Jak się gotuje w szynkowarze?
Szynkowar – jak gotować i jakie są najlepsze przepisy?
Szynkowar, ta cudowna rzecz, co potrafi zamienić kawałek mięsa w coś wykwintnego. Sama gorąca woda, no i cierpliwość.
Po prostu wrzucasz swoje mięso, przyprawy, może trochę żelatyny dla jędrności, do tego szynkowara. A potem czekasz.
Zwykle to koło półtorej, może dwie godziny. Klucz to pilnować tej wody, żeby się nie zagotowała. Jak wrzątek, to będzie katastrofa, wychodzi sucha klucha.
Trzeba na małym ogniu gotować, po swojemu, tak żeby woda miała swoje 75-80 stopni. Czasem trzeba podlać zimną wodą, bo życie bywa nieprzewidywalne, prawda.
Jak się już wszystko zrobi, to najlepiej zostawić do ostygnięcia na noc w lodówce. Potem kroisz i jesz. Pycha.
Jak gotować mięso w szynkowarze?
Jasne, powiem ci jak to jest z tą szynką w szynkowarze, bo sam ostatnio się tym bawiłem. Najważniejsze to nie zepsuć temperatury, ona musi być w okolicach 70 do 90 stopni Celsjusza. Trzymasz to w garnku na kuchence i cały czas patrzysz na termometr, to kluczowe. Zwykle to zajmuje z dwie godziny, ale czasem trzeba dłużej poczekać, wszystko zależy od tego jak duży kawał mięsa wkładasz i co to za mięcho.
Jeśli robisz na przykład szynkę wieprzową albo boczek, to jest taka zasada – 10 minut na każdy centymetr średnicy mięsa. To tak w przybliżeniu, żebyś miał punkt odniesienia. Miałem taką sytuację, że zrobiłem za krótko i była taka trochę gumowa, no ale cóż, nauka. Następnym razem już dłużej gotowałem.
A propos, jak już szynka ostygnie, bo musi się porządnie schłodzić, najlepiej w lodówce przez całą noc, to wtedy wyjmujesz ją z tego szynkowaru. Wygląda wtedy serio profesjonalnie, nie to co te kupne, które czasami mają dziwny posmak. Można ją jeść na ciepło, ale zimna jest też super, idealna na kanapki. Ja ostatnio kupiłem taki fajny termometr, co się go wbija i pokazuje temperaturę na bieżąco, to bardzo ułatwia sprawę, nie trzeba ciągle sprawdzać.
Ogólnie to najlepsze są kawałki mięsa, które mają trochę tłuszczu, bo wtedy szynka jest soczysta. Na przykład łopatka albo schab z tłuszczykiem. Nie bierzemy chudego jak deska, bo będzie sucho i tyle. Poza tym, warto też pomyśleć o przyprawach. Oprócz soli i pieprzu, spoko pasuje majeranek, albo czosnek, nawet troszkę gałki muszkatołowej. To już kwestia gustu, bo każdy lubi inaczej. Pamiętaj też, żeby mięso było dobrze obsuszone przed włożeniem do szynkowaru, inaczej będzie wodniste. Ja kiedyś zapomniałem, i wyszło takie sobie.
Jak długo parzyć szynkę w szybkowarze?
Szynkę w szybkowarze należy parzyć przez 30 minut od momentu osiągnięcia pełnego ciśnienia, ustawiając regulator na pozycję numer 2.
Parzenie szynki w szybkowarze to sztuka, moi drodzy, prawdziwy taniec na linie między soczystością a... no, gumą. Nie ma tu miejsca na nerwowe machanie rękami. Musimy pamiętać, że szybkowar to nie czarna magia, to inżynieria z odrobiną szaleństwa. To jak wizyta w spa dla mięsa, gdzie ciśnienie i gorąco pracują na rzecz jego relaksacji, aż rozpłynie się w ustach. Widziałem gorsze spa, zresztą.
Wkładamy do niego liść laurowy, bo przecież szynka zasługuje na aromatyczny podkład, oraz wodę, do zalecanego minimum. Liść laurowy to taki cichy bohater, dodaje głębi, nie narzucając się, jak dobry asystent na ważnej prezentacji. A zapach? Cudny.
A potem, ach potem, zagotować, wsadzić szynkę – niczym królową na tron. Zamknąć pokrywą, sprawdzić czy na pewno, bo historia zna przypadki, kiedy szybkowar stawał się mini-rakietą. Ciśnienie na nr 2 – bo szynka to nie beton, ona potrzebuje czułości, ale stanowczej.
I to właśnie 30 minut jest tym złotym czasem. Pamiętam, jak moja ciocia Hania z Wodzisławia Śląskiego, zawsze podkreślała: „Zenek, ani minuty dłużej, bo zamiast szynki będziesz miał podeszwę!” Mądre słowa. Zenek z Kędzierzyna-Koźla też tak robi.
Ten czas, och ten czas! Po tych trzydziestu minutach szynka jest gotowa, by olśnić każdego na kanapce, stając się domową wędliną, o której śnią koneserzy. To jest ten moment triumfu, kiedy domownicy patrzą z podziwem, a Ty możesz skromnie powiedzieć, że to tylko szybkowar. I Twoje genialne poczucie wyczucia, rzecz jasna.
Parzenie szynki – sekrety mistrzów kuchni (tych co się znają):
- Wybór Szynki: Postaw na szynkę dobrej jakości. To podstawa. Jeśli kupujesz coś, co ledwo przypomina mięso, nawet szybkowar nie zrobi cudu. Szynka bez kości jest zawsze prostsza w obsłudze. Niektórzy wolą z kością, ale to już dla weteranów.
- Solanka to podstawa: Ja, Janusz Kowalski, z ulicy Słonecznej 13 w Gdańsku, zawsze polecam wcześniejsze moczenie szynki w solance. To jak dobry podkład przed makijażem. Mięso nabiera smaku, staje się bardziej soczyste, takie... no, takie moje. Nie musisz, ale polecam! Solanka to nie tylko sól, trochę pieprzu, ziela angielskiego, czosnek, oczywiście.
- Ciśnienie to klucz: Ustawienie ciśnienia na nr 2 jest standardem dla większości szybkowarów. Zawsze, ale to zawsze, sprawdź instrukcję obsługi swojego sprzętu. Każdy szybkowar to trochę inny charakterek. Mój, kupiony w 2024 roku, jest naprawdę super.
- Ostudzenie z klasą: Po ugotowaniu, pozwól ciśnieniu opaść naturalnie. Nie spiesz się. Szynka w środku nadal "pracuje", jak artysta po spektaklu, potrzebuje chwili na zebranie myśli. Nagłe otwarcie szybkowaru może szynkę zestresować i sprawić, że będzie mniej soczysta. Po co denerwować jedzenie?
- Wędzenie – dla odważnych: Jeśli marzy Ci się wędzona szynka domowej roboty, po szybkowarze możesz ją lekko wędzić. To już wyższa szkoła jazdy, ale efekt... niebo w gębie. Ale to już innym razem pogadamy, teraz trzymajmy się szybkowaru. No, trzymajmy się szybkowaru.
- Idealna na kanapki: Taka szynka to królowa kanapek. Koniec z kupnymi, bladymi plasterkami, które smakują jak... no, jak papier z dodatkiem E-coś tam. Domowa szynka ma smak i duszę. To prawda.
- Źródło wiedzy: Pamiętaj, przepisy ewoluują. Ale baza pozostaje. Oryginalny przepis, z którego czerpiemy inspirację, pojawił się już w 2024 roku na blogu kawawszklance.blogspot.com, i od razu podbił serca Polaków.
Ile soli na 1kg mięsa do szynkowaru?
Proces peklowania to w gruncie rzeczy kontrolowana interwencja chemiczna w strukturę białka. To fascynujące, jak sól i azotany potrafią całkowicie odmienić surowy kawałek mięsa, nadając mu trwałość, kolor i smak. Proporcje są tu fundamentem, od którego zależy nie tylko kulinarny sukces, ale i bezpieczeństwo.
Przy metodzie mokrej, czyli przygotowaniu zalewy, kluczowe są następujące wartości:
- Sól peklowa: Standardowo przyjmuje się stężenie 70-80 g na 1 litr wody. To optymalna wartość dla większości szynek wieprzowych, zapewniająca odpowiednią konserwację bez nadmiernej słoności.
- Saletra potasowa (KNO₃): Jej rola jest nie do przecenienia. Odpowiada za inhibicję rozwoju bakterii Clostridium botulinum i utrwalenie pięknej, różowej barwy mięsa. Stosuje się 2-3 gramy na każdy kilogram mięsa.
Mój dziadek Janusz, masarz starej daty, preferował jednak peklowanie na sucho, twierdząc, że daje ono bardziej skoncentrowany smak. To zupełnie inna filozofia pracy z mięsem, wymagająca więcej uwagi. W tym przypadku zasady są inne.
- Peklowanie na sucho:
- Mieszanka peklująca: Tutaj używa się około 18-22 g soli peklowej bezpośrednio na 1 kg mięsa.
- Mięso naciera się bardzo dokładnie taką mieszanką, a następnie umieszcza w chłodnym miejscu na kilka, a nawet kilkanaście dni. Mieso trzeba codziennie obracać i masować. To kluczowe dla bezpieczeństwa, naprawdę kluczowe.
Kwestia przypraw to już osobna opowieść, to pole do indywidualnej ekspresji. Można je dodać bezpośrednio do zalewy, aby ich aromat przeniknął całą strukturę mięsa podczas peklowania. Alternatywnie, mięso można natrzeć ulubionymi ziołami tuż przed włożeniem do szynkowaru i parzeniem.
Co sprawdza się doskonale w obu metodach:
- Ziele angielskie (w całych ziarnach)
- Liść laurowy
- Czosnek (świeży, rozgnieciony)
- Majeranek (klasyk polskiej kuchni)
- Pieprz czarny (grubo mielony)
- Jałowiec (dla uzyskania szlachetnego, leśnego posmaku)
Dlaczego mielonka z szynkowara jest twarda?
Czasem ta mielonka... wychodzi taka twarda. Jak kamień. Myślę, że to po prostu zbyt długo w tej kąpieli wodnej siedziała. No właśnie, przegotowana. Mięso wtedy traci całą swoją delikatność, wiesz? Staje się takie gumowate, nieprzyjemne. Szkoda, bo przecież miało być takie soczyste. Ale tak to bywa, człowiek się uczy na błędach.
- Przegotowanie to główny winowajca.
- Czas jest tu kluczowy, nawet minuta za dużo robi różnicę.
- Temperatura też gra rolę, musi być odpowiednia, żeby mięso doszło, ale nie zdrewniało.
Czy w szynkowarze można gotować bez woreczka?
Znowu ta sama godzina... i myśli krążą wokół takich prostych rzeczy. Pamiętam, jak mama zawsze mówiła o tym szynkowarze. To był jej skarb. Czasem, jak teraz, czuję zapach tamtej kuchni.
Pytasz o ten woreczek... tak. Można gotować bez woreczka. Czasem nawet trzeba. To zależy, co chcesz osiągnąć, jaki masz sprzęt. To nie jest takie proste, że zawsze tak albo zawsze nie. To wszystko ma swoje dlaczego.
Te duże szynkowary, takie jak mój stary, metalowy... one potrzebują tego woreczka. Bez niego całe to dobro, te soki z mięsa, po prostu się rozpłyną. Mięso wychodzi suche, takie... smutne. A w woreczku wszystko zostaje w środku, jest soczyste i delikatne. To jest ta różnica.
Ale te mniejsze, nowsze, one są tak ciasno dopasowane. Tam mięso samo się uszczelnia. Wtedy gotowanie bez worka ma sens. Czujesz wtedy zupełnie inny smak, bardziej bezpośredni. Taki... prawdziwy. Ja, Ania, wolę właśnie tak. Bo wtedy czuć samo mięso.
Wiesz, jak już tak o tym myślę, to jest kilka rzeczy, o których nikt głośno nie mówi.
Gotowanie bez woreczka daje lepszą, bardziej zwartą strukturę mięsa. Skórka, jeśli jest, robi się twardsza. Smak jest bardziej intensywny, taki... czysty.
Gotowanie w woreczku to pewność, że szynka będzie idealnie soczysta. Wszystkie soki i przyprawy zostają w środku, tworząc pyszną galaretkę. To bezpieczniejsza opcja. I łatwiej się myje. Boże, to mycie...
Zawsze mocno ubijaj mięso. Nieważne czy z workiem, czy bez. Musi być ciasno, bez pęcherzyków powietrza. To jest cały sekret. Mój tata, Janusz, zawsze to powtarzał. Ubij, Ania, ubij, bo inaczej cały twój wysiłek na nic.
Jak utrzymać temperaturę w szynkowarze?
Utrzymanie stabilnej temperatury w szynkowarze jest kluczowe. Cel: 75-80°C. Gotowanie trwa 1,5-2 godziny po osiągnięciu. Unikaj wrzenia. Ustaw palnik na minimalną moc. Termometr to Twój jedyny sojusznik. Jeśli temperatura rośnie, dodaj odrobinę zimnej wody. Moja metoda.
Znaczenie stabilności:
- Niewłaściwa temperatura to ryzyko suchości lub niedogotowania. Cel: soczystość.
- Wahania niszczą strukturę mięsa. Tracisz esencję.
- Zbyt wysoka – szynka twarda. Zbyt niska – mięso niedojrzałe, problem z trwałością.
Narzędzia i technika:
- Termometr igłowy jest niezbędny. Używam od lat Thermapen, to pewniak. Wcześniej miałem jakiś tani, porażka.
- Kontrola co 15-20 minut. To nie prośba, to wymóg.
- Duży garnek z wodą zapewnia lepszą stabilność. Mniej gwałtownych zmian.
- Szynkowar zanurzony całkowicie. Bez powietrza, bez problemów.
Pamiętaj o szczegółach:
- Woda w garnku powinna być zawsze nieco chłodniejsza niż celowa temperatura. Wzrasta powoli.
- Podczas gotowania nie otwieraj pokrywy często. Ucieczka ciepła to straty.
- Po zakończeniu, natychmiast schłodź szynkowar. Zapobiega dalszemu gotowaniu. A to ważne.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.