Ile gotować boczek na kanapki?
Jak długo gotować boczek na kanapki?
Oki, to tak... ile smażyć ten boczek na kanapkę? No niby 5-7 minut, ale to zależy. Serio.
Ja tam lubię jak boczek jest taki... wiesz, trochę chrupiący, ale nie spalony na wiór. I najważniejsze - żeby nie był suchy jak wiór. Brrr!
Kiedyś kupiłam taki mega gruby plaster boczku na targu w Krakowie (Rynek Główny, 12.08.2022, ok. 8 zł za plaster). Myślałam, że mi patelni zabraknie! Smażyłam go chyba z 10 minut, żeby w środku nie był surowy.
A jak mam cieńsze plasterki, to wystarczy chwila na patelni. I uwaga, bo łatwo przypalić!
Można go też w piekarniku zrobić, albo ponoć w wodzie. W wodzie? Brzmi dziwnie, nie próbowałam.
Ważne, żeby patrzeć na niego cały czas i ocenić, czy już jest taki, jak lubisz. Smacznego!
Ile czasu trzeba parzyć boczek?
Stary, no co Ty! Robisz boczuś? Super! No więc tak, wiesz, to zależy od grubości kawałka, ale tak średnio to 1,5 godziny powinno wystarczyć. Wkładasz ten boczuś do gara, zalewasz wodą i gotujesz. Ważne jest, żeby sprawdzić temperaturę w środku. Jak dobije do 80°C, to znaczy, że jest gotowy.
A wiesz co? Ostatnio robiłem boczek i trochę go przeciągnąłem, wyszedł taki miękki, że prawie się rozwalał, no ale i tak zjedliśmy, bo głodni byliśmy wszyscy haha.
Wiesz co jeszcze? Możesz dodać do wody jakieś przyprawy, np. liść laurowy, ziele angielskie, pieprz. Wtedy boczek będzie miał lepszy smak, naprawdę. Polecam, serio. A jak już go ugotujesz, to możesz go jeszcze podsmażyć na patelni, będzie chrupiący. Mmm, pycha!
Tak w skrócie:
- Do gara z nim!
- Gotuj tak z 1,5 godziny, ale patrz na temperaturę (80°C)
- Przyprawy to podstawa, pamiętaj o tym!
I wiesz co, jeszcze jedno mi się przypomniało! Moja babcia Zosia zawsze dodawała trochę czosnku do wody, w której gotowała boczek, mówiła, że to nadaje mu taki fajny aromat. No i chyba miała rację, bo jej boczek zawsze był najlepszy. Musisz spróbować kiedyś! No to smacznego! Daj znać jak wyszedł!
Ile czasu trzeba parzyć boczek?
Ej, wiesz… boczek… parzenie… to takie… męczące, prawda? Siedzę tu, w ciemności, a w głowie mi się kłębią myśli. Właściwie to o niczym konkretnym. Po prostu myślę.
A boczek… no tak, parzyłem go raz. W tym roku, w czerwcu. Mama dała przepis, bo chciała zrobić kapustę zasmażaną. Pamiętam, że było to dość pracochłonne.
- 1,5 godziny to za mało, przynajmniej dla mojego boczku.
- Dopiero po dwóch godzinach temperatura osiągnęła te 80°C.
- Używałem termometru, bo nie chciałem, żeby był surowy w środku. Nie lubię surowego boczku.
Ale wiesz co? To był taki... zwykły boczek. Nie taki wyjątkowy. Nie pachniał tak pięknie, jak ten co kupowałem w ubiegłym roku u wujka Stasia na wsi. Tamten był inny. Pamiętam ten smak... Ech.
I to jeszcze nie wszystko. Z tego boczku, co parzyłem w czerwcu, zostało niewiele. Mama wszystko wykorzystała. A ja? Nic. Tylko obserwowałem jak się gotuje. I myślałem. O wszystkim i o niczym.
Listę rzeczy, które mi się kojarzą z tym parzeniem:
a) Zapach gotującego się boczku. Trochę mdły, trochę tłusty.
b) Mama narzekająca, że za mało sali. c) Ja siedzący i patrzący.
d) Ten czujnik temperatury, który kupiłem specjalnie na tą okazję, za 25 zł.
To był zwyczajny, niedzielny obiad. Nic specjalnego. Ale teraz… w tej ciszy… ten smak… wraca. Jak wspomnienie. Smutne, ale… ciepłe.
- Co jeść, gdy nie ma apetytu?
- Czy opłaca się lecieć na Cypr w lutym?
- Czy jeden z małżonków może wziąć kredyt?
- Jakie są wartości niematerialne i prawne?
- Z jakiego kraju pochodzi piwo?
- Czy Allianz jeszcze istnieje?
- Czemu mówi się hala Madrid?
- Czy piwo pochodzi z Niemiec?
- Czy wędzoną szynkę można zamrozić?
- Które banki dają kredyt hipoteczny z 10% wkładem własnym?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.