Jaka jest maksymalna wysokość prowizji od kredytu?

0 wyświetlenia

Maksymalna wysokość prowizji od kredytu nie jest osobno określona. Ustawa antylichwiarska limituje całkowite pozaodsetkowe koszty kredytu (w tym prowizję) do 45% kwoty kredytu. Oznacza to, że suma wszystkich opłat dodatkowych, wliczając prowizję, ubezpieczenia i inne, nie może przekroczyć tej wartości. Prowizja stanowi zatem część tej 45% pułapu, a jej wysokość zależy od decyzji banku, lecz musi mieścić się w tym limicie wraz z pozostałymi kosztami.

Sugestie 0 polubienia

Jaka jest maksymalna wysokość prowizji od kredytu? Ech, to pytanie… przeszywało mnie jak nóż, kiedy brałam swój pierwszy kredyt. Pamiętam, że czułam się kompletnie zagubiona w tym gąszcz papierów i drobnego druku.

No i co się okazało? Nie ma jakiejś magicznej, konkretnej liczby! Nie ma tabliczki z napisem “maksymalnie tyle i kropka”. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Bo niby ustawa antylichwiarska niby coś tam ogranicza, prawda? Do 45% kwoty kredytu, całkowitych kosztów pozaodsetkowych. Brzmi mądrze, ale w praktyce…

To znaczy, że prowizja jest częścią tych 45%, razem z ubezpieczeniami, opłatami za prowadzenie konta, za to, za tamto… Sama prowizja sama w sobie nie ma limitu, rozumiesz? To tak jakby powiedzieć, że możesz zjeść maksymalnie 5 ciastka, ale nie mówi się ile z tego może być sernika, a ile szarlotki. Możesz zjeść same szarlotki, ale wtedy sernika już nie będzie.

Pamiętam jak koleżanka wzięła kredyt i okazało się, że prowizja pochłonęła prawie połowę tego 45% limitu. A to przecież tylko prowizja! Bez sensu. Wściekłam się, bo czułam, że zostałam… oszukana, chociaż formalnie wszystko było w zgodzie z prawem. Czy to fair? Nie wiem. Sama się zastanawiam do dzisiaj. Może powinnam była wtedy lepiej poszukać, porównać oferty…

Z tego co rozumiem, bank sam decyduje o wysokości prowizji, ale musi się mieścić w tym magicznym 45%. To jest takie… nieprecyzyjne, nie? Trochę jak gra w zgadywanki, tylko stawka jest wysoka. W moim przypadku, na szczęście, bank był rozsądny, ale nigdy nie wiadomo, na co trafi się następnym razem. Dlatego trzeba naprawdę uważnie czytać umowy, dopytywać się o wszystko, bo diabeł tkwi w szczegółach, a potem płakać nie ma nad czym.