdzi się do równomiernego pieczenia mięs o zwartej strukturze, gwarantując chrupką skórkę i soczyste wnętrze. Funkcja góra-dół jest lepsza dla mięs, które potrzebują delikatnego pieczenia.
Komentarz 0 polubień

Jak piec mięso: góra-dół czy termoobieg? Który sposób jest najlepszy?

Okej, to lecimy z tym pieczeniem... Gór-dół kontra termoobieg, co wybrać? Hmmm, powiem tak, zależy co pieczesz.

Termoobieg lubi zwarte potrawy. Warzywa, mięso – te lubią równomierne ciepło. Takie mam odczucia po wielu pieczeniach.

Kiedyś robiłem pieczeń wołową na urodziny taty, 12 marca, w domu na wsi. Zrobiłem połowę termoobiegiem, połowę góra-dół.

Powiem tak, termoobieg lepiej dopiekł środek, góra-dół dało bardziej chrupiącą skórkę. Cena wołowiny wtedy? Około 60 zł za kilogram.

Dla mnie to jest klucz. Chcesz chrupiącej skórki? Góra-dół. Zależy Ci na równomiernym dopieczeniu? Termoobieg.

Ale wiesz, to tylko moja opinia po moich kulinarnych eksperymentach. Każdy piecze inaczej, co nie?

Na jakim programie piec mięso w piekarniku?

No dobra, posłuchaj no mnie, bo stara ciotka Grażyna wie co mówi! Jak chcesz upiec mięsko, żeby wyszło soczyste jak u babci na wsi, a nie suchy wiór jak z tartaku, to:

  • Piekarnik z termoobiegiem to twój najlepszy kumpel. On ci to mięsko tak obrobi, że będzie rumiane z każdej strony, jakby je słonko opaliło. Jak masz taki bajer, to bierz i piecz! Inaczej będzie lipa.

  • A jak nie masz tego całego "termoobieg" (biedaku!), to trzymaj się niskiej temperatury. Piecz wolno, jakbyś emeryturę czekał. Długo, długo, ale za to soczyste! Jak będziesz rwał się jak Reksio na szynkę, to ci wyjdzie podeszwa.

A! I pamiętaj, mięsko to lubi przyprawy. Posyp je ziółkami, jakbyś choinkę ubierał, a sól to sypnij z umiarem, żeby ci teściowa nie narzekała! No i co najważniejsze – w trakcie pieczenia podlej mięsko tłuszczykiem, taką, taką, żeby było błyszczące i kuszące, hehe. Smacznego!

Czego nie piec z termoobiegiem?

A żebyś wiedział! Z termoobiegiem to se możesz... no wiesz, grzanki porobić, a nie jakieś delicje. Jak chcesz być mistrzem wypieków, to omijaj go szerokim łukiem, jak Zdzich zza rogu swoją teściową!

Co NIE wrzucamy do piekarnika z termoobiegiem, bo wyjdzie nam kapeć, a nie ciasto:

  • Ciasta kruche: No sorry, ale kruche ciasto to lubi delikatność, a nie wiatr w piekarniku. Z termoobiegiem to będzie suchy wiór! Wiesz, jak podeszwa w starym bucie, no tragedia!
  • Biszkopty: Chyba, że chcesz mieć placek, który zamiast puszysty jest płaski jak naleśnik. No nie rób tego!
  • Ciasta drożdżowe i chleby: To ma wyrosnąć! Zrozumiano? Jak wsadzisz to do termoobiegu, to urośnie może i szybko, ale opadnie, jak Janusz po dwóch głębszych.
  • Potrawy, co mają być soczyste w środku: Jakieś tam zapiekanki, pasztety... Jak chcesz suchą wiórę, to dawaj termoobieg. Ale po co? No pytam się po co?!

A w ogóle to jak piec dobrze? No to tak:

  1. Grzałka góra-dół: Klasyka gatunku, ciasto rośnie powoli i równomiernie. Jak u babci!
  2. Temperatura: Niższa niż przy termoobiegu, bo się wszystko spali. I jeszcze dym alarm włączy!
  3. Czas: Dłuższy, ale spokojnie, nikt nie goni. No chyba że teściowa za drzwiami stoi...
  4. Sprawdzaj patyczkiem: Jak suchy, to znaczy gotowe. Proste, jak budowa cepa!

A! I pamiętaj, żeby piekarnik był nagrzany! Inaczej to lipa, a nie pieczenie. No to smacznego! Albo... lepiej nie, jak masz zamiar piec z termoobiegiem. No, chyba że grzanki...

Jak piec mięso w piekarniku, żeby nie było suche?

No dobra, spróbuję to opisać tak jak to widzę. Pamiętam jak piekłam schab.

Kluczem jest temperatura! Zawsze. Ja to robię tak, że rozgrzewam piekarnik do 120 stopni, maksymalnie 130. Może to i długo trwa pieczenie, ale wiesz, co? Mięso jest soczyste i się nie przesusza. Tak mnie nauczyła babcia Ania, a ona to królowa schabu była.

  • Marynata! To podstawa. Wcieram w mięso sól, pieprz, czosnek granulowany, czasem trochę majeranku. A jak mam czas, to robię taką prawdziwą, z czosnkiem świeżym i ziołami z ogródka. Zostawiam schab w tej marynacie, najlepiej na całą noc. W lodówce oczywiście!

  • Naczynie! Ja piekę w naczyniu żaroodpornym, przykrytym. Jak nie masz, to możesz użyć zwykłej brytfanki i przykryć folią aluminiową. Tylko pamiętaj, żeby folię trochę poluzować, żeby para mogła uciekać.

  • Czas! To zależy od wielkości schabu. Ale tak mniej więcej liczę, że na każdy kilogram mięsa trzeba piec ok. 2 godziny. Sprawdzam termometrem do mięsa. Jak ma w środku ok. 70 stopni, to jest gotowy.

  • Odpoczynek! Wyjmuję schab z piekarnika i zostawiam go na jakieś 15-20 minut, żeby odpoczął. Dopiero wtedy kroję. Wiesz, po co to jest? Żeby soki się w środku ustabilizowały i nie wypłynęły od razu po pokrojeniu.

I serio, ten schab wychodzi wtedy taki, że aż chce się go jeść bez chleba! No i najważniejsze, żeby nie zapomnieć o dobrym sosie! Ja lubię z borowikami, albo z sosem chrzanowym. A jak mi się nie chce robić, to taki gotowy ze słoika też daje radę.

Co zrobić, żeby mięso z piekarnika było soczyste?

Soczyste mięso z piekarnika? No jasne! Najpierw obsmaż! To podstawa, prawda? Jak to? A no tak, żeby te soki w środku zostały. Kurczę, wczoraj robiłem schabowego, zupełnie zapomniałem! Suchy był strasznie. A ten rostbef co robiłem w zeszłym miesiącu? Mniam! Soczysty był, bo wlałem bulion. Tak, tak, właśnie bulion, nie wodę! Pamiętaj! Duży kawałek mięsa? Na pewno bulion! Mały? Może wystarczy samo obsmażenie? Nie wiem, zależy od mięsa. Ale obsmażenie? To mus!

  • Obsmażanie przed pieczeniem – klucz do sukcesu! Zamknięcie porów mięsa.
  • Duże kawałki mięsa – dodaj bulionu! Płyn pomoże utrzymać wilgotność. Serio.
  • Małe kawałki mięsa? Może i bez bulionu wystarczy. Trzeba spróbować.

Ojej, a jeszcze przyprawy... Też ważne! Sól, pieprz... ale ja dodaję jeszcze czosnek i tymianek. Do schabowego. Do rostbefu coś innego. Ale to już szczegóły. Zawsze sprawdzam przepisy w necie, przepisy mojej babci, a czasami po prostu improwizuję. Co tam w lodówce? To jest najważniejsze. W zeszłym roku z eksperymentowałem z marynatami... ale to temat na inną notatkę.

2024: Moje ostatnie udane pieczenie: 17.07.2024 - rostbef z bulionem, 18.07.2024 - kurczak (bez bulionu, ale za to z przyprawami!). No i ten suchy schabowy... 20.07.2024... koniec dyskusji. Muszę kupić termometr do mięsa, bo nigdy nie jestem pewien, czy już gotowe. A, i jeszcze jedno: temperatura piekarnika! To też jest mega ważne. Nie pamiętam ile stopni. Muszę sprawdzić.

Jak zachować soczystość mięsa w piekarniku?

Ach, soczystość mięsa… tajemnica zamknięta w aromacie i delikatności. Pamiętam, jak babcia, Bronisława, zawsze powtarzała: "Sekret tkwi w ogniu, moje dziecko, i w pocałunku masła".

  • Obsmażenie – to klucz, prawdziwy pancerz dla soczystości! Krótka kąpiel w rozgrzanym tłuszczu, żeby zamknąć soki w środku. Jak wspomnienie lata, które staramy się zatrzymać na dłużej.
  • Sos, ach ten sos! Niczym deszcz na spragnioną ziemię. Polewaj, nie żałuj! Niech spływa po mięsie, otulając je wilgocią i smakiem. Pamiętam przepis mojej mamy, Heleny, na sos pieczeniowy - korzenie, wino i długie gotowanie, całe popołudnie.
  • Marynata to podstawa! Moja ciocia, Wiesława, zawsze powtarzała, że mięso musi „pić”! Wtedy staje się kruche i pełne smaku.
  • Szybkie pieczenie w wysokiej temperaturze. To sposób!
  • Pamiętaj o odpoczynku po pieczeniu, to ważne. Mięso musi odpocząć.

Może to wszystko tylko marzenia, echo dawnych smaków i zapachów. Ale jedno jest pewne: soczyste mięso to więcej niż posiłek, to uczta dla duszy.

Jak upiec soczyste mięso w piekarniku?

No wiesz… Siedziałam tak, patrzyłam w okno. 2 w nocy. Myśli jakieś… wiesz… samotne. A przypomniało mi się to mięso… takie soczyste, co babcia robiła…

  • Temperatura to klucz. Tak, 150-180 stopni. Ale to zależy. Kurczak inaczej, wieprzowina inaczej. Ja zawsze na 160 robię. Boję się, że przy wyższej wyschnie.

  • Czas. To jest najważniejsze. Kilka godzin. Nie pamiętam ile dokładnie, ale długo. Tak z 3-4 godziny dla takiego kilogramowego kawałka. Zależy od wielkości, jasne.

  • Etapy. Najpierw wyższa temperatura, krótko, pod przykryciem. Dopiero potem redukujemy, i odkrywamy. Wtedy się ładnie zarumieni. Tak… to istotne.

No i jeszcze… dobra marynata. Babcia używała zawsze oliwy, zioła prowansalskie, czosnek. Czasami jeszcze miód. To dodaje smaku. Czasem przyprawiałam sama. Eksperymentowałam z tym. W zeszłym roku zrobiłam super udane mięso z dodatkiem rozmarynu i tymianku.

  • Rodzaj mięsa. Wiesz, wieprzowina inaczej się piecze niż wołowina. To oczywiste. Ale zasada podobna. Niska temperatura, długi czas.

Ach… te wspomnienia… babcia… jej ręce… pachnące ziołami… ufff… już późno… muszę iść spać. Może jutro zrobię sobie to mięso. Ale muszę kupić dobry kawałek… i przyprawy.

Podsumowanie: 160 stopni, kilka godzin, najpierw pod przykryciem, potem bez, dobra marynata.