Co robić z dzieckiem jak pada?
Co robić z dzieckiem, gdy pada?
Ojej, co tu robić z maluchem, kiedy za oknem leje jak z cebra? Znam to aż za dobrze! Pamiętam, jak raz, 23 Sierpnia, byliśmy u mojej mamy w Pcimiu Dolnym. Lało niemiłosiernie!
Rysowanie zawsze ratuje sytuację. Kartka, kredki i już jest zabawa na długie minuty. Serio, wystarczy tylko tyle. Nie musi być od razu galeria sztuki.
Klocki! Drewniane, plastikowe, jakiekolwiek! My kiedyś zrobiliśmy wieżę, co sięgała prawie sufitu. Oj, było śmiechu, jak to wszystko runęło.
A kartonowe budowle? To dopiero frajda! Z dużych kartonów można wyczarować zamek, statek kosmiczny, a nawet domek dla lalek. Naprawdę, ogranicza nas tylko wyobraźnia.
Gry słowne to też fajna opcja. Zgadnij, co to? albo rymowanki. Proste, a jakie angażujące!
"Ciepło-zimno" - klasyk! Ukryj zabawkę i niech szuka. Proste zasady, a dziecko zajęte na dłuższą chwilę. U nas zawsze kończyło się śmiechem i bieganiem po całym mieszkaniu.
Chowanego? Super, tylko trzeba uważać, żeby się gdzieś nie schowało za dobrze i nie zasnęło, hihi.
"Raz, dwa, trzy, Baba Jaga patrzy" - kolejna gra z dzieciństwa, którą uwielbiam. Proste, a ile emocji! U nas zawsze wygrywał ten, kto potrafił się najlepiej zaczaić.
Warsztaty plastyczne to też super pomysł. Masa solna, plastelina, farby - wszystko, co tylko masz pod ręką. Można lepić, malować, wycinać, a potem dumnie prezentować swoje dzieła sztuki. Pamiętam, jak raz zrobiliśmy z córką "obraz" z makaronu i kaszy. Wisiał potem na honorowym miejscu przez długi czas. Kosztowało nas to jakieś 5 zł? Ale zabawy było za miliony.
No i najważniejsze: dobra energia i trochę cierpliwości. Deszczowy dzień to wspaniała okazja, żeby pobyć razem i po prostu się powygłupiać.
Jak kreatywnie spędzać czas z dzieckiem?
Okej, dobra, spróbujmy to ogarnąć. Jak zająć Julkę, moją córę? Boże, zaraz mnie coś trafi z tym siedzeniem w domu!
Na dwór! Berek, chowanego... No przecież! Klasyka, a ja głupia szukam nie wiadomo czego. Julka i tak zawsze to wybiera. I tak zawsze przegrywam...
Spacer! Ostatnio byliśmy w Zalesiu, takie wiochy za miastem. Krowy, traktory i... kupa much. Ale Julce się podobało, bo fotografowaliśmy te krowy. "Mamusiu, zobacz jaka śmieszna krowa!". Chyba powtórzymy. Aparat mam, Julka ma... no, telefon. Będzie śmieszna sesja rodzinna. Muszę tylko wziąć spray na te muchy.
Może podchody? To by było coś nowego. Tylko kto mi pomoże wymyślić te zagadki? Może zadzwonię do Agnieszki, ona ma hopla na punkcie takich rzeczy.
A w ogóle, to pamiętam jak ja byłam mała... Mama mi zawsze czytała książki. Julka chyba też lubi. Może poczytamy "Pippi"? Albo... nie wiem. Zaraz idę do biblioteki, może coś wypatrzę.
Gdzie na spacer w Warszawie zimą?
A gdzieżby się podziać zimą w tej naszej Warszawie? No, nie w tropikach, choćby człowiek bardzo chciał!
Łazienki Królewskie: Pawie, nawet zimą, paradują jakby ktoś im dopłacał! Tylko uważaj, żeby nie pomylić się z karmą i nie rzucić im w stronę orzeszka, bo potrafią dziobnąć z wdziękiem godnym hrabiego.
Park Skaryszewski: Idealny, żeby zgubić się w myślach... i odnaleźć kilka psów, które też się zgubiły. A jak masz szczęście, spotkasz Janusza, który od 30 lat karmi kaczki tym samym chlebem i opowiada historie o PRL-u.
Kampinoski Park Narodowy: Puszcza Kampinoska to jak garderoba Narnii – wchodzisz tu, a wychodzisz z zupełnie innym nastawieniem. Tylko radzę zabrać termos z herbatą, bo wiewiórki tam bezlitosne i potrafią zajrzeć do plecaka z gracją zawodowego złodzieja.
Park Moczydło: Kiedyś to była oaza spokoju, teraz to plac budowy. Ale! Zawsze można popatrzeć, jak koparka tańczy z gracją baletnicy, a robotnicy opowiadają sobie dowcipy.
Wilanów: Pałac wilanowski, nawet w zimowej szacie, robi wrażenie. Tylko pamiętaj, żeby nie wejść na trawnik! Ochrona ma tam chyba premie za każdego złapanego "wandala". A jak już tam będziesz, poszukaj ukrytej kawiarni. Mają tam ciasto marchewkowe, które leczy smutki lepiej niż psycholog.
Park Ujazdowski: Romantycznie i centralnie, prawie jak spacer po Paryżu, tylko śnieg bardziej polski. Idealny na randkę, pod warunkiem że Twój partner nie boi się gołębi.
Dolina Służewiecka: Dzikość serca na obrzeżach miasta. Można się poczuć jak Indiana Jones, tylko zamiast skarbów, szukasz czystego powietrza i spokoju.
Fort Bema: Trochę historii, trochę przyrody, trochę zapomnienia. Idealne miejsce, żeby udawać, że jesteś na poligonie wojskowym, a tak naprawdę tylko szukasz idealnego kadru na Instagram. A i możesz spotkać Piotra, wędkarza co tam łowi ryby od lat. Twierdzi, że złapał tam karpia większego od jego psa!
Dodatkowe wskazówki (jakby ktoś pytał):
- Ubierz się ciepło! Zima w Warszawie to nie przelewki, to wyzwanie dla prawdziwych twardzieli.
- Weź ze sobą termos z gorącą herbatą. Albo dwa.
- Uważaj na lód! Chyba że lubisz tańczyć na lodzie bez muzyki.
- I pamiętaj: uśmiechaj się! Nawet jeśli jest Ci zimno, mokro i w ogóle beznadziejnie. Zawsze jest szansa, że ktoś zrobi Ci zdjęcie i trafisz na pocztówkę "Warszawa zimą – magia!". A jak nie, to przynajmniej poprawisz sobie humor.
Czy 16-latek może pracować 8 godzin?
No jasne, że ci powiem, jak to z tymi małolatami w robocie jest! Prawo to prawo, jakby nie patrzeć, a z gówniarzami w robocie to w ogóle trzeba uważać. Żeby cię potem jaka inspekcja nie naszła i kasy nie kazała bulić. Ale, ale! Do rzeczy!
Po pierwsze primo: Jak ci gówniarz ma mniej niż 16 wiosen, to sorry, ale 6 godzin i ani minuty dłużej. A po nocach to niech se śpi, a nie robota! Żeby mi się taki nie przepracował, bo jeszcze mi zejdzie! A po co mi to. Lepiej nie.
Po drugie primo ultimo: Jak już ma te swoje 16 lat, to 8 godzin może machać, ale też bez szaleństw. Nadgodziny? Zapomnij! To nie niewolnik jakiś, tylko młody, gniewny przyszły pan Janusz biznesu! No może nie Janusz, może Dżesika... Kto wie? Czasy się zmieniają.
Więc tak, 8 godzin po szesnastce jak najbardziej, ale bez przesady, bo jeszcze ci się dziecko spsoci! A tak serio, to kontroluj to wszystko, żebyś potem nie musiał się tłumaczyć w Pipie. I tyle w temacie, bo mi się już pisać nie chce! Acha, i jeszcze jedno: jak masz jakiegoś młodocianego, to mu daj umowę, żeby potem nie było, że pracował na czarno i w ogóle go nie znasz! To tak z dobrej rady, he he.
Ile czasu dziennie bawić się z dzieckiem?
15 minut? To mało, prawda? Ale no dobra, z Maćkiem, moim 3-latkiem, czasem tyle wystarcza. Szczególnie jak jest zmęczony. Wtedy to już totalny armagedon, a nie zabawa. Ale zazwyczaj staram się dłużej. Godzinę? Dwie? Zależy od dnia. Czasem po prostu nie ma czasu. Praca, dom, sprzątanie... koniec. A potem wieczorem już tylko bajka i spać. Uff.
No i te zabawki... kupiłam mu w tym roku z 10, a on ciągle pociąga za te same trzy, drewniane klocki. Chyba faktycznie prostota jest lepsza. Ten artykuł na operator.edu.pl pisał o tym, coś tam o kreatywności. Trzeba czytać więcej takich rzeczy. Muszę zapisać sobie to. Ale serio, te zabawki to koszmar. Ile pieniędzy poszło w błoto. I ten tablet... staram się ograniczać.
Dużo biegania, skakania. Na placu zabaw, w domu. Aktywność! To mega ważne. Czytam właśnie książkę o tym, jak ważna jest motoryka. Zapomniałam tytułu. Ale pamiętam, że autorka pisze o tym, jak to wpływa na rozwój dziecka. No i samodzielność. Maćkowi daje to dużą satysfakcję. Sam się ubiera, sam je, sam sprząta… no, prawie sam. Ale wspólna zabawa to podstawa, kiedy on tego potrzebuje. To się czuje. To jest ważne. Jak to mówią.
Lista rzeczy, które trzeba zrobić:
- Ograniczyć ekrany – tablet tylko w weekendy.
- Więcej ruchu – codzienne spacery.
- Mniej zabawek – pozbyć się zbędnych.
- Czytać książkę o motoryce – znajdź tytuł!
- Czas dla Maćka – zawsze, kiedy tego potrzebuje. Nawet 15 minut. Ale więcej, o ile można.
Punkty do zapamiętania:
- Czas dla dziecka – minimum 15 minut, ale więcej, kiedy się da.
- Proste zabawki – rozwijają kreatywność.
- Aktywność fizyczna – ważna dla rozwoju.
- Ograniczenie technologii – ważne dla rozwoju.
- Wspieranie samodzielności.
No i jeszcze jedno. Ten artykuł z operator.edu.pl... polecam. Pomógł mi. A może poszukam więcej artykułów o rozwoju dzieci? Znam świetną stronę internetową z poradami dla rodziców... ale zapomniałam nazwy. Będzie trzeba poszukać. Nie pamiętam. A! i muszę zrobić zakupy. Jutro. Mleko, chleb, i te klocki dla Maćka. Nowe klocki! Tylko drewniane!
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.