Czy koszt kredytu to odsetki?

1 wyświetlenia

Koszt kredytu to więcej niż tylko odsetki. Obejmuje on całkowitą kwotę do zapłaty, wliczając w to odsetki, prowizje, opłaty za prowadzenie rachunku i inne ewentualne koszty. Kwota kredytu to natomiast suma faktycznie otrzymanych pieniędzy.

Sugestie 0 polubienia

Czy koszt kredytu to tylko odsetki? No na litość boską, kto tak myśli?! Przecież to jakby powiedzieć, że cena samochodu to tylko cena za blachę i silnik, zupełnie pomijając wszystko inne! Pamiętam, jak kupowałam swój pierwszy samochód, używany oczywiście, bo na nowy mnie nie stać. Myślałam, że tylko te odsetki mnie bolą… a tu nagle bum! Prowizja za udzielenie kredytu, opłata za ubezpieczenie, jeszcze jakieś dziwne opłaty… czułam się jak w jakiś szalonym rajdzie kosztowym, gdzie na każdym zakręcie czekała nowa, nieoczekiwana opłata.

Kwota kredytu, ta “czysta” suma, to tylko część prawdy. To tak jakby powiedzieć, że kupiłam kilogram jabłek za 5 złotych, a potem okazało się, że muszę jeszcze zapłacić za woreczek i za dowóz. No bez jaj! Całkowity koszt kredytu to suma wszystkich wydatków, odsetek, prowizji, opłat za prowadzenie rachunku, za wszystko. A ile to dokładnie jest? Znam ludzi, którzy na samą myśl o tych wszystkich kosztach dostają palpitacji. Jeden mój znajomy, brał kredyt na remont, wydawało mu się, że już wszystko obliczył… a potem okazało się, że doliczyli mu jeszcze opłaty za ubezpieczenie, których nie uwzględniał. Niemal wpadł w panikę, bo różnica była spora, naprawdę spora!

Czy to jest uczciwe? No nie wiem… czuję się czasem oszukana systemem, tym ukrywaniem kosztów, tym drobnym druczkiem. Myślę, że ludzie powinni być lepiej informowani, a banki powinny być bardziej transparentne. Ile razy słyszałam o “niewielkiej” prowizji, która potem okazywała się całkiem sporym wydatkiem. A kto to dokładnie sprawdza, czy wszystko się zgadza? Ja sama straciłam kiedyś sporo czasu na rozszyfrowywaniu tych wszystkich opłat, a ile osób po prostu się poddaje, nie wnikając w szczegóły, bo nie rozumie? Wkurza mnie to strasznie. Trzeba naprawdę bardzo uważnie czytać umowę kredytową, bo nawet kilkadziesiąt złotych różnicy na miesiąc to w skali lat robi wielką różnicę. Nie wiem, może lepiej wziąć mniejszy kredyt, nawet jeśli trzeba dłużej oszczędzać? Może tak będzie lepiej…