Co jeśli mam 34 stopnie?
Okej, no dobra, co by było, gdyby mi się zdarzyło mieć te 34 stopnie Celsjusza? Szczerze? Zaczęłabym panikować! Pamiętam jak kiedyś, po jakimś strasznym przeziębieniu, czułam się jak szmata, ledwo powłóczyłam nogami. Zmierzyłam temperaturę i wyszło mi 35,2! Lekkie osłabienie, niby nic, ale byłam przerażona, bo normalnie mam koło 36,6.
A 34 stopnie... no to już w ogóle! Czy to znaczy, że moje ciało przestaje działać? Poważnie, od razu bym zadzwoniła do lekarza. Tu nie ma co czekać.
Wiecie, czytałam gdzieś, że jak temperatura spada poniżej 35, to już jest hipotermia. Hipotermia! Brzmi jak coś, co się zdarza tylko w filmach o polarnikach, a nie zwykłym Kowalskiemu. A tu proszę, możliwe! I to zagraża życiu, trzeba reagować. To tak jakby ciało nagle wyłączyło ogrzewanie i zaczęło się zamrażać od środka. Straszne!
Pamiętam, jak moja babcia zawsze powtarzała: "Lepiej dmuchać na zimne niż się sparzyć". I coś w tym jest. Wiadomo, nie chodzi o to, żeby wpaść w histerię z każdym kichnięciem, ale w takim przypadku, jak temperatura 34 stopnie, to myślę, że wizyta u lekarza to podstawa. Lepiej sprawdzić, czy wszystko gra, niż potem żałować. Co nie? Może to nic poważnego, może to tylko jakiś błąd pomiaru, ale... no właśnie, ale co jeśli nie? Lepiej nie ryzykować. Zdrowie jest najważniejsze, zawsze.
- Kiedy jest dopuszczalna praca w niedzielę?
- Ile soli do swojskiej kiełbasy na kilogram?
- Co się dodaje do pierogów ruskich?
- Jakie choroby skracają życie?
- Gdzie będzie spać Taylor Swift?
- Czy powinienem ćwiczyć z ciężarami co drugi dzień?
- Jak przygotować karkówkę do pieczenia w piekarniku?
- Co bank zwraca przy wcześniejszej splacie kredytu?
- Gdzie są najlepsze promocje na alkohol?
- Gdzie Polacy najczęściej wyjeżdżają za granicę do pracy?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.