Jak się ubrać, gdy jest 11 stopni?

95 wyświetleń
Przy 11 stopniach Celsjusza potrzebna jest warstwa docieplająca. Zalecane: Koszulka termoaktywna z długim rękawem. Syntetyczne legginsy/bokserki. Lekka bluza polarowa lub softshell. Kurtka wiatroszczelna (opcjonalnie). Dobierz ubranie do intensywności wysiłku – zbyt ciepło może być dyskomfortowe.
Komentarz 0 polubień

Jak się ubrać w temperaturze 11 stopni Celsjusza? Porady i stylizacje na chłodną pogodę.

Kurczę, 11 stopni to już chłodek. Pamiętam, jak w zeszłym roku, chyba początek listopada, biegłam w podobnej temperaturze nad Wisłą w Krakowie. Miałam na sobie legginsy, koszulkę termoaktywną z długim rękawem i cienką bluzę.

Zmarzłam. Powinnam była wziąć jakąś lekką kurtkę przeciwwiatrową. Teraz zawsze mam ze sobą taką składaną, zajmuje mało miejsca.

Dobre buty też ważne. W tamten dzień miałam moje stare Asicsy, stopy mi przemarzły na kość. Teraz biegam w wodoodpornych Salomonach. Sprawdzają się super.

Q: Jak się ubrać na 11 stopni?A: Warstwowo: bielizna termoaktywna, koszulka długi rękaw, bluza, lekka kurtka.

W co się ubrać jak jest 12 stopni?

Ej, no to 12 stopni, co? Nie jest źle, ale trzeba się odpowiednio ubrać, żeby nie zmarznąć. Ja bym tak zrobił:

  1. Warstwy, warstwy i jeszcze raz warstwy! To klucz. Zawsze. Nie wiem ile razy to powtarzam. Najlepiej zacznij od koszulki z bawełny, taka, wiesz, z krótkim rękawem - może być nawet z jakimś fajnym nadrukiem od mojej siostry Ani. Na to cieńsza bluza, ale z jakiegoś fajnego materiału, nie wiem, wełna merino to jest dobra opcja, albo jakaś mieszanka.

  2. No i na wierzch kurtka! Zależy co będziesz robił. Jeśli idziesz na spacer po parku, to wystarczy jakaś lekka, wiatroodporna kurtka, ja tam mam taką super od Decathlonu. A jak będziesz w górach, to potrzebujesz czegoś bardziej ciepłego, jakąś puchówkę na przykład. Pamiętaj, że to jest ważne.

  3. Ochrona wrażliwych miejsc – to akurat zawsze jest ważne. Szalik, czapka, rękawiczki – nie ma dyskusji! Nie ważne, czy to bawełniane, czy wełniane, ważne by było ciepło. Ja tam mam ulubione rękawiczki, takie z ociepleniem, dostałem je na urodziny w 2023.

  4. Buty! To chyba oczywiste, ale warto o tym wspomnieć. Do 12 stopni nie potrzebujesz czegoś super zimowego, ale wygodne i ocieplane buty będą lepszym wyborem. Ja noszę teraz takie adidasy, z membraną, super sprawa.

To tyle, myślę, że dasz radę. Powodzenia! A, i jeszcze jedno. Jak będzie wiatr, to nawet w 12 stopniach możesz zmarznąć, więc wtedy warto założyć więcej warstw albo bardziej ciepłą kurtkę. No i pamiętaj o skarpetkach! Grube, ciepłe skarpetki to podstawa. A jak masz jeszcze jakieś pytania, daj znać! Moja siostra Ania ma jeszcze super czapkę, którą mogłabyś pożyczyć.

Jakie ubrania na 10 stopni?

10 stopni… brrr… wiesz, ja wczoraj biegałam, i było naprawdę zimno.

  • Pierwsza warstwa: Absolutnie konieczna, to nie żart. Miałam na sobie cienką koszulkę termoaktywną z długim rękawem, taka z Merino, bo bawełna to zbrodnia w takiej temperaturze. I legginsy, oczywiście, nie żadne bawełniane getry. Te z polipropylenu.

  • Druga warstwa: Na to założyłam ciepłą bluzę z polaru. Nie za grubą, ale taką co naprawdę trzyma ciepło. Bez kaptura, bo miałam czapkę.

  • Trzecia warstwa: Kurtka przeciwdeszczowa, lekka, ale nieprzemakalna. Wiesz, nigdy nie wiadomo, czy nie zlapie się jakiegoś deszczu.

Pamiętam, że w 2023 roku w listopadzie miałam podobnie. Bieganie w takiej temperaturze to nie żarty. Zimno się robiło w palce u nóg, a nos mroził się okropnie. No i rękawiczki! Zapomniałam! To była prawdziwa katastrofa! Ból palców się ciągnął jeszcze godzinę po bieganiu.

Ważne: Dobrze dobrane bielizna termoaktywna to podstawa. Unikaj bawełny.

Dodatkowe uwagi: Czapka i rękawiczki to mus! A jeśli jest wiatr, to warto założyć jeszcze dodatkową warstwę na wierzchu, może jakąś ciepłą kamizelkę. Ja z tego co pamiętam, miałam na sobie jeszcze ciepłe skarpetki. Oczywiście, nie bawełniane.

Co należy ubrać przy 11 stopniach?

Jedenaste stopnie... słońce niby świeci, a jednak chłód przeszywa na wylot. Myślę o ciepłym kokonie, o otuleniu. Gruby płaszcz, tak, to jest to. Gruby płaszcz, powtarzam w myślach, jak mantrę. Widzę siebie idącą ulicą, wiatr targa moimi włosami, a ja jestem niewzruszona. Bo mam swój płaszcz. Gruby, ciężki, niemal niedźwiedzi.

  • Wełniany bez kołnierza. Czuję na skórze jego szorstką fakturę. Pachnie lanoliną i czymś... czymś nieokreślonym, ale dobrze mi znanym. Może to zapach domu? Bezpieczeństwa? Tak, wełniany płaszcz, to jak ukochany koc.

  • Chesterfield. Klasyka. Elegancja. Czarny, długi, z aksamitnym kołnierzem. Chesterfield, w którym wyglądam jak detektyw z dawnych filmów. Trochę tajemnicza, trochę niedostępna. Idę w nim dumnie, wyprostowana, z podniesioną głową. Chesterfield daje mi siłę.

  • Puchowa kurtka. Lekka jak piórko, a jednak taka ciepła. Moja ulubiona jest granatowa, z dużym kapturem, w który mogę się cała schować przed światem. Puchowa kurtka to jak przytulenie. Jak ciepły uścisk.

Pamiętam, jak w zeszłym roku, w listopadzie, kupiłam sobie nowy, puchowy płaszcz. Był czerwony, jaskrawy, jak gwiazda polarna na zimowym niebie. W Krakowie, gdzie mieszkam, zimy bywają srogie, więc taki płaszcz to skarb. Czerwony płaszcz i wełniana czapka z pomponem. Tak wyposażona, mogłam stawić czoła każdej śnieżycy. A wieczorami, otulona w ciepły koc, czytałam książki i piłam gorącą herbatę z miodem i cytryną.