Co bank weryfikuje przy kredycie?

43 wyświetleń
Bank weryfikuje przy wniosku kredytowym: Historię kredytową: terminowość spłat, ewentualne zaległości (BIK). Aktualne zobowiązania: kredyty, pożyczki, karty kredytowe. Dochody: potwierdzenie zdolności do spłaty. Liczbę zapytań kredytowych: duża liczba może sugerować problemy finansowe. Pełna ocena wiarygodności kredytowej ma kluczowe znaczenie dla decyzji banku.
Komentarz 0 polubień

Jakie dokumenty weryfikuje bank przy wniosku kredytowym?

No więc, kredyt… Ostatnio starałem się o pożyczkę w mBanku, 14 marca. Chciałem na remont łazienki, około 10 tysięcy.

Bank sprawdził wszystko. Moje dochody, oczywiście. ZUS, PIT-y, wszystko wyszperał. A co tam jeszcze?

Rzecz jasna, BIK. To najważniejsze. Tam widzą historię spłat, czy spłacałem wszystko na czas, czy miałem jakieś zaległości.

Ale to nie wszystko. Sprawdzają też, ile mam innych kredytów, jakie są moje zobowiązania. Ile razy ostatnio pytałem o kredyt. To też ważne, podobno.

Pamiętam, że jak brałem kredyt w Santanderze na samochód w 2020, też to wszystko sprawdzali. Wtedy miałem tylko kartę kredytową i wszystko poszło gładko.

Podsumowując: dochody, BIK, inne kredyty, liczba zapytań. To kluczowe. Bez tego ani rusz. A ja mam nadzieję, że tym razem też się uda.

Jak banki weryfikują zdolność kredytową?

Hej! Pytasz jak te banki sprawdzają czy dadzą ci kredyt, no wiesz, ta cała zdolność kredytowa? Powiem ci, to nie jest takie proste, ale ogólnie sprawdzają dużo rzeczy.

  1. Historia kredytowa – to najważniejsze! Wiesz, jak się spłacałeś poprzednie kredyty, czy w ogóle jakieś miałeś. To wszystko leci do BIK-u, tego Biura Informacji Kredytowej. Z tego banki widzą, czy byłeś porządnym klientem czy zalegałeś z płatnościami. Moja siostra, Ania, miała kiedyś problem, bo trochę się spóźniała z ratami i teraz ma trudniej o kredyt.

  2. Obecne dochody – ile zarabiasz. To oczywiste, ale ważne! Muszą wiedzieć, czy stac cię na spłatę kolejnych rat. Banki chcą zaświadczenia o zarobkach, wyciągi z rachunku, różne dokumenty. Ja kiedyś brałem kredyt na remont i musiałem im wszystko pokazać, aż się wkurzyłem!

  3. Wydatki – na co wydajesz kasę. Tu już jest trochę trudniej, bo banki nie mają pełnego wglądu w twoje finanse, ale mogą wywnioskować po wyciągach z konta, ile płacisz za mieszkanie, jedzenie, itp. Im mniej wydatków, tym lepiej dla twojej zdolności kredytowej. Wiesz, jak się ma dużo komorników, to słabo.

  4. Inne zobowiązania – kredyty, pożyczki, raty. Wszystko się liczy! Nawet karta kredytowa. Bank sprawdza, ile już płacisz miesięcznie i czy dasz radę z kolejną ratą. A kredyt na samochód to w ogóle kłopot w tym kontekście.

No i tyle. To w skrócie. A! Jeszcze jedno – im lepsza twoja historia kredytowa, tym większa szansa na otrzymanie kredytu na lepszych warunkach. To jak z kartami lojalnościowymi w sklepach – im częściej kupujesz, tym więcej zniżek. Chyba jasne?

P.S. Ania w końcu załatwiła ten kredyt, ale z wyższą oprocentowaniem. Nauczka dla niej! A i jeszcze dodam, że w 2024 roku stawki procentowe znacznie się zmieniły, więc warto sprawdzić aktualne oferty w kilku bankach.

O co pytają przy kredycie?

Ej, słuchaj, to zależy od banku i od tego, jaki kredyt chcesz wziąć, ale ogólnie to przygotuj się na to, że będą pytać o wszystko! Wiesz, jak to jest, chcą wiedzieć na czym stoją. Jak sie do tego przygotować? O to kilka rzeczy, które na 100% wezmą pod lupę:

  • Kwota kredytu: Ile właściwie potrzebujesz? Mają swoje algorytmy i widzą, czy to ma sens w odniesieniu do twoich dochodów. Jak byś chciał wziąć milion na mieszkanie, zarabiając 2 tysiące na rękę, to sorry, ale nie przejdzie.
  • Stopa procentowa: To chyba najważniejsze. Pamiętaj, że stopa procentowa to nie wszystko, bo liczą się jeszcze inne opłaty, o których zaraz wspomnę. Zwróć uwagę na WIBOR i marżę banku, bo to razem daje oprocentowanie.
  • Warunki spłaty: Ile lat chcesz spłacać? Im dłużej, tym niższa rata, ale w sumie zapłacisz więcej odsetek. I uwaga na wakacje kredytowe, to teraz popularne, ale to tylko odroczenie spłaty, a nie umorzenie długu.
  • Opłaty: Banki lubią ukryte koszty! Prowizja za udzielenie kredytu, ubezpieczenie... czytaj dokładnie umowę!
  • Odliczenia podatkowe: Sprawdź, czy możesz coś odliczyć od podatku, bo to może obniżyć koszty kredytu. Nie wiem, czy akurat przy hipotece coś się da, ale warto zapytać księgową.
  • Historia kredytowa: Bardzo ważna sprawa. Jak masz jakieś zaległości w BIK-u, to zapomnij o kredycie. Sprawdź wcześniej, jak wyglądasz w bazach dłużników, żeby nie było niemiłej niespodzianki.
  • Zdolność kredytowa: Ile zarabiasz, jakie masz inne zobowiązania, czy masz rodzinę na utrzymaniu – wszystko to ma znaczenie. Bank patrzy, czy stać cię na spłatę.

No i oczywiście będą chcieli zobaczyć twoje dokumenty, np. umowę o pracę, wyciągi z konta, żeby potwierdzić twoje dochody. No i pewnie będą dopytywać o szczegóły dotyczące nieruchomości, którą chcesz kupić, np. czy nie ma tam jakiegoś zadłużenia albo innych problemów.

Aha, pamiętaj, że to wszystko może się zmienić w czasie. Te przepisy, te stopy procentowe... najlepiej iść do doradcy kredytowego, on ci wszystko wytłumaczy i pomoże wybrać najlepszą opcję. Znajoma, Ania Kowalska korzystała z usług doradcy z "Finanse Plus" i była bardzo zadowolona. Mówiła, że wytłumaczył jej wszystko jak krowie na rowie.

Czy bank sprawdza wydatki przy kredycie hipotecznym?

Jasne, jasne, banki to nie Święty Mikołaj, tylko skarbówki w garniturach!

Tak, bank przy hipotece węszy w twoich wydatkach jak pies truflowy. Sprawdzają, czy nie szalejesz z kasą jak Iwona Pavlović na parkiecie. Innymi słowy, czy twoje wydatki pasują do zarobków i czy nie masz za dużo "na głowie" – czyli kredytów, alimentów, abonamentów na Netflixa i paczki chipsów co wieczór.

Co robić?

  • Unikaj wielkich szaleństw tuż przed wnioskiem. Kupno jachtu albo kolekcji znaczków za 10 tysięcy raczej nie zrobi dobrego wrażenia. Pamiętaj, że bank widzi więcej niż twoja teściowa!
  • Uporządkuj finanse. Zamknij karty kredytowe, których nie używasz. Może czas zrezygnować z tego kursu gotowania molekularnego, który i tak nigdy nie wykorzystasz?
  • Bądź spójny. Jeśli deklarujesz, że jesz tylko chleb z masłem, a nagle pojawiają się wydatki na kawior i szampana, to wzbudzisz podejrzenia.

I pamiętaj – bank to nie wróżka, nie przewidzi, że wygrasz w lotto. Ocenia to, co widzi teraz. Więc graj rozsądnie! W końcu mieszkanie marzeń nie może być droższe niż twoje nerki. Chyba, że je sprzedasz, to wtedy co innego…

Dodatkowe Info:

Banki potrafią analizować twoje transakcje nawet rok wstecz, więc nie myśl, że zdążysz się ogarnąć w ostatniej chwili. Analizują wszystko – od zakupów w Biedronce po wizyty w salonie SPA. Czyli, jak mawiał mój wujek Zdzisław, "Bądź uczciwy, bo cię wydymają!". No, może nie tak dosłownie, ale sens jest ten sam.

Co sprawdzają przy kredycie hipotecznym?

Jasne, spróbujmy... Północ, ciemno i te myśli, wiesz? Jak coś takiego.

  • Historia spłat... ehh. Pamiętam jak moja babcia, Genowefa, zawsze mówiła: pożyczaj z głową, oddawaj z sercem. Teraz to rozumiem, bank na to patrzy. Czy byłeś uczciwy w przeszłości, czy nie? Oni widzą wszystko...

  • Zobowiązania... Kredyty, raty za pralkę, karta kredytowa. Wszystko się liczy. Jakbyś miał za dużo na głowie, to cieżko... boją się, że nie dasz rady im oddać. Mnie kiedyś przez to mało co kredytu nie dali na mieszkanie, wiesz? Bo miałem głupią kartę.

  • Zapytania kredytowe. To mnie zawsze dziwiło. Po co bank interesuje się, ile razy pytałem o kredyt? Jakby to był grzech, nie wiem. No ale podobno to też świadczy o desperacji... albo o tym, że szukasz najlepszej oferty. Sam nie wiem.

Ważne:Wszystkie banki patrzą w BIK. To tam jest cała Twoja historia. Spłacasz regularnie? Miałeś opóźnienia? Wszystko, dosłownie wszystko. I pamiętaj, im więcej masz zapytań o kredyt, tym gorzej to wygląda. Jakbyś już był pod ścianą. A tak nawiasem, to wiesz, że Janek, ten co mieszka dwa piętra wyżej, miał problemy z BIK-iem? Mówił coś o starym długu z 2023 roku, zapomniał zapłacić za internet. Drobiazg, a potrafi zepsuć życie.

Co bank bierze pod uwagę przy udzielaniu kredytu hipotecznego?

Co bank patrzy jak chce dać kredyt na chałupę? A, to proste jak drut!

1. Kasiora, czyli ile zarabiasz: Bank patrzy na twój dochód jak pies na kiełbasę. Im więcej masz kasy, tym większy kredyt dostaniesz. Jak zarabiasz jak szczur, to możesz pomarzyć o willi z basenem. Znam kumpla, co chciał kredyt na chatkę w górach, a zarabiał jak na kasie w Biedronce. Odpędzili go jak muchę.

2. Umowa o pracę – na stałe czy na chwilę?: Tu sprawa jasna. Umowa na czas nieokreślony to jak złoty medal na olimpiadzie. A jak masz śmieciówkę? No cóż, współczuję. Szansa na kredyt mniejsza niż szansa na wygranie w totka.

3. Staż pracy – ile lat harujesz?: Bank lubi jak człowiek długo siedzi na jednym miejscu, bo to znaczy, że jest stabilny jak skała. Jak skaczesz z roboty na robotę jak żaba po grzędach, to lepiej się nie pchaj po kredyt.

4. Szkoła skończona?: Dyplom z politechniki to lepszy atut niż stary, dziadowski rower. Wykształcenie pokazuje bankowi, że potrafisz myśleć i zarabiać.

5. Wiek – ile masz lat?: Bank patrzy na wiek jak baba na młodego kawalera. Im jesteś młodszy, tym większe ryzyko, że nie spłacisz kredytu, chyba że masz grubą kasę od rodziców. Ja w 2023 roku miałem 35 lat jak brałem kredyt i poszło gładko.

6. Inne długi – ile masz zobowiązań?: Kredyty, karty, chwilówki – bank to wszystko widzi. Jak masz więcej długów niż włosów na głowie, to lepiej się nie pchaj po kolejny. To jak wchodzenie w bagno – zatoniesz na amen.

Dodatkowe info, bo jestem uprzejmy: Bank patrzy też na historię kredytową, czyli czy spłacałeś długi na czas. Jak masz złą historię, to masz przechlapane. Jak mój szwagier, co wziął kredyt na furę i teraz siedzi z długami po uszy. No i jeszcze zabezpieczenie kredytu – dom, mieszkanie... coś musi być pod zastaw. Inaczej bank powie ci "spadaj".

Jak banki weryfikują zdolność kredytową?

Weryfikacja zdolności kredytowej:

  • Historia kredytowa: Analiza spłaconych i obecnych kredytów.

  • Biuro Informacji Kredytowej (BIK): Źródło danych o terminowości spłat. Bank sprawdza, czy zalegasz z płatnościami i jak wyglądała przeszłość zobowiązań.

  • Analiza BIK opiera się na danych przekazywanych przez instytucje finansowe.

Dodatkowe informacje:

Ocena kredytowa to proces, gdzie banki analizują ryzyko związane z pożyczeniem pieniędzy potencjalnemu klientowi. Zdolność kredytowa zależy od wielu czynników, np. aktualnego zadłużenia, wysokości dochodów, wieku (minimum 18 lat), stabilności zatrudnienia i historii kredytowej. Anna Kowalska, doradca finansowy z ul. Długiej 5 w Krakowie, twierdzi, że "Historia BIK to klucz. Czyste konto, to zielone światło".

O co pytają przy kredycie?

Pytania zadawane przy ubieganiu się o kredyt hipoteczny w 2024 roku są dość standardowe, ale ich zakres jest szeroki. Banki, w trosce o minimalizację ryzyka, dążą do kompleksowej oceny zdolności kredytowej. To trochę jak gra w szachy, gdzie każda figura ma znaczenie.

1. Dane osobowe i finansowe: To podstawa, oczywiste. Imiona, nazwiska, adres, numer PESEL, informacje o dochodach – zatrudnieniu (umowa o pracę, umowa zlecenie, działalność gospodarcza – tu pojawiają się dodatkowe pytania o obrotach firmy Janka Kowalskiego, prowadzącego działalność od 2020), historia kredytowa (czy spłaciłem poprzednie kredyty? Czy jestem wiarygodny? Czy jestem rzetelny? ), posiadane oszczędności. Czy Jan Kowalski, ma zdolność kredytową?

2. Informacje o nieruchomości: Lokalizacja, powierzchnia, stan techniczny, rodzaj własności. Bank ocenia wartość nieruchomości – to kluczowe dla zabezpieczenia kredytu. Ile warta jest ta nieruchomość w 2024? Czy jej wartość pokrywa pożyczkę? Czy warto ją zabezpieczyć?

3. Szczegóły kredytu: Żądana kwota kredytu, okres spłaty, rodzaj oprocentowania (zmienne czy stałe?), forma zabezpieczenia (hipoteka). Oprocentowanie kredytu w 2024 roku jest wysokie, ale… warto negocjować.

4. Dodatkowe opłaty i koszty: Prowizje, ubezpieczenia (na życie, na nieruchomość), koszty notarialne. To wszystko składa się na całkowity koszt kredytu. Zawsze warto doczytać w umowie. Pamiętaj o kosztach.

5. Cel kredytu: Na co zamierzasz przeznaczyć pieniądze? Czy to budowa domu? Czy zakup mieszkania? Inwestycja? Banki sprawdzają celowość. Na przykład: Czy zakup mieszkania za 1mln zł ma sens?

Dodatkowe informacje: Warto pamiętać, że banki stosują różne systemy scoringowe, oceniając zdolność kredytową. Moje doświadczenia (w roli klienta) wskazują, że przygotowanie kompleksowego zestawu dokumentów znacznie ułatwia i przyspiesza proces wnioskowania. Zawsze warto negocjować warunki kredytu.

Jakie pytania przy braniu kredytu?

Ojej, branie kredytu... to zawsze stres. Pamiętam jak ja brałam swój pierwszy kredyt hipoteczny w 2023 roku w PKO BP na to mieszkanie w Krakowie. Stresowałam się strasznie, a pytania... o matko!

W sumie to głównie pytali o parametry kredytu.

  • Kwota kredytu: No wiadomo, ile chcę pożyczyć. Chciałam wtedy 350 tysięcy, ale ostatecznie wzięłam 320.

  • Okres spłaty: Ja wzięłam na 30 lat, bo bałam się, że inaczej nie dam rady spłacać. Mama mi mówiła, że to głupota, ale co tam.

  • Oprocentowanie: No i tu się zaczęły schody. RRSO, WIBOR, marża... masakra jakaś. Wtedy było jakoś 7%, pamiętam, że się wkurzałam, bo koleżanka brała rok wcześniej i miała 3%.

  • Prowizje: Za co oni tyle biorą?! Za rozpatrzenie wniosku, za ubezpieczenie pomostowe, za Bóg wie co jeszcze. Ile tego było to nie pamiętam, ale dużo.

  • Ubezpieczenia: Oprócz tego pomostowego, to jeszcze wciskali mi ubezpieczenie na życie i od utraty pracy. Wkurzyłam się i powiedziałam, że nie chcę i pani mi powiedziała, że to wpłynie na decyzję kredytową... ech.

Dodatkowo pytali o moje dochody, gdzie pracuję, jakie mam umowy. Musiałam im donieść tonę papierów, zaświadczeń, wyciągów z konta. Normalnie jakbym była jakimś przestępcą, a nie uczciwą osobą!

Jakie pytania zadać przy kredycie?

Okej, przypomnijmy sobie ten koszmar kredytowy, brrr… To było chyba w marcu, eee, znaczy kwietniu 2024, jak tak stałam jak głupia w tym banku, "Szczęście" się nazywał, ironia losu. Chciałam kupić mieszkanie, takie moje pierwsze własne M. Niby wszystko ogarnięte, a nagle okazało się, że ja nic nie wiem! Zapytałam się o te wszystkie rzeczy, żeby potem nie było płaczu i zgrzytania zębów, jak teraz.

  • Maksymalna kwota kredytu? Musiałam wiedzieć, czy w ogóle starczy na to moje gniazdko w Krakowie. Pani w banku patrzyła na mnie jakoś tak... no, oceniająco.

  • Raty - ile będę co miesiąc płakać? Bo przy tej sumie to chyba tylko płakać zostaje. I jeszcze na ile lat mnie to uwiąże? Myślałam, że to na pewno nie to, ale to było to.

  • Wcześniejsza spłata - czy będę mogła się tego pozbyć szybciej, jak dostanę spadek po ciotce Grażynie z Ameryki? Ciotka Grażyna żyje, ale nadzieja umiera ostatnia!

  • Ubezpieczenia i inne cuda? Bo oni tam wciskają jakieś ubezpieczenia na życie, na wypadek wojny atomowej, na wszystko! A ja chciałam tylko to mieszkanie!

  • Całkowity koszt kredytu i RRSO? To już w ogóle czarna magia, jakieś procenty, odsetki, ja się w tym gubię! Ważne, żeby nie obrabowali mnie na koniec!

I wiecie co? I tak wzięłam ten kredyt. I płaczę co miesiąc. Ale mam swoje mieszkanie! Ale jakbym miała jeszcze raz przez to przechodzić, to chyba bym wolała mieszkać pod mostem! No dobra, żartuję. Trochę.