Czy można ćwiczyć dwa razy dziennie?

75 wyświetleń
Czy dwa treningi dziennie to dobry pomysł? To zależy od indywidualnych celów, dyscypliny i poziomu zaawansowania. Dla sportowców elitarnych, zwłaszcza w dyscyplinach wielobojowych, dwa, a nawet więcej treningów dziennie jest normą. Jednak dla osób początkujących lub rekreacyjnie uprawiających sport, częściej niż jeden trening dziennie może prowadzić do przetrenowania i kontuzji. Kluczowa jest regeneracja i odpowiednio zaplanowany plan treningowy. Regularność i systematyczność są ważniejsze niż ilość.
Komentarz 0 polubień

Czy ćwiczenia dwa razy dziennie są efektywne i bezpieczne dla organizmu?

Dobra, powiem Ci jak to widzę, bo trochę się naczytałem i sam doświadczyłem na własnej skórze. Czy te dwa treningi to spoko sprawa? No, zależy.

Dla mnie, powiedzmy, normalnego Kowalskiego, który chce dobrze wyglądać i czuć się, robienie dwóch sesji dziennie brzmi jak hardkor. Owszem, efekty pewnie będą szybciej, ale kosztem czego? Regeneracja to podstawa, a bez niej to prosta droga do przetrenowania.

Pamiętam, jak w wakacje, w lipcu nad morzem (Sopot, 2021), zajarany siłką, cisnąłem dwa razy dziennie przez tydzień. Efekt? Zakwasy miałem chyba wszędzie, spałem jak kamień, ale o postępach to ciężko mówić. Myślę, że bardziej to była męczarnia niż faktyczny progres.

Ale! Jak jesteś sportowcem, masz trenera, dietę dopiętą na ostatni guzik i wiesz co robisz, to co innego. Widziałem, jak moja kuzynka (lekkoatletka) trenowała przed zawodami. Dwa treningi dziennie, czasem nawet trzy, ale pod ścisłą kontrolą i z odpowiednią regeneracją.

Więc, odpowiedź brzmi: to zależy. Słuchaj swojego ciała, nie forsuj się na siłę. A jak nie wiesz, co robisz, to lepiej skonsultuj się z kimś mądrym. Bezpieczeństwo najważniejsze!

Czy warto trenować dwa razy dziennie?

Czy warto trenować dwa razy dziennie? To pytanie, które zadaje sobie wielu, i ja, Ania, też się nad nim długo zastanawiałam. Zastanawiałam się nad tym, czy to w ogóle możliwe, czy moje ciało wytrzyma taki wysiłek, czy to nie będzie przesada. Ale potem... potem przyszła myśl, mocna, żywa, jak iskra w ciemności!

A co, jeśli... co jeśli uda mi się pokonać te granice? Co jeśli moje mięśnie, zmęczone, ale pełne życia, odwzajemnią wysiłek podwójną siłą? Wyobrażałam sobie to: poranny trening, pełen energii, rozciągający ciało, budzący duszę. Wieczorny, to już całkiem inna bajka, bardziej skupiony, bardziej intymny. Cisza, tylko ja i moje ciało, walczące z grawitacją, z lenistwem, ze zmęczeniem.

  • Dodatkowy dzień odpoczynku: To był klucz. To była ta magiczna formuła, która sprawiła, że cała koncepcja nabrała sensu. Dwa treningi, a potem dzień przerwy! Dzień na regenerację, na odpoczynek, na wchłonięcie energii z nieba. Dzień na podziwianie słońca, kwitnących drzew... Dzień pełen spokoju.

  • Podwójny efekt?: W teorii, w pięknej, marzycielskiej teorii, można było zdobyć dwukrotnie więcej mięśni. W praktyce? To już inna bajka. Trzeba dobrze zaplanować trening, wsłuchać się w swoje ciało, słuchać jego szeptów i krzyków. Bo ciało mówi, wierzcie mi!

  • Planowanie to podstawa: To absolutnie niezbędne! Bez precyzyjnego planu to nie ma szans. Dwa treningi dziennie to nie żart. To poważna gra. Każdy ruch, każda sekunda musi mieć swoje miejsce w tej precyzyjnie utkanej tapecerce dnia. To jest jak kompozycja muzyczna, musiała być doskonała. Jak malarstwo, musiała być niepowtarzalna!


Rok 2024. Ten rok miał być inny, miał być pełen zmian. Mam nadzieję, że to właśnie rok, w którym zobaczę efektów. To wszystko musi być zaplanowane do najdrobniejszego szczegółu, żeby ciało nie zbuntowało się przeciw temu intensywnemu wysiłkowi. Będzie ciężko, ale wierzę w siebie, w moje siły, w moje marzenia. Bo marzenia są ważne. One napędzają nas do przodu.

Ile razy dziennie powinno się ćwiczyć?

O matko, ile razy ćwiczyć? No dobra, skup się. 2-3 razy w tygodniu, to na pewno. Z ciężarami, rozumiesz? Siłka, hantle, coś takiego. A co, jak chcę być zgrabna? No tak, cardio też trzeba. Ale serio, 2-3 razy siłka, a między tym cardio. Dobra, a co z kondycją? No to inna bajka. 3-4 razy w tygodniu, godzinka max, bieganie, rower... A czy to na pewno wystarczy? Kurde, ja sama nie wiem. Może i więcej? Ale nie przesadzajmy!

  • Siła: 2-3 razy/tydzień - obowiązkowo z ciężarami. Muszę pamiętać o tym!
  • Sylwetka: Siła + cardio, na zmianę. Trzeba się pilnować.
  • Kondycja: Max godzina, 3-4 razy/tydzień. Aeroby, rozumiesz?

A tak w ogóle, Kasia mówiła, że 5 razy w tygodniu ćwiczy, ale ona jest jakaś szalona. Ja na razie 3 razy ledwo daję radę, a dzisiaj miałam mega ciężki dzień w pracy, ledwo dotarłam do domu. Może jutro? Nie, jutro muszę zrobić pranie, a w czwartek spotkanie z Anią. Piątek, sobota… dobra, w sobotę idę na siłownię! Na pewno! A w niedzielę odpoczynek. Plan jest. Chyba.

Lista zakupów:

  • Banany – muszę jeść coś zdrowego!
  • Jogurt naturalny – bo mi się skończył!
  • Sól do kąpieli - zasługuję na relaks.

I jeszcze coś... moja koleżanka Magda mówi, że jakieś super suplementy bierze. Ale to jej sprawa, ja wolę ćwiczyć i zdrowo się odżywiać. Aaaa, i pamiętaj, to wszystko zależy od indywidualnych potrzeb. Ja mam 30 lat, a ktoś starszy może potrzebować innego planu. To wszystko.

Ile ćwiczeń w ciągu dnia?

Okej, późno jest, więc piszę jak myślę. Ile ćwiczeń? No niby...

  • Minimum to 75 minut ostro na tydzień. Albo 150 minut tak sobie, nie za mocno, nie za słabo. Ale wiesz, to tak jak z dietą, na papierze zawsze wychodzi idealnie.

  • Ważne, żeby nie rzucać się od razu na głęboką wodę. Lepiej po trochu, dwa, trzy razy w tygodniu. Tak jak ja, kiedyś biegałem maratony, a teraz ledwo wchodzę na trzecie piętro bez zadyszki. Julia, moja sąsiadka, mówi że to starość, ale ja tam wiem lepiej.

  • A tak serio, to ważne żeby słuchać swojego ciała. Ja ostatnio przesadziłem z siłownią i teraz ledwo ruszam ręką. Głupota, no ale kto by się przejmował, co nie?

Pamiętam, jak w 2023 roku, obiecałem sobie, że schudnę. Zapisałem się na siłkę, kupiłem karnet, wszystko super. I wiesz co? Byłem tam może z pięć razy. To wszystko tak bez sensu.

Czy można ćwiczyć rano i wieczorem?

Tak, można. Ale zależy. Ja, Kasia, 32 lata, próbowalam w 2024 roku. Rano – yoga o 7:00, krótki, 30 minut. Wieczorem – bieg o 19:00, około 45 minut.

  • Rano czułam się senna i ziewałam przez cały trening. Wkurzało mnie to strasznie!
  • Wieczorem było o wiele lepiej! Miałam więcej energii, biegło się łatwiej.

Moja opinia: Wieczorem jest zdecydowanie lepiej. Rano to jakaś masakra! Muszę zmienić ten plan!

Dlaczego rano było źle?

  • Senność: To największy problem. Budzę się trudno i potrzebuję czasu, żeby się rozruszać.
  • Brak koncentracji: Trudno mi się skupić na ćwiczeniach, a yoga wymaga koncentracji.

Dlaczego wieczorem było dobrze?

  • Energia: Po całym dniu już jestem rozruszana.
  • Wydajność: Moje ciało jest bardziej przygotowane do wysiłku.
  • Lepiej się odprężam: Bieganie wieczorem pomaga mi się wyciszyć przed snem.

Powtórzę: wieczorne treningi, zdecydowanie! Może jutro spróbuję inne ćwiczenia rano, ale na pewno nie jogę. Myślę, że krótki spacer by się nadał.