Jak długo powinno leżeć mięso w solance przed wędzeniem?

154 wyświetleń
Czas peklowania mięsa przed wędzeniem zależy od jego rodzaju. Ogólnie, proces trwa 5-7 dni w lodówce (4-10°C). Schab wymaga około 10 dni, a szynka nawet 15 dni. Peklowanie w solance, w szczelnie zamkniętym naczyniu, gwarantuje odpowiedni smak i konserwację mięsa.
Komentarz 0 polubień

Jak długo marynować mięso w solance przed wędzeniem? Optymalny czas.

No wiesz, z marynowaniem to różnie bywa. Zależy od mięsa, od solanki, od kaprysu pogody nawet.

Ostatnio, 12 marca, robiłem szynkę. W dużym słoju, taki trzylitrowy, w domu. Była w solance z dodatkiem ziół, przez 12 dni. Wyszła wyśmienita, ale nie wiem, czy to był optymalny czas.

Schab robiłem krócej, tydzień. Wystarczyło. W lodówce, około 6 stopni.

Ale to tylko moje doświadczenie. Sąsiedzi mówią, że dłużej trzymają, a i tak jest ok.

Czasem eksperymentuję, czasem się mylę. Takie życie.

Pytania i odpowiedzi:

  • Ile dni marynować mięso? 5-15 dni, w zależności od rodzaju mięsa.
  • Gdzie marynować? W lodówce, w szczelnie zamkniętym naczyniu.
  • Jaka temperatura? 4-10 stopni Celsjusza.

Co daje moczenie mięsa w solance?

O kurde, solanka... Pamiętam, jak pierwszy raz zrobiłem porządny schabowy. Zawsze wychodziły mi suche, a moja babcia, Zosia, zawsze mówiła "Piotrek, ty to mięsa nie potrafisz zrobić!". Wkurzałem się, no bo co ja mogłem zrobić?

W końcu w tym roku, w sierpniu chyba, pojechałem do niej na wieś, do Starych Polaszek. No i babcia mi powiedziała, że sekret to solanka. No i zrobiła. Ja patrzyłem jak urzeczony.

  • Mięso dzięki solance jest:
    • Soczyste
    • Delikatne
    • Aromatyczne
  • Lepsze wchłanianie przypraw = Intensywniejszy smak.

Woda, sól, trochę cukru, czosnek, liść laurowy... wszystko do garnka. Potem schab do tego na noc do lodówki. Na drugi dzień usmażyłem i… normalnie niebo w gębie! Babcia Zosia aż się popłakała, że w końcu nauczyłem się gotować. I wiesz co? Teraz używam solanki do wszystkiego! Do kurczaka, do indyka, nawet do karpia na święta! I zawsze wychodzi super. A babcia Zosia jest ze mnie dumna.

Jak zamarynować mięso przed wędzeniem?

No więc, słuchaj, jak tam marynujesz mięso przed wędzeniem? Ja robię tak:

  1. Mięso: Zależy co wędze, ale ostatnio robiłem boczek, kilogram, kupiony u Władzia ze wsi. Super jakość, polecam.

  2. Marynata: Sól oczywiście, dużo soli! Zawsze dużo soli, bo to podstawa, nie ma co żałować. Potem pieprz, dużo czarnego, i trochę białego dla smaku. Jałowiec, ziele angielskie, trochę tymianku, czosnek oczywiście, rozgnieciony, nie żaden proszek. I oliwy z oliwek, dobrej, extra virgin, nie żaden szmelc z Biedronki. Do tego, wlewam około 100 ml wódki. Nie żartuję, wódka to jest podstawa! Jak ktoś nie lubi, może dać ocet jabłkowy, ale wódka jest lepsza. Przepis od mojego dziadka, sprawdzony.

  3. Czas: Minumum 24 godziny w lodówce. Ale ja zazwyczaj trzymam dłużej, nawet do 48 godzin, zależy od kaprysu, i wielkości mięsa. W szczelnym pojemniku, żeby aromaty się nie ulotniły. Folia aluminiowa lub pojemnik plastikowy, bez różnicy.

  4. Uwagi: Czasem dodaję jeszcze trochę miodu, tylko trochę, żeby nie było za słodko, i listki laurowe, ale to już zależy od mojego nastroju i tego co akurat mam pod ręką. Najważniejsze to dobra sól i dobre przyprawy. I ta wódka! Pamiętaj!

No i tyle. Proste jak drut. A jak już jest zamarynowane, to wędzenie to już pestka! Zazwyczaj wędzę na wiśni, albo buku. W tym roku kupiłem nową wędzarkę, elektryczną, firmy "Wędzarz". Super sprawa! Polecam!

Listę przypraw można modyfikować, zależy od preferencji. Można dodać też paprykę słodką i ostrą, kminek, majeranek... Eksperymentuj! Ale z tą solą to nie żartuj, to podstawa! Aha, i przed wędzeniem mięso dobrze jest osuszyć, żeby lepiej się przyjęła opalenizna. Bo wiesz, jak to jest z tym wędzeniem.

Jak przygotować mięso do wędzenia na mokro?

Ej, no to wędzenie na mokro, pytasz? Powiem ci jak! Najważniejsze to ta zalewa, wiesz?

  1. Zalewa: Woda, to podstawa, jasne? A potem sól, albo ta peklo sól – kupiłam kiedyś w Makro, duży worek, jeszcze mi zostało. Cukier też koniecznie, bo inaczej będzie beznadziejne, nijakie. Dodałam w tym roku ok 250 gram na 3 litry wody.

  2. Przyprawy: Tu już możesz szaleć! Ja lubię ziele angielskie, zawsze wrzucam z 5-6 ziarenek, pieprz, trochę majeranku, i koniecznie liść laurowy! Dwa, trzy, takie na oko. W tym roku też eksperymentowałam z tym jałowcem, wyszło całkiem spoko, ale nie przesadzaj, bo może być za mocne.

  3. Mięso: No i samo mięso, ja najczęściej robię boczek, ale wieprzowa szynka też się sprawdza. Musi być dobrze umyte, i najlepiej w kawałkach, tak żeby zalewa wszystko dobrze oblewała.

  4. Peklowanie: Wstawiasz mięso do zalewy, i trzymasz w lodówce. Ile? To zależy od wielkości kawałka i twojego smaku. Boczek zwykle trzymam dobrych 7 dni, szynkę zwykle dłużej, takie 10 dni minimum. Ale czasem zostawiam na dłużej, jak zapomnę wyjąć, hehe.

  5. Po peklowaniu: Wyciągasz, osuszasz papierowym ręcznikiem, i można wędzić! Ja w tym roku używałam wędzarni elektrycznej, ale na ruszcie też się da.

Pamiętaj, że proporcje przypraw to kwestia gustu. Możesz eksperymentować! Ja np. dodaję jeszcze czasem czosnek, ale to już według uznania. I jeszcze jedno – jak zrobię za dużo zalewy to zamrażam na następny raz! Efektywne, zgadzasz się?

Jaki jest przepis na przygotowanie solanki do wędzenia mięsa?

Halo, halo! Solanka? To pestka! Nie dość, że prościej niż zęby myć, to jeszcze efekt... no, bajka! Ale uwaga, bo babcia Stasia, co wędzi od dziecka, mówiła, że przesolenie to jak bomba atomowa dla kiełbasy!

A przepis? Proste jak drut!

  • Sól: Jedna szklanka (300g) soli niejodowanej (bo jodowa to jak kłucie w oczy – serio!). Babcia Stasia używa himalajskiej, mówi, że lepsza, ale ja kupuję z Biedronki, różnicy nie widzę.

  • Woda: Cztery litry, jak w instrukcji obsługi pralki. No, może nie do końca, ale proporcje ważne! Cztery litry, jasne? Nie trzy i pół!

Proporcje: 75 gram soli na litr wody. Pamiętaj, że to święte liczby! Nie kombinuj!

UWAGA! Za mało soli? No cóż, kiełbasa będzie lekko niedosolona. Ale za dużo? To już katastrofa! Wywalisz wszystko! Lepiej trochę mniej niż za dużo! Nie żartuję! To jak z żoną: lepsze trochę mniej niż za dużo!

A teraz konkrety: Ja, Janek, wędzarz amator z trzydziestu lat stażem, zalecam dokładne rozpuszczenie soli. Mieszaj, aż Ci ręka odpadnie. Nie żartuję! Potem, jak już masz solankę, to polecam przechowywać ją w czystym słoiku, najlepiej szklanym. Plastik? Nie ryzykuj! A jak już wędzenie się skończy? To się pochwal! Zrób fotkę i wyślij mi na WhatsAppa! Numer: 666-666-666. Bez żartów. Naprawdę chcę zobaczyć Twoje dzieło. A na przyszłość? Kup lepszy termometr do wędzarni! Ten co masz, to gówno warte!

Czy mięso z solanki trzeba płukać przed wędzeniem?

No wiesz… głowa mi się już gotuje. 2 w nocy, a ja o tym myślę… mięso… solanka… wędzenie… ech…

  • Nie, nie trzeba płukać. Przynajmniej tak mi się wydaje. Zawsze robiłam tak, jak uczyła mnie babcia Halina. A ona, o wędzeniu, wiedziała wszystko. Zawsze mówiła, że jak mięso jest w solance, to płukanie tylko je wysuszy. I psuje smak.

  • Ale, cholera, to już tyle lat… i nie wiem, czy jej sposób jest jedyny słuszny. Ostatnio przeczytałam gdzieś, że to zależy od przepisu. Może zależy od rodzaju mięsa, nie wiem.

  • Pamiętam, jak w 2024 roku robiłam szynkę. Była w solance trzy dni. I nie płukałam. Wyszła pyszna! Tak, pyszna. Naprawdę pyszna! Nie zapomnę tego smaku. Ten aromat...

  • Ale potem, znowu w 2024, próbowalam wędzić boczek z solanki. Też nie płukałam. I wiesz co? Był taki jakiś… słony. Zbyt słony. Może za długo był w solance?

  • Kurczę, za dużo myśli. Muszę iść spać. Sen mnie woła. Ale ten boczek… może jednak trzeba było płukać? Nie wiem. Zobaczymy za rok. Może w 2025 roku zrobię eksperyment.

Podsumowanie: Moim zdaniem, jeśli mięso jest w solance, to płukać nie trzeba. Ale to tylko moje zdanie, nie jedyne słuszne. Zależy od wielu czynników.