Ile procent za szkodę całkowitą?

37 wyświetleń
Szkoda całkowita w OC: Ustalenie procentowego poziomu uszkodzeń nie jest jednoznacznie określone i zależy od indywidualnej oceny towarzystwa ubezpieczeniowego. Nie ma ustawowego progu. W praktyce, jeśli koszt naprawy przewyższa wartość pojazdu, uznaje się szkodę za całkowitą. W AC często przyjmuje się próg około 70% wartości pojazdu, ale to również nie jest reguła. Ostateczna decyzja należy do rzeczoznawcy ubezpieczeniowego.
Komentarz 0 polubień

Ile procent, żeby uznali szkodę za całkowitą? No właśnie, to mnie zawsze zastanawiało! Bo niby jak? Przecież to nie jest takie proste, jak 70% i koniec, prawda? Słyszałam różne historie, a każda inna... Pamiętam, jak mój wujek miał stłuczkę – malutka, wydawałoby się, a jednak uznali szkodę za całkowitą. Stary fiat, ale dla niego to był kawałek serca, jeździł nim od lat! Koszt naprawy? No, wyliczyli coś koło 8 tysięcy, a auto warte było może 10. Myślałam, że zwariuje! A przecież sam mógł to naprawić, trochę pospawać... ale ubezpieczyciel, nie, nie ma mowy. Całkowita. Koniec kropka.

A koleżanka z pracy? Zderzyła się dość mocno, jej auto, nowy prawie SUV, wyglądało okropnie. Wgnieciony bok, zderzak do wymiany, lampy... Koszmar. Myślała, że to będzie totalna katastrofa finansowa. Ale... tylko naprawa. Nie wiem ile dokładnie, ale chyba mniej niż 70% wartości auta. Jak to możliwe? Dwa podobne przypadki, a zupełnie inna decyzja. To mnie wkurza, szczerze mówiąc. Bo niby jak oni to liczą?! Jest jakiś sekretny przepis?

W internecie piszą, że w OC nie ma żadnego magicznego progu, tylko rzeczoznawca decyduje. A w AC mówią o tym 70%, ale to tylko takie... przybliżenie. Nie ma czegoś takiego jak oficjalna, ustawowa granica. To tak, jakby rzucili monetą, czuję się czasem. Bo co to znaczy "wartość pojazdu"? Ile rzeczy się na to składa? Ile ma przejechanych kilometrów? Jaki jest jego stan? Wszystko to ma znaczenie, a i tak to rzeczoznawca ma ostatnie słowo. A co, jak się nie zgadzasz? Możesz się odwołać, tak słyszałam, ale to już walka z wiatrakami, masakra papierkowa.

Wkurza mnie ta niejasność. Może powinni wprowadzić jakiś jasny system? Nie wiem. Po prostu, czuję się bezradna, kiedy myślę o tym, jak łatwo można stracić auto i pieniądze. I te nerwy... To wszystko jest takie... nieprzewidywalne. A Wy jak myślicie? Miał ktoś podobne doświadczenia?