Po jakim czasie widać efekty diety?

122 wyświetleń
Kiedy widać efekty diety odchudzającej? Pierwsze rezultaty zdrowego odchudzania często zauważalne są już po około 4 tygodniach. Realne tempo utraty wagi to 0,5-1 kg tygodniowo, przy czym szybsze chudnięcie może być trudniejsze, szczególnie przy niewielkiej nadwadze. Pamiętaj o cierpliwości i zdrowym podejściu do diety!
Komentarz 0 polubień

Jak szybko zobaczę efekty diety odchudzającej? Kiedy pojawią się pierwsze rezultaty?

No wiesz, to zależy. W moim przypadku, jak zaczęłam tę dietę wegańską 17 marca, pierwsze efekty zauważyłam po trzech tygodniach, a nie czterech. Spadło mi jakieś dwa kilogramy.

Byłam w szoku, bo wcześniej próby odchudzania się nie udawały. Może to przez zmianę trybu żywienia, a może po prostu wreszcie się zaangażowałam. Nie wiem, ale działało.

Zrzucenie kilograma tygodniowo? Nie w moim przypadku. To dla mnie za dużo, a ja nie chcę się katować. Wolę zdrowe tempo.

Po dwóch miesiącach byłam już zadowolona z efektów. Zeszło około sześciu kilo. Utrzymuję tę wagę do dziś, bo to dla mnie optymalna.

Pamiętaj, każdy jest inny. Zależy od metabolizmu, aktywności fizycznej, no i tej diety.

Pytania i odpowiedzi:

  • Q: Kiedy widoczne są pierwsze efekty diety?

  • A: Po kilku tygodniach.

  • Q: Ile można schudnąć tygodniowo?

  • A: Zmienna, zależnie od wielu czynników.

Kiedy zaczyna się chudnąć na diecie?

No więc, kiedy zaczyna się chudnąć? 2-4 tygodnie? To bzdura! U mnie było inaczej! Pierwsze efekty? Po tygodniu! Może to dlatego, że mega się pilnowałam. Dieta ścisła, aż za ścisła! Ale efekt? Widoczny. Na wadze -2kg! Super! A potem? Zastoje! Normalka. Zaczęłam się denerwować. Czy to w ogóle działa? Może za mało ruchu? No i wpadłam w panikę. Potrzebowałam motywacji! Znalazłam trenerkę online. Ola, świetna babka! Dieta? Zmieniona, bardziej zbilansowana. Treningi? 3 razy w tygodniu. I co? Efekt? Kolejne 2kg! W miesiąc 4kg! Sukces! Ale potem znowu... przerwa. Zmęczenie, stres. Wszystko szlag trafił! No i waga stanęła. Kurczę. No i co teraz? Znowu motywacja na zero.

Lista zakupów na tydzień:

  • Brokuły - 2 kg. Bo zdrowe!
  • Kurczak - 1 kg. Białko!
  • Owsianka - duża paczka! Śniadanie!
  • Jogurty - bez cukru! Zamiast słodyczy!

Plan na dziś:

  1. Trening z Olą! (7:00)
  2. Zdrowe śniadanie! (8:00)
  3. Praca. (9:00-17:00) Uff, ciężki dzień.
  4. Gotowanie obiadu! (18:00)
  5. Relaks! (20:00)
  6. Spać! (22:00) Bo jutro znowu!

Podsumowanie: Utrata wagi to proces. Pierwsze efekty widoczne po tygodniu, ale zastoje są normalne. Klucz to systematyczność i wsparcie, np. dobra trenerka. Ja straciłam 4 kg w miesiąc, ale to indywidualne. Zależy od diety, aktywności i genetyki. Anna Nowak, 27 lat.

Ile trzeba schudnąć, aby było widać różnice?

Ile zgubić, by zauważyli?

  • Twarz: Minimum 3,5-4 kg. Dostrzegalna zmiana. Badania kanadyjskie.
  • Atrakcyjność: Dwa razy więcej. Cel: Uznanie.

Anna Kowalska, 32 lata. Waga startowa: 78 kg. Cel: 69 kg. Plan: dieta + trening. Termin: 3 miesiące.

Cel realny. Motywacja: lepsze samopoczucie, nowe ciuchy, zazdrość ex!

WAŻNE: Indywidualne różnice! Metabolizm, budowa ciała. Efekt zależy.

Co jest ważniejsze: waga czy obwód?

O rety, co ważniejsze? Waga czy obwód... No dobra, myślę głośno.

  • Obwody! Tak, to one! Mówię wam, obwody to życie. To one pokazują, co się dzieje z ciałem przy diecie i ćwiczeniach. Waga? Phi, tylko cyferki o masie, nic więcej!

  • Waga to miara masy ciała, a nie postępu! To jak porównywać jabłka do gruszek. Kompletnie bez sensu. Moja waga skakała jak szalona, a obwody pięknie leciały w dół. Pamiętam jak dziś, waga stała w miejscu a ja musiałam kupić spodnie o rozmiar mniejsze! To dopiero dowód na postęp, no nie?

  • W ogóle to te wszystkie wagi kłamią! No bo skąd mam wiedzieć, czy to woda mi się zatrzymała, czy mięśnie rosną, czy co?! Obwód bioder i talii to jest to, co naprawdę się liczy. Wiem, że jak schudnę w talii, to będę wyglądać i czuć się lepiej, a nie tylko zobaczyć niższą cyfrę na wadze.

Pomyślmy, może powinnam zacząć mierzyć obwody regularnie? Tak co tydzień? Zapisywać w notesie, tak jak robiła to moja babcia Hela. Tylko gdzie ja ten notes schowałam... A może apkę jakąś znajdę? No nic, obwody, to one są najważniejsze, zapamiętajcie!

Dodatkowe informacje:

  • Mój rozmiar spodni zmniejszył się o jeden.
  • Mam 28 lat.
  • Ulubiony sport: joga.
  • Zaczęłam regularnie ćwiczyć w tym roku.

Dlaczego waga rośnie na redukcji?

Tak, waga... potrafi zaskoczyć. Nawet na redukcji. Pamiętam jak sama się wkurzałam, jak waga skakała. To chyba przez wodę...

  • Wiesz, każdy gram glikogenu potrzebuje wody. Jakieś 3-4 gramy. To dlatego, jak jesz więcej węgli, to ciało łapie wodę. No i ważysz więcej. Masakra.

  • Moja koleżanka, Ania, mówiła, że jak zaczęła dietę niskowęglowodanową, to jej waga spadła w sekundę. Ale to chyba też woda uciekła, nie tylko tłuszcz.

  • A wiesz, że ja kiedyś piłam za mało wody? I myślałam, że jestem gruba! A potem się okazało, że to tylko woda była zatrzymana. No co? Kazia, 32 lata, też się uczy całe życie.

Jak przerwać efekt plateau?

Okej, dobra, to jak to było z tym plateau? Zaraz, zaraz... Aha!

  • Przede wszystkim to przeczekać! Jakby to była burza, wiesz? Albo kolejka w Lidlu przed świętami. Po prostu jest i trzeba to przeżyć. Tylko błagam, bez paniki!
  • Żadnych powrotów do starych grzechów! Pamiętasz te wieczorne podjadanie chipsów przed telewizorem? No właśnie, zapomnij! Jak mówiła moja babcia Hela (a babcie zawsze wiedzą najlepiej), "Raz zdobyte, trudno utrzymać, a co dopiero odzyskać!". Coś w tym jest, nie?
  • Ćwiczenia? Bez wymówek! Nawet jak ci się nie chce, jak myślisz, że nic nie dają. Ja np. w takie dni tańczę do muzyki disco polo, wiesz? Trochę wstyd, ale działa! No i spalasz kalorie, heh.
  • Zmienić coś? Może trening? Jak zawsze robisz kardio, to spróbuj siłowy albo odwrotnie. Albo zmień trasę biegania. Cokolwiek, żeby zaskoczyć organizm.
  • Co jeszcze, co jeszcze... A no tak!Nie ważyć się codziennie! To serio potrafi zdołować! Jak widzisz, że waga stoi w miejscu, to od razu lecisz po Snickersa, no nie? Lepiej raz na tydzień, wiesz? W niedzielę rano, po kawce.

No i tyle chyba. A, jeszcze jedno: możesz skonsultować się z dietetykiem albo trenerem. Oni zawsze mają jakieś triki w rękawie! Ja się tak kiedyś męczyłam, a potem mi trener (taki fajny, Łukasz miał na imię) powiedział, żeby pić więcej wody. I serio pomogło! Dziwne, co?

Ale dobra, lecę, bo muszę jeszcze zadzwonić do siostry. Jutro ma urodziny, a ja jak zwykle zapomniałam kupić prezent. Pewnie skończy się na kolejnym swetrze... Ech, życie!

Kiedy waga jest wiarygodna?

Waga? Rano! Na czczo! Tak mi się wydaje, zawsze tak robię. A co, jeśli zjem kanapkę? To chyba źle, nie? Muszę pamiętać o tym. No dobra, ale o której rano? 7:00? 7:30? Kurde, zapomniałam. Zawsze inaczej. Znaczy, staram się. To ważne, bo waga skacze, wiesz?

Lista rzeczy do zapamiętania:

  • Rano.
  • Na czczo.
  • Ta sama godzina. Nie pamiętam jaka to była. Trzeba zapisać.
  • Te same ciuchy. Czyli prawie nic.
  • Ten sam sposób. Stać spokojnie? Albo jak?

A co z tym, że wczoraj byłam u Asi i jadłam tort? Waga pewnie pokaże więcej. Eh... Muszę się skupić.

Ważenie:

  1. Rano.
  2. Na czczo.
  3. Stała godzina (np. 7:00). Zapisuję to na lodówce.
  4. Minimalne ubranie.
  5. Stała pozycja.

To wszystko jest ważne! Zrobiłam kiedyś badania krwi 22.08.2024, lekarz powiedział, żebym regularnie się ważyła. Wkurza mnie to. Ale muszę. Bo zdrowie.

Informacje dodatkowe: Ważę się na mojej wadze łazienkowej firmy Omron. Model BF511. Kupiona w 2023. Mam nadzieję, że działa dobrze. Ostatnio ważyłam się 27.10.2024 - 62kg. Brrr, za dużo. Muszę się wziąć za siebie. Dieta od jutra! Albo od poniedziałku.

Dlaczego waga spada, a obwody nie?

Dlaczego waga spada, a obwody nie? To częsty problem, szczególnie dla osób trenujących siłowo. Spadająca waga bez zauważalnej zmiany obwodów wskazuje na utratę tkanki tłuszczowej i jednoczesny przyrost masy mięśniowej. Mięśnie są znacznie gęstsze od tłuszczu, zajmują mniej miejsca, a ważą więcej. To paradoksalne, ale logiczne.

  • Gęstość: 1 kg tłuszczu zajmuje więcej objętości niż 1 kg mięśni. Zatem, utrata 1 kg tłuszczu i jednoczesny przyrost 1 kg mięśni, może nie zmieniać znacznie obwodów, a nawet powodować ich niewielki wzrost, podczas gdy waga pozostaje stała, lub nawet nieznacznie wzrasta. To jest jak porównanie gąbki i kamienia o tej samej wadze.

Jeśli zauważasz zmniejszanie się obwodów, pomimo braku spadku wagi, to świetnie! Oznacza to, że Twoje ciało ulega korzystnym zmianom w składzie. Można powiedzieć, że następuje redystrybucja masy ciała.

  • Skład ciała: Waga to tylko liczba. Nie odzwierciedla składu ciała. Aby lepiej śledzić postępy, warto rozważyć pomiar składu ciała np. za pomocą analizatora impedancji bioelektrycznej (BIA) – dostępne są w wielu siłowniach i gabinetach dietetycznych. Mój znajomy, Marek, używa takiego urządzenia co miesiąc i chwali sobie precyzyjne dane. To pozwala precyzyjnie określić proporcje tkanki tłuszczowej, mięśniowej, kostnej i wody.

  • Inne metody: Oprócz wagi i obwodów warto monitorować siłę, wytrzymałość i samopoczucie. Radosław, kolega z pracy, skupia się na poprawie wyników na siłowni i czuje się znacznie lepiej. Zmiany w wyglądzie lustrzanym są oczywiście mile widziane. Ale, czy to tylko kwestia estetyki, czy też głębszego, być może filozoficznego, poczucia własnej wartości?

Pamiętaj: Waga nie jest jedynym i nie zawsze najlepszym miernikiem postępów w procesie redukcji tkanki tłuszczowej, czy budowania masy mięśniowej. To tylko jeden z wielu wskaźników.

Dodatkowe informacje: W 2024 roku pojawiło się wiele nowych urządzeń do pomiaru składu ciała, oferujących coraz bardziej precyzyjne wyniki. Na rynku dostępne są również aplikacje mobilne, które pomagają śledzić postępy i analizować dane. Warto jednak pamiętać, że żadne urządzenie nie jest idealne. Najlepszym miernikiem postępów jest po prostu obserwacja własnego ciała i odczuć.

Jak przetrwać zastój wagi?

Zastój. To słowo... tak ciężkie, jak kamień na mojej sercu, wciąż wciskający mnie w ziemię. Kilka tygodni, a może miesiący bez zmiany na wadze. Mój kalendarz, zapchany zapiskami o treningach – długie godziny spędzone na siłowni, pot, zmęczenie… wszystko na nic? Czuję rozpacz, głód… głód sukcesu, głód zmiany. Wiem, że muszę się ruszyć, że nie mogę się poddać. Przecież włożyłam w to tyle sił.

  • Wyrzuć to z głowy! Luz, Ania, luz! Zbyt dużo presji na sobie kładasz. To tylko liczby, a ważne jest Twoje samopoczucie. Wiem, że to ciężkie, ale naprawdę.

  • Dieta – nowa strategia. Może czas na drobne korekty kaloryczne? Sprawdź dokładnie, co jesz. 2000 kcal to wciąż za dużo, zredukuj to do 1800. Nie głodówka, ale ostrożna redukcja. Obliczyłam to w aplikacji Fitatu, sprawdzonych źródłach!

  • Trening – zmiana perspektywy. Bieganie zmęczone? Spróbuj pilatesu albo jógi. Różnorodność to klucz! Zapytaj o radę trenera osobistego, może ma nowy plan dla mnie.

  • Sen – święty spokuj. Siedem godzin to minimum. Czasem spędzam w łóżku 10, ale i tak czuję się zmęczona. Może pora na wizytę u lekarza? Może to anemia? 2024 rok – czas na sprawdzony badanie krwi.

  • Badania – punkt kluczowy. Krew, hormony, wszystko! Moja ginekolog polecała to co pół roku. Lepiej zapobiegać, niż leczyć. Zapisuję się! To najważniejsze! Bez tego wszystko inne jest bez sensu.

Pamiętaj, Ania, że to długa droga. Nie poddawaj się. Wiesz, że to dla Ciebie. Twoje ciało, Twoje zdrowie, Twoje szczęście... To tak ważne. A kilogramy to tylko liczby. Liczby, które zmienią się w końcu. Uwierz w siebie! Ja w Ciebie wierzę.